REKLAMA

Lichocka o procesach wytoczonych przez RASP: to próba wprowadzenia cenzury ekonomicznej

2021-03-18 10:11
publikacja
2021-03-18 10:11
fot. Michał Adamski / FORUM

Grożenie Cezaremu Gmyzowi czy Samuelowi Pereirze, że będą musieli płacić setki tysięcy złotych, za to, że wyrazili opinię, która nie podoba się wydawnictwu RASP, to rodzaj próby wprowadzenia cenzury ekonomicznej - oceniła posłanka PiS, członkini Rady Mediów Narodowych Joanna Lichocka.

We wtorek na posiedzeniu sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu prezentowana była informacja na temat sytuacji dziennikarzy, którym Wydawnictwo Ringier Axel Springer Polska wytoczyło procesy.

W trakcie posiedzenia komisji posłanka PiS Joanna Lichocka zgłosiła wniosek formalny ws. przyjęcia dezyderatu. Dezyderat głosi, że "Sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu wyraża głębokie zaniepokojenie próbami systemowego zastraszania dziennikarzy i polskich mediów przez wydawnictwo Ringier Axel Springer".

Jak podał portal tvp.info "jednym z pozwanych jest szef portalu tvp.info Samuel Pereira, od którego RASP domaga się przeprosin i 100 tys. zł przekazanych na cele społeczne. Pozew cywilny dotyczy kilkudziesięciu wpisów Pereiry z Twittera i Facebooka, na temat polityki RASP bądź działań dziennikarzy tego wydawnictwa".

W czwartek Lichocka pytana była na antenie programu 1 Polskiego Radia, "czy coś można w tej sprawie zrobić wobec prywatnego wydawnictwa". "Z całą pewnością można zrobić chociażby taki dezyderat, jaki wystosowała komisja kultury i środków przekazu do Rady Ministrów, żeby te działania - które oceniliśmy jako działania zagrażające wolności debaty, które mają wprowadzić rodzaj cenzury, żeby nie można było wyrażać opinii, że to wydawnictwo Axel Springer jest wydawnictwem niemieckim i realizuje niemiecką linię polityczną w Polsce - żeby spróbować się temu przeciwstawić. "Po pierwsze uświadomić opinii publicznej, że takie działania w Polsce to wydawnictwo przeprowadza i na to sobie pozwala, ale po drugie też zwrócić uwagę w rozmowach Ministerstwa Kultury czy Ministerstwa Spraw Zagranicznych z partnerami niemieckimi, że to jest jednak przekroczenie pewnej granicy, że na to nie możemy pozwolić" - powiedziała.

"Będę chciała też razem z wiceprzewodniczącym komisji Markiem Suskim zwrócić się o to, żeby Komisja Kultury wraz z Komisją Sprawiedliwości i Praw Człowieka również pochyliła się nad tym problemem - żebyśmy rozważyli, czy można poprosić panią marszałek Sejmu na przykład o zwrócenie się do Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego o wykładnię, czy takie systemowe działanie, pozywanie dziennikarzy za wyrażenie opinii na temat tego wydawnictwa i w zamian otrzymywanie pozwów i procesów z żądaniem setek tysięcy odszkodowań, jest naruszeniem konstytucyjnej zasady wolności słowa" - poinformowała. Dodała, że jej zdaniem, "taka konstrukcja prawna, że Sąd Najwyższy pochyliłby się nad tą sprawą jest możliwa". "Ale to dopiero sprawdzimy podczas dyskusji w ramach komisji" - dodała.

Jej zdaniem, "Axel Springer zrezygnował z normalnej debaty i z przestrzegania zasad wolności debaty i pluralizmu opinii". "Grożenie Cezaremu Gmyzowi, czy Samuelowi Pereirze, że będą musieli płacić setki tysięcy złotych, za to, że wyrazili opinie, która się nie podoba temu wydawnictwu jest działaniem siłowym, przemocowym. To jest rodzaj próby wprowadzenia cenzury ekonomicznej. To jest próba zniszczenia ekonomicznego tych dziennikarzy. To jest tak ewidentnie wyłamujące się ze standardów demokratycznego państwa prawa, że aż budzi zdziwienie, że niemieckie wydawnictwo sobie na to pozwala".

We wtorek redaktor naczelny Onetu Bartosz Węglarczyk w tekście opublikowanym na portalu podał: "w wielu przypadkach przedstawiciele władzy występowali przeciwko naszym dziennikarzom do sądu. W sumie od 2016 r. otrzymaliśmy 79 pozwów cywilnych i 17 karnych. Dziś wciąż toczy się przeciwko nam 37 spraw".

"Szkoda, że pan Bartosz Węglarczyk nie powiedział o tym, że niektóre procesy dotyczące publikacji, jakie ukazują się w tytułach wydawanych przez Ringier Axel Springer podlegają procesom np. takim jak niedawne rozstrzygnięcie wobec byłego działacza opozycji antykomunistycznej, który musiał procesować się z +Faktem+, ponieważ jego zdjęcie zostało użyte jako zdjęcie ilustrujące jakiegoś przestępcę" - oceniła. Jak dodała, "redakcja +Faktu+ nie zdecydowała się od razu sprostować i od razu przeprosić oczywistej pomyłki redakcyjnej, tylko ten pan musiał się procesować bardzo długo z +Faktem+, żeby wreszcie uzyskać sprostowanie i przeprosiny od tego dziennika".

"Mamy do czynienia z wydawnictwem, które jest dosyć butne i dosyć bezczelne szczerze mówiąc w tym jak traktuje zasady rzetelności dziennikarskiej i takiej zwykłej przyzwoitości" - oceniła. (PAP)

Autor: Olga Łozińska

oloz/ dki/

Źródło:PAP
Tematy
Jak otrzymać nawet 1500 zł od Alior Banku + 300 zł od Bankier.pl SPRAWDŹ!

Jak otrzymać nawet 1500 zł od Alior Banku + 300 zł od Bankier.pl SPRAWDŹ!

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Dziennikarze i media

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki