Brexit oznacza większe wpływy najmłodszych członków UE

„Wraz z brexitem wschód Europy traci sojusznika, ale zdobywa większe wpływy” - brzmi tytuł artykułu we francuskim dzienniku „le Monde”. W tekście cytowane są też słowa premiera Morawieckiego, który w niemieckim Die Welt napisał, że Północ zarabia na dotowaniu Wschodu.

(fot. Ivan Marc / Shutterstock)

Autorka artykułu Isabelle Mandraud, specjalizująca się w sprawach Europy tłumaczy, że „wśród krajów, które najpóźniej weszły do UE rozwód ze Zjednoczonym Królestwem odczuto bardziej niż w innych państwach Unii, jako stratę strategicznego partnera będącego zwolennikiem atlantyzmu, przychylnego rozszerzeniu i podobnie jak połowa z nich, nie należącego do strefy euro”.

„A przecież wyjście Brytyjczyków wzmacnia ich wagę” – komentuje w gazecie z czwartkową datą publikacji.

Mandraud zapowiada, że w czwartek na nadzwyczajnym szczycie UE, „byłe kraje bloku wschodniego”, „jak jeden mąż” walczyć będą o utrzymanie pomocy dla najbiedniejszych regionów UE na poziomie lat 2014-2020 (325 miliardów euro). I cytuje polskiego premiera, który we wtorek napisał w niemieckim dzienniku „Die Welt”: To nie Północ dotuje Wschód i Południe, tylko na tym zarabia, a mówiąc precyzyjnie, zarabiają na tym wszyscy.

Odmowę przyjęcia masowej imigracji i rezygnację Komisji Europejskiej z narzucania kwot ich przyjmowania, dziennikarka „le Monde” przedstawia jako kolejny sukces środkowo i wschodnioeuropejskich członków UE. Przy okazji tłumaczy francuskim czytelnikom czym jest Grupa Wyszehradzka.

Autorka podkreśla też, że zwiększające się wpływy krajów położonych między Bałtykiem a Adriatykiem widać choćby w powierzeniu dyrekcji Międzynarodowego Funduszu Walutowego Bułgarce Kristalinie Georgiewej, popieranej z całą siłą przez Europejczyków. O tym zwiększającym się znaczeniu świadczy również – wg artykułu - wyznaczenie Rumunki Laury Kövesi na przyszłe stanowisko europejskiej prokurator generalnej. Dodaje, że "Europejska Partia Ludowa, najważniejsza grupa Parlamentu Europejskiego wybrała na swego przewodniczącego Polaka Donalda Tuska".

Mandraud przytacza także fragment niedzielnego przemówienia do narodu premiera Wegier Victora Orbana, który, jak to ujęła „trąbił”, że „myśleliśmy, że Europa jest naszą przyszłością, a teraz wiemy, że to my jesteśmy przyszłością Europy”.

Znawca Europy Środkowej Jean-Yves Potel powiedział PAP po lekturze tego artykułu, że od wizyty w Polsce prezydenta Macrona wyraźne jest w mediach francuskich zainteresowanie i próba zrozumienia krajów wschodniej flanki UE.

llew/ jar/

Źródło: PAP
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 0 sammler

Skończcie już naprawdę z tym podkreślaniem pozycji Tuska, którego nikt w Europie po 5 latach nie chce, a chcieć będzie jeszcze mniej, gdy jego jedyna protektorka, Frau Merkel, zakończy obecną kadencję.

Parlament Europejski NIC nie znaczy. On realizuje politykę Komisji Europejskiej, na wzór parlamentu brytyjskiego, gdzie ramy prac władzy ustawodawczej nakreśla władza wykonawcza. W tym układzie Tusk znaczy jeszcze mniej niż NIC, bo pełni rolę równą przewodniczącemu polskiego klubu parlamentarnego. To NIE jest stanowisko polityczne w strukturach UE. Jego blamaż nawet na tak nieistotnym stanowisku jak szef RE (coś jak brytyjska królowa, która panuje, ale nie rządzi) na długo zamknął drogę dla kolejnego polityka z Polski na jakimkolwiek eksponowanym stanowisku.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 4,7% II 2020
PKB rdr 3,1% IV kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,5% II 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 330,48 zł II 2020
Produkcja przemysłowa rdr 4,9% II 2020

Znajdź profil