Kobiety w UE rodzą coraz później. Imigranci jedynym ratunkiem dla Europy?

W Unii Europejskiej średni wiek kobiet rodzących pierwsze dziecko wynosi 29 lat. Już ponad 40% obywatelek UE pierwszy raz zostaje matką po trzydziestce. W 2013 roku na 5 mln urodzonych dzieci tylko co piąte był tzw. „trzecim dzieckiem”.

(thetaXstock)

Eurostat opublikował dane za 2013 rok, z których wynika, że tylko 51,2% kobiet rodzi dzieci w trzeciej dekadzie swojego życia. Więcej niż 40,6% kobiet pierwsze dziecko rodzi już po trzydziestce. W 2013 roku odnotowano ponad 5,1 mln urodzeń. Trzecie dziecko urodziło mniej niż 880 tys. kobiet. Tylko 127 tys. urodzonych zostało przez kobiety w wieku poniżej 20 lat (5,4%), a 65 tys. urodzonych zostało przez panie w 5-tej dekadzie życia (2,8%).

W 2013 roku w najmłodszy średni wiek matek odnotowano w Bułgarii - 25,7 lat i Rumunii - 25,8 lat. W tych krajach prawie 15% rodzących nie ukończyło 20 roku życia. We Włoszech i Hiszpanii średni wiek kobiety rodzącej pierwsze dziecko wynosił ponad 30 lat, a w Grecji 29,9 lat. W Polsce panie rodzą w wieku 26,7 lat. W naszym kraju mamy też stosunkowo wysoki odsetek nastoletnich mam - ponad 7% urodzeń dotyczy kobiet, które nie ukończyły 20 lat.

Po czterdziestce Polki nie rodzą

Urodzenia po 40 roku życia w Polsce prawie się nie zdarzają, bo czterdziestolatki stanowią mniej niż 1% rodzących. Dla porównania, w Hiszpanii, gdzie średni wiek urodzenia pierwszego dziecka wynosi 30 lat, tylko 5% świeżo upieczonych matek stanowią kobiety w drugiej dekadzie życia. Blisko 60% Hiszpanek rodzi pierwsze dziecko będąc już po trzydziestce.

Najwięcej "pierwszych" dzieci w UE rodzi się we Francji - ponad 343 tysiące rocznie. W Niemczech, czyli w najludniejszym państwie Europy z 82 mln mieszkańców, czyli o 16 mln więcej niż we Francji, liczba "pierwszych" urodzeń wynosi ok. 337 tysięcy rocznie. W kraju wina i sera mamy też stosunkowo niski jak na UE średni wiek kobiet rodzących pierwsze dziecko - 28 lat. Blisko 5% rodzi przed osiągnięciem 20 roku życia.

W 2013 roku w Polsce odnotowano 179 tys. "pierwszych" urodzeń. Daje nam to piąte miejsce w UE - po Francji, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Włochach i Hiszpanii. 66% Polek rodzi będąc w III dekadzie życia. Wśród dużych państw UE (powyżej 10 mln mieszkańców) to najlepszy wynik. Większy odsetek kobiet w wieku od 20 do 29 lat jest tylko na Litwie i Łotwie - ponad 70%.

Moda na jedno dziecko

Na ponad 5,1 mln urodzeń w UE aż 47% stanowią tzw. pierwsze dzieci. 35% urodzonych stanowi drugie dziecko w rodzinie; 11,8% - trzecie, a tylko 5,6% - czwarte. Największy odsetek "czwartych" dzieci odnotowano w Finlandii (ponad 10% urodzeń); Wielkiej Brytanii - 9,4%; w Rumunii - 9,4%; Irlandii - 9%. W Polsce odsetek trzecich i czwartych wynosi 15% (czwartych - 4,6 p. proc.). Dla porównania we Francji - 22% (czwartych - 7%).

Średni wiek kobiet rodzących dzieci to istotny wskaźnik z tego względu, że pozwala ocenić i zidentyfikować priorytety ludności w danym kraju. Późny wiek urodzenia pierwszego dziecka pozwala przypuszczać, że kobiety większy nacisk kładą na karierę (lub nie mają możliwości ekonomicznych do urodzenia wcześniej). Wiek rodzących ma znaczenie, bo im jest on późniejszy tym kobiety mają mniej czasu lub możliwości na urodzenie kolejnych dzieci.

W całej UE współczynnik dzietności nie pozwala na zachowanie zastępowalności pokoleń

Istotnym wskaźnikiem demograficznym jest współczynnik dzietności, który w niektórych państwach UE jest dramatycznie niski. By zapewnić ciągłość pokoleń przeciętna kobieta powinna urodzić więcej niż jedno dziecko - współczynnik dzietności powinien kształtować się na poziomie 2,2. Wówczas mamy gwarancję, że liczba rodowitej ludności w danym kraju nie zmniejsza się. W Polsce wskaźnik ten jest dramatycznie niski, bo wynosi 1,3 urodzeń na kobietę. Taki samą wartość przyjmuje on w Portugalii i Grecji, czyli w państwach, w których w ostatnich latach doszło do pogorszenia sytuacji ekonomicznej w następstwie kryzysu finansowego.

W całej UE nie ma ani jednego kraju, gdzie współczynnik urodzeń przekraczałby 2,2. Nawet we Francji wynosi on tylko 2,0. W najbliższym sąsiedztwie UE najwyższą wartość tego wskaźnika (2,2) odnotowuje się w Kosowie, a z krajów teoretycznie leżących w Europie - w Kazachstanie (2,2). Tymczasem w Afryce i Azji, a zwłaszcza w krajach dotkniętych arabską wiosną - dzieci rodzi się dużo.

Imigracja i promocja dzietności

Obecnie w UE trwa bardzo poważna dyskusja nt. promocji dzietności, ale także planowania kierunku napływu emigrantów. Zdania nt. narzędzi promocji wzrostu urodzeń są mocno podzielone. Wpływ na większą niechęć do posiadania dzieci mają nie tylko względy podatkowe, ale także wzrost zamożności i zachodzące zmiany kulturowe w społeczeństwie.

Znalezienie idealnego modelu, który zachęci kobiety do rodzenia (mężczyzn do wychowywania) przy jednoczesnym pogodzeniu m.in. rozwoju kariery zawodowej, to zadanie wymagające od prawodawców niezwykłej elastyczności w tworzeniu rozwiązań systemowych, a także wiąże się z wielkimi nakładami ze środków publicznych.

To wszystko jeszcze ciężej pogodzić ze stymulowaniem zrównoważonego wzrostu gospodarczego obciążonego już nie tylko drogimi systemami emerytalnymi, powszechnej opieki zdrowotnej, ale także konieczności transferu środków na pakiety oraz tworzenie środowiska zachęcającego do posiadania dzieci.

Polska przyjmie imigrantów. Nie chce, ale musi

Na drugim biegunie mamy problem imigracji z biedniejszych krajów w Afryce i Azji. Jeżeli przyjmujemy, że chcemy zachować ciągłość pokoleń to są oni cennym nabytkiem. Mimo wszystko największa barierę do zaakceptowania tej polityki UE tworzą różnice kulturowe pomiędzy rodowitymi Europejczykami i ludnością napływową. Konflikty etniczne, wyspy biedy i przestępczości, nadużywanie przywilejów socjalnych, różne podejście do prawa, religii, etc., - to i wiele innych czynników, które rodzą duże obawy.

Część polityków uważa, że wzrost nakładów na promocję dzietności (np. wysokie becikowe) to narzędzie będące substytutem dla bardziej liberalnej polityki imigracyjnej. Być może nie powinno się mówić o substytutach (to albo to), ale ich komplementarności (to oraz tamto) – takie podejście prowadzi do umiarkowanej różnorodności, pozwala zoptymalizować koszty, a ponieważ wszystko w gospodarce i demografii na siebie oddziałuje - niewykluczone, że osiągniemy efekt synergii.

Niemniej prawdopodobnie imigrantów będzie przybywać. W 2015 roku do UE przybędzie ponad 1 mln legalnych imigrantów (w tym uchodźców) i prawdopodobnie ponad 200 tys. nielegalnych. Z tego od 60 tys. do 100 tys. przepływa Morze Śródziemne na przeciążonych niesprawnych statkach i tratwach, które toną coraz częściej.

Koszt czy inwestycja?

Niewykluczone, że spory odsetek tych imigrantów trafi (zostanie skierowany) nad Wisłę. Wbrew pozorom to może być dla nas jak gorzkie lekarstwo wzięte zawczasu. Polacy będą emigrować za chlebem. Za 15 lat dziura demograficzna będzie tak poważna, że doprowadzi do innego rodzaju kryzysu ekonomicznego i bezpowrotnych zmian kulturowych. Jak dziwne idee urodzą się w czasach, gdy więcej będzie starych niż młodych, a dziecko bawiące się na ulicy będzie rzadkością? Nierozwiązane, pogłębiające się problemy społeczne to najlepszy nawóz dla doktryn gardzących humanitaryzmem.

Polska powinna przede wszystkim przyjmować imigrantów z Europy Wschodniej - względnie małe różnice kulturowe, materialne i wzajemna bliskość to argumenty, których nie mają np. Francuzi masowo przyjmujący Algierczyków.

Dzisiaj ich nie chcemy, ale za 20 lat będą oni Polakami myślącymi podobnie do reszty społeczeństwa. Dlatego nie traktujmy ich jak koszt tylko jako inwestycję.

W pewnym sensie, z przyczyn biologicznych, napływ emigrantów jest dla nas pozytywnym zjawiskiem. Rzecz w tym, że problemów nie da się uniknąć - jedyne co możemy zrobić to wypracować akceptowalne i spójne zasady ich skutecznego rozwiązywania.

Łukasz Piechowiak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
6 6 hecerinde

Tiaaa róbmy po 3,4 dzieci a potem jedzmy razem z nimi ziemniaki z cebulą. Teraz wychowywanie dzieci wygląda inaczej, trzeba im zapewnić odpowiedni poziom, rozwój , jakiś start a nie michę ziemniaków i jedną parę butów na cały rok. Jeśli ktoś ma niskie ambicje to niech robi dzieci, ja jestem przed 30 stką, dzieci nie mam i mieć nie będę, a jeśli jakiś jedynak się przydarzy to na pewno nie szybciej niż przed 35-36 rokiem życia, jak już ustawie się finansowo, mieszkaniowo i będe zależna w 100% tylko od siebie z kasą i mieszkaniem, a nie daj boże od jakiegoś faceta, który bedzie mi wydzielał jakieś grosze "kieszonkowego"

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 4 ~Marek

Religia pomaga w zachowaniu potomności to tak na logikę wiara niesie z sobą jakąś ambicje. Chociaż wiadomo że katole mają ograniczenia w dotykaniu i myśleniu o kobietach. Ci bardziej rozwinieci Katole jednak z wiarą idą lepiej. Ateiści to już wogole nie mają ambicji w tej kwestii. Muzułmanom bardzo dobrze idzie.

! Odpowiedz
4 9 ~milena

Jak się któremuś wydaje, że Europejka (nawet Polka) będzie rodzić troje dzieci pozostając na utrzymaniu męża, ekonomicznie zależna od pana i władcy i jego humorów, bez emerytury to się głęboko myli! A co do artykułu - pisanie, że TYLKO 127 tysięcy kobiet urodziło w wieku poniżej 20 lat, to naprawdę obrzydliwość.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 12 ~zniesmaczona

Nie wiem ile trzeba ćpać, żeby takie brednie wypisywać. Sytuacja generalnie wygląda tak, że, żeby się utrzymać, trzeba zapieprzać od rana do nocy. Dziecko wymaga czasu i środków do życia, a tego w naszych warunkach nie da się pogodzić. Średnia krajowa nie pozwala utrzymać się dwóm osobom. Dziecko wymaga też dostępu do służby zdrowia, czego w Polsce również nie da się zorganizować. Rządzący uważają naród za ciemną masę, która łyka każdy kit. Mania wielkości Was zgubi.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 10 ~rodzic

Dbajmy o te dzieci i młodzież , które są. O ich zdrowie, warunki życia ich rodzin, o wykształcenie, zdrowy wypoczynek bez alkoholu, piwa, dopalaczy, narkotyków, o bezpieczne zachowanie i propagowanie zdrowego i mądrego życia.

! Odpowiedz
2 20 ~Polak

obniżyć podatki! Co to ma być żeby pracujący facet nie był w stanie utrzymać żony i trójki dzieci? Ile jeszcze pieniędzy będziecie kraść tyrającym ludziom żeby potem rozdawać menelom, albo marnotrawić na jakieś durne projekty, które nikomu nie są do szczęścia potrzebne? Polski, złodziejski, system jest chory i do zaorania!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 15 ~hańba

Piechowiak sprzedejna szm*to ,ile dostałeś za tą agitke propagandową ? Urabianie Polaków i próbe usprawiedliania działań eurokołchozu w czyim interesie dziala ten pismak? Co robi państwo by pomóc młodym rodzinom? Z Izraela murzynów deportowali setkami. Japonia, Korea Płd. ma gorszą sytuacje demograficzną od Polski i nie przyjmują tego dobrodziejstwa z afryki. Skąd ten fetysz na przyrost liczby ludności? Globalny kapitał w sojuszu z eurolewactwem z chęcią rozwalą strukture etniczną1000 letniego kraju..... Hańba

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 7 ~stch

Komorowski ma idealne warunki do przyjecia pod swuj dach przynajmniej 20 czrnych

! Odpowiedz
4 2 ~janek

Twojaboryografia sugeruje że jesteś krewnym Komorowskiego...

! Odpowiedz
1 1 ~ant odpowiada ~janek

a ty trollem ortograficznym

! Odpowiedz