REKLAMA

Kosiniak-Kamysz komentuje wystąpienie prezesa PiS

2020-10-27 20:16
publikacja
2020-10-27 20:16
fot. Jacek Szydłowski / FORUM

Trzeba ratować Polskę, a nie podpalać, to jest wzywanie do ataku, a nie do obrony; jesteśmy w stanie wojny domowej w Polsce - mówił we wtorek prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz w reakcji na oświadczenie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Prezes PiS w oświadczeniu zamieszczonym w mediach społecznościowych odniósł się m.in. do ubiegłotygodniowego wyroku TK, który za niezgodny z konstytucją uznał przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r., który dopuszcza przerwanie ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu. Wyrok TK określił jako "całkowicie zgodny z konstytucją".

Kaczyński potępił jednocześnie trwające od zeszłego czwartku protesty przeciwników zaostrzenia prawa aborcyjnego. "Ci, którzy do nich wzywają, ale i także ci, którzy w nich uczestniczą, sprowadzają niebezpieczeństwo powszechne, a więc dopuszczają się poważnego przestępstwa" - oświadczył szef PiS. Wezwał też do obrony kościołów.

Kosiniak-Kamysz powiedział na konferencji prasowej w Sejmie, że "trzeba ratować Polskę, a nie podpalać". "Sytuacja w Polsce jest coraz gorsza. Po porannej eskalacji w Sejmie w Polsce, teraz wystąpienie Kaczyńskiego, które w żaden sposób nie prowadzi do bezpieczeństwa, tylko do zaognienia konfliktu. Wzywamy rządzących do opamiętania. Trzeba ratować Polskę, a nie podpalać Polskę. Teraz Polska jest podpalana" - podkreślił.

Prezes PSL zaznaczył jednocześnie, że "profanacja kościołów jest niedopuszczalna". "Ale to państwo jest zobowiązane do zapewnienia spokoju i porządku publicznego, (...) ma do dyspozycji instytucje i służby, które powinny zapewniać bezpieczeństwo. A dzisiaj mamy do czynienia z wojną, która została realnie zaogniona przed chwilą. Swoją wypowiedzią Jarosław Kaczyński powoduje, że za chwilę może dojść do rozlewu krwi na ulicy" - przestrzegał.

Według niego, wezwanie do ratowania Polski nie są "górnolotnymi słowami", gdyż - jak ocenił - "sytuacja może za chwilę wymknąć się spod kontroli". Przyznał, że protestujący powinni zachowywać "zasady zdrowego rozsądku", ale - jak zaznaczył - "rządzący nie mogą dolewać oliwy do ognia".

Polityk ocenił również, że rząd "utracił kontrolę nad funkcją sprawowania bezpieczeństwa i dbania o bezpieczeństwo obywateli"; ostrzegał, że "stoimy na krawędzi epidemii, której nie opanujemy za chwilę, a mamy dzisiaj mamy konflikt na ulicach".

Trybunał Konstytucyjny orzekł w czwartek, że przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją.

Po ogłoszeniu wyroku przez TK, rozpoczęły się protesty w całej Polsce, organizowane m.in. przez "Strajk kobiet". Manifestujący przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego protestowali m.in. pod domem prezesa Kaczyńskiego, siedzibą PiS w Warszawie oraz na ulicach wielu miast w Polsce. Od niedzieli odbywają się także liczne protesty przed kościołami i w kościołach w całej Polsce.

Autor: Mieczysław Rudy

rud/ mrr/

Źródło:PAP
Tematy
Wybierz konto firmowe, które zarabia na Ciebie i zyskaj premię do 1250 zł.

Wybierz konto firmowe, które zarabia na Ciebie i zyskaj premię do 1250 zł.

Komentarze (2)

dodaj komentarz
przemek_opinia
Te gość to hipokryta. Zaraz sam będzie na ulicy krzyczał "To jest wojna" tak jak robią to strajkujący. A dlaczego to zrobi. Bo obcy kapitał mu rozkaże i będzie taki agresywny KOD 2.0
demeryt_69
Ten Kociniak to internista, a tu potrzeba psychiatry :)

Powiązane: Strajk Kobiet

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki