REKLAMA

Konta świecą pustkami: IKE z większym limitem, ale bez zainteresowania klientów

2005-01-18 07:30
publikacja
2005-01-18 07:30
Tylko co trzydziesty Polak gotowy oszczędzać pieniądze na starość na Indywidualnych Kontach Emerytalnych, chce przeznaczyć na to całość limitu.

Dlatego na większości nie zrobi wrażenia zwiększenie w 2005 roku kwoty wolnej od „podatku Belki”. Wzrosła ona o 200 zł Kwota zwolniona z podatku od zysków z oszczędności dla osób odkładających pieniądze na Indywidualnych Kontach Emerytalnych jest niewysoka – wzrosły z 3.435 zł w 2004 roku do 3.635 zł w bieżącym roku. Mimo to nawet tyle nie chcemy odłożyć.

Zbyt późne zyski

Zainteresowanie IKE jest dziesięć razy mniejsze, niż szacował rząd. Ministerstwo Finansów i minister pracy (dziś już były) Krzysztof Pater mówili o 2 milionach chętnych w pierwszym roku po wprowadzeniu nowej oferty dla oszczędzających na starość. Tymczasem sięgnęło po nią zaledwie 200 tys. Polaków. Przyczyną są wadliwe rozwiązania dotyczące IKE: zachęty zbyt małe, a potencjalne zyski zbyt późno.

Nie jest to jednak przyczyna, dla której podniesiono o 200 zł kwotę wolną od „podatku Belki”. Powód jest prozaiczny – zgodnie z ustawą, na kontach można co roku odłożyć maksymalnie 150 proc. średniej miesięcznej płacy prognozowanej na dany rok. Zyski z wpłat powyżej tego limitu będą już opodatkowane. Ponieważ wzrosło planowane na 2005 rok średnie wynagrodzenie – wzrosła też kwota, którą można pomnażać bez opodatkowania.

Nędza emerytów daje do myślenia

Samodzielne oszczędzanie na emeryturę jest już dziś koniecznością. Wie o tym każdy, kto obserwuje nędzę dzisiejszych emerytów – do końca życia dostają 50-70 proc. swojej ostatniej pensji. Średnio w Polsce jest to dziś 1.200 złotych. A w przyszłości ma być jeszcze gorzej. W wyniku reformy emerytalnej z 1999 r. dojdzie do drastycznego obniżenia emerytury do 30-50 proc. ostatniej płacy. Indywidualne Konta Emerytalne (IKE) zostały pomyślane jako popularna forma zabezpieczenia sobie bytu na starość. Jest to forma popularna – ale jako jedna z wielu. Jako nowość nie wzbudziła takiego zainteresowania, jak rząd myślał.



Zdaniem eksperta

Paweł Dangel, prezes Allianz Polska Program IKE nie przyniesie spodziewanych przez ustawodawców korzyści. Idea jest dobra, ale same regulacje nie rozwiązują głównych problemów, dla których stworzono IKE. Dotychczasowe doświadczenia wskazują na to, że w Polsce brakuje zachęt do długoterminowego oszczędzania. Powstały dwa filary, które nie mogą zabezpieczyć w pełni potrzeb – nie zrekompensują uzyskiwanych wcześniej dochodów. Powstał też rynek dobrowolny, który rozwijał się bez jakiejkolwiek pomocy ustawodawcy. Jesteśmy jedynym krajem w Europie, który nie wprowadził żadnej ulgi podatkowej przy jakimkolwiek długoterminowym produkcie inwestycyjnym, co w żaden sposób nie stymuluje ludzi do długoterminowego oszczędzania. Oferta IKE może spotkać się z zainteresowaniem tylko tych klientów, którzy już korzystają z możliwości długoterminowego oszczędzania, co spowoduje, że do programu nie trafią nowe środki. Będzie to tylko redystrybucja między już istniejącymi i wykorzystywanymi przez klientów sposobami inwestycji długoterminowych. Oceniamy również, że limity, które będą trafiać na IKE, są za małe. Poza jakimkolwiek systemem krążą miliardy złotych i jednym z celów takiej reformy powinno być przyciągnięcie tych pieniędzy.

Dziennik Zachodni
Beata Sypuła
Źródło:
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki