Katastrofalne prognozy dla gospodarki Chin

analityk Bankier.pl

Analitycy spodziewają się, że PKB Chin w pierwszym kwartale wyraźnie spadnie. Niektórzy eksperci sądzą nawet, że chińska gospodarka - po raz pierwszy od ponad 40 lat - oficjalnie skurczy się w całym roku.

Choć nikt nie miał wątpliwości, że działania podjęte przez władze i mieszkańców Chin w celu zatrzymania epidemii koronawirusa zmroziły tamtejszą gospodarkę, to powszechnie zastanawiano się, czy Pekin będzie gotowy to przyznać w oficjalnych danych makroekonomicznych. Dopiero po tym, jak w ubiegły poniedziałek chińscy statystycy podali, że produkcja przemysłowa, sprzedaż detaliczna i inwestycje odnotowały bezprecedensowe załamanie, a do tego wyraźnie pogorszyła się, i tak już cykliczne słaba, sytuacja na rynku nieruchomości, rozpoczęła się fala rewizji prognoz PKB Państwa Środka w I kwartale i całym roku.

W poprzednim tygodniu aktualizacji dokonało 14 dużych instytucji – wynika z zestawienia Bloomberga. Wszystkie zakładają, że w I kwartale PKB Chin spadnie w porównaniu do analogicznego okresu 2019 r. Byłaby to pierwsza tego typu sytuacja od co najmniej 1992 r., odkąd istnieją porównywalne dane.

Średnia prognoz wynosi -6 proc. Najdelikatniejszego spowolnienia spodziewa się OCBC (-1 proc. rdr), najgwałtowniejszego – Bloomberg Economics (-11 proc.). Sama różnica oczekiwań ekspertów jest nietypowa – od lat PKB jest „rysowany od linijki” przez chińskich statystyków, zatem i oczekiwania analityków pozostawały zgodne.

(Bankier.pl na podstawie danych chińskiego urzędu statystycznego)

Zmianie uległy również perspektywy dla całego roku -  analitycy oczekują gwałtownego spowolnienia. Średnia prognoz 14 instytucji wynosi 3 proc. Gdyby taki scenariusz się ziścił, oficjalnie chińska gospodarka urosłaby najwolniej od 1976 r. – ostatniego roku życia Mao Zedonga i tragicznej rewolucji kulturalnej. Nawet nieco słabszą prognozę (2,6 proc.) zaprezentował dziś chiński bank inwestycyjny CICC.

Prognozy wzrostu PKB Chin

Q1 2020 r.
OCBC -1% 5%
Standard Chartered -4,2% 4%
Oxford Economics -5% 1%
UBS -5% 1,5%
Morgan Stanley -5% 4%
Citi -5,2% 3,7%
Bank of America -6% 1,5%
Credit Agricole -6% 4,9%
Macquarie -6% bardzo ciężko o 5%
Pantheon Macroeconomics -6% lub mniej 2%
Nomura -9% 1,3%
Goldman Sachs -9% 3%
S&P Global Ratings -10% 2,9%
Bloomberg Economics -11% 1,4%
Źródło: Bloomberg

Są jednak również eksperci (np. fiński BOFIT), którzy wskazują, że w 2020 r. PKB Chin realnie spadnie – poprzednio miało to miejsce właśnie w fatalnym 1976 r. Przez kolejne cztery dekady średnie tempo wzrostu przekraczało 9 proc., od lat jednak stopniowo zwalnia – w ubiegłym roku wyniosło 6,1 proc., najmniej od 1990 r.

Propagandowa ofensywa Pekinu: Część II – gospodarczy sukces

To, czy katastrofalne prognozy się potwierdzą, zależy nie tylko od faktycznej kondycji gospodarki, ale i skłonności władz do przyznania tego faktu. Pomimo zapewnień Xi Jinpinga i jego podwładnych o przejściu do ery „nowej normalności”, w której wielkość produktu krajowego brutto nie ma tak fundamentalnego znaczenia jak kiedyś, Chińczycy nadal oddają cześć bożkowi PKB. Pekin wyznacza konkretny liczbowy cel i jest on, różnymi (często nieracjonalnymi) sposobami realizowany. Potem partia może się chlubić „bezprecedensowym” sukcesem przed obywatelami i całym światem.

(fot. Xie Huanchi / ZUMA Press)

Fakt, że chińskie władze przyznały, że w lutym (a nawet w całym kwartale) doszło do załamania gospodarki, nie oznacza wcale, że będą gotowe to robić dalej. Fatalne wyniki w I kw. ujdą Pekinowi na sucho – w oczach ludności Państwa Środka i świata są uzasadnione epidemią koronawirusa: Chiny poniosły koszt ekonomiczny, by ratować zdrowie i życie ludzi. Jest to oczywiście jasna strona medalu – z drugiej strony można obwiniać partię, że zadziałała zbyt późni. Gdyby zdecydowano się na wcześniejszą interwencję, mogłaby być ona mniej dotkliwa. Tyle że taka narracja w obecnych okolicznościach, gdy z epidemią nie radzą sobie kraje Zachodu, zapewne nie będzie dominująca.

Szczególnie że chińskie władze przystąpiły do wyraźnej propagandowej ofensywy. Obok doniesień o triumfie nad koronawirusem za Murem i „pomocy” dla innych krajów, chińskie władze mogą sięgnąć po kolejne argumenty, bardziej istotne w następnej fazie globalnej pandemii. Na razie kluczowa pozostaje skuteczność na polu medycznym, wkrótce na pierwszy plan wyjdą jednak problemy gospodarcze. Wtedy Pekinowi przyda się opowieść o sukcesie ekonomicznym. A do tego niezbędne będą zaskakująco dobre odczyty danych makro.

V, U, a może W?

Możliwa jest nawet publikacja przyzwoitych (niewielki spadek PKB rdr) statystyk już za I kwartał – z racji na ruchome obchody Nowego Roku księżycowego marzec odpowiada za ok. 40 proc. aktywności gospodarczej w tym okresie, a przecież w tym miesiącu sytuacja w Państwie Środka ma już oficjalnie wracać do normalności. Byłaby to jednak koncepcja bardzo odważna, zważywszy na inne doniesienia zza Muru, według których wiele firm wciąż działa na pół gwizdka (czyli ok. 75 proc. normy z 2019 r. - wyliczenia Trivium na podstawie oficjalnych danych), a inne pozostają zamknięte (m.in. prawie 30 proc. małych i średnich przedsiębiorstw).

Analitycy dywagują, jaką formę przybierze przebudzenie gospodarki – na wzór litery V, U, a może W. Najwięksi (i nieliczni) optymiści zakładają pierwszy scenariusz – po gwałtownym załamaniu następuje silne odbicie i sytuacja szybko wraca do normy. Zwolennicy drugiej koncepcji prognozują, że wzrost aktywności będzie stopniowy, ale wkrótce powróci do typowych poziomów. Obecnie najbardziej prawdopodobny wydaje się jednak pogląd nr 3 – po wyjściu z dołka nadejdzie kolejne spowolnienie, spowodowane fatalną sytuacją za granicą bądź drugą falą epidemii w samych Chinach.

Przyspieszenie aktywności gospodarczej nie będzie łatwe, co widać już w mniej popularnych, a częściej publikowanych danych, m.in. ruchu na ulicach, sprzedaży samochodów czy biletów kinowych. Działania podjęte przez władze i mieszkańców Chin w obliczu epidemii wywołały szok podażowy i popytowy.

Z częścią problemów już udało się uporać, jednak inne pozostają nie do przeskoczenia. Firmy borykają się z brakami płynności i poprzerywanymi łańcuchami dostaw oraz niższym popytem w kraju i za granicą. Konsumenci wydają mniej – czy to dlatego, że mniej przebywają w miejscach publicznych (czasowe), czy z powodu wzrostu do oszczędzania w obawie przed ponownym pogorszeniem sytuacji (trwałe). Setki milionów Chińczyków nie odzyskają dochodów utraconych nieuzyskanych z powodu dłuższej przerwy w pracy w okresie po Nowym Roku – zmniejszą się zatem ich możliwości nabywcze.

Spadek popytu nakręca spadek podaży i vice versa: skoro nie ma kupca na produkt czy usługę, nie ma po co go produkować. A skoro ogranicza się produkcję, spada zapotrzebowanie na pracowników. W efekcie mają oni mniej pieniędzy, by wydawać, więc spada popyt. I tak w koło Macieju.

Jak nie wylać dziecka z kąpielą

Ten zaklęty krąg starają się przerwać władze centralne i lokalne. Pobudzenie podaży jest w Chinach relatywnie (bo może być ograniczone przez dostępność komponentów z zagranicy) proste, gorzej z popytem. Jak skłonić ludzi, by wydawali więcej? Na to pytanie szukają zresztą odpowiedzi politycy i ekonomiści na całym świecie.

Obok podtrzymywania źródeł dochodów i zapewniania, że wyjście z domów jest bezpieczne przy zachowaniu odpowiednich zasad, chińskie władze m.in. naciskają na banki (które borykają się z własnymi problemami), by udzielały więcej kredytów i obniżały ich koszt oraz przyspieszają projekty infrastrukturalne (a także przekazują mieszkańcom vouchery, które ci mogą wymienić na produkty w sklepach, czy nawet przedłużają weekendy).

Pekin ewidentnie stara się jednak nie wylać dziecka z kąpielą. Zarówno odpowiedź fiskalna, jak i monetarna wciąż nie są tak oszałamiające, jak przed dekadą, w odpowiedzi na globalny kryzys. I raczej nie będą. Przez ostatnie kilka lat władze podejmowały starania, by przestawić gospodarkę na nowe tory i ograniczyć ryzyka w sektorze finansowym – m.in. oficjalnie wspierały konsumpcję, walczyły z bankowością cienia oraz ograniczały zadłużenie przedsiębiorstw.

Czy powrót do przeszłości jest pożądany i w ogóle możliwy? Zadłużenie sektora niefinansowego wciąż rośnie – do blisko 260 proc. PKB na koniec III kw. 2019 r. według danych BIS (są też wyższe szacunki) – i osiągnęło poziom niespotykany wśród krajów o tak niskim dochodzie na głowę mieszkańca. Bardzo groźne jest przede wszystkim błyskawiczne tempo wzrostu w ostatnich latach. Problem stanowiłby również zapewne szwankujący mechanizm transmisji monetarnej czy mniejsza niż przed laty nadwyżka w obrotach z zagranicą przy chęci zachowania kontroli nad kursem juana.

Poziom zadłużenia sektora niefinansowego do PKB (oś Y) w zestawieniu z PKB per capita według parytetu siły nabywczej (oś X)
Poziom zadłużenia sektora niefinansowego do PKB (oś Y) w zestawieniu z PKB per capita według parytetu siły nabywczej (oś X) (BlackRock)

Chwilowy powrót na starą, niebezpieczną ścieżkę – prowadzącą do powtórki wydarzeń z Japonii – może się okazać konieczny, ale musi być bardzo ostrożny. Xi raczej zrezygnuje z realizacji obietnicy podwojenia PKB w dekadę 2010-2020 r. Aby osiągnąć ten cel, PKB musiałby wzrosnąć w tym roku o ok. 6 proc., a licząc „kreatywnie” – o blisko 5 proc. Oczywiście Chińczycy nie raz dowiedli, że w tym obszarze kreatywności im nie brakuje, więc być może wyczarują na papierze odpowiednie liczby.

Natomiast ewentualna budowa kolejnych mostów donikąd za wykreowane przez banki pieniądze odbije się Państwu Środka czkawką, a koszt tych działań zapewne okaże się za kilka (naście, dziesiąt?) lat o wiele większy niż zysk dzisiaj, nawet w obliczu koronawirusa. Polityków nie zwykło to powstrzymywać, nawet tych rzekomo planujących na 1000 lat do przodu. Zobaczymy, czy cesarz Xi jest wyjątkiem.

Maciej Kalwasiński

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
21 36 momotaro

Obecnie? Tylko kasa i to w skarpecie. Dolar i frank czasy wojny powrocily.

! Odpowiedz
46 44 znawca_wszystkiego

Jak Chiny zbiednieją to W Polsce najpopularniejszym zawodem będzie zbieracz puszek.

! Odpowiedz
22 13 koronnyargument

Ale skąd nagle wziąć tyle milionów puszek?

! Odpowiedz
49 11 grzegorzkubik

Cena złoto wzrośnie. Teraz znów może spaść ale jak już się ustabilizuje kryzys to żółty metal poszybuje bardzo wysoko. Trzeba obstawiać, kupować by później sprzedać i mieć sporo kasy.

! Odpowiedz
2 16 db009

aha

! Odpowiedz
19 27 -romel-

Ha Ha
To świat potrzebuje Chin a nie Chiny świata.
Oni tam przeżyją na "misce ryżu",a europejczyk czy Amerykanin?
FED sam się podkłada Chinom.
Jak już się zadłużą na maksa to Chińczycy "spalą"wagony z dolarami które mają na oczach świata,uwolnią walutę i powodzenia.
TO ŚWIAT POTRZEBUJE TOWARÓW Chińczykowi wystarczy "miska ryżu"
a ty kupuj albo nie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
40 66 staryznajomy

I po co straszycie ?!!! CHINCZYCY szpital dla zarazonych zbudowali w tydzień czy dwa (nawet nie pamietam). U nas w Polandii za rzadow PiS procedura przetargowa trwala by rok a wykonanie 3-5 lat hahahahahaha

Chińczycy sobie poradzą bo to naród pracowitych ludzi a NIE LENI I KOMBINATOROW !

! Odpowiedz
21 21 staryznajomy

Juz znalazłem 8 dni szpial dla tysiąca osób hahaha a oni bredza ze chinom spadnie hahaha

! Odpowiedz
18 55 rafa987

Złota rada dla wszystkich:
"Śpijcie spokojnie, pracujcie spokojnie i cieszcie się wiosną" - Ewa Kopacz

! Odpowiedz
45 33 trooper

Jarek podobno w Niedzielę był w Kościele !! Ale pozatym go nikt nie widział

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 4,7% II 2020
PKB rdr 3,1% IV kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,5% II 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 330,48 zł II 2020
Produkcja przemysłowa rdr 4,9% II 2020

Znajdź profil