Kamienica przy Zamoyskiego: miasto traci, winnych brak

Mimo nieprawidłowości stołeczny ratusz nie zgłosił sprawy prokuraturze i nie odzyskał pieniędzy za kamienicę, w której mieszkanie po latach kupił Marian Banaś - pisze w piątek "Rzeczpospolita".

(fot. Jakub Szymczuk / Gość Niedzielny)

Jak podaje dziennik, urzędnicy umywają ręce w sprawie kamiennicy, którą za grosze - za tysiąc złotych - przejęła pod pretekstem jej rozbiórki spółdzielnia mieszkaniowa z Warszawy. "Choć sprawa budzi wątpliwości, przez lata ratusz jej nie wyjaśnił. Gdyby zabrała się niej prokuratura, zaniedbania urzędników już się przedawniły" - zwraca uwagę gazeta.

"Rz" za zgodą Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga poznała kulisy umorzenia śledztwa dotyczącego nieprawidłowości przy sprzedaży komunalnej kamiennicy przy ul. Zamoyskiego na warszawskiej Pradze. Gazeta dowiedziała się, że stołeczny ratusz nigdy nie skierował sprawy do prokuratury. Nie odzyskał też żadnych pieniędzy od spółdzielni, która za śmiesznie niską sumę przejęła budynek, a po latach nim zarobiła - doniesienie złożyli mieszkańcy spółdzielni dopiero w 2017 roku - wtedy ewentualne przestępstwo było już przedawnione. Decyzja o umorzeniu zapadła w styczniu tego roku.

Dziennik przypomina, że po wojnie kamienica został znacjonalizowana dekretem Bieruta, a po 1996 roku w kontrowersyjnych okolicznościach budynek za cenę materiałów rozbiórkowych (1056 zł) kupiła spółdzielnia mieszkaniowa PAX. Miała rozebrać - zgodnie z umową - kamienicę i postawić tam osiedle. Miała też zagwarantować najemcom mieszkania, ale tylko podniosła im czynsze.

Jak podaje gazeta, po latach okazało się, że na kamienicy do rozbiórki zrobiono doskonały interes. Spółdzielnia nie wywiązała się bowiem z umowy i nie rozebrała budynku. Zamiast tego - w 2017 toku - został on wyremontowany przez prywatną spółkę, która kupiła do PAX-u spółdzielcze prawo własności do wszystkich mieszkań. Tam 40-metrowe mieszkanie kupił Marian Banaś. Dziś je wynajmuje.

Jednak jak pisze "Rz" umowa PAX z miastem powinna przed laty zostać unieważniona. Kluczowy jest termin. W sierpniu 2006 roku, stołeczny ratusz, którym kierował wówczas jako zarządca komisaryczny Kazimierz Marcinkiewicz, zlecił kontrolę tej sprzedaży. Jesienią po wyborach, prezydentem miasta została Hanna Gronkiewicz-Waltz, która na podstawie ustaleń kontrolerów wydała decyzję, by miasto odzyskało pieniądze od spółdzielni. W zaleceniach urzędników nie było zawiadomienia do prokuratury. Upłynęło aż 11 lat, nim prokuratura dowiedziała się o tym od mieszkańców. Ale wtedy było za późno, żeby kogoś ścigać. (PAP)

nmk/ robs/

Źródło: PAP
Ludzie:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
12 11 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
18 20 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
11 21 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
16 47 tryby

W Magdalence zatwierdzono rozbiór Polski. Wykonawcy tego przestępczego układu rządzą do dziś, tylko nazwy i grupy żerujących się zmieniają.

! Odpowiedz
2 8 pazdzioch_indastries

Ludzie na nich głosują i co im zrobisz?Jeden głosuje bo któryś oseł ładnie wygląda, inny bo ładnie się wypowiada, jeszcze inny bo tatuś zawsze głosował.Dlatego jest to co jest.Ciemnocie nie przepowiesz Dlatego demokracja nie ma sensu istnieje tylko po to by utrzymać obecny gówniany porządek.

! Odpowiedz
8 50 jerloz210935

Ale kradną dlatego taka walka o żłób.

! Odpowiedz
35 60 specjalnie_zarejestrowany2

A co z wyłudzonymi działkami Morawieckiego?

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne