REKLAMA
DZIEŃ START-UPÓW

Janecki: W walce z inflacją kluczowe działania długoterminowe; istotny cały policy mix

2021-12-08 12:56
publikacja
2021-12-08 12:56
Janecki: W walce z inflacją kluczowe działania długoterminowe; istotny cały policy mix
Janecki: W walce z inflacją kluczowe działania długoterminowe; istotny cały policy mix
/ SGH

Polityka fiskalna może wpływać na inflację tylko długoterminowymi działaniami, istotny jest cały policy mix - ocenia ekonomista SGH Jarosław Janecki. Jego zdaniem, krótkoterminowe działania rządu zaproponowane w ramach tzw. tarczy antyinflacyjnej choć okresowo obniżą wskaźnik cen, nie są skutecznym narzędziem i w średnim terminie mogę podbijać CPI.

"Każde pytanie o relację pomiędzy polityką fiskalną a cenami powinno być rozpatrywane z punktu widzenia całego procesu policy mix. Brana pod uwagę powinna być zarówno polityka banku centralnego, działania fiskalne rządu, jak i decyzje regulatora – np. czy i w jaki sposób akceptowane są podwyżki cen administrowanych. W ramach policy mix mamy trzy podmioty, które w większym lub mniejszym stopniu mogą wpływać na procesy inflacyjne. Patrząc na jeden z wycinków policy mix, czyli politykę fiskalną, trzeba zwrócić uwagę na relację pomiędzy stopniem ekspensywności polityki fiskalnej i jej wpływu na procesy inflacyjne – to, czy i w jaki sposób rząd stara się wpływać na aktywność gospodarczą poprzez inwestycje centralne i jaki jest stan finansów publicznych" - powiedział PAP Biznes Janecki.

"Przełożenie na procesy inflacyjne w średnim, w dłuższym okresie jest widoczne m.in. poprzez to, czy mamy do czynienia z większą czy mniejszą nierównowagą w finansach publicznych. Im wyższy deficyt, tym większe prawdopodobieństwo, że będzie stymulowany popyt konsumpcyjny i tym większe prawdopodobieństwo pojawienia się inflacji. Ponadto, rząd ma wpływ na sytuację na rynku pracy i tutaj – odnosząc się do teorii ekonomii – możemy zastanawiać się, w jakim stopniu sytuacja na rynku pracy stwarza ryzyko dla kształtowania się procesów cenowych. Mamy zatem dwa ważne obszary wpływania polityki rządu na inflację – polityka wydatkowa rządu oraz sytuacja na rynku pracy" - dodał.

W ocenie ekonomisty, w ramach polityki fiskalnej skuteczna walka z wysoką inflacją powinna zakładać długoterminową perspektywę.

"Działania w ramach polityki fiskalnej, jeśli cokolwiek mogą pomóc, to bardziej w średnim i dłuższym okresie. Składa się na nie m.in. prowadzenie takiej polityki, która nie będzie zbyt mocno stymulowała popytu konsumpcyjnego i nie będzie przyczyniała się do kumulowania inwestycji w krótkich okresach. W długim okresie rząd może wpływać na procesy cenowe m.in. poprzez inwestycje w sektorze energetycznym. Jest to jednak oczywiście proces długotrwały" - zaznaczył.

Zdaniem Janeckiego z SGH, czasowa obniżka stawek VAT - którą rząd zaproponował w ramach tzw. tarczy antyinflacyjnej - okresowo obniży wskaźnik cen, ale nie jest instrumentem, który pozwali na skuteczną walkę z podwyższoną inflacją.

"Jeśli chodzi o kwestię samego obniżenia VAT to dochodzimy do pewnego problemu – poprzez takie działanie rząd de facto podejmuje decyzje o tym, kto będzie płacił rachunek za wyższą inflację. Gdyby nie doszło do zapowiadanych zmian, bezpośrednio zapłaciłby konsument. Tymczasem ogłoszone rozwiązania wskazują, że ich koszty w sposób pośredni poniesie konsument, ponieważ mówimy o środkach budżetowych. Oczywiście, będziemy mieli do czynienia z niższą dynamiką inflacji w trakcie roku, w okresie funkcjonowania niższych stawek, ale trzeba pamiętać, że bardzo istotne z punktu widzenia procesów inflacyjnych są oczekiwania inflacyjne. W momencie kiedy rząd powróci do starych stawek, konsumenci zaobserwują wzrosty cen, co spowoduje ponowny wzrost oczekiwań inflacyjnych. Zatem tego typu działania w sposób okresowy obniżają inflację, ale nie są instrumentem, który pozwala na skuteczną walkę z inflacją" - powiedział PAP Biznes ekonomista.

"Ponadto, w przypadku VAT warto zwrócić uwagę na przykład niemiecki. W Niemczech, w okresie pandemii przez pół roku obowiązywały niższe stawki VAT. Po powrocie stawek VAT do poziomów sprzed obniżek okazało się, że ceny wzrosły znacznie bardziej, niż wynikałoby to tylko z powrotu stawek do poprzednich poziomów. Wskazuje to, że czasowa obniżka VAT działa tylko krótkoterminowo i nie jest instrumentem służącym do walki z inflacją" - dodał.

Ekonomista ocenia, że wprowadzenie tzw. dodatku osłonowego dla części gospodarstw domowych może dodatkowo stymulować popyt i tym samym działać proinflacyjnie.

"W przypadku tarczy antyinflacyjnej obniżeniu podatków towarzyszą też działania osłonowe dla niektórych gospodarstw domowych. Takie działania, w przypadku, gdy mamy inne programy, m. in. Polski Ład, na którym skorzystają osoby najmniej zarabiające, to działania, które dodatkowo będą stymulowały popyt i mogą w konsekwencji podwyższyć inflację" - powiedział.

Janecki zaznacza, że jeśli działania w ramach tzw. tarczy antyinflacyjnej zostaną sfinansowane poprzez podwyższenie deficytu budżetowego, będzie to również czynnik inflacjogenny

"Według rządowych dokumentów, całościowy koszt tzw. tarczy antyinflacyjnej to ok. 10 mld zł, przy czym wskazywane są możliwe oszczędności w wysokości 3-5 mld zł – m.in. poprzez brak nowych etatów w administracji czy ograniczaniu funduszy celowych. Wymieniając źródła finansowania rząd wskazuje jednak na takie elementy, które wydają się bardzo niepewne. Duży znak zapytania postawiłbym jeśli chodzi o zapowiadane w 2022 r. 'ograniczanie tworzenie nowych, dotąd nieplanowanych etatów i urzędów'. Jeżeli coś było nieplanowane, to nie za bardzo jest co ograniczać. Wydaje się, że takie działania powinny być na porządku dziennym, w ramach dobrze rozumianej polityki budżetowej" - powiedział.

"Ograniczenie finansowania w ramach funduszy celowych może się udać, ale nie przyniesie to zapowiadanych 3-5 mld zł. Pojawia się zatem dużo znaków zapytania. Tarcza może być sfinansowana w dwojaki sposób – po pierwsze, poprzez wyższy deficyt, co będzie czynnikiem inflacjogennym, po drugie – rząd może liczyć na wyższy wpływy, związane z tym, że budżet na 2022 r. oparty jest na założeniu niższej inflacji" - dodał.

W rozmowie z PAP Biznes ekonomista SGH podkreślił, że już od dłuższego czasu sytuacja na polskim rynku pracy jest coraz bardziej niekorzystna z punktu widzenia procesów cenowych.

"Odnosząc się do tego co dziś obserwujemy w Polsce, jestem trochę zaskoczony tym, że sytuacja na rynku pracy oceniania jest często jako dobra lub bardzo dobra. Tymczasem już od dłuższego czasu mamy sytuację na rynku pracy, która jest coraz bardziej niekorzystna z punktu widzenia procesów cenowych. Odnosi się to przede wszystkim do wzrostów kosztów pracy, którym nie towarzyszy odpowiedni wzrost wydajności pracy, co oczywiście jest czynnikiem proinflacyjnym. W dużych ośrodkach miejskich, tam, gdzie zapotrzebowanie na pracowników jest największe, znalezienie pracowników jest bardzo trudne" - ocenił.

"Jest jeszcze jeden element, na który rzadko zwraca się uwagę, a który uwidacznia się na rynku pracy od pewnego czasu, i to w skali międzynarodowej – zmiana podejścia do pracy pracowników 'po-cowidowych'. Na przykład sygnały z amerykańskiego rynku pracy wskazują, że mniejsza produkcja w sektorze żywnościowym jest spowodowana tym, że trudno znaleźć pracowników, którzy chcieliby pracować w soboty. Ponadto, pracownik doświadczony pandemią, szuka pracy, która miałaby charakter hybrydowy, częściowo zdalny, a nie zawsze jest to możliwe. To powoduje dodatkowe napięcia na rynku pracy i skłania pracodawców do podnoszenia płac i/lub ograniczania podaży. Koszty na rynku pracy stanowią generalnie coraz większy problem. Obserwujemy to już od kilku miesięcy w badaniach GUS na temat koniunktury – wskazują na koszty pracowników, jako czynnik, który ogranicza działalność gospodarczą" - dodał.

W walce z podwyższoną inflacją kluczowe są jednak działania w ramach polityki monetarnej. Janecki podkreślił, że obecnie wskazana byłaby kontynuacja podwyżek stóp procentowych w Polsce z bardzo jasnym przekazem wskazującym na determinację banku centralnego do walki z inflacją.

"Skala reakcji NBP nadal nie jest adekwatna do sytuacji, z jaką mamy teraz do czynienia. Stopa referencyjna jest obecnie niższa niż przed pandemią. Najlepszym rozwiązaniem, które NBP powinien teraz zastosować, to kontynuacja podwyżek stóp procentowych z bardzo jasnym przekazem wskazującym na determinację banku centralnego do walki z inflacją. Docelowa stopa procentowa powinna być znaleźć się w przedziale co najmniej 3-4 proc., oczywiście w zależności od kształtowania się przyszłej inflacji. Powrót do celu inflacyjnego będzie długotrwałym procesem" - ocenił ekonomista.

Patrycja Sikora (PAP Biznes)

pat/ ana/

Źródło:PAP Biznes
Tematy
Pożyczka gotówkowa w PKO Banku Polskim RRSO 7,45%

Pożyczka gotówkowa w PKO Banku Polskim RRSO 7,45%

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Polityka pieniężna

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki