Kobiecy pomysł na biznes: bajki dla dzieci

Kiedy Justyna Jakubczyk została mamą, zauważyła, że w książeczkach, które czytała swoim dzieciom, było masę błędów. Postanowiła więc sama zająć się wydawaniem bajek bardziej przemyślanych, pisanych lub konsultowanych przez osoby, które rzeczywiście znają się na temacie. Rok temu zrezygnowała więc z pracy na etacie w wydawnictwie medycznym i założyła własne.

OPIS

Ilustracja z książki wydanej przez Wydawnictwo Omnibus

Justyna ukończyła polonistykę ze specjalizacjami redaktorsko-medialną i pedagogiczną na. Po studiach pracowała w wydawnictwach naukowych jako redaktor, przygotowując do druku czasopisma i książki specjalistyczne. Oprócz tego jest mamą dwóch chłopców – Krzysia (6 lat) i Piotrusia (4 lata), którzy bardzo lubią książki.

- Czytanie im do snu stało się już rytuałem, bez którego nie chcą zasnąć. To dzięki nim wpadłam na pomysł wydawania polskich bajek-pomagajek i książek wspierających edukację, rozwijających u dzieci ciekawość świata i wiedzę – wspomina Justyna.

Firmę założyła za unijną dotację


Na rozwój firmy Justyna dostała dotację z Unii Europejskiej w wysokości niecałych 30 tys. zł. Jej zdobycie nie było jednak prostym zadaniem. - Projekt pisałam nocami, po powrocie z pracy i położeniu dzieci spać. Spałam po kilka godzin, nie było łatwo. Byłam bardzo zmęczona, ale zarazem pochłonięta nowym wyzwaniem. W pierwszym konkursie nie udało mi się zakwalifikować do dalszych etapów. Na rozmowie rekrutacyjnej widziałam duże zainteresowanie moim pomysłem na firmę, ale wtedy też zobaczyłam, ile jeszcze jest w tym pomyśle luk. Dzięki temu wiedziałam już, co poprawić, co jest ważne w biznesplanie, jakie błędy popełniłam wcześniej. Zyskałam wiedzę potrzebną do napisania drugiego projektu - opowiada.

Każdą wolną chwilę poświęcała na jego rozbudowę. I udało się – projekt został bardzo wysoko oceniony i Justyna mogła oficjalnie założyć Wydawnictwo Omnibus. W międzyczasie musiała jeszcze zrezygnować z pracy na etacie, czego bała się najbardziej, nie wiedząc, jak poradzi sobie z organizacją własnej pracy.

Własna firma to raj dla mamy


Jeden z prowadzących zajęcia na szkoleniach unijnych przestrzegał Justynę i innych uczestników, że prowadzenie własnej firmy to wstawanie godzinę wcześniej i chodzenie spać dwie godziny później. Praca we własnej firmie trwa nie 8, a 12 i więcej godzin. - W pewnym sensie miał rację, zdarza się, że pracuję do pierwszej w nocy. Ale rozkład godzin pracy zależy ode mnie. I wcale nie wstaję godzinę wcześniej, tylko godzinę później, co dla takiego śpiocha jak ja jest bardzo cenne. Poza tym nie muszę skoro świt zrywać dzieci do przedszkola, nie popędzam ich z myślą, że spóźnię się do pracy – zauważa Justyna.

Dodaje, że dzięki pracy na własny rachunek ma czas, aby spokojnie przygotować obiad dla rodziny, może spokojnie wyskoczyć z dzieckiem do lekarza i już nie boi się, że z czymś się nie wyrobi, bo musiała zostać z chorymi dziećmi w domu. Mimo że ma dużo pracy w firmie, może lepiej zająć się domem, posprzątać, wyprasować ubrania.

OPIS

Justyna Jakubczyk z synami

Oczywiście nie zawsze bywa tak różowo. Gdy Justyna ma pilny projekt książki do zrobienia, to sprawy domowe odchodzą na boczny tor. - Prowadzenie firmy, nawet jednoosobowej, nie jest łatwe. Tu wszystko zależy ode mnie, nikt inny nie będzie odpowiedzialny za podjęcie złej decyzji. Sama muszę wszystkiego dopilnować i niby fajnie jest pod nikogo nie podlegać, ale czasem chciałoby się po prostu, by ktoś zadecydował za nas – zauważa.

Do książek dla dzieci potrzeba specjalistów


Kiedy Justyna wpada na pomysł jakiejś książki dla dzieci, od razu myśli, gdzie mogłaby znaleźć specjalistów, którzy będą mogli napisać na ten temat. Gdy wymyśliła książki o żywieniu dla dzieci, szukała dietetyków. Doktora Kruszko, autora książek o wszechświecie i porach roku, znalazła przez byłych jego studentów, którzy byli zachwyceni jego zajęciami na studiach pedagogicznych. Z kolei autorka książki o przedszkolu pracuje jako nauczycielka w przedszkolu i szkole.

Jeżeli jakieś porady nie są w książce napisane bezpośrednio przez specjalistę, to Justyna konsultuje je z kimś, kto zna się na temacie. Następnie roboczy tekst otrzymany od autora wysyła do ilustratorki albo do grafika, który szuka odpowiednich zdjęć. Potem jest skład i łamanie, korekty i redakcja oraz wydruki próbne. Przeprowadzane są także konsultacje z autorami i z dziećmi. I w końcu elektroniczna wersja książki wysyłana jest do drukarni. Pierwsze książki Justyna sprzedawała na Allegro, potem dystrybucję przejęła hurtownia książek i obecnie głównie przez hurtownię Justyna sprzedaje książki.

Dziecko jest najlepszym recenzentem


Tworząc książki, Justyna stara się je pokazać kilku dzieciom przed drukiem. Jej zdaniem to najlepsi konsultanci. Dzieci często mają swoje ulubione książki przez jeden-dwa fragmenty tekstu czy obrazki, do których wracają. Szukają np. strony z żółwiem błotnym czy bocianem w książce o zwierzątkach albo zdjęcia z dorysowanymi dwoma kosmitami w książce o wszechświecie. Takie szczegóły sprawiają, że książka staje się „ich ulubioną”.

OPIS

Ilustracja z książki wydanej przez Wydawnictwo Omnibus

- Gdy czytam im na głos tekst do przygotowywanej książki, a one zadają pytania, dostrzegam nieścisłości w tekście czy to, co trzeba jeszcze uzupełnić. Dzieci doskonale wyłapują pewne szczegóły, na które my nie zwracamy uwagi. Jedna mała dziewczynka bardzo przeżywała fakt, że na ilustracji w książeczce o przedszkolu dzieci nie miały znaczków na ubrankach, a w książeczce była mowa o znaczkach przyklejanych przez wychowawczynię. Dla dzieci to bardzo ważne, dlatego chętnie pokazuję im książki przed drukiem i rozmawiam o projektach. One mają bardzo dużo pomysłów na książki – opowiada.

Sprzedaż książek to zyski sezonowe


Finansowo początki istnienia firmy nie są łatwe. Justynie dużo pomogła dotacja na założenie firmy i comiesięczne wsparcie pomostowe. - Zdawałam sobie sprawę, że pierwsze dwa lata będą trudne, że dużo trzeba będzie wkładać w firmę, a rzeczywiste zarobki pokażą się dużo później - dodaje. Zarobki ze sprzedaży książek nie są jednak duże i pojawiają się głównie sezonowo (przed Bożym Narodzeniem i Dniem Dziecka), dlatego Justyny główny dochód to korekta, redakcja, skład i łamanie oraz projekty okładek książek na zlecenie innych wydawnictw czy osób prywatnych.

W dodatku konkurencja jest bardzo duża. Na rynku polskim istnieje kilka dużych wydawnictw, do których „należy” rynek. – Ale te duże wydawnictwa często sprzedają książki tłumaczone, drukowane w Chinach w bardzo dużych nakładach. To pozwala im obniżyć cenę sprzedaży i przez to są konkurencyjne. Takie małe wydawnictwa, jak moje, nastawiają się więc na bardziej ambitne, polskie książki, o mniejszych nakładach. Ich koszt wytworzenia jest wyższy, ale zazwyczaj są to książki bardziej dopracowane, lepiej dostosowane do polskich realiów, często z ilustracjami o dużych walorach artystycznych – wyjaśnia Justyna.

Funkcjonowanie takich wydawnictw to więc bardziej pasja niż nastawienie na zysk. Justyna dodaje, że o prawdziwych zyskach ze sprzedaży książek jeszcze trudno jej mówić, ponieważ bardzo dużych nakładów wymaga druk książek. Na razie produkcja książek jest dla niej bardziej inwestycją niż zarobkiem.

Jak podkreśla właścicielka wydawnictwa, w prowadzeniu własnej firmy najważniejsze jest jednak to, by nie bać się wyzwań i chcieć ciągle uczyć się czegoś nowego. Dzisiejszy świat zmienia się w tak błyskawicznym tempie, że aby za nim nadążyć, trzeba być bardzo elastycznym. Trzeba umieć ocenić swoje siły i nie bać się podjąć czegoś nieco ponad nie, wymagać od siebie nieco więcej niż przeciętności. Nie da się? Nie wiadomo, spróbujemy. Nie umiem? To czas się nauczyć.

Jeżeli jesteś kobietą przedsiębiorczą i prowadzisz własną firmę - napisz do naszej redaktorki! Dołącz do ponad 130 kobiet, które już to zrobiły, zaprezentuj się w naszym cyklu i podziel się z czytelnikami swoim doświadczeniem.

Barbara Sielicka
Bankier.pl
b.sielicka@bankier.pl

Przeczytaj także:

Kobiecy pomysł na biznes: ilustratorka książek
Kobiecy pomysł na biznes: wydawnictwo literatury koreańskiej
Ponad 130 kobiecych pomysłów na biznes w jednym miejscu!
ilustratorka książek wyadwnictwo literatury koreańskiej kobiecy pomysł na biznes

Barbara Sielicka

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 2 ~max london

Wlasna firma to dla kobiety uwiazanie od 8-20 a to nie jest pozadane dla dobra rodziny...
I co z tego ze zarabia pieniadze jak obiad w domu jest na swieta bo w weekendy odsypia???!!!
To jest kompletna pomylka!

!
1 1 ~gtrgrb

widać że to propaganda albo pisał to ktoś kto nie ma pojęcia o prowadzeniu firmy

! Odpowiedz
0 3 ~klamka667

Takie bzdury to byly tez w tv jak rozdawali kredyty z unii dla mlodych ridzicow na firme w domu. wiem co pisze bo mam w domu firme. na szczescie nie na kredyt.

! Odpowiedz
4 4 ~Kari

Do napisania książek dla dzieci trzeba specjalistów? Ach tak? To teraz samemu nie ma się już nawet na tyle wiedzy podstawowej, żeby przystępnie ale rzetelnie coś dziecku wyjaśnić, tak? Cóż, widać takie czasy... swoją drogą, im bardziej staracie się pisać 'pouczająco', tym większa patologia potem, zauważyliście?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Ilustrator

Cześć. Pomogę w stworzeniu oprawy graficznej bajek dla dzieci:
www.facebook.com/MilekJakub

Jakub Miłek

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne