REKLAMA

Jeansy za 14 zł. Tak firmy uczą klientów zero-waste

Weronika Szkwarek2021-01-17 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2021-01-17 06:00
fot. Ernest Rose / Shutterstock

Szybka moda to nowe kolekcje już nie co sezon, a co miesiąc. Szybka moda to również ogromne odpady przemysłowe, takie ilości ścieków, które zabarwiają rzeki w Bangladeszu i 2,5 mln ton ubrań rokrocznie lądujących na polskich wysypiskach. Rynek stoi przed wyborem pozornych działań wielkich koncernów, a małymi akcjami, jak wyprzedaż starych kolekcji za kilkanaście złotych.

Nowe jeansy za 14 zł? Taką akcję przygotowały właścicielki sklepu z tkaninami Alternative Textiles. Co prawda mimo że spodnie są nowe i bez wad fabrycznych, ich design zakrawa na lata 90. Dla firmy, od której je kupiły, były wyłącznie kłopotem. To nie pierwsza i nie jedyna forma działań, które uczą konsumentów proekologicznych zachowań.  

– Poza tym, że są surowe (jeansy – przyp. red.), nieuszlachetnione i nie ścierane, są w stanie idealnym. Odkupiliśmy je za niewielkie pieniądze, inaczej wylądowałyby na śmietniku. Nie miał się kto nimi zająć. Nam jest o tyle prościej, że mamy sklep internetowy, w którym od jakiegoś czasu sprzedajemy deadstocki i jesteśmy w stanie znaleźć na takie „perły z lamusa” amatorów – nie tylko dziwaków. Nasi klienci są często bardzo oryginalni, a takie spodnie w latach dwudziestych XXI wieku, to biały kruk – mówi w rozmowie z Bankier.pl Katarzyna Rydzewska z Alternativetextiles.pl.

Rynek odzieżowy w Polsce na wyżynach

Wartość polskiego rynku odzieżowego wynosi około 29,7 mld zł i jest to jeden z najbardziej atrakcyjnych i największych rynków w Europie Środkowo-Wschodniej, wynika z szacunków KPMG zaprezentowanych w raporcie „Rynek mody w Polsce. Wyzwania”. W 2017 roku w Polsce sektorze odzieżowym i tekstylnym działało 22 237 podmiotów, głównie są to prywatne przedsiębiorstwa oraz małe firmy zatrudniające do 50 pracowników. W 2018 roku Polska eksportowała produkty odzieżowe i obuwnicze o wartości prawie 32 mld zł, a głównym kierunkiem eksportu były kraje Unii Europejskiej. Sektor ten zatrudniał w 2017 roku 185,7 tys. osób.

Jak często kupują ubrania Polacy? Najwięcej respondentów w badaniu KPMG odpowiedziało, że odzież, obuwie lub dodatki wymienia co najmniej raz w miesiącu – 37 proc., po 21 proc. – raz na dwa miesiące i raz na kwartał. 11 proc. wskazało, że nowe rzeczy kupuje nie częściej niż raz na pół roku, a 3 proc. – rzadziej niż raz do roku. Tylko 1 proc. badanych wskazało, że stara się nie kupować niczego nowego, przerabia, naprawia lub wymienia się z innymi osobami tym, co już sam posiada.

Średnio na spodnie wydajemy od 50 do 100 zł, na bluzki i t-shirty mniej niż 50 zł, na bluzy i swetry – 50-100 zł, podobnie na spódnice i sukienki. Na kurtki, płaszcze i marynarki przeznaczamy więcej, bo od 150 do 200 zł lub nawet do 250 zł – takie same kwoty przeznaczamy na obuwie. „Okazje i promocje lub sezonowe obniżki cen są najważniejszym czynnikiem wpływającym na dokonanie decyzji zakupowej dla większości Polaków, bez względu na ich wiek. Nieco mniej ważna wydaje się także potrzeba lub chęć posiadania nowej rzeczy. W przypadku najmłodszych konsumentów wyraźnie częściej można zauważyć, że na ich decyzje zakupowe wpływają obawy o zmianę kolekcji lub chęć kolekcjonowania wybranych, limitowanych egzemplarzy z danej kolekcji”, czytamy w raporcie.

Kupujemy za dużo

Niemiecka firma przeprowadzkowa Movinga przeprowadziła wśród mieszkańców 20 krajów ankietę, w której badani mieli oszacować, ile ubrań i jedzenia marnują, o czym pisał serwis fashionbiznes.pl. Respondentom zadano trzy pytania: Ile procent twojej garderoby stanowią ubrania, których nie nosiłeś w ciągu ostatniego roku? Jaki procent twoich zakupów spożywczych znalazło się później w koszu? Ile procent przeniesionego podczas twojej ostatniej przeprowadzki dobytku nie jest już używane? Najgorsze wyniki osiągnęli Belgowie, Amerykanie i Włosi. Mieszkańcy Belgii wskazali, że w ciągu ostatniego roku nie włożyli 26 proc. ubrań ze swojej garderoby, po zweryfikowaniu okazało się, że w rzeczywistości było to 88 proc. Dla Polski średni wynik wyniósł 13,66 proc., co plasuje nasz kraj na 6. miejscu w rankingu. Ankietowani odpowiadali, że nie korzystali z 38 proc. zasobów swojej garderoby, a w rzeczywistości nie używali aż 67 proc. posiadanych ubrań.

–  Myślę, że nadal  wyrzuca się bardzo dużo ubrań. Duże firmy cały czas stosują tzw. greenwashing, w większości przypadków podejmując pewne działania proekologiczne na pokaz, pod wpływem presji społecznej, podczas gdy ich biznes polega na sprzedaniu jak największej liczby ubrań. Dopóki będzie popyt, będzie i podaż. Jeśli sami nie wypracujemy w sobie nawyków do kupowania mniejszej ilości ubrań, naprawiania, szycia w ramach idei SLOW, doceniania rękodzielnictwa, dopóty producenci będą odpowiadać na nasze potrzeby i sami z siebie nie przestaną mniej produkować. Covid pokazał, jak szybko możemy je w sobie zdusić i zredukować. W końcu pomniejszony rynek będzie musiał poszukać odpowiedzi na zmniejszające się zapotrzebowanie, już się przecież otworzyło sporo wypożyczalni ubrań, modeli second handowych czy pre-owned. I nie chodzi o to, by nie kupować już nic, tylko po prostu nie robić tego nałogowo. Ubrania są relatywnie tanie, poprawiają nam na moment humor, ich kupowanie uzależnia. Musimy zmienić nawyki, bez tego nie zmieni się nic – mówi w rozmowie Katarzyna Rydzewska.

Kupować inaczej

Pomysłów na odzyskiwanie ubrań lub ich przerabianie jest bardzo dużo, jednak koszty poddania ich recyklingowi są wysokie, dlatego też na przykład tkaniny pochodzące z takich źródeł są droższe od nowych.

Gdybyśmy chcieli kupić włókno poliestrowe, które pochodzi z recyklingu, to nie dość, że jest ono nieco gorszej jakości niż pierwotne, to jest jeszcze droższe. Wynika to z wysokich kosztów obróbki takiego materiału i niedojrzałości technologii – wyjaśniał w rozmowie z Bankier.pl dyrektor Sieci Badawczej Łukasiewicz - Instytutu Włókiennictwa Tomasz Czajkowski w artykule „Made in Poland. Doceniamy, choć nie kupujemy”.

Z pomocą przychodzą takie pomysły, jak sprzedaż jeansów za 14 złotych lub spódniczek mini za 10 zł. Wcześniej na portalu alternativetextiles.pl można było zdobyć nogawki jeansów, które stały się niepotrzebne po tym, jak duża marka przerabiała długie spodnie na kolekcję letnią pozbywając się dołu. Czy Polacy są zainteresowani kupnem jeansów, spódniczek czy samych nogawek spodni?

–  Zainteresowanie jest całkiem spore. Szczególnie wokół nogawek udało nam się zrobić sporo szumu. W końcu mieliśmy ich parę tysięcy. To efekt skrócenia spodni jeansowych z jednej kolekcji sporego producenta. Aby je rozpromować, zorganizowaliśmy konkurs szyciowy oparty o ideę Zerowaste. Dokładaliśmy też nogawki do wysyłek. Sprzedało się kilkaset sztuk, a reszta cały czas czeka na nowych właścicieli. Sami mamy z nich uszyte poduchy na kanapy z europalet. Prezentują się bardzo dobrze i to też jest inspirujące. Spodnie i spódniczki sprzedajemy od ponad tygodnia. Mieliśmy ich w sumie 300 więc nie jest to aż takie wyzwanie jak z nogawkami. Sprzedają się pojedyncze sztuki. Nie do końca wiemy jeszcze czy klienci kupują je dla siebie – bo podoba im się koncepcja założenia oldschoolowych jeansów z lat 90 tych (w chwili obecnej tak naprawdę nosi się wszystko) czy też chcą je przerabiać na akcesoria. Ale mamy też zapytania od małych projektantów amatorów, chcieliby z nich szyć np. kurtki. My jednak nie zapewnimy im ciągłości dostaw, mamy tylko to co mamy, ale jest to dla nich niepowtarzalna szansa na stworzenie oryginalnej, unikatowej mody, dostępnej tylko w krótkich seriach – mówi w rozmowie z Bankier.pl Rydzewska.

Zapytaliśmy jedną z właścicielek sklepu o to, w jaki sposób zaopatrzyły się w niesprzedane kolekcje targowe, które następnie, w bardzo niskich cenach, trafiły na internetowe półki. –  Przygotowaliśmy ofertę –  prezentację dla firm zawierającą korzyści ze współpracy i wysyłamy ją do polskich marek odzieżowych szyjących w Polsce. Mamy też sporo informacji o projekcie „Deadstocki. Drugie życie tkaniny” na naszej stronie internetowej, przez którą trafiają do nas producenci szukający rozwiązań w tym zakresie. Niektóre projekty trafiają do nas od naszych partnerów – tak było z jeansami i nogawkami – wyjaśnia Rydzewska. Jak było w przypadku spodni i spódniczek jeansowych? – Zupełny przypadek, odwiedzając naszego partnera zobaczyłam najpierw kontenery nogawek a przy kolejnym spotkaniu ubrania i spytałam co z nimi robią. Okazało się, że to kłopot, od którego ich uwolniliśmy. U nas znajdują nowych właścicieli dzień pod dniu – uzupełnia współwłaścicielka sklepu.

Działania Alternative Textile to kropla w morzu działań rynkowych. Dwa lata temu linie Emirates przetworzyły plastikowe banery na serki toreb wielorazowych i plecaków, które następnie zostały przekazane uczniom Emfundisweni Primary School w dzielnicy Alexandra na przedmieściach Johannesburga. Z kolei Vanish Polska we współpracy z Biedronką zorganizowały akcję recyklingu ubrań, w efekcie której odzyskano 23 tony niepotrzebnych części garderoby. Ubrania zostały przekazane potrzebującym Caritas Polska. Bony za oddanie używanych akcesoriów przyznawały również H&M, Calzedonia czy Triumph.

Trudno ocenić, czy podobne akcje ograniczą wyrzucanie na śmietnik tekstyliów, na których co roku w Polsce ląduje około 2,5 mln ton.

Źródło:
Weronika Szkwarek
Weronika Szkwarek
redaktor Bankier.pl

Zajmuje się tematyką prawa pracy. Pisze o związanych z nim nadużyciach i wyzwaniach, jakie stoją przed obecnym rynkiem pracownika. W swoich artykułach zajmuje się również problemami polskich i zagranicznych konsumentów. Autorka cyklu "Życie po etacie", w którym opowiada historie osób decydujących się na zamianę umowy o pracę na własną działalność gospodarczą.

Tematy
Otwórz konto dla firm i zyskaj do 1200 zł premii!

Otwórz konto dla firm i zyskaj do 1200 zł premii!

Advertisement

Komentarze (23)

dodaj komentarz
krzysztof4401
Chciwość koncernów jest nieograniczona. Liczy sie tylko zysk. W tym samobójczym tańcu biorą udział media (reklama), celebryci (bo musisz mieć) i koncerny. Dewastuja nie tylko matkę Ziemię ale i nasze umysły. A Państwo zajmuje się wszystkim tylko nie tym czym powinno.
Fajne czasy :)
prs
Reklama sklepu, ekologia, lzawa historia.. sugestia by "zakompleksieni" Polacy ubierali sie w szmateksach, ekoterrorysci, big biznes, Bangladesz, pojedyncza nogawka, 14zl, zero waste, serio?..
itso_empty2
być w 1% i czytać o reszcie jakaś abstrakcja, dopóki się nie wyrasta i nie zrobią dziury funkcjonalność pozostaje niezmieniona a jeszcze można naprawiać no i faktycznie po kimś to z około 50% ubrań, reszta to urojenia.
and00
Czemu mają mnie martwić zanieczyszczenia rzek w Bangladeszu?
Jak im przeszkadza niech sobie wybudują oczyszczalnie
A problem śmieci rozwiąże się jak problem dorożek w Paryżu który miał utonąć w końskim łajnie około 2000 roku wg ówczesnych ekologów
and00
Ciekawe czy takie ekooszilomy jak książę Karol, All Gore i Bono kupują w lumpeksie jak już przylecą prywatnym jetem na zakupy?
Ps
A w Bangladeszu Greta mogła by się przykuć do palmy, przynajmniej był tu głupot nie robila
_merit odpowiada and00
Czy Greta nie jest czasem zajęta pomocą Honduranom?
elq
Większość ludzi to trochę obchodzi. Czemu Ciebie ma obchodzić - nie wiem. Może dlatego, że potem zjesz tą farbę kupując tuńczyka albo krewetki.
W jednym masz rację: problem śmieci sam się dziś rozwiązuje. Wypływają z portów Europy i po drodze część od razu ląduje w oceanie, a część jest poddawana 'utylizacji'
Większość ludzi to trochę obchodzi. Czemu Ciebie ma obchodzić - nie wiem. Może dlatego, że potem zjesz tą farbę kupując tuńczyka albo krewetki.
W jednym masz rację: problem śmieci sam się dziś rozwiązuje. Wypływają z portów Europy i po drodze część od razu ląduje w oceanie, a część jest poddawana 'utylizacji' na dzikich wysypiskach trzeciego świata.
Ew. można je zwozić ciężarówkami np. do takiego Zgierza i podpalić. Wtedy nie zanieczyszcza się oceanu plastikiem, tylko pola uprawne dioksynami.
33karol33
Polacy w PRLu byli zero waste zanim to było modne. Teraz to są jakieś popłuczyny
joska
Niska sprzedaż to niższe wpływy do budżetu z podatku wat który odpowiada w niektórych krajach za połowę wpływów,więc takie działania nie są mile widziane przez żaden rząd.Trzeba by zmienić cały system podatkowy a to jest nie realne.

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki