Konsument wygrał z ING Bankiem Śląskim sprawę o kredyt frankowy

Klient, który w 2008 r. zawarł umowę kredytu hipotecznego, wygrał proces wytoczony ING Bankowi Śląskiemu. Według reprezentującej go kancelarii, katowicki sąd uznał umowę za nieważną, zawierała ona nielegalne zapisy o powiązaniu kredytu z frankiem szwajcarskim.

Konsument wygrał z ING Bankiem Śląskim sprawę o kredyt frankowy
Konsument wygrał z ING Bankiem Śląskim sprawę o kredyt frankowy (fot. Toussaint Kluiters / Reuters)

W sentencji wyroku nie ma mowy o nieważności umowy kredytowej zawartej pomiędzy stronami postępowania - podali przedstawiciele ING Banku Śląskiego, zaznaczając że trzeba poczekać na uzasadnienie orzeczenia.

Sprawa dotyczyła kredytu w wysokości 125 tys. zł na budowę domu w Białymstoku. Kredyt na 16 lat był spłacany regularnie i - jak podają prawnicy - po siedmiu latach, gdyby umowa była zgodna z prawem, zadłużenie powinno wynosić 73 tys. zł.

Natomiast na skutek zamieszczenia w umowie nielegalnych postanowień bank pobrał dotąd od konsumentów, z ich rachunku, który prowadził, aż 147 tys. zł, a ponadto, pomimo tych spłat, »napompował« zadłużenie do kwoty 144 tys. zł - relacjonował mec. Robert Mazur z kancelarii Mazur i Wspólnicy, specjalizującej się w sprawach dotyczących kredytów frankowych.

Zyski banku były więc gigantyczne, a wszystko dzięki łamaniu prawa, które udowodniliśmy. Wzrost zadłużenia, a także drastycznie zawyżone comiesięczne raty kredytu wynikały z faktu, że umowa kredytu zawierała nielegalne zapisy o powiązaniu kredytu z walutą CHF - dodał radca prawny.

Pełnomocnicy kredytobiorcy, którzy wcześniej wzywali bank do zmiany postępowania, w 2016 r. złożyli pozew. Sąd I instancji uznał, że zapisy o franku szwajcarskim są bezprawne, ale umowa kredytu może dalej trwać bez nich - jako czysta umowa złotówkowa, z radykalnie mniejszymi ratami i mniejszym zadłużeniem - podała kancelaria.

"Na skutek wyroku sądu pierwszej instancji umowa pseudofrankowa od samego początku powinna być traktowana jako złotówkowa, ale z niskim oprocentowaniem LIBOR, bez żadnych odwołań do CHF, bez żadnych wzrostów kursu CHF itp. Bank jednak »szedł w zaparte« i, na swoją zgubę, odwołał się od tego orzeczenia" - relacjonował mec. Mazur.

Jak dodał, 7 czerwca rozpoznający apelację Sąd Okręgowy w Katowicach wydał prawomocny wyrok, w którym ocena umowy ING była dużo bardziej krytyczna. ING dobrowolnie zapłacił kredytobiorcom należną kwotę jeszcze przed wyrokiem, w kwietniu br. W konsekwencji sąd okręgowy zasądził od pozwanego na rzecz powodów jedynie 19 gorszy, nakazał też bankowi zwrot kosztów postępowania odwoławczego, a w pozostałym zakresie oddalił apelację.

"Sądzimy, że bank w ten sposób chciał uniknąć wyroku z 7 czerwca 2018 r. i »uratować« umowę kredytu jako złotówkową z LIBOR-em, gdyż taka umowa jest dla banku wciąż opłacalna. Sąd jednak przychylił się do wniosków Kancelarii Mazur i Wspólnicy, by sprawę doprowadzić do końca i rozstrzygnąć o losie umowy" - wskazał radca prawny.

Według kancelarii sąd w wyroku uznał, że cała umowa kredytu jest nieważna, z mocą wsteczną od 2008 roku. Orzeczenie jest prawomocne i ostateczne - bank zatem nie może już złożyć odwołania ani nie zaskarżyć go do Sądu Najwyższego.

W ocenie kancelarii dobrowolna zapłata przez bank w toku procesu jest potwierdzeniem, że bank wie i zarazem faktycznie przyznaje, że pieniądze powinny być konsumentom zwrócone, a więc że umowa kredytu pseudofrankowego jest sprzeczna z prawem.

Dyrektor Biura Prasowego ING Banku Śląskiego powiedział PAP, że w sentencji wyroku sądu okręgowego nie ma mowy o nieważności umowy kredytowej zawartej pomiędzy stronami postępowania, a jedynie o zasądzeniu na rzecz klienta 19 groszy. Zaznaczył, że trzeba poczekać na uzasadnienie orzeczenia.

"W związku z tym, że wyrok został wydany w konkretnej sprawie, to jego skutki są ograniczone wyłącznie do stron zakończonego procesu. Wyrok ten nie ma żadnego wpływu na ważność lub skuteczność innych umów indeksowanych do CHF, których stroną jest Bank. Zatem umowy te są ważne i powinny być wykonywane zgodnie z ich postanowieniami" - podkreślił Utrata.

Rzecznik Sądu Okręgowego w Katowicach sędzia Krzysztof Zawała powiedział PAP, że sąd jeszcze nie sporządził uzasadnienia wyroku. Powinno ono być gotowe po dwóch tygodniach od złożenia wniosku.

autor: Krzysztof Konopka

kon/ dym/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
4 13 dsz1

nie ma komentarzy "widzialy galy co braly" bo frankowicz wygral sprawe w sadzie z wlasnej inicjatywy i wlasnym kosztem. Dopiero jak wyciągacie rączki po pieniądze z budzetu to społeczeństwo ma z tym problem, jak rozwiązujecie sprawy we własnym zakresie to naprawde, większość wam dobrze życzy.

! Odpowiedz
0 8 ja-gna

jakie pieniądze z budżetu? kto wyciąga i w jakiej postaci?

Rodzina na swoim czy MDM to nie jest wyciąganie pieniędzy z budżetu?

! Odpowiedz
4 4 po_co

Zdajesz sobie sprawę z tego, że w przypadku problemów ze spłatami kredytów banki komercyjne obciążą kosztami między innymi Ciebie ?

W sprawach kredytowych które nie znajdą rozwiązania w sądzie koszty ponosi ZAWSZE państwo. Oczywiście jak sprawa dotyczy 2-3mln to banki przyjmą to na siebie ale kiedy rozbija się o kwotę miliardów złotych to bank chowa się za zapisami w umowach oraz za idiotycznym systemem kreacji pieniądza, nie wspominając o kredycie z NBP.

Efekt jest taki, że państwo ma wybór albo ratuje sytuację dopłatami dla kredytobiorców (wtedy Ty się wkurzasz bo ktoś dostanie 10 tys. zł na spłatę kredytu) co kosztuje znacznie mniej albo bierze na siebie ryzyko związane ze zniknięciem miliardów złotych z rynku (wtedy Ty śpisz spokojnie, a Twoje pieniądze na koncie bankowym są z dnia na dzień zablokowane).

Jak myślisz co miała na celu wielka akcja wykupowania zagranicznych banków ?

Ten cholerny system bankowy wywołał już dwa międzynarodowe konflikty zbrojne w 2008 roku mało brakowało, a położył by pół świata na łopatki. System nie upadł tylko dlatego, że pojawiają się w nim silne ale biedne gospodarki których nie stać na spekulacje ale które mogą przejąć na siebie ciężar wychodzenia z kryzysu (tania i wykształcona siła robocza - coś Ci to mówi ?).

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 5 rekin1986

U nas przepisy zawsze są w lesie za gospodarką bo gospodarka jedno przepisy to drugie a życie to trzecie

U nas nie stosowano wcześniej na taką skalę kredytów denominowanych w dewizach

Z kredytami dewizowymi są 4 podstawowe problemy

1 sposób liczenia oprocentowania liczyć się powinno według stopy referencyjnej banku centralnego z którego dana dewiza pochodzi w przypadku kredytów zabezpieczonych w przypadku niezabezpieczonych stopą kredytową

2 Marża nie powinna być wyższa niż 50 procent oprocentowania liczonego na podstawie ostatniego kwartału w przypadku gdy stopa referencyjna jest ujemna wartość stopy należy odjąć od marży

3 Spreed Tu problem jest dwukrotnie pierwszy przy sposobie przewalutowania waluty kredytu na złotówki w dniu podpisania umowy i drugi przy spłacaniu rat bo klient powinien dostać dewizy by móc samemu zdecydować gdzie je chce wymienić oraz kiedy kupować by spłacać raty w walucie w której podpisał umowę kredytową
Bywa że banki liczył sobie spreed nie rzadko wyższy niż oprocentowanie plus marża razem wzięte do tego bo normalny spreed to jest 2 procent hurtowo a 3 procent detalicznie bank liczył spreed nie rzadko 8 procent

4 Współczynnik kredytowy w stosunku do wynagrodzenia oraz do ceny nieruchomości

Branie kredytu na 110 procent wartości nieruchomości do tego na współczynnik 110 wypłat i do tego z ratą wysoką na 50 procent wypłaty to istne samobójstwo

Nie wiem kto przy zdrowych zmysłach wpada na takie pomysły

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
24 5 search

To teraz oddawac chalupy do banku i obierac kase wraz z odsetkami. Ale na to chyba nikt nie pojdzie

! Odpowiedz
3 27 po_co

Nie rozumiesz istoty problemu.

Kiedy bank okradnie swojego klienta, ten musi przebrnąć przez kolejne stopnie systemu reklamacji aby w końcu po 2 tygodniach wymiany korespondencji odzyskać swoje 20 zł, bez odsetek, bez dodatkowych rekompensat, często nawet bez szczerego przepraszam.

Natomiast jeżeli klient zawali termin to bank doliczy opłatę za korespondencję, opłatę za sporządzenie wyciągu, opłatę za analizę długu, opłatę za wpis do BIK, opłatę za przeliczenie kredytu, opłatę za pismo sądowe, zwiększy marżę lub zażąda spłaty weksla na którym często widnieje zdecydowanie większa kwota niż wynosi samo zobowiązanie oraz wymienione wyżej opłaty.

Bank oczywiście zasłoni się umową i udowodni klientowi, że to jest uczciwe. Jakiś internetowy specjalista skomentuje to twierdząc, że "to jest konsekwencja cwaniactwa i kombinowania, po polaczki to...".

Natomiast smutna prawda jest taka, że te umowy od początku były umowami przenoszącymi wszelkie ryzyko na klienta. To jest nieuczciwe, a co więcej niezgodne z prawem ale wiele osób nie wie, że może się odwołać od zapisów w umowie.

Banki to nie instytucje charytatywne, muszą zarobić i utrzymać swoich pracowników. Od tego są właśnie marże i prowizje. Niemniej skoro za błąd w rozliczeniu oczekują ode mnie 250 zł to dlaczego ja nie mogę oczekiwać tego od Banku kiedy kradnie moje pieniądze (popełniając tym samym przestępstwo), aby łaskawie mi je zwrócić po X miesiącach negocjacji ?

To samo dotyczy kredytów, we Frankach Szwajcarskich czy w dowolnej innej walucie. Jeżeli ja ponoszę odpowiedzialność kładąc na szalę swoje dochody i majątek, to bank również taką odpowiedzialność ponosić powinien biorąc na siebie ryzyko walutowe lub np. ryzyko związane z ubezpieczeniem. Tymczasem ryzyko walutowe ponosi wyłącznie klient płacąc marże + wibor/libor, ubezpieczyciele gwarantują spłatę 12 rat jednocześnie podkreślając, że w momencie gdy klient odzyska płynność finansową sami zgłoszą się po uregulowane zaległości.


Nie atakował bym Frankowiczów ani innych osób ponieważ w dużej mierze walczą oni o prawa które będą przysługiwać nam wszystkim. Dziwi mnie, że Polacy tak ochoczo jednoczą się przeciwko sobie jednocześnie będąc ślepymi na prawdziwe dno problemu. To nie ludzie są cwaniakami bo chcą odzyskać swoje pieniądze tylko banki i politycy są oszustami.

PS. Kredyt to nie lokata inwestycyjna, a wielu przypadkach ktoś kto zarabiał 1300 zł nie mógł liczyć na 100 tys. zł kredytu, natomiast jego zdolność kredytowa wynosiła nawet 200 tys. zł gdy kredyt był indeksowany we Frankach. Przecież to jest z kilometra wyczuwalny szwindel godny zorganizowanej grupy przestępczej, a nie banku który bądź co bądź powinien stanowić instytucję o podwyższonym zaufaniu.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
8 39 com

Nauczyć chłopaków z Holandii przestrzegania prawa. Jak praworządność, to praworządność i ma obowiązywać wszystkich!

! Odpowiedz
14 50 slaw007

Gdzie się podziały te wszystkie trolle bankowe, które ujadały "widziały gały co brały". Okazuje się, że kredyty tzw. kredyty frankowe są zwykłymi kredytami złotowymi - "bank w ten sposób chciał uniknąć wyroku z 7 czerwca 2018 r. i »uratować« umowę kredytu jako złotówkową z LIBOR-em, gdyż taka umowa jest dla banku wciąż opłacalna"

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
10 19 the_mind_renewed

Banki to nic innego jak instytucje nastawione na kreowanie jak największego zysku, a więc dają nam umowy do podpisu jakie im wygodne a nie dla nas korzystne a my bez znajomości tematu podpisujemy. W myśl tej błędnej decyzji sadu nasze podpisy składane pod czym kol-wiek nie miały by w zasadzie formalnego znaczenia. Bank prawdopodobnie się odwoła i wygra. Można by nawet iść dalej tym tropem i sądy powinny zabronić podpisywania się na umowach - uzasadniając że społeczeństwo ich i tak nie rozumie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
15 4 doninik odpowiada the_mind_renewed

Dobrze napisałeś, że się odwoła. Wyrok Sądu Okręgowego jeszcze nie jest ostateczny, a ten "mecenas" podaje, że jest prawomocny. Wygra lepszy. Obserwuję to od wielu lat i nadal tylko sensacje, które okazują się później nieprawdą. Jak spłacą kredyty to okaże się dopiero, że te umowy były albo zgodne, albo niezgodne z prawem. Będą odszkodowania lub przedawnienie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 11 karol82 odpowiada doninik

Kwota żądania poniżej 50 tys. - brak możliwości odwołania do SN. Wyrok jest prawomocny.

! Odpowiedz
0 10 slaw007 odpowiada the_mind_renewed

Nieprawda. Banki prowadzą działalność koncesjonowaną, a to oznacza że nie mają możliwości podsuwania swoim klientom dowolnie skonstruowanych umów. Poza tym wyrok ten jest prawomocny i nie ostatni tego rodzaju. Szykujcie doopska złodzieje.

! Odpowiedz
0 0 ja-gna odpowiada doninik

Wyrok jest prawomocny. Obserwuj uważniej.

! Odpowiedz
0 1 ja-gna odpowiada the_mind_renewed

Niestety banki tak jak i wszyscy inni, musza przestrzegac prawa. Jak nie przestrzegają to właśnie dostają w sadzie po tylku.

:a więc dają nam umowy do podpisu jakie im wygodne a nie dla nas korzystne" mają być zgodne z prawem i basta.

! Odpowiedz
4 12 the_mind_renewed

Następni Grecy przeciwko Deutsche Bundesbank

! Odpowiedz
4 42 greg2k

to czekamy na zakończenie spraw z chłopakami z Portugalii. :)
Oni też mają przekonanie o swojej racji.
Należy im się lekcja tzw. uczciwości wobec klientów bo teraz to jest wolna amerykanka

! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl