Prezes PiS: Andrzej Duda to kandydat marzeń

Andrzej Duda to kandydat marzeń - mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas inauguracyjnej konwencji wyborczej ubiegającego się o reelekcję prezydenta Andrzej Dudy. Według niego Duda na fotelu prezydenta gwarantuje "odwagę, zrównoważenie i zdrowy rozsadek".

(PiS)

Rada Polityczna PiS przed konwencją wyborczą w Warszawie udzieliła poparcia kandydaturze Andrzeja Dudy, który ubiega się o reelekcję w wyborach prezydenckich - poinformował podczas konwencji prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jak mówił prezes PiS, poparcie zostało udzielone jednomyślnie, przez aklamację.

W skład Rady Politycznej PiS wchodzi 115 członków partii, w tym szefowie okręgów, posłowie, senatorowie i europosłowie.

"Tym razem nie musimy szukać"

Przed pięcioma laty Andrzej Duda podjął decyzję o kandydowaniu, związaną z ryzykiem bardzo dotkliwej porażki; to był akt odwagi, determinacji i w związku z naszą ideą przebudowy Polski - mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas konwencji inaugurującej kampanię wyborczą Andrzeja Dudy.

Prezes PiS przedstawił na sobotniej konwencji drogę do prezydentury Andrzeja Dudy. Przypominał, że przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2014 r. nie było żadnych wątpliwości, że w Krakowie na liście musi być Andrzej Duda. "Chociaż nie był na tej liście pierwszy, to uzyskał najlepszy wynik. Jeden z najlepszych w Polsce, nie tylko w skali jednej formacji, ale w skali wszystkich partii" - mówił Kaczyński. "To był kolejny dowód na to, że ma to, co jest tak potrzebne w polityce na najwyższym szczeblu, czyli talent" - dodał.

Kaczyński mówił też, że kiedy podejmowano decyzję o kandydacie na prezydenta w wyborach w 2015 r., Andrzej Duda nie był pierwszym kandydatem. "Ale kiedy porównaliśmy go z innymi (kandydatami), to nie mieliśmy wątpliwości, że jeśli się zdecyduje, jeżeli zaryzykuje, to jest jedynym, który ma szanse" - podkreślił prezes PiS. Zaznaczył przy tym, że szans na wygraną nie dawali Dudzie zarówno przeciwnicy PiS, jak i zwolennicy tej partii.

"Podjąć decyzję, że będzie się kandydowało, mając przy tym to bardzo cenione przez polityków miejsce w PE, podjąć decyzję, która jest związana z ryzykiem bardzo dotkliwej porażki, która później kładzie się cieniem na całą polityczną drogę, to był akt odwagi, determinacji i w związku z naszą ideą przebudowy Polski" - oświadczył Kaczyński.

Prezes PiS przypominał, że na pierwszych spotkaniach wyborczych była bardzo skromna frekwencja. "Pamiętam, że (Andrzej Duda) cieszył się z każdej, nawet niewielkiej poprawy. Był w nim optymizm, był talent, była siła, była determinacja" - mówił. "Później były coraz pełniejsze, w końcu pełne i coraz większe sale, a w końcu pełne place w miastach większych i mniejszych. Przyszedł sukces, przyszło to niezwykłe zwycięstwo. Naprawdę niezwykłe" - dodał.

Kandydat marzeń?

"Gdybyśmy mogli marzyć o dobrym kandydacie (na prezydenta), to miałby on takie cechy i taką przeszłość jak Andrzej Duda, ale nie musimy marzyć" - mówił w podczas konwencji w Warszawie Kaczyński.

Prezes PiS podczas swojego wystąpienia pytał, jaka będzie kolejna prezydentura Dudy, jeśli to on wygra wybory. "Prezydent udowodnił, że jego związek z naszą ideą, z ideą Polski silnej, praworządnej i sprawiedliwej jest związkiem bardzo głębokim, który przekłada się na gotowość do działania, do ryzyka, gotowość do łamania przeszkód, także tych najtrudniejszych" - powiedział.

Ocenił też, że Duda na tej funkcji gwarantuje "odwagę, zrównoważenie i zdrowy rozsadek". "Jest zupełnie oczywiste, że tym razem nie musimy szukać. Tym razem mamy kandydata marzeń" - podkreślił.

Kaczyński wspomniał o żonie i córce prezydenta. Zebrany na konwencji tłum zaczął wtedy skandować: "Agata, Agata" i "Kinga, Kinga". Gdy prezes PiS wspomniał o "profesorskiej" rodzinie Dudy, o jego rodzicach, tłum zaczął skandować: "dziękujemy".

(PiS)

"Rzadko się zdarza, żeby jeden człowiek miał aż tyle atutów" - ocenił Kaczyński. "To jest dobra wiadomość dla nas wszystkich i dla milionów Polaków, którzy chcą, by Polska była sprawiedliwa, silna, rozwijająca się, licząca się w Europie i niepodległa, bo o to dzisiaj też walczymy" - podkreślił.

"Duda ostoją polskiego prawa"

Po wyborach 2015 r. nie było dla prezydenta Andrzeja Dudy żadnego miodowego miesiąca, od razu walka z tymi, którzy bezczelnie łamali konstytucję; przez cały czas ostoją obrony polskiego porządku publicznego, polskiej konstytucji i prawa był Andrzej Duda - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Na sobotniej konwencji w Warszawie Kaczyński mówił, że po zwycięstwie w wyborach prezydenckich w 2015 roku nie było "żadnego miodowego miesiąca". "Od razu walka, bardzo trudna walka z tymi, którzy bezczelnie łamali konstytucję i perfidnie wmawiali innym, że to my ją łamiemy" - powiedział szef PiS.

Mówił, że Duda podjął się tego "niezmiernie trudnego zdania, tego sprzeciwienia się wielkiemu frontowi, który sięgał także poza granice naszego kraju". "I wygrał, bo wiedział, że mamy rację, bo wiedział, że tak trzeba, bo wiedział, że zastawiono na nas pułapkę i że ten plan trzeba sparaliżować, odegrał naprawdę wielką rolę" - powiedział prezes PiS.

"Nasi przeciwnicy nie pogodzili się z podwójnych zwycięstwem, nie godzili się na prezydenta Dudę, nie godzili się na premier Szydło, prowadzili różnego rodzaju przedsięwzięcia i tu w Polsce, i na zewnątrz, były nawet próby swego rodzaju zamachów stanu przeprowadzonych, powiedzmy sobie, w sposób wysoce niesprawny" - powiedział Kaczyński.

Ale - dodał - "przez cały czas ostoją tej obrony polskiego porządku publicznego, polskiej konstytucji, polskiego prawa był Andrzej Duda".

"Nieustanna rozmowa z narodem"

Prezydentura Andrzeja Dudy to nieustanna rozmowa z narodem; to Andrzej Duda umie robić, jak może nikt inny - ocenił Jarosław Kaczyński. Jego zdaniem, jeśli prezydent mimo frontu sprzeciwu wobec niego ma tak wysokie poparcie, to właśnie dlatego.

Kaczyński podczas konwencji ubiegającego się o reelekcję prezydenta podkreślił, że w czasie mijającej kadencji Andrzej Duda mierzył się z różnymi problemami, a wśród nich - reformą sądów związaną z realizowaniem celów, które - jak zaznaczył - "są nie jakimś pomysłem, nie jakimś kaprysem tym bardziej, są warunkiem realizacji całości planu zmiany naszego kraju, dobrej zmiany".

Według prezesa PiS przyszedł wówczas problem utrzymania społecznego spokoju. "Problem, który wymagał nowych decyzji, niekiedy trudnych do zrozumienia nawet dla naszego obozu. I on te decyzje też podjął. To może był najtrudniejszy moment w jego prezydenturze i dziękujemy mu za to" - podkreślił.

Kaczyński zaznaczył, że ta kadencja to nie tylko trudne czy bolesne sprawy, lecz także polityka zagraniczna i sukcesy w jej zakresie w różnych miejscach, przede wszystkim w relacjach z USA. Ta prezydentura, dodał, to także kontynuacja polityki historycznej Lecha Kaczyńskiego i wsparcie dla programów społecznych PiS.

"To ta nieustanie prowadzona rozmowa z narodem, a to właśnie Andrzej Duda umie robić, jak może nikt inny - jeździć po Polsce, rozmawiać z ludźmi" - powiedział Kaczyński. "Jeśli dziś ma, mimo ogromnego frontu sprzeciwu, dyfamacji, tak wysokie poparcie społeczne, to właśnie dlatego, że to potrafi" - wskazał.

"Duda z całą pewnością nie jest karierowiczem"

Andrzej Duda z całą pewnością nie jest karierowiczem, nie zabiega o zaszczyty, nie koncentrował się na swojej karierze; szedł prostą drogą - mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas sobotniej konwencji wyborczej.

Kaczyński uzasadniając decyzję Rady Politycznej PiS o poparciu kandydatury Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich wskazywał na trzy przesłanki.

Pierwszą z nich - mówił - jest droga Andrzeja Dudy do prezydentury w 2015 r., kolejna odnosi się do sposobu wypełniania niezwykle ważnej funkcji prezydenta "w niezwykle ważnym i trudnym czasie". Trzecia przesłanka odnosi się do przewidywań jeśli chodzi o nadchodzącą kadencję. "O te kolejne pięć lat, o które walczymy" - mówił.

"Andrzej Duda z całą pewnością nie jest karierowiczem, nie zabiega o zaszczyty, nie koncentrował się na swojej karierze. Szedł prostą drogą" - powiedział lider PiS.

Kaczyński stwierdził, że potencjał Dudy "zauważyli inni" i dzięki temu w młodym wieku znalazł się on w Kancelarii Prezydenta jako minister. I tam - jak mówił szef PiS - znakomicie współpracował ze śp. prezydentem Lechem Kaczyńskim.

"Przyszło mu przeżyć dramatyczny i bardzo trudny czas po smoleńskiej tragedii. W tych ciężkich tygodniach, kiedy jeszcze po części ekipa Lecha Kaczyńskiego urzędowała w Pałacu, wtedy właśnie odmówił wydania dokumentów, które zaświadczałyby o śmierci śp. Lecha Kaczyńskiego w momencie kiedy nie odnaleziono jeszcze jego ciała i nie było ostatecznych dowodów tego, że zginął" - powiedział Kaczyński.

"Odmówił tym, którzy chcieli błyskawicznie przejąć władzę. Błyskawicznie wziąć do ręki to wszystko, co było w ręku tragicznie zmarłego prezydenta. To był dowód siły, odwagi, zdecydowania" - oświadczył lider PiS. 

Duda: Ruszam w trasę, DudaBus wraca na swoje tory

Dalej ruszam w trasę, DudaBus wraca na swoje tory; zapraszam na spotkania w całej Polsce, będę ogromnie wdzięczny za każdą obecność, za każdą uściśniętą dłoń, za każdą uwagę, także za każdą krytykę - powiedział w sobotę prezydent Andrzej Duda podczas konwencji inaugurującej jego kampanię wyborczą.

"Polska jest naszym wielkim zadaniem, podjęliśmy je, realizujemy je i wierze w to, że będziemy je realizowali z powodzeniem jeszcze przez najbliższe lata, dlatego, że wierzę w to głęboko, że działamy dobrze dla Rzeczypospolitej, i wierzę w to głęboko, że nasi rodacy to docenią, docenią to w większości, ponieważ ta polityka jest prowadzona dla nich. Chciałbym, żebyśmy taką politykę przez najbliższe lata mogli prowadzić i prowadzili.

"Polska jest naszym wielkim zadaniem, ale jeszcze większym naszym zadaniem są nasi rodacy. To dla nich wstajemy rano po to, by ruszyć do pracy, do służby dla Rzeczypospolitej, ale przede wszystkim dla naszych rodaków. Nigdy nam o tym nie wolno zapomnieć" - podkreślił prezydent, dziękując rodakom, że przypominają mu o tym, przychodząc na spotkania.

"Tak, dalej ruszam w trasę. Tak, DudaBus wraca na swoje tory" - zapowiedział prezydent. Zaprosił wszystkich na spotkania, które będą obywały się w całej Polsce. "Będę ogromnie wdzięczny za każdą obecność, za każdą uściśniętą dłoń, za każdą uwagę, także za każdą krytykę, która jest ważna, bo pozwala naprawiać Rzeczypospolita i robić to, co jest istotne dla ludzi" - oświadczył Duda.

Kiedy prezydent zakończył przemówienie, dołączyła do niego pierwsza dama, Agata Kornhauser-Duda, zaś z sufitu zrzucono biało-czerwone konfetti. 

Duda: Nie chcę, by Polska była traktowana jak "jakieś państewko"

Polska ma być dla każdego; także dla tych, którzy myślą inaczej. Tym jest wolność, że każdy może sobie wyznawać to, co mu się podoba; może mieć taką religię, w jaką wierzy, może hołdować takiej ideologii, jaka jest mu bliska i ma do tego prawo - mówił w sobotę prezydent Andrzej Duda.

Po zakończeniu przemówienia na konwencji inaugurującej kampanię wyborczą, prezydent udał się do bocznej sali w Hali Expo, gdzie również zgromadzili się jego zwolennicy, a którym nie udało się wejść na główną salę wydarzenia.

W krótkim wystąpieniu Duda podkreślił, że nie chce, by Polska była okradana, by była oszukiwana, by była traktowana jak "jakieś państewko". "Polska jest dużym europejskim państwem i ma zajmować takie miejsce, jakie się jej należy. To jest niezwykle ważne, to jest fundamentalna sprawa" - oświadczył prezydent, a uczestnicy spotkania zaczęli skandować: "tu jest Polska".

"Tak, tu jest Polska. Tu jest Polska i będzie. Ale też jest to, o co państwa proszę. To ma być taka Polska, która jest Polską dla każdego. Sprawiedliwa, bez usprawiedliwionych korzyści. Sprawiedliwa, ale dla każdego. Także dla tych, którzy myślą inaczej, bo mają do tego prawo. To jest wolność, że każdy może sobie wyznawać to, co mu się podoba. Może mieć taką religię, w jaką wierzy, w to, co wierzy, może hołdować takiej ideologii, jaka jest mu bliska i ma do tego prawo" - mówił Duda.

Jak podkreślił, to właśnie jest fundamentalna zasada demokracji. "Dlatego bardzo ważny jest szacunek. Tego szacunku dzisiaj w Polsce bardzo brakuje. Jak państwo wiecie, ja też tego doświadczam, ale wiecie jak jest. Są emocje, są różne sytuacje. Proszę was bardzo, żebyście podchodzili z szacunkiem nawet do tych, którzy nie są dla nas mili. To jest bardzo ważne. Tylko w ten sposób zdołamy wspólnie budować wspólnotę" - dodał.(PAP)

autorka: Aleksandra Rebelińska, Marzena Kozłowska

reb/ itm/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
61 36 jarekzbyszek

Czyich marzeń? Fanów disco polo, niezbyt lotnych rolników, czy leniwych obtoczonych tłuszczem związkowców? Zrobił pośmiewisko z Polski, nikt się znani nie liczy ani nie szanuje. Osiągnięcia

! Odpowiedz
61 18 fakpejsy

Prezydent marzen dla zytow!

! Odpowiedz
86 40 przemec

Nawet jaruzelski był bardziej autonomiczne, niż ten pożal się Boże długopis. Mocny w gębie, sluzalczy ale nadęty. Dramat. Wstyd.

! Odpowiedz
85 40 karbinadel

Cóż, marzenia prezesa Jarosława niekonieczne są zbieżne z marzeniami normalnych ludzi. Na przykład ludzie by sobie marzyli, żeby prezydent był ich reprezentantem, a nie sługusem I Sekretarza KC partii

! Odpowiedz
89 26 wsx

Chyba swoich marzeń, słabo!

! Odpowiedz
123 61 onurb

Wstyd mi, że będąc Polakiem mam takiego prezydenta. Mam nadzieję, że na kolejną kadencję nie zostanie wybrany. To najgorszy prezydent w historii Polski!

! Odpowiedz
120 32 grab

Ha, ha , ha...cała Polska hipokryzja!

! Odpowiedz
123 51 jkl777

Zenujacy zart na prezydenta.

! Odpowiedz
129 59 r4k

Tak, Polska to kraj wielkich możliwości.
Byle miernota może zostać prezydentem.

! Odpowiedz
127 54 trybuch

Ot mamy idealnego prezydenta, który córce załatwił prace w Londynie wzorem ruskich oligarchów.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 4,7% II 2020
PKB rdr 3,1% IV kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,5% II 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 330,48 zł II 2020
Produkcja przemysłowa rdr 4,9% II 2020

Znajdź profil