Przelew mrugnięciem i kredyty "na słowo". Kiedy w bankach?

analityk Bankier.pl

Brak PIN-ów i innych zabezpieczeń, przelewy spojrzeniem albo na mrugnięcie oka, kredyt na słowo i już tylko w smartfonach – tak widzą przyszłość banków za 10 lat ich dzisiejsi klienci*. Mało kto dziś pamięta, co uznawaliśmy za science fiction w bankowości dekadę temu. Wieczorem finał 10. edycji rankingu Złoty Bankier – z tej okazji zabieramy Was w podróż w czasie.

Aż trudno uwierzyć, ale kiedy powoływaliśmy do życia Złotego Bankiera, branżowe serwisy ekscytowały się dopiero raczkującą bankowością mobilną. W 2009 roku pojawiła się pierwsza aplikacja mobilna na iOS. Był to Mobilny Bank Raiffeisena – aplikacja, która została już wyłączona. PKO BP i mBank zainwestowały wówczas w serwisy lite do obsługi konta przez komórkę. A my zastanawialiśmy się, czy to usługa w ogóle ma przyszłość.

– Niestety na razie bankowości mobilnej brakuje wyraźnej wartości dodanej (…) Brakuje odpowiedniej edukacji i kampanii informacyjnych, a i same banki stają się często źródłem dezinformacji. Pod pojęciem „bankowość mobilna” kryje się bowiem zbyt wiele określeń – to nie tylko dostęp do konta, ale także płatności czy obsługa SMS – pisaliśmy w PRNews.pl.

(YAY Foto)

Wątpliwości było więcej. – Czy to już czas eksplorować nowy kanał dostępu, skoro jeszcze internet nie został wykorzystany w maksymalnym stopniu? W wielu bankach sprzedaż produktów finansowych przez internet nadal kuleje – zwracaliśmy uwagę. Jak się okazuje, usługa „chwyciła”, bo dziś z tego kanału korzysta już 11 mln klientów banków. Przypomnijmy jednak, że był czas, kiedy debiutował iPhone 4, a zdecydowana większość telefonów w powszechnym użyciu wyposażona była w fizyczną klawiaturę.

W 2009 roku Raiffeisen zdecydował się na jeszcze jeden odważny eksperyment. Wprowadził bankowość internetową przez aplikację instalowaną w komputerze (RQuick). - R-Quick jest prosty w użyciu. W odróżnieniu od bankowości mobilnej – nic nie trzeba osobno aktywować – logowanie i wykonywanie operacji wygląda identycznie jak w przypadku systemu z przeglądarki. Właściwie to klient nie zauważy jakiejkolwiek różnicy. No chyba, że korzysta z modemu i ma słaby zasięg. Wówczas sprawdzenie salda oznacza przesłanie 230 kb danych – pisaliśmy. Ostatecznie pomysł się nie przyjął i projekt został zakopany.

Ekscytowaliśmy się też innowacyjną jak na tamte czasy wyszukiwarką w Inteligo. – Zakres kryteriów poszukiwania został poszerzony o składniki opisu, obejmując słowa, cyfry i ich kombinacje. Dodatkowo można wybierać tryb filtrowania: historia rachunku może być przeszukana pod kątem wszystkich, części podanych słów lub z ich wyłączeniem – wówczas była to nowość. Dziś to już standard w większości banków.

W tamtym czasie na rynku zadebiutowała marka BGŻOptima ze swoim innowacyjnym narzędziem do zatwierdzania operacji na rachunku – digipassem. Było to urządzenie wyposażone w małą klawiaturę, które otrzymywał każdy użytkownik konta. W innym kierunku poszedł natomiast PKO BP, który opracował token GSM, czyli token w telefonie komórkowym. Jak się okazało, oba rozwiązania nie przetrwały próby czasu.

W 2010 roku mBank wprowadził przełomową (jak na tamte czasy) nowość – możliwość personalizacji systemu bankowości internetowej. Użytkownik mógł zastosować jedną z dwóch dostępnych skórek – standardową żółto-niebieską lub biało-czerwoną. – Nie jest zatem wykluczone, że mBank otworzy nowy obszar, w którym banki zaczną rywalizować o względy klientów. Zwłaszcza że w przypadku kont internetowych cena przestaje być już wyróżnikiem, w oparciu o który można budować przewagę konkurencyjną – pisaliśmy wówczas na łamach PRNews.pl. Ostatecznie chyba żaden z banków nie skopiował pomysłu mBanku, a i sam pomysłodawca później zrezygnował z możliwości zmiany skórek. Dziś mamy możliwość personalizacji systemów, ale proces ten dotyczy raczej układania kafelków czy wyciągania na pulpit określonych funkcji systemu.

Nowością we wdrożonym w 2009 roku nowym systemie bankowości internetowej Banku Zachodniego WBK (dziś Santander Bank Polska) były usługi „na klik”. – Nowością w serwisie jest możliwość otwierania kont osobistych i nabywania kart płatniczych tylko za pośrednictwem internetu, „na klik” – bez konieczności podpisywania i odsyłania dokumentów bankowych. Umożliwia to nowa umowa usług elektronicznych, którą można zamówić „na klik”. Podobnie jak w poprzednim systemie, za pośrednictwem nowego BZWBK24 można również składać wnioski o kredyt i karty kredytowe oraz zakładać lokaty – czytamy w PRNews.pl. Dziś karty i konta „na klik” to już powszechny standard.

Jak zawsze, kiedy pojawiał się nowy system bankowości elektronicznej, nie brakowało głosów krytyki. Kiedy w 2017 roku ING Bank Śląski udostępnił Moje ING, część osób stwierdziła, że poprzedni system był lepszy. A co pisaliśmy o poprzednim systemie, gdy zastąpił jeszcze starszy?

 – Wbrew początkowemu optymizmowi niektórych recenzentów, klienci nie najlepiej odebrali zmiany w interfejsie bankowości elektronicznej ING Banku Śląskim. Nagle okazało się, że stary, „brzydki” i „toporny” układ łącz i informacji nie był wcale taki zły… Oczywiście, trudno uważać opinie internetowych komentatorów za wiarygodne dane statystyczne, jednak pobieżne surfowanie po okołobankowych rewirach sieci dawało jednoznaczny obraz sytuacji: porażka – czytamy w PRNews.pl.

W 2010 roku miałem okazję testować jedne z pierwszych na rynku płatności mobilnych w telefonie. Dostałem od Inteligo nowoczesny (!) telefon Samsung Avila z opcją NFC i udałem się na zakupy. – Płatność telefonem sprawdza się tak samo jak płatność za pomocą innych „instrumentów” zbliżeniowych – wystarczy jedynie zbliżyć aparat do czytnika. Ponieważ za funkcje płatnicze odpowiada karta SIM, korzystać z technologii PayPass można także wówczas, gdy telefon jest wyłączony lub rozładuje się bateria – pisałem. Dziś płatności zbliżeniowe w telefonie to już standard. Nie potrzeba też wymieniać karty SIM, by aktywować cały system.

Testując telefon z NFC,, narzekałem na sieć akceptacji. – Cały czas barierą dla płatności zbliżeniowych jest liczba punktów wyposażonych w odpowiednie terminale. Czytniki PayPass dostępne są m.in. w Empiku, McDonald's, Żabce, kawiarniach CoffeHeaven, stacjach Shell czy salonikach Kolportera (lista na stronie www.paypass.pl). W Polsce płatności zbliżeniowe PayPass akceptowane są na razie w około 8 tys. punktów handlowych, na świecie w 230 tys. Na pewno wraz z rozwojem technologii, miejsc akceptujących płatności zbliżeniowe będzie przybywać i dołączą kolejne sieci handlowe – mogliście przeczytać w 2010 r. na łamach PRNews.pl.

W roku tym technologia zbliżeniowa dopiero raczkowała. Pierwszym bankiem, który udostępnił karty zbliżeniowe, był w 2007 r. Bank Zachodni WBK. Organizacja Visa wdrożyła karty payWave nieco później – w drugiej połowie 2008 roku. Także i w tym przypadku palmę pierwszeństwa zgarnął BZ WBK. Na początku z płatności PayPass mogli skorzystać mieszkańcy Warszawy i Poznania. Czas pokazał, że płatności zbliżeniowe podbiły serca Polaków. Jesteśmy jednym z państw, gdzie najchętniej płaci się zbliżeniowo.

Dekada w branży technologicznej to cała epoka. 10 lat temu ekscytowaliśmy się pierwszymi telefonami z ekranem dotykowym, dziś takie urządzenia są w powszechnym użyciu. Co więcej, zmieniają krajobraz bankowości – banki jeden po drugim zamykają placówki, bo klienci wolą bank w smartfonie. Czy za 10 lat – zgodnie z Waszymi przewidywaniami – nie będzie już placówek? Jeśli się ostaną, to na pewno nie w obecnym kształcie. Biometria już teraz wchodzi do użycia w kolejnych obszarach bankowości – pozostaje jedynie kwestia jej „umasowienia”. Nie jest też powiedziane, że w perspektywie kolejnej dekady nie pojawi się technologia, która w ogóle odwróci rynek do góry nogami. A może za 10 lat nie będzie już banków, bo ich rolę przejmą takie fintechy, jak Google, Facebook czy Amazon?

***

11 kwietnia ogłosimy najlepszych w bankowości 2019 roku. Nad badaniem pracowaliśmy przez cały I kwartał br. Podczas finałowej gali Złoty Bankier 2019 poinformujemy m.in. który bank oferuje najlepsze konto osobiste, a który kredyt hipoteczny i którą innowację można okrzyknąć mianem najbardziej obiecującej. Dowiemy się, kto ma najlepszą kampanię reklamową, a kto wiedzie prym w mediach społecznościowych. Do tego - systemy których banków spełniają najwyższe standardy bezpieczeństwa. I wreszcie – który bank świadczy usługi najwyższej jakości – zarówno w placówkach, jak i przez infolinię.

Wideotransmisja z tego wydarzenia na żywo na łamach Bankier.pl od godziny 19:00. Gorąco zapraszamy!

*Przytoczone przykłady pochodzą z konkursowych odpowiedzi czytelników Bankier.pl biorących udział  w głosowaniu na najlepsze banki, w ramach plebiscytu „Złoty Bankier 2019”.

Wojciech Boczoń

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 22 marek11311

Mamy już kredyty na skan dowodu - za błędy odpowiada klient czy bank?
A skany są zbierane przy każdej okazji.
Teraz kolejne wynalazki banków? Kto będzie odpowiadał za ewentualne oszustwa czy nadużycia?

! Odpowiedz
1 3 mkx

Za oszustwo odpowiada oszust. Ty tylko tracisz pieniądze. Możliwe, że nowe dowody biometryczne z chipem utrudnią branie kredytu na dowód kolekcjonerski..

! Odpowiedz
0 7 marek11311 odpowiada mkx

Jeżeli ja tracę pieniądze, to ja odpowiadam za błędy po stronie banku. Takie są fakty bez polityki i słówek. Nowe dowody biometryczne mają szansę ukrócić te oszustwa, więc wprowadza się inne sposoby brania kredytu. Gonić króliczka ....

! Odpowiedz
10 8 wizytator

A ja myślałem że tytuł dotyczy budowy dwóch wież przez tego brata co grał w filmie o ciżemce czy coś.

! Odpowiedz
1 4 zenonn

hehe
Historia żółtej ciżemki - polski film z 1961 roku. Główną rolę zagrał 11-letni Marek Kondrat.

O dwóch takich, co ukradli Księżyc
reżyseria:Jan Batory
scenariusz:Jan Brzechwa Jan Batory
premiera: 12 listopada 1962 (Polska) 12 listopada 1962 (świat)
Bliźniacy, Jacek i Placek, chcąc na zawsze uniknąć pracy, postanawiają ukraść księżyc, a następnie go sprzedać.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 7 zenonn

Najgorsze w telefonicznym bankowaniu jest przyzwolenie na złodziejstwo.Karani są inni.
Elity celebryty kradną i krzywda im sie nie dzieje http://swsfsm.pl/zlodziej-na-zlodzieju/
Telefony działają źle, dotyk może wykonać niechcianą operację.
Potwierdzenie sms nic nie daje w telefonie z aplikacją bankową pozwalającą robić przelewy.
Jako zabawka dla ucznia i jego tygodniowego kieszonkowego może być. Strata będzie mała.
Revolut z osadem zerowym uzupełnianym chwilę przed zużyciem tez może być w telefonie.
Jako narzędzie dla majętnego czy przedsiębiorstwa nie nadaje się.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz