Kaczyński: Za 21 lat dogonimy Niemców [Sprawdzamy]

Jarosław Kaczyński po raz kolejny powtórzył tezę z raportu naukowców z SGH, że za 21 lat Polska dogoni Niemcy pod względem dochodów "na głowę". Sprawdzamy, czy jest to możliwe.

(fot. Adam Chełstowski / FORUM)

"My mamy dzisiaj 71 proc. przeciętnej Unii, dojść do tej przeciętnej, naukowcy z SGH mówią, że to 14 lat, my chcielibyśmy to troszkę przyspieszyć. Oczywiście, bez cudów, nie na zasadzie, że to przyspieszymy dwukrotnie, ale może za rok, dwa, uda się to przyspieszyć, a 21 lat nas dzieli od Niemiec, przy założeniu, że kraje UE, także i Niemcy będą się rozwijały, czyli chodzi o naprawdę bardzo wysoki poziom" - mówił prezes Prawa i Sprawiedliwości w poniedziałek w Polsat News. Podobne słowa wygłosił w ostatnim miesiącu wielokrotnie, m.in. podczas konwencji we Wrocławiu i Pile, a także wystąpienia w TVP.

Kaczyński powołuje się na wyniki analiz naukowców ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, którzy z okazji tegorocznego Forum w Krynicy przygotowali raport na temat wzrostu PKB Polski w ostatnich 30 latach i perspektywach na przyszłość oraz krótkie podsumowanie zawierające najważniejsze wnioski.

"Prognozy domykania luki dochodowej dla Polski są optymistyczne. Przy założeniu utrzymania się przeciętnych tendencji wzrostowych z okresu po wejściu do UE Polska będzie potrzebowała 14 lat (licząc od 2018 r.) do osiągnięcia średniego poziomu dochodu na mieszkańca grupy UE15. Czas ten wydłuża się do 21 lat w przypadku przyjęcia Niemiec za punkt odniesienia" - napisali autorzy raportu.

W tym fragmencie kryje się "sekret" błyskawicznej ścieżki umożliwiającej dogonienie Niemiec i fundamentalna wada analizy. Ale zanim do niej przejdziemy, warto wytłumaczyć, jakie dane w ogóle kryją się za takimi wnioskami.

Naukowcy z SGH porównują Polskę do "starej Unii" (a nie jak mówi Kaczyński całej UE) oraz Niemiec pod względem PKB per capita mierzonego parytetem siły nabywczej (PSN). Miara ta ma w założeniu umożliwiać porównanie poziomu życia między krajami - uwzględnia bowiem różnice w cenach towarów i usług. Jednak rzeczywistość jest bardziej skomplikowana - sam podział PKB na głowę mieszkańca nie jest równoznaczny z poziomem dochodów osiąganych przeciętnie przez mieszkańców (różny udział  poszczególnych grup podmiotów w PKB), a przeliczenie po PSN nie bierze pod uwagę jakości teoretycznie porównywalnych dóbr, nie wspominając o różnych wzorcach konsumpcji. Na poziom życia wpływa zresztą nie tylko poziom dochodów, ale również skłonność do oszczędzania czy zgromadzony majątek.

Tym niemniej jest to popularna miara (perspektywę PKB nominalnego na łamach Bankier.pl porównywał przed laty Krzysztof Kolany). W 2018 r. Polska osiągnęła poziom 71,1 proc. średniej unijnej wobec raptem 50,1 proc. w 2004 r. Tymczasem dla krajów "piętnastki" spadła do 107,3 proc. z 113,7 proc., a w przypadku Niemiec zanotowano niewielki wzrost - do 121,9 proc. z 119,1 proc.

(Bankier.pl na podstawie danych Eurostatu)

Uwzględniając procent składany i zakładając równe tempo doganiania poziomu unijnego, Polska nadrabiała rocznie po ok. 2,5 p.proc. Podobne kalkulacje można wykonać dla krajów "starej UE" oraz Niemiec, a następnie ekstrapolować dotychczasowe trendy - w ten sposób Polska faktycznie dogoni "piętnastkę" za ok. 15 lat, a Niemcy - niecałą dekadę później.

Tyle że takie założenie nie ma najmniejszego sensu i to właśnie jest główny zarzut wobec analizy cytowanej przez prezesa PiS. Autorzy opracowania tak uzasadniają swój wybór: "przyszłość jest bardzo niepewna i trudno jest dokonać dokładnych prognoz tempa wzrostu gospodarczego w horyzoncie czasowym obejmującym najbliższych kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. Można zastosować metodę ekspercką, posługując się też modelami ekonometrycznymi i prognozami demograficznymi, ale biorąc pod uwagę dużą zmienność otoczenia gospodarczego oraz niepewność w zakresie czynników politycznych, dokonane na tej podstawie symulacje są obarczone równie dużym błędem". O ile nie sposób nie zgodzić się z fragmentem o dokładności prognoz dot. odległej przyszłości, to trudniej zaakceptować ordynarną ekstrapolacją trendu, która miałaby być równie celna co prognozy bazujących na szerokich analizach.

Przekonanie, że Polska będzie w kolejnych latach doganiać UE w takim samym tempie jak dotychczas, nie znajduje poparcia na gruncie teorii ekonomii czy empirycznej analizy dokonań innych krajów doganiających w przeszłości światowych liderów. Naturalnym procesem ekonomicznym jest zwalnianie tempa konwergencji (czyli właśnie doganiania) wraz z domykaniem luki. Proste silniki rozwoju wyczerpują się - dalsze wzrosty produktywności nie są tak łatwe do wypracowania wraz z rosnącą bazą. Można to porównać ze zbieraniem owoców z drzewa - łatwiej sięgnąć po te wiszące niżej. I te już zebraliśmy - teraz potrzebujemy drabiny, żeby zerwać te wiszące wyżej. Sam proces doganiania przypomina z kolei nie bieg Usaina Bolta na 100 czy 200 metrów, a raczej maraton, w którym musimy mozolnie nadrabiać wcześniejsze straty.

Zawsze istnieje oczywiście ewentualność, że konkurent opadnie z sił. I o ile w przypadku "wyścigu" ze "starą UE" może to Polsce faktycznie pomóc, to w doganianiu Niemiec niekoniecznie. Nasza gospodarka jest bowiem wciąż ściśle powiązana z niemiecką - zachodni sąsiedzi są m.in. największym partnerem handlowym Polski - i jej długotrwałe spowolnienie będzie się musiało odbić także na kondycji gospodarki polskiej. Nie można pominąć faktu, że w ostatnich latach koniunktury po obu stronach Odry wyraźnie się rozjechały - na zachodzie mamy prawdopodobnie techniczną recesję, a na wschodzie ok. 1 proc. wzrost PKB w porównaniu kwartał do kwartału - ale wciąż jest chyba za wcześnie, by ogłosić zerwanie polsko-niemieckiego związku gospodarczego.

Kiedy zatem dogonimy "starą UE" czy Niemcy pod względem poziomu życia? To wróżenie z fusów. Długoterminowych, uwzględniających podstawowe prawa ekonomii, prognoz PKB per capita w PSN brakuje - musiałyby one łączyć nie tylko szacunki co do tempa wzrostu gospodarczego, ale i zmian wielkości populacji czy cen. Zestawiliśmy zatem projekcję OECD dot. poziomu PKB per capita mierzonego parytetem siły nabywczej (w cenach stałych, dolar 2010) oraz ONZ dot. liczby ludności (w scenariuszu średnim). Wynik nie jest optymistyczny - do 2060 r. nie mamy szans dogonić Niemców.

(Bankier.pl na podstawie prognoz OECD i ONZ)

Ciągłe przywoływanie jednej kontrowersyjnej tezy z jednego raportu jest zatem ekonomiczne nieuzasadnione. Zapewne wpisuje się jednak w logikę polityczną kampanii wyborczej.

Maciej Kalwasiński

We wcześniejszej wersji artykułu nie uwzględniono informacji z pełnej wersji raportu, lecz jedynie krótkiego podsumowania.

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
27 9 sel

Będzie Kaczapucza , a nie dogonienie Niemców.. tam maja wolność gospodarczą i społeczną , a nie Kaczystan.

! Odpowiedz
2 8 piwic

Co to jest wolnosć społeczna?

! Odpowiedz
1 9 henk54

Gdyby nie Ci cholerni socjaliści to dogonilibyśmy za 10-12 lat. A przez nich rozwój i inwestycje są słabsze, i trzeba czekać aż 20 cholernych lat...

! Odpowiedz
26 25 sel

Przecież on się na tym w ogóle nie zna i nie ma o tym pojęcia, tyle wie co mu nawtykają w propagandzie sukcesu.. a biznes się zawija w takiej komunie.

! Odpowiedz
9 11 siema123

W skrócie: mam wywalone bo za 20 lat i tak mnie już tu nie będzie.

! Odpowiedz
24 22 newconnect

Proszę popatrzeć na dane Eurostatu, wszystkie państwa UE które były za żelazną kurtyną poruszają się w peletonie, daleko za krajami zachodniej UE. My niby tak gonimy ale statystycznie pośród państw UE gorzej jest tylko w Rumunii i Bułgarii. A co to za kraje? Rumunia była najuboższym krajem w strefie wpływów Związku Sowieckiego w Europie który teraz jest w UE (bo tak bezwzględnie to Albania była najuboższa) a z Bułgarii w ciągu ostatnich 15 lat wyemigrowało 21% ludzi czyli tak jakby z Polski prawie 10 mln wyemigrowało. I taka jest niestety prawda. Niby wzrost PKB od 1991 jest nieustający niezależnie kto rządzi ale z drugiej strony nie można tego nazwać wielkim sukcesem a już na pewno nie sukcesem PISu ;-)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
20 16 qqryk

W sumie ma rację, ale trzeba zarobki liczyć prawidłowo.
Do polskiej średniej ±5000 zł trzeba dodać 10% (wyrzucane na kościół), dodać 20% (różnica w ilości osób pracujących pomiędzy Polską [55%] a Niemcami [74%]) i dodać 25% (polska szara strefa) - i już wyjdzie miesięczna średnia około 8000 zł. Czyli na rękę coś około 1300€, niewiele mniej niż 1900€ w Niemczech.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
44 38 spaceavenger

Tłumacząc język Kaczyńskiego na polski: osoby powyżej 35 roku życia, pakować walizki i za granicę!

! Odpowiedz
63 52 xxpp

Nie ważne, że panowie z SGH napisali brednie. Ważne, że można to opowiadac na spotkaniach z tępym elektoratem. Ludzie są tak głupi, że to działa.

! Odpowiedz
40 40 bha

Już od ponad 30 lat ich Niby gonimy...

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne