Łatwiej będzie stracić prawo jazdy. Resort infrastruktury planuje zmianę przepisów

Ministerstwo Infrastruktury proponuje m.in. odbieranie prawa jazdy kierowcom, którzy przekroczą prędkość o ponad 50 km/h poza terenem zabudowanym. Według niektórych szacunków liczba zatrzymanych praw jazdy może w przyszłym roku wzrosnąć nawet o 40 tys.

(fot. Sławomir Olzacki / FORUM)
W ubiegłym tygodniu resort infrastruktury opublikował projekt nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym. Nowela wprowadza m.in. rozwiązania dotyczące pierwszeństwa pieszych na pasach, ograniczenia prędkości do 50 km/h w terenie zabudowanym przez całą dobę oraz możliwość utraty prawa jazdy przy przekroczeniu dopuszczalnej prędkości o więcej niż 50 km/h również poza terenem zabudowanym na wszystkich kategoriach dróg.

Zmiana ma umożliwić zatrzymywanie prawa jazdy również w razie przekroczenia dopuszczalnej prędkości określonej ustawą lub znakiem drogowym także poza obszarem zabudowanym. Jak podkreślono w ocenie skutków regulacji (OSR) załączonej do projektu, wprowadzenie tej zmiany może spowodować zwiększenie liczby wydawanych przez starostów decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy nawet o około 40 tys. rocznie. Niewykluczone, że w niektórych powiatach do realizacji zadań związanych z odbieraniem praw jazdy trzeba będzie zatrudnić dodatkowych pracowników.

Zwiększenia liczby zatrzymywanych praw jazdy po zmianie przepisów spodziewa się również podinsp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego KGP. Jak podał, w roku 2018 policjanci za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym zatrzymali 24,4 tys. praw jazdy. W roku 2019 natomiast 41,5 tys., a od początku 2020 roku 3,5 tys.

"Trzeba przenieść ten przepis również poza teren zabudowany, to konieczny kierunek zmian. Kierunek, który wyznaczają sami kierowcy. Prawo musi reagować na to, jak zachowują się uczestnicy ruchu drogowego" - powiedział PAP podinsp. Radosław Kobryś.

Projekt zakłada również obniżenie prędkości pojazdów w godzinach nocnych na obszarze zabudowanym. Zgodnie z proponowaną zmianą dopuszczalna prędkość pojazdu albo zespołu pojazdów na obszarze zabudowanym wynosi 50 km/h bez względu na porę. Teraz w godzinach 23-5 jest to 60 km/h.

"Prawdopodobnie byliśmy jedynym krajem w Unii Europejskiej, który stosował taki podział. Zmiana spowoduje, że nie będzie niedomówień co do tego, czy wybiła już godz. 23, czy jeszcze nie. Pamiętajmy, że czasami te 10 km/h mniej może pomóc uniknąć niebezpiecznego zdarzenia drogowego" - ocenił Kobryś.

Proponowane przepisy zakładają też, że kierowca, który zbliża się do przejścia dla pieszych, poza zachowaniem szczególnej ostrożności i ustąpieniem pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu, będzie zobowiązany również do zmniejszenia prędkości tak, "aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego znajdującego się w tym miejscu lub na nie wchodzącego". Zmieniony przepis zobowiązuje kierowcę także do ustąpienia pierwszeństwa pieszemu wchodzącemu na przejście.

Jak zaznaczył podinsp. Kobryś, po wprowadzeniu zmian zmniejszenie prędkości przed przejściem obowiązywałoby na mocy ustawy, a nie tylko rozporządzenia.

MI zaproponowało też rozszerzenie obowiązku zachowania przez pieszego szczególnej ostrożności nie tylko podczas przechodzenia przez jezdnię lub torowisko, ale również podczas wchodzenia na jezdnię lub torowisko.

autor: Marcin Chomiuk

Źródło: PAP
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 sammler

A trochę z innej beczki, z przymrużeniem oka ;)

Nasza policja się komercjalizuje ;) Nie tylko sprzedaje usługi, to jeszcze przydziela punkty lojalnościowe ;)

https://d-nm.ppstatic.pl/kadr/k/r/ac/23/5e317a9d0d420_o,size,933x0,q,70,h,356e75.jpg

! Odpowiedz
1 8 zenonn

W Wielkiej Brytanii obowiązywało prawo (Red Flag Act) ograniczające dopuszczalną prędkość pojazdów mechanicznych do około 3 km/h w mieście i około 6 km/h poza nim. Przed pojazdem 60 jardów (ok. 55 metrów) musiał biec człowiek trzymający w ręku czerwoną chorągiewkę lub - w nocy – latarnię ostrzegającą innych użytkowników dróg. Do takich ograniczeń należy nakłonić polskich decydentów.

Karać, karać i jeszcze raz karać.
Wybrańcy narodu wymyślą znowu coś przeciwko narodowi
Rządzący poganiający szoferów odpowiedzą za swoje czyny?
Uprzywilejowane pojazdy zabijające ludzi? krokodyl, broszka będą bezkarni?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 2 grab

Polacy będą jeździli bez prawa jazdy tak jak jeżdżą bez ubezpieczenia. Ta minimalna kontrola drogowa jest śmiechu warta Ja jeżdżę już 40 lat i zatrzymany byłem 2 razy.

! Odpowiedz
1 10 bankster-kreator

Pieszy na pasach ma zawsze pierwszeństwo, teraz to dopiero będzie śmiesznie. Ludzie już myślą, że mają pierwszeństwo na pasach ale teraz to będą czuć się jak paniska będzie a co tam wchodzę przecież mam pierwszeństwo. To nic, że nie mam mózgu i wyobraźni i jak widzę zbliżający się samochód który nie zwalnia, to się nawet nie zastanowię czy może przypadkiem mnie nie widzi może kierowcy wpadła jakaś pszczoła przez okno do oka, może właśnie ma zawał, może hamulce się zepsuły... nie nieważne... Wchodzi bo w telewizji mówili, że ma pierwszeństwo to wchodzi. Później przy większym lub mniejszym szczęściu, budzi się taki pieszy w szpitalu i lekarz mówi, że do końca życia czeka go wózek inwalidzki. A on mówi JAK TO? PRZECIEŻ W TELEWIZJI MÓWILI, ŻE MAM PIERWSZEŃSTWO, przecież to wina kierowcy. No a że kierowca był w pancernej blaszanej puszce to nic mu się nie stało. Najwyżej dostanie jakiś wyrok ale zdrowia czy życia nie straci. Jak widzę te paniusie co wchodzą mi na pasy i nawet nie zerkną czy zwalniam to mierzę je od góry do dołu i się zastanawiam gdzie jest mózg...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 8 sammler

Pieszym pod rozwagę (szczególnie, że nie mają OC)... Rozpisałem się, wiem...

Logika i matematyka (oraz analiza obowiązujących przepisów) podpowiada, że kierowca nie może "dostać wyroku" za pieszego wchodzącego na przejście (w uproszczeniu - na pierwszym pasie jezdni od strony pieszego). Jeżeli w takiej sytuacji dojdzie do zdarzenia, sprawa będzie jasna: pieszy zignorował zakaz wejścia bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd. Jedyne, co w takiej sytuacji może zrobić kierujący, to zminimalizować skutki, czyli natychmiast zacząć hamować. Bo "pierwszeństwo" nie jest bezwzględne - ono może mieć zastosowanie, gdy da się kierującemu szansę, by go pieszemu udzielił. PoRD nie definiuje zresztą pojęcia "pierwszeństwa" - definiuje natomiast "ustąpienie pierwszeństwa", co samo w sobie sygnalizuje, że można je mieć dopiero wtedy, gdy nam go ktoś ustąpi (zwykle w sposób nakazany przepisami lub kulturą na drodze).

Ktoś powie: jak to? Ano tak to. Szerokość typowego pasa jezdni to 2,5-4 m. Jadący z przepisową prędkością samochód (50 kmh w mieście) przejeżdża taki dystans w ok. 0,2 sekundy, gdy typowemu pieszemu pokonanie go zajmie 2,5-4 sekundy. Czas reakcji najlepszego kierowcy rzadko spada istotnie poniżej 0,5 sekundy, a przyrządy potrzebują drugie tyle, by zadziałać, np. układ hamulcowy. Łącznie mamy co najmniej sekundę i co najmniej 14 m przejechane przez samochód nim ZACZNIE hamować (skończy jakieś 10 m dalej). Pieszy nie będzie nawet w połowie pasa, gdy zostanie uderzony (dlatego na obrazkach z takich kolizji najczęściej wgnieciony jest jeden z brzegów przedniej szyby - zależy z której strony pieszy się pojawił).

Ergo: każdy, kto wchodzi na przejście w momencie, gdy samochód jest w odległości do 14 m od przejścia (3-4 typowe samochody - łatwo je sobie wyobrazić stojąc przed przejściem), z automatu powinien być winien zdarzenia.

To wariant bazowy (miejskie 50 kmh). Oczywiście liczby te ulegną zmianie, gdy założymy, że kierujący jedzie wolniej, ale sytuacja odwróciłaby się na korzyść pieszego a niekorzyść kierującego dopiero wtedy, gdyby prędkość pojazdu dążyła do zera (wtedy można by uznać, że kierujący np. pisał SMS-a, zamiast patrzeć na drogę). W ogólnym jednak przypadku winę za takie zdarzenie powinien ponosić pieszy. I czas skończyć z bzdurnymi twierdzeniami, że trzeba go chronić jako słabszego. Jako słabszy, musi się bardziej o siebie troszczyć - tak z kolei podpowiada teoria ewolucji.

Co innego oczywiście, gdy pieszy został uderzony np. na środkowym pasie lub przez pojazd jadący z nadmierną prędkością, wyprzedzający przed pasami itd. Ale ja piszę o typowej sytuacji, gdy kierujący żadnych przepisów nie łamie, a do zdarzenia jednak dochodzi.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 0 dziki_losos

> [...] poza zachowaniem szczególnej ostrożności i ustąpieniem pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu, będzie zobowiązany również do zmniejszenia prędkości

To jest totalnie bez sensu. Przecież zachowanie szczególnej ostrożności już samo w sobie zakłada, że dostosujemy zachowanie, czyli m.in. prędkość:
> Szczególna ostrożność - ostrożność polegająca na zwiększeniu uwagi i dostosowaniu zachowania uczestnika ruchu drogowego do warunków i sytuacji zmieniających się na drodze, w stopniu umożliwiającym odpowiednio szybkie reagowanie

Skoro ma umożliwiać odpowiednio szybkie reagowanie, to logiczne, że trzeba zmniejszyć prędkość - wtedy mamy więcej czasu, żeby np. zahamować. Po co więc pisać to samo drugi raz?

Lepszym wyjściem byłoby egzekwowanie zachowania szczególnej ostrożności w sądzie. Przekroczył prędkość? Jego wina. Nie zwolnił, choć widział (mógł widzieć) pieszego? Też jego wina. Poza tym, należy obłożyć ukrytymi radarami całe miasto i wszystkie drogi, ustalić minimalną kwotę na 1000 zł, i nawalać mandatami za przekroczenia na prawo i lewo, bez opamiętania, aż się kierowcy ogarną.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 4 sammler

Zapis o hamowaniu jest w rozporządzeniu ws. znaków i sygnałów drogowych, ale nie ma w ustawie PoRD. Są wątpliwości, czy delegacja ustawowa (cedująca na rozporządzenie podanie "znaczenia" znaków) pozwala na aż tak dalece idącą interpretację, ponieważ w samej ustawie jest dokładnie to, co piszesz - nakaz zachowania szczególnej ostrożności. Z niego płynie nie tyle nakaz hamowania, ile bycie gotowym do odpowiednio szybkiej reakcji - każdy kierujący sam odpowiada za siebie (bo każdy reaguje inaczej, inne są warunki drogowe itp.). Zapis w rozporządzeniu można więc było uznać za niedopuszczalną interpretację rozszerzającą. Więc wykoncypowali, żeby przenieść to do ustawy, zamiast ten wadliwy zapis usunąć.

Nie zgadzam się natomiast, by z automatu karać kierującego, bo "mógł widzieć pieszego". Jeżeli go nie widział, to równie dobrze dlatego, że pieszy nie był widoczny. Ma on zresztą taki sam obowiązek zachowania szczególnej ostrożności, co kierowca, i szereg zakazów odnośnie swojego pobytu na jezdni, wyrażonych w art. 14 PoRD (z kolei w art. 13 są głównie nakazy - też całkiem sporo).

To nie jest tak, że za wszystkie wypadki na przejściach winę ponosi kierujący. Nie znam statystyk z "mojej" Wa-wy, ale znam z Krakowa. W 2019 r. na przejściach dla pieszych zginęło tam 7 osób, z czego 5 z własnej winy (czyli winy pieszego). Tak przynajmniej stwierdził naczelnik WRD w programie "Jedź bezpiecznie" TVP Kraków (dostępny na YT).

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
13 17 pallmall

Porażka. Pomysł poroniony. Niech się PIS zajmie czymś innym. Przekroczę 50 na 70 w lesie na pustej drodze i po prawku. A Juszczyszyn i reszta kasty sędziowsko rządowej będzie jeździć w miastach ponad 100 bezkarnie.

! Odpowiedz
6 8 dziki_losos

Pomysł jest dobry - jeśli w lesie na "pustej drodze" przekroczysz prędkośc o 50km/h, czyli w Twoim przykładzie będziesz jechał 120km/h, to za drzewami na łuku może być np. kolumna rowerów i będzie gotowa tragedia taka sama, jak mieliśmy w ubiegłym roku. Więc tak, po prawku, i bardzo dobrze.

! Odpowiedz
1 52 antek10

Przepisy powinny karać również tych u żłoba. Narazie tak nie jest.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne