Johnson: Czynne prawo wyborcze dla obywateli UE podważy wynik referendum ws. brexitu

2019-12-06 22:28
publikacja
2019-12-06 22:28
fot. Henry Nicholls / Reuters

Brytyjski premier Boris Johnson oskarżył w piątek lidera opozycji Jeremy'ego Corbyna o to, że jego plan przyznania prawa do głosu w ewentualnym drugim referendum w sprawie brexitu mieszkającym w Wielkiej Brytanii obywatelom UE jest "przebiegłą próbą podważenia wyniku".

W wysłanym liście Johnson wezwał przywódcę Partii Pracy "w najsilniejszych możliwych słowach, by przed czwartkowymi wyborami jeszcze raz przemyślał tę obietnicę".

"To jest przebiegła próba podważenia wyniku referendum z 2016 roku i jest to głęboko niedemokratyczne. Wasza polityka oddania głosu milionom obcokrajowców w celu obalenia wyniku referendum stworzyłaby niewiarygodne rozgoryczenie, którego naprawa może potrwać dziesiątki lat. Zraziłoby to miliony obywateli, którzy już teraz czują się pozbawieni praw obywatelskich i ignorowani przez nasz system polityczny" - napisał Johnson.

Partia Pracy obiecuje, że jeśli wygra wybory w czwartek 12 grudnia, będzie renegocjować umowę z Unią Europejską o warunkach wyjścia, a następnie podda ją pod referendum, dając do wyboru wyjście na tych nowych warunkach lub pozostanie w UE, przy czym laburzyści mają zachować neutralność i nie opowiadać się w kampanii za żadną z opcji.

Obiecuje także, iż w referendum będą mogli wziąć udział mieszkający w Wielkiej Brytanii obywatele UE. To mogłoby w istotny sposób wpłynąć na wynik głosowania, bo jak się szacuje w Wielkiej Brytanii mieszka ponad 3 mln obywateli UE i zapewne zdecydowana większość głosujących poparłaby pozostanie w Unii.

Corbyn oskarża Johnsona o kłamstwa na temat umowy o brexicie

Lider brytyjskiej opozycyjnej Partii Pracy Jeremy Corbyn przedstawił w piątek dokument, który wyciekł z ministerstwa finansów i który - jak podkreślił - świadczy o tym, że premier Boris Johnson przeinacza postanowienia własnej umowy w sprawie brexitu dotyczące Irlandii Północnej.

Johnson stale przekonuje, że w myśl uzgodnionego z Unią Europejską porozumienia w sprawie warunków wyjścia, całe Zjednoczone Królestwo opuści unię celną z UE i nie powstanie granica celna między Irlandią Północną a resztą kraju. Irlandia Północna pozostanie natomiast częścią jednolitego unijnego rynku w zakresie obrotu towarami, choć Johnson podkreśla, że tamtejsze Zgromadzenie Parlamentarne będzie miało prawo wypowiedzieć tę część umowy, jeśli nie będzie ona odpowiadała mieszkańcom.

Tymczasem z zaprezentowanego przez Corbyna 15-stronicowego dokumentu ministerstwa finansów wynika, że nie tylko towary przewożone z Wielkiej Brytanii (Anglii, Szkocji i Walii) do Irlandii Północnej będą podlegać kontrolom celnym i regulacyjnym - co jest konieczne, bo towary nie będą sprawdzane na granicy Irlandii Północnej i Irlandii - ale także te przewożone w drugą stronę.

To, jak utrzymywał lider opozycji, może podnieść ceny i wprowadzać zakłócenia w handlu. Ta kwestia zresztą jest podkreślona w samym dokumencie, gdzie zwrócono uwagę, że 98 proc. firm północnoirlandzkich wysyłających towary do pozostałej części Zjednoczonego Królestwa, to małe i średnie przedsiębiorstwa, które "zapewne nie udźwigną kosztów".

"To, co tutaj mamy, to własny, poufny raport rządu Johnsona, wyraźnie oznaczony jako oficjalny i drażliwy, który obnaża kłamstwa przedstawiane przez Borisa Johnsona. Jest to zimny, twardy dowód, który kategorycznie pokazuje wpływ szkodliwej umowy w sprawie brexitu na duże obszary naszego kraju. 15 stron, które są obciążającym obrazem umowy Johnsona, zwłaszcza w kwestii Irlandii Północnej" - mówił Corbyn.

Zapytany o dokument, Johnson przekonywał, że twierdzenia Corbyna to "kompletny nonsens" i podkreślał, że zgodnie z umową północnoirlandzkie towary będą miały "nieskrępowany dostęp" do brytyjskiego rynku. Z kolei jego Partia Konserwatywna wyjaśniała, że dokument był "doraźną oceną, a nie szczegółową analizą", nie był sporządzony jako podstawa do podejmowania decyzji i nie był przeznaczony ani dla premiera, ani dla ministra finansów, ani też "dla żadnej wysokiej rangi osoby zaangażowanej w negocjacje".

Nawet jeśli faktycznie tak było, Johnsonowi trudno będzie przekonywać opinię publiczną, iż w kwestii Irlandii Północnej umowa jest tak dobra, jak on twierdzi. Zwłaszcza, że dokument kończy się konkluzją mówiącą, iż umowa "symbolicznie odseparowuje Irlandię Północną" od reszty kraju.

Do przedstawionego przez Corbyna dokumentu odniosła się też północnoirlandzka Demokratyczna Partia Unionistów (DUP), która w zakończonej kadencji Izby Gmin wspierała mniejszościowy rząd Partii Konserwatywnej, ale sprzeciwiła się uzgodnionej przez Johnsona umowie. Jak oświadczyła, jest to kolejny dowód, że umowa jest szkodliwa dla Irlandii Północnej.

Mieszkający w Wielkiej Brytanii obywatele pozostałych państw UE - z wyjątkiem obywateli Irlandii, Malty i Cypru - nie mają prawa do głosowania ani w wyborach do Izby Gmin, ani w referendach, mogą jednak uczestniczyć w wyborach lokalnych oraz w głosowaniu do parlamentów szkockiego, walijskiego i północnoirlandzkiego.

Również Liberalni Demokraci, którzy opowiadają się za rezygnacją z brexitu bez powtórnego referendum, chcą przyznać obywatelom UE mieszkającym w Wielkiej Brytanii od co najmniej pięciu lat prawo głosowania w referendach i wyborach powszechnych.

Gdy pod koniec października członkowie Izby Gmin głosowali nad ustawą o przeprowadzeniu wyborów 12 grudnia, laburzyści zgłosili do niej poprawkę, przyznającą prawo go głosowania obywatelom UE ze statusem osoby osiedlonej w Wielkiej Brytanii oraz obniżającą wiek dający czynne prawo wyborcze do 16 lat, ale została ona odrzucona.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński

Źródło:PAP
Tematy
Jak otrzymać nawet 1500 zł od Alior Banku + 200 zł od Bankier.pl SPRAWDŹ!

Jak otrzymać nawet 1500 zł od Alior Banku + 200 zł od Bankier.pl SPRAWDŹ!

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Polityka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki