KE kieruje skargę do TSUE w sprawie systemu dyscyplinarnego dla sędziów w Polsce

Komisja Europejska poinformowała w czwartek o skierowaniu skargi do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu przeciwko Polsce w sprawie systemu dyscyplinarnego dla sędziów. KE chce rozpatrzenia skargi w trybie przyspieszonym.

(Reuters)

Komisja oświadczyła, że podjęła decyzję o skierowaniu skargi do TSUE, "aby chronić sędziów przed kontrolą polityczną". Ze źródeł unijnych PAP wynika, że inicjatorem podjęcia tematu skierowania skargi do Trybunału był na środowym kolegium KE jej wiceszef Frans Timmermans, który zajmuje się praworządnością. Ostatecznie całe kolegium zaakceptowało tę decyzję.

Zdaniem unijnych urzędników polskie prawo umożliwia już objęcie sędziów procedurami dyscyplinarnymi oraz nakładanie na nich kar dyscyplinarnych z uwagi na treść wydanych przez nich orzeczeń, w tym w związku z przysługującym im na mocy art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE) prawem do wystąpienia do Trybunału Sprawiedliwości UE z wnioskiem o wydanie orzeczenia prejudycjalnego.

"Nowy system środków dyscyplinarnych nie zapewnia niezależności i bezstronności Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, w skład której wchodzą wyłącznie sędziowie wybrani przez Krajową Radę Sądownictwa, którą z kolei powołuje Sejm w procedurze o charakterze politycznym. Nie zapewnia też, aby sąd +ustanowiony na mocy ustawy+ decydował w pierwszej instancji w postępowaniach dyscyplinarnych przeciwko sędziom sądów powszechnych. Zamiast tego uprawnia Prezesa Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego do określenia, ad hoc i prawie bez ograniczeń, który sąd dyscyplinarny pierwszej instancji zajmie się osądzeniem danej sprawy w postępowaniu wszczętym przeciwko sędziemu sądu powszechnego" - podała KE.

W jej opinii system nie gwarantuje rozpatrywania spraw w "rozsądnym czasie", co umożliwia ministrowi sprawiedliwości – za pośrednictwem mianowanych przez niego rzeczników dyscyplinarnych – doprowadzenie do sytuacji, w której przeciwko sędziom sądów powszechnych będą toczyć się długotrwałe postępowania dyscyplinarne. Nowy system - według KE - wpływa również na prawo sędziów sądów powszechnych do obrony. "Sędziom nie zapewnia się zatem ochrony przed kontrolą polityczną, co podważa zasadę niezawisłości sędziów" - wskazano.

3 kwietnia KE wszczęła wobec Polski postępowanie o naruszenie prawa UE. Jej zdaniem rozwiązania przyjęte przez władze w Warszawie podważają niezawisłość polskich sędziów, nie zapewniając niezbędnych gwarancji, pozwalających chronić ich przed polityczną kontrolą.

Polski rząd dostał dwa miesiące na udzielenie szczegółowych wyjaśnień. W związku z uznaniem przez KE, że wątpliwości prawne nie zostały rozwiane, 17 lipca przeszła ona do drugiego etapu postępowania i do Warszawy została wysyłana tzw. uzasadniona opinia, czyli formalne wezwanie do zapewnienia zgodności z prawem UE. Polska odpowiedziała na nią, wysyłając we wrześniu do KE pismo z wyjaśnieniami, Komisja uznała jednak, że władze polskie nie przedstawiły argumentów, które rozwiałyby jej obawy. Dlatego też skierowała sprawę do TSUE.

KE uważa, że biorąc pod uwagę potencjalny wpływ systemu środków dyscyplinarnych na niezawisłość sędziów, uzasadniony jest wniosek o rozpoznanie sprawy w trybie przyspieszonym, "aby prawomocny wyrok został wydany jak najszybciej".

"Polityczna akcja, próba ingerowania w przebieg wyborów"

"To jest polityczna akcja, stanowiąca próbę ingerowania w przebieg polskich wyborów. Polacy z uwagi na swoje doświadczenia historyczne są bardzo wrażliwi na próby narzucania nam przez środowiska spoza Polski, ingerowania w nasze wybory, w nasze decyzje polityczne, mają duże poczucie własnej godności. I to może być w związku z tym akcja przeciwskuteczna" – powiedział Ziobro podczas konferencji prasowej w Pszczynie (Śląskie).

O tym, że motywy skierowania skargi przez Komisję Europejską mają "charakter akcji politycznej związanej z wyborami" świadczy, zdaniem ministra sprawiedliwości, wypowiedź jednego z unijnych komisarzy, który – mówił Ziobro – apelował o przeniesienie decyzji o skardze na okres powyborczy, obawiając się, że "może to być odebrane jako próba ingerowania w demokratyczne wybory w Polsce".

"Właśnie z tych względów, że chodziło o to, aby ingerować w przebieg i wynik wyborów demokratycznych w Polsce, ta decyzja nie została przeniesiona" – ocenił minister, wskazując, że sprawę należy odbierać w kategoriach "politycznej próby ingerencji w związku ze zbliżającymi się wyborami".

Jak mówił w Pszczynie minister Ziobro, "trzeba pamiętać, że pan Timmermans jest przedstawicielem bardzo skrajnie lewicujących środowisk w UE", który angażował się m.in. w poparcie dla Roberta Biedronia i postulatów "środowisk aktywistów homoseksualnych", obcych obecnemu rządowi i tworzącym go środowiskom.

"Pan Timmermans bardzo by chciał, aby w Polsce można było zawierać małżeństwa homoseksualne, chciałby, żeby homoseksualiści mogli adoptować dzieci, chciałby, żeby była edukacja seksualna już od najmłodszych lat szkolnych, a może i wcześniej, i chciałby, żeby pod szyldem mowy nienawiści wprowadzono cenzurę i ograniczono możliwości wypowiedzi" – powiedział Ziobro, przytaczając przypadki zwolnionego pracownika firmy Ikea w Krakowie i drukarza z Łodzi, który nie chciał drukować materiałów LGBT.

"Tło polityczne i działanie pana Timmermansa w kontekście wyborów i echa takiej interpretacji tego zdarzenia płyną z samej Brukseli. Po drugie, jest to też de facto próba narzucenia podwójnych standardów, bo jednym z argumentów pana Timmermansa jest to, że Sąd Najwyższy w postaci izby dyscyplinarnej w Polsce nie jest wybierany przez samych sędziów" – mówił Ziobro, argumentując, że w Niemczech, największym kraju UE, sądy federalne wybierają wyłącznie politycy bez żadnego udziału sędziów.

"W naszym systemie, który przyjęliśmy, to sędziowie – co prawda wcześniej wskazani przez parlament – mają kluczowy głos i wybierają przyszłych sędziów Sądu Najwyższego. Jak to wytłumaczyć, że system niemiecki, dużo bardziej zaawansowany, jeżeli chodzi o wpływy polityczne w kształtowaniu składu sądu, panu Timmermansowi i Komisji nie przeszkadza, a system, który my przyjęliśmy na wzór Hiszpanii, z wiodącą rolą sędziów i parlamentu, panu Timmermansowi wadzi i narusza rzekomo zasady niezawisłości? Tego się nie da na zdrowy rozum pogodzić" – skomentował Ziobro.

Przypomniał, że izba dyscyplinarna została powołana po to, aby – jak mówił – "reagować szybko i skutecznie na patologie w środowisku sędziowskim, typu jazda samochodem po alkoholu i spowodowanie wypadku przez sędziego czy kradzieże w sklepach" lub na przewinienia dyscyplinarne polegające na nieodpowiednim traktowaniu ludzi trafiających do sądów. "Próba zablokowania takich zmian jest też próbą obrony różnych sytuacji patologicznych, które mają miejsce też w polskim sądownictwie" – uważa minister sprawiedliwości.

Autorzy: Łukasz Osiński, Marek Błoński (PAP)

luo/ akl/ ap/mab/ wus/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% XI 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,0% X 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 3,5% X 2019

Znajdź profil