REKLAMA

Jak się produkuje rękawiczki? „Tour de spółki” – Mercator Medical

Adam Torchała2020-11-02 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2020-11-02 06:00
Jak się produkuje rękawiczki? „Tour de spółki” – Mercator Medical
Jak się produkuje rękawiczki? „Tour de spółki” – Mercator Medical
/ Bankier.pl

Pandemia koronawirusa sprawiła, że rękawiczki jednorazowe urosły niemal do rangi dobra narodowego. Do ich wyprodukowania potrzeba wielu rąk i to nie tylko tych ludzkich. W ramach projektu "Tour de Spółki" odwiedzamy notowanego na GPW Mercatora, by prześledzić drogę rękawiczki od lateksu przez fabrykę po sklepową półkę.

Prezentujemy trzeci odcinek cyklu "Tour de spółki", w ramach którego Bankier.pl przybliża funkcjonowanie polskich spółek giełdowych. W głosowaniu czytelników, którzy wybierali spośród notowanych na GPW prywatnych firm produkcyjnych z WIG20 i mWIG40, Mercator Medical wygrał z Amiką, CCC, Ciechem, Grupą Kęty i VRG. Partnerem strategicznym cyklu jest Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie.

Mercator Medical to jedna z największych gwiazd warszawskiego parkietu w 2020 roku. Jeszcze w styczniu firma warta była poniżej 100 mln zł, dziś jest to z kolei już 5,1 mld zł, a sama spółka gra istotną rolę w indeksie mWIG40. Ów skok zainteresowania związany jest przede wszystkim pandemią koronawirusa, która znaczące zwiększyła zapotrzebowanie na główny produkt Mercatora - rękawiczki jednorazowe. To właśnie one są głównym bohaterem trzeciego odcinka naszego cyklu "Tour de Spółki", przybliżymy proces ich produkcji, ale i dystrybucji.

Azjatycka "dolina lateksowa"

Na globalnym rynku istnieją trzy rodzaje rękawic jednorazowych, kiedy spojrzymy na główny surowiec, z którego są wytwarzane. Najtańsze, o bardzo słabych walorach użytkowych, powstają z winylu, a ich produkcja jest bardzo dużym obciążeniem środowiskowym. Dlatego obecnie produkowane są jedynie w Chinach, a mimo to tamtejszy rząd sezonowo i tak zakazuje ich wytwarzania. Historia rękawic jednorazowych zaczęła się jednak od lateksu naturalnego, a rękawice z tego surowca jeszcze niedawno były rynkowym standardem. Także Mercator Medical jeszcze do niedawna specjalizował się w produkcji rękawic z lateksu naturalnego. Surowiec ten uzyskuje się z drzew kauczukowca, a w zasadzie z ich soku mlecznego.

Z kauczukowców pierwotnie słynęła Ameryka Południowa, jednak pod koniec XIX wieku Anglicy przywieźli jego ziarna do Azji i wkrótce południowo-wschodnia część tego kontynentu zaczęła grać kluczową rolę w dostarczaniu lateksu naturalnego. Obecność surowca sprzyjała rozwojowi przemysłu związanego z lateksem, w tym rękawiczkowego. Dziś Azja to prawdziwe rękawiczkowe zagłębie. Malezja odpowiada za 63 proc. światowej produkcji, Tajlandia za 18 proc., Chiny za 10 proc., a Indonezja za 3 proc. W Azji obecny jest też Mercator, którego fabryki są zlokalizowane w Tajlandii. 

Obecnie już wszystkie linie produkcyjne Mercatora – zarówno z nowego zakładu produkcyjnego, jak i z wcześniej wybudowanej fabryki - wytwarzają rękawice nie z lateksu naturalnego, ale z uzyskiwanego przemysłowo lateksu syntetycznego, czyli nitrylu. Wpisuje się to w światowe trendy – popyt na rękawice nitrylowe rośnie szybciej niż na te z lateksu naturalnego i to rękawice nitrylowe są już największą kategorią rynkową.

Nitryl wypiera lateks naturalny

Różnica między rękawicami nitrylowymi i lateksowymi polega na właściwościach i estetyce. Po pierwsze, rękawice nitrylowe z zasady, bez przeprowadzania różnorakich procesów uszlachetniania, wolne są od uczulających białek, co jest ważne dla osób z alergiami. Po drugie, rękawiczki nitrylowe można do woli „kolorować”. Lateksowy produkt jest kremowy, podczas gdy nitryl daje nieograniczone pole manewru co do finalnego koloru produktu. Kolory wprawdzie nie mają wielkiego znaczenia z punktu widzenia właściwości, ale poszczególne grupy klientów mają skłonność do kupowania rękawiczek w określonych barwach. Niebieskie i fioletowe chętnie kupuje rynek medyczny, czarne mechanicy samochodowi, tatuażyści, fryzjerzy, różowe z kolei panie i salony piękności. Trzecia kwestia to właśnie właściwości.

- Różne rękawice do różnych celów mają różne formulacje chemiczne. W niektórych konfiguracjach ważna będzie odporność na chemikalia, w produkcie dla medycyny ważne będzie np. długotrwała nieprzepuszczalność patogenów, dla innych odbiorców może być ważna grubość, odporność na przetarcia i dziurawienie. Czasem rękawice do zastosowań niemedycznych mają strukturę, by chwyt był pewniejszy. Dla chirurga z kolei ważne będzie czucie i tutaj akurat najlepiej spisuje się lateks naturalny – tłumaczy Witold Kruszewski, Członek Zarządu Mercator Medical S.A.

fot. / / Mercator

Co ciekawe, preferencje użytkowników rękawic determinują także krajowe regulacje. Przykładowo, ogromny popyt na rękawice nitrylowe generują Stany Zjednoczone, jeden z największych konsumentów jednorazowych rękawic medycznych na świecie. Szczególnie popyt ten wzrasta od 2011 roku  z powodu stopniowej konwersji rękawic lateksowych na rzecz rękawic syntetycznych - finalnie w 2016 roku FDA (ang. Food and Drug Administration, Agencja Żywności i Leków) zakazała używania rękawic lateksowych pudrowanych w Stanach Zjednoczonych i Arabii Saudyjskiej. Od 2015 roku ten trend mocnego wzrostu popytu na rękawice syntetyczne znacząco wzrasta również w Polsce.

Ręce do pracy

Do produkcji rękawiczek służą długie na ponad 100 metrów linie, których najbardziej charakterystyczną część stanowią aluminiowe, bądź ceramiczne formy - odlewy rąk. To właśnie dosłownie na nich powstaje końcowy produkt. Po skończonym cyklu produkcyjnym formy przechodzą przez kolejne stanowiska, które mają je wyczyścić i przygotować do nowego procesu produkcyjnego. Następnie, w specjalnie dobranej chemicznej mieszaninie (w zależności od wybranych właściwości produktu), w której główną rolę gra lateks, na odlewach powstaje warstwa, która po podgrzaniu i wyschnięciu przeradza się w rękawiczkę.

Mercator Medical posiada łącznie 17 linii produkcyjnych, z czego 8 znajduje się w nowym zakładzie produkcyjnym, oddanym w pełni do użytku z końcem 2018 roku. Na każdej linii mogą być produkowane różne rękawice w różnym czasie, natomiast oczywiście im dłuższe serie, tym zwiększa się efektywność. Maturacja lateksu, aby był zdatny do produkcji jakościowych rękawiczek, trwa 30 godzin. Sama produkcja rękawicy na linii produkcyjnej to 55 minut. Następnie rękawiczka jest ściągana z formy – w fabryce Mercatora zainstalowane jest około 400 tys. takich form – sztucznych rąk.

fot. / / Materiały prasowe

W przypadku lateksu naturalnego do ściągania gotowych rękawic wykorzystywana była dmuchawa, podczas gdy w przypadku nitrylu początkowo konieczne było ręczne zdejmowanie (nitryl jest bardziej lepliwy), ale Mercatorowi udało się także ten etap zautomatyzować. Zautomatyzować nie da się jednak procesu testowania i pakowania, stąd produkcja rękawiczek wymaga wielu rąk do pracy, nie tylko aluminiowych i ceramicznych, ale po prostu tych ludzkich. W fabryce Mercatora zatrudnionych jest ponad 1000 pracowników, z czego tylko połowa obsługuje linie produkcyjne.

Moce produkcyjne trudno zwiększyć

Obecnie z linii Mercatora „zjeżdża” 270 milionów rękawiczek miesięcznie. I choć popyt w czasach pandemii jest ogromy, zwiększenie mocy wcale nie jest taką prostą sprawą. – To przemysł ciężki, potrzeba linii produkcyjnej i know how. Zamówienie, dostarczenie i skompletowanie takiej linii to kwestia około dwóch lat, później linie te trzeba dostroić, pamiętając o jakości produktu. Z rękawiczkami jest zatem inaczej niż z maseczkami, na których produkcję bardzo łatwo mogą przestawić się np. firmy odzieżowe. Problemem jest też dostępność nitrylu. Nawet jeśli ktoś nagle otworzyłby kilkadziesiąt linii to wcale nie jest powiedziane, że miałby z czego produkować – wyjaśnia Witold Kruszewski.

fot. / / Materiały prasowe

Nieco łatwiej jest firmom długo obecnym na rynku, które mają już wyrobioną sieć kontaktów. Mercator ma zabezpieczone dostawy surowca, który pozyskuje z kilku źródeł. Nie jest to jednak bardzo szerokie grono, ponieważ producentów nitrylu jest raptem garstka na świecie. Produkcja również skupia się w Azji, co współgra z historycznym umiejscowieniem zagłębia rękawiczkowego.

Polsce ciężko rywalizować z Azją

Teoretycznie możliwa byłaby produkcja rękawiczek i samego nitrylu nawet w Polsce, czy innym europejskim kraju, aby zabezpieczyć zapotrzebowanie przynajmniej w zakresie potrzeb medycznych. Wszystko jednak rozbija się o koszty. - Nie bez przyczyny nie ma w Europie czy Ameryce ani jednej fabryki rękawic. Gdyby za chęciami i deklaracjami polityków na temat uniezależnienia się od dostaw z Azji poszły jednak czyny w postaci faktycznego wsparcia finansowego procesu produkcji (pod postacią dotacji czy grantów, zarówno na poziomie narodowym, jak i unijnym), to takie fabryki zapewne by powstały – komentuje Witold Kruszewski z zarządu Mercatora.

fot. / / Mercator

Duże zapotrzebowanie na prostą pracę w procesie produkcji, o którym już wspominaliśmy, to pierwszy powód kosztowy. Azja ma w tej kwestii wyraźną przewagę nad Europą i Ameryką. Drugi powód to koszty energii, sam proces jest bowiem także wysoce energochłonny. Wspominana Malezja, by przyciągnąć producentów rękawiczek, przez lata dotowała sprzedaż dla nich gazu. W Tajlandii Mercator korzysta z kolei z taniej biomasy.

Warto dodać, że Mercator podjął próbę realizacji produkcji w Polsce, otwierając zakład produkcyjny w Pikutkowie, gdzie produkowane były nie rękawiczki, ale wyroby włókninowe, jak np. obłożenie pola operacyjnego. – Zauważyliśmy, że dostawy tego asortymentu w Europie pochodzą z Chin. Chcieliśmy wygrać elastycznością i dostępnością towaru na miejscu – mówi Witold Kruszewski. Idea uniezależnienia od Azji i tu przegrała jednak z rachunkiem ekonomicznym, koniec końców ważniejsza bowiem od kraju produkcji i wszelakich parametrów okazywała się cena. Biznes się nie spinał i zakład w Pikutkowie został wygaszony z końcem zeszłego roku.

Rękawiczki swoje i "nie swoje"

Wróćmy do rękawiczek, które z Tajlandii muszą trafić jeszcze na światowe rynki zbytu. Mercator dostarcza je poza Tajlandię kontenerami drogą morską. Rękawice z tajlandzkiej fabryki Mercatora trafiają do około 70 krajów świata, choć w większości płyną przede wszystkim do Stanów Zjednoczonych, Australii i Wielkiej Brytanii. Odbiorcami są dystrybutorzy rękawiczek na tych rynkach. Dystrybutorem jest też i sam Mercator, ale w asortymencie części dystrybucyjnej własne rękawiczki stanowią 5-10 proc. wolumenu. To i tak ewenement, w branży bowiem rzadko spotyka się integrację pionową. Firmy albo zajmują się produkcją, albo dystrybucją. 

fot. / / Mercator

- Produkujemy ponad 3 mld rękawiczek rocznie, a w dystrybucji mamy już więcej niż drugie tyle. Nasze rękawiczki to w zasadzie niewielka część naszej dystrybucji, co wynika ze strategii rynkowej, czyli maksymalizacji udziału w globalnym rynku. Zdobyliśmy dzięki temu już około 2 proc. światowej sprzedaży rękawic. Dystrybuowane przez nas produkty kupujemy od lat u uznanych producentów i sprzedajemy je pod własnym szyldem. Ten model jest też efektywny. Istnieje przecież cały szereg rodzajów rękawiczek (różnice materiału, grubości, właściwości i stopnia ochrony, faktury), rozmiarów, kolorów. To oczywiste, że inne rękawiczki potrzebne są do przeprowadzenia zabiegu chirurgicznego, a inne będą właściwsze dla prac domowych czy naprawy samochodu. Jednocześnie przestawianie linii produkcyjnych zaburza przecież ich efektywność. Naszych dostawców znamy jednak od lat i mamy przekonanie, że jakość produktu jest taka, jakbyśmy go sami zrobili – wyjaśnia Witold Kruszewski.

Długoterminowe kontrakty w odwrocie

Produkowane i zlecone do produkcji przez Mercatora rękawiczki na potrzeby europejskiej dystrybucji trafiają do portu w Gdańsku. Tam też znajduje się jeden z magazynów logistycznych firmy, drugi zlokalizowano w Brześciu Kujawskim. Polska jest dla firmy swoistym hubem, ponieważ istotną przewagą naszego kraju jest dostęp do morza i dobrze rozwinięta infrastruktura portowa.

fot. / / Mercator

Rękawice sprzedawane są obecnie przede wszystkim poprzez dział sprzedaży oraz przedstawicieli regionalnych, także zagranicą. Mercator ma własne spółki handlowe w Czechach, na Słowacji, na Ukrainie, w Rosji i Rumunii, a także najmłodsze – we Włoszech i w Niemczech. Jest też oczywiście aktywny na innych rynkach europejskich. Wśród najważniejszych krajów można wymienić chociażby Hiszpanię, Węgry czy Litwę oraz wspomnianą już Wielką Brytanię. W strukturze sprzedaży pierwszego półrocza 2020 roku Polska stanowiła 30 proc., inne kraje regionu Europy Środkowo-Wschodniej 17 proc., Europa Zachodnia 23 proc., Ameryka Północna 20 proc., a pozostałe obszary geograficzne 9 proc. 

Różne są i formy sprzedaży, od przetargów po sprzedaż z wolnej ręki. Tutaj sporo zmieniła pandemia, która winduje ceny rękawiczek, przez co dystrybutorzy mają mniejszą chęć do wchodzenia w długoterminowe kontrakty. Sprzedaż odbywa się przede wszystkim "tu i teraz", co w obecnych warunkach pozwala uzyskać wyższą rentowność. 

Pandemia zmienia rynek

Koronawirus ma pozytywny wpływ na branżę krótkoterminowo, ale też długoterminowo. Zapotrzebowanie na jednorazowe rękawice medyczne wzrosło znacząco nie tylko z powodu zaostrzenia reżimów sanitarnych w placówkach medycznych, zwłaszcza tych, opiekujących się pacjentami z SARS-CoV-2, ale także z powodu wzrostu świadomości konsumentów, którzy chcą zatroszczyć się o swoje bezpieczeństwo i obawiają się już nie tylko zabrudzenia, ale nade wszystko – zakażenia. To skokowy wzrost. Popyt na rękawice w ujęciu światowym znacząco przewyższa podaż, a więc zarówno pełne możliwości produkcyjne wszystkich fabryk na świecie, jak i pełne możliwości dostawcze wszystkich dystrybutorów. Eksperci branżowi zakładają, że taka sytuacja będzie trwała nie tylko w drugiej połowie tego roku, ale również z dużym prawdopodobieństwem w roku 2021. To nie koniec. Według wstępnych szacunków, w 2022 roku popyt na rękawice sięgnie 500 mld sztuk wobec 300 mld sztuk w 2019 roku.

Konsekwencją trwającej pandemii są także zauważalne zmiany na rynku surowców. Te przede wszystkim zaczynają drożeć, gdyż zapotrzebowanie na lateks – zwłaszcza syntetyczny – stale rośnie. To dlatego, z uwagi na ograniczoną podaż nitrylu, producenci rękawic prowadzą badania nad nowymi surowcami, z których mogliby produkować jednorazowe rękawice medyczne. Badane są zwłaszcza tak zwane hybrydy, rozumiane jako mieszanki surowców, na przykład lateksu naturalnego z lateksem syntetycznym (nitrylem) lub winylu z nitrylem. Dla wielu producentów znalezienie takiej alternatywy może być istotne, ponieważ surowiec w dotychczasowych standardowych warunkach rynkowych odpowiadał za około 40 proc. kosztu wytworzenia rękawicy jednorazowej. 

Źródło:
Adam Torchała
Adam Torchała
redaktor Bankier.pl

Redaktor zajmujący się rynkami kapitałowymi. Zdobywca tytułu Herosa Rynku Kapitałowego 2018 przyznanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Swoją uwagę skupia głównie na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie trzyma rękę na pulsie nie tylko całego rynku, ale także poszczególnych spółek. Z uwagą śledzi również ogólnogospodarcze wydarzenia w kraju i poza jego granicami.

Tematy

Otwórz Konto Firmowe Godne Polecenia i zyskaj nawet 1600 zł premii!

Komentarze (3)

dodaj komentarz
and-owc
Dobrze że wyprowadzacie "dzieci" z błędu myślenia (uświadamiacie), Niektóre na podwórku mówią: przymierzją na "siusiaka" chłopca i palec "dziewczyny" czy łatwo wchodzi w dziurkę. Będą dorośli to się przekonają (na własnej przyjemności). Nie lubię "prezerwatywów" i rękawiczek Dobrze że wyprowadzacie "dzieci" z błędu myślenia (uświadamiacie), Niektóre na podwórku mówią: przymierzją na "siusiaka" chłopca i palec "dziewczyny" czy łatwo wchodzi w dziurkę. Będą dorośli to się przekonają (na własnej przyjemności). Nie lubię "prezerwatywów" i rękawiczek gumowych. Nie jestem lekarzem (powiedział w piaskownicy "synek" do "dziewczynki, badając ją steteskopem - tam gdzie nie trzeba).
demeryt_69
Ciekawe ile trzeba zapłacić za taki 'artykół'?

Jutro dajcie tekst o produkcji prezerwatyw :)
antydonald
brawo! wyjątkowo profesjonalny artykuł !!! tak 3mać!

Powiązane: Tour de spółki

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki