Para książęca Sussex "abdykuje". Szansa na niezły zarobek dla firm

Megxit to określenie, jakie otrzymała decyzja księcia Harry'ego i jego żony Meghan, by "wypisać się" z rodziny królewskiej. Zapowiadają, że będą "dążyli do uzyskania niezależności finansowej". Jak na razie, to inni zarabiają lub reklamują się dzięki ich działaniom. 

Od zeszłego tygodnia prowadzone są rozmowy między obecnymi i już niebawem byłymi członkami brytyjskiej rodziny królewskiej, których wartość lekką ręką można określić na kilkaset milionów. W skrócie trzeba doprecyzować, kto za co płaci i jak dokładnie będą dążyć do "uzyskania niezależności finansowej" (co przy posiadaniu majątku na wstępie szacowanego na 30 mln funtów (sic!) może dla większości brzmieć jak cyniczny żart). Część szczegółów już poznaliśmy.

Są już tylko Harrym i Meghan. Nie mają tytułów ani ograniczeń biznesowych

Są już tylko Harrym i Meghan. Nie mają tytułów ani ograniczeń biznesowych

Książę Harry i jego żona Meghan doszli do porozumienia z rodziną królewską. Nie mogą używać tytułów Ich Królewskich Wysokości i przestaną w trybie natychmiastowym korzystać z pieniędzy brytyjskich podatników. W zamian mogą podpisywać jakiekolwiek kontrakty reklamowe, jakie tylko zostaną im zaproponowane.

Zdaniem osób pośrednio uczestniczących w pertraktacjach na najwyższym szczeblu, opinia publiczna nie pozna szczegółów wcześniej niż w połowie tego roku. To jedynie potwierdzenie niezwykle osobistego oświadczenia, jakie królowa Elżbieta II wydała w zeszły piątek, odnośnie zgody na opuszczenie rodziny królewskiej, jaką dała rodzinie księcia Harry'ego, jednocześnie zaznaczając, że poziom skomplikowania jest na tyle duży, iż potrzebny będzie "czas na dokonanie transformacji". 

(fot. Lorna Roberts / Shutterstock)

Wśród najbardziej palących spraw do uzgodnienia są: podatki, prawa autorskie, własność intelektualna. A to dopiero początek - para książęca Sussex chce używać swojego tytułu jak marki czy nawet znaku towarowego do "prywatnych interesów" - jak określił to informator "The Daily Mail". Nikt z Windsorów nie chce bowiem zobaczyć za kilka lat reklamy: książęta Sussex polecają "Delmę". Jednak już teraz firmy zarabiają na Megxicie. Sprawdź, kto jest zwycięzcą w zarabianiu na tej abdykacji.

Ikea - 100 proc. wygranej

Koncern meblowy od dawna korzysta z najnowszych wydarzeń, by promować swoją markę. 

Rozumie, że przeprowadzki to "wrzód na nosie", szczególnie jeśli trzeba spakować niemal całe swoje dotychczasowe życie i przenieść się na drugą stronę Atlantyku. Dlatego wśród asortymentu proponuje m.in. kartony z opisem "Meghan, Harry. Rozumiemy was, że chcecie coś zmienić".

(fot. Ikea Italia / Instagram)

Burger King - 100 proc. wygranej

"Harry, ta rodzina królewska oferuje pracę na pół etatu" - można przeczytać na koncie sieci restauracji na Twitterze. 

Na tym specjaliści od social media nie poprzestali. Na argentyńskim Instagramie zachęcali bowiem słowami: "Książęta, tak jak tysiące ludzi, mogą kształtować swoją przyszłość tak, jak chcą. Przekonaj się. Dołącz do naszego zespołu".

(fot. Burger King Arg / Instagram)

Podobnie jak w przypadku Ikei trudno wycenić realny zysk, który uzyskały firmy poprzez wykorzystanie Megxitu. Posty te cieszyły się większym zasięgiem niż standardowe. Były także częściej udostępniane dalej. 

Netflix - 100 proc. wygranej

"The Crown" ["Korona"] to, jak napisał Tomasz Raczek na Filmwebie, "bardzo dobrze zrobiona historia brytyjskiej korony w czasach panowania królowej Elżbiety II". Opinię potwierdził notą: 8/10. 

Serial obsypywany jest nagrodami - otrzymał m.in. Złote Globy za rok 2016 i nagrodę Emmy za sezon 2016/2017. Premiera trzeciej serii odbyła się w niedzielę, 17 listopada 2019 roku. Zgodnie z prasowymi doniesieniami koszt nakręcenia jednego odcinka waha się od 5 mln funtów do nawet 13 mln dolarów. Gdyby okazały się prawdziwe, oznaczałoby, że kosztami przebyły nawet taką megaprodukcję jak "Gra o tron", stając się najdroższą produkcją w historii kinematografii. 

Teraz kiedy trwają spekulacje co do przyczyn abdykacji dotyczące "złej atmosfery w rodzinie królewskiej", traumie księcia Harry'ego, jaką przeżył po tragicznej śmierci matki, księżnej Diany w wypadku samochodowym w paryskim tunelu, a także przywoływanie innej słynnej abdykacji Edwarda VIII na rzecz swojego młodszego brata Jerzego VI (nota bene jednym z powodów abdykacji miał być płomienny romans z amerykańską rozwódką Wallis Simpson), wróciła moda na brytyjską Koronę. Wzrosła i tak już duża popularność serialu, a widzowie są ciekawi zerknąć przez dziurkę od klucza do prywatnych apartamentów Windsorów. Scenarzyści pracują już zapewne w pocie czoła nad kolejnymi seriami.

W mediach społecznościowych od razu pojawiły się spekulacje, czy Meghan Markle nie zagra samej siebie np. w 8 sezonie. I tutaj pojawiają się zakłady 100/1 co prawda, ale zawsze. 

Bukmacherzy - 100 proc. wygranej

Tutaj trwa prawdziwy renesans. Zakłady są przyjmowane na niemal wszystkie aspekty życia pary książęcej Sussex. Wśród najpopularniejszych według zakładów Paddy Power znajdują się m.in.:

  • 1/2 - staną się niezależni finansowo w ciągu najbliższych 5 lat
  • 6/4 - wrócą na stałe do Wielkiej Brytanii
  • 3/1 - rozwiodą się do 2025 roku, co jest w zakładach określone jako bardziej prawdopodobne niż to, że Serena Williams wygra Wimbledon (6/1)
  • 8/1 - na stałe przeprowadzą się do Ameryki Północnej (niesprecyzowane jest państwo, które wybiorą)

Można także spróbować zarobić na zawodach, które wybiorą. Za projektantów mody bukmacherzy płacą 5/1. Można także postawić pieniądze na to, że stworzą swoje własne reality show (12/1), zostaną influencerami (14/1) lub artystami (25/1). Zakłady przewidują również powrót Meghan Markle do przynajmniej jednego specjalnego odcinka serialu "W garniturach" (20/1), w którym grała, zanim poznała księcia Harry'ego. 

Producenci gadżetów - 100 proc. wygranej

(redbubble)

Wielka Brytania zarabia krocie na rodzinie królewskiej. Każde narodziny, ślub czy rocznica panowania jest powodem do wypuszczenia kolejnych gadżetów z ich podobiznami. Zgodnie z szacunkami Brand Finance dzięki monarchii cała brytyjska gospodarka otrzymuje "zastrzyk" w wysokości 1,77 mld funtów rocznie. 

Nie tylko para książęca stała się marką. Jest nią także sam "Megxit". Kubki, koszulki, poszewki na poduszki - wszystkie te przedmioty można spokojnie kupić. Amazon i eBay przeżywają oblężenie producentów:

  • koszulka z napisem "Keep Calm and Megxit On" - 20,85 funtów (ok. 100 zł)
  • plakat z napisem "Keep Calm and Megxit On" - 8,90 funtów (ok. 45 zł)
  • kubek z napisem stylizowany na wpis w słowniku: "Megxit - rzeczownik. 1. Kiedy opuszczasz toksyczny związek i zaczynasz żyć własnym życiem. Np. Harry megxitował się i wyprowadził do Kanady" - 11,18 funtów (ok. 55 zł)
  • poszewka na poduszkę "Szczęśliwego Megxitu" z podzielonymi na pół flagami Wielkiej Brytanii i Kanady - 16,75 funtów (ok. 83 zł)
  • bluza z napisem "Już nas nie ma" i podpisami: Harry, Meghan i Archie - 21,99 funtów (ok. 110 zł)
(ETSY)

Zapewne nie jest to zamierzony efekt "abdykacji". Jednak współpracując z profesjonalistami, książęca para powinna zostać ostrzeżona, że o ile można się "wypisać" z rodziny królewskiej, to niestety nie jest to możliwe z popkulturą. Popyt odpowiada jedynie na podaż. A ten rodzaj reklamy zapewne nie jest w smak zarówno Londynowi, jak i rodzinie Harry'ego. 

Kanada - 60 proc. wygranej (tylko ten koszt)

Nagle zaczęło być też głośno o Kanadzie. Do tej pory ten kraj syropu klonowego i hokeja był kojarzony z zapierającymi dech w piersiach krajobrazami przyrody, spokojnie płynącym życiem i od czasu do czasu zamieszaniem spowodowanym śmieciami, które podrzucili na Filipiny. Premier Justin Trudeau entuzjastycznie zaprasza parę książęcą z synem do osiedlenia się w jego kraju Commonwealthu, licząc zapewne na napływ turystów. Dodatkowo książę Harry, jak i Meghan, mogliby zostać ambasadorami w kraju (być może w zamian za niebotyczny rachunek za ochronę, jaki wzięliby na swoje barki podatnicy). 

"Złota para", bo tak są określani przez media, mogłaby dać niesamowitego "kopa" kanadyjskim markom - przyznają ekonomiści. Są też jednak sceptycy, twierdzący, że nie po to para wycofała się z królewskiego życia w Wielkiej Brytanii, by zacząć ponownie robić to samo w Kanadzie. 

Sami obywatele są podzieleni co do przyszłości Sussexów w ich kraju. Koszt ich obecności wyliczono bowiem na około 5 mln funtów (z czego wydany lekką ręką 1 mln to koszty samej ochrony). Po drugie, Kanada do tej pory chwaliła się, że nie miała arystokracji. Przeprowadzony przez jedną z największych gazet w Toronto "The Globe and Mail" sondaż pokazał, że większość respondentów była przeciwko, nie chcąc być "chwilowym domem" (przypomnijmy, że para planuje przeprowadzkę do USA, gdy tylko Donald Trump przestanie być prezydentem). 

Marka "Royal Sussex" - co będzie można kupić?

Zgodnie z danymi Brytyjskiego Towarzystwa Własności Intelektualnej zarówno marka "Royal Sussex", jak i "The Fundation of the Duke and Duchess of Sussex" zarejestrowali niemal wszystko: od skarpetek poprzez gazetę po kolejne fundacje. Łącznie zarezerwowali ponad 100 kategorii produktów i działalności. To krok do stworzenia wielomilionowego imperium.

Na razie ich przyszła marka jest szacowana na około 400 mln funtów. Zdaniem ekspertów mogą zarobić nawet 350 mln funtów rocznie. Ten poziom mają osiągnąć, pracując nad marką przez około 5 lat. 

Jak się okazuje, podczas negocjacji z Pałacem Buckingham ta kwestia regulacji czym będą, a czym pod żadnym pozorem nie mogą się zajmować, będzie jedną z najważniejszych. 

Firma PR - 50 na 50 proc.

Para książęca Sussex wynajęła około rok temu amerykańską firmę PR do obsługi ich marki. Wśród współpracowników pary znajdują się takie gwiazdy "drugiego planu" jak: hollywoodzki agent Nick Collins z The Gersh Agency (wśród jej klientów są np. Tobey Maguire czy Jamie Foxx), menadżer Andrew Mayer czy prawnik Rick Genow. Zajmują się oni najbardziej lukratywnymi kontraktami takich gigantów jak Amazon, Netflix czy Hulu. Znaczna część firm z Silikonowej Doliny płaci im za usługi. Dlaczego więc tak niska ocena? Gdyż popełnili kilka błędów:

  1. Strona internetowa sussexroyal.com "odpalona" zaraz po postawieniu świata przed faktem dokonanym odnośnie "abdykacji" (rodzina królewska została poinformowana tylko 10 minut wcześniej, a babcia Elżbieta II dowiedziała się o wszystkim z mediów) informowała, że "para książęca to osoby ze statusem osoby chronionej międzynarodowo". Stąd wysnuto wniosek, że gdziekolwiek, by nie byli, należy im się odpowiednie zabezpieczenie, za które nadal ma płacić brytyjski podatnik. Natychmiast wywołało to ostry spór, a wpis ten został skasowany. Królewscy eksperci nie pozostawiają na tym określeniu suchej nitki: kto nie wykonuje królewskich obowiązków, nie dostaje ochrony. Niektórzy określają parę "skrajnie naiwną w tej kwestii", zaznaczając że nie ma takiego określenia jak "osoba chroniona międzynarodowo".
  2. W Stanach Zjednoczonych prawnik Jared Fogelson, niezatrudniony przez parę książęcą, zarejestrował nazwę "the Sussex Royal" na platformach internetowych. Kto pierwszy, ten lepszy, a eksperci, mający doradzać, zagapili się. 
  3. Prowadzący profil Sussexów na Instagramie fatalnie dobrał muzykę do ostatniego filmu, przedstawiającego księcia Harry'ego wykonującego najprawdopodobniej po raz ostatni swoje królewskie obowiązki. Uczestniczył w losowaniu grup przyszłorocznego pucharu świata w 13- osobowej odmianie rugby. Jako podkład muzyczny wybrano piosenkę Stone Roses, w której jeden z wersów mówi: "nie mogą się doczekać, aż opuszczę kraj na bardzo długi czas". Jak widać, kryzysy w social media nie wybuchają tylko w weekendy.

Takich potknięć na wizerunku pary Sussex jest więcej. A najbliższe nadciąga - ojciec Meghan Markle będzie zeznawał w sprawie publikacji przez bulwarówkę szczegółów korespondencji, którą prowadził z córką. Nie wygląda to dobrze. 

Disney - 40 proc. wygranej

Jak się okazało, książę Harry załatwił swojej żonie pracę u Disneya podczas premiery nowej wersji "Króla Lwa". Kontrakt został podpisany. Cała gaża księżnej ma być przeznaczona na fundację "Słonie bez granic", która walczy z kłusownikami. Co mogło być doskonałym sposobem na promocję, okazało się być "betonowym kołem ratunkowym". Wystarczy spojrzeć na transkrypcję rozmowy.

Jak to się załatwia "po królewsku"?

Książę Harry: Czy wiesz, że ona [wskazując na witającą się obok z Beyonce swoją żonę] zajmuje się dubbingiem?

Bob Iger, Disney CEO: Ohh, naprawdę?

Książę Harry: A więc nie wiedziałeś? Bo wyglądasz na zaskoczonego?

Bob Iger: Nie, nie wiedziałem.

Książę Harry: A byłaby bardzo zainteresowana.

Bob Iger: Bardzo chcielibyśmy spróbować. To doskonały pomysł.

Wszyscy zaczęli bowiem przypuszczać, czy tak będzie teraz wyglądało załatwianie sobie pracy, by stać się "niezależnymi finansowo". Nagabywanie na premierach filmów nie przystoi po prostu księciu - komentowali internauci. 

Co więcej, wyszło na jaw, że premiera filmu zbiegła się z inną ważną uroczystością. W ten sam dzień, jak co roku, upamiętniano brytyjskich żołnierzy, którzy zginęli podczas zamachu bombowego w bazie Deal, który IRA przeprowadziła w 1989 roku. Warto wspomnieć, że książę Harry jest przecież patronem Królewskich Marines. Piers Morgan, jeden z komentatorów, nie krył goryczy: "pośpieszne nagabywanie szefa Disneya, by załatwić pracę swojej żonie, przedłożył nad rocznicę tragedii".

Może warto byłoby, żeby Sussexowie na czarną godzinę kupili kilka kubków z "Megxitem". Z autografem byłyby przecież warte małą fortunę.

Bielizna za 12 tys. funtów czy Nowa Zelandia. Jak zarobić na monarchii?

Bielizna za 12 tys. funtów czy Nowa Zelandia. Jak zarobić na monarchii?

Bielizna królowej Wiktorii została sprzedana na aukcji za 12 tys. funtów (57 387,60 zł). Od poprzedniej licytacji ich wartość wzrosła o 100 proc., jeszcze w 2014 roku trzeba było za nie zapłacić jedynie 6,2 tys. funtów (29 650,26 zł). Jakie interesujące rzeczy można znaleźć na aukcjach po koronowanych głowach czy gwiazdach? I czy warto w nie inwestować?

Agata Wojciechowska

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 27 innowierca

Lud sie cieszy a kasa leci. Jak wspominalem przy poprzednim artykule wszystko zostalo zaprojektowane i uzgodnione juz dawno, a teraz jest puszczane w postaci serialu w odcinkach, bo to zapewnia staly przyplyw kasy.
Harry to taki PR rodziny krolewskiej dla ludu (blizej ludu), bo i tak krolem nie bedzie a kasy mu nigdy nie zabraknie. Juz dostal kilka propozycji "pracy" za pare baniek. My ta Meghan otwieramy oczy niedowiarkom, my ta Meghan pokazujemy ze jestesmy tacy jak wy ::))
Samodzielnosc finansowa he he he. On pieniadze za darmo dostaje. Animatorzy i spindoktorzy w UK sa najwyzszej klasy, a lud jest jaki jest. Totally mixed ::))
Kolejna saga rodziny krolewskiej rozpoczeta. Media sie grzeja a konta bankowe puchna ::))

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 41 muhh5

Wszystko co wiem o Meghan i Harrym dowiedziałem się wbrew swojej woli...

! Odpowiedz
8 14 arudni

Zawsze uważałem, że angole to głupie społeczeństwo.. Cieszą się, że utrzymują setki darmozjadów, które nic nie wnoszą w życie państwa poza pierdzeniem w fotele zamków i dworków w których mieszkają.. Mamy XXI wiek a oni nadal są mentalnie w XII

! Odpowiedz
4 11 sammler

To się nazywa tradycja - monarcha symbolizuje ponad 1000 lat ciągłości ich państwowości. Coś, co dla spustoszonych przez PRL (budujące "nowe, świeckie tradycje") umysłów Polaków, jest nie do ogarnięcia.

A na marginesie, to nowoczesny monarcha dziedziczny byłby na pewno lepszą "głową państwa" od obieranego prezydenta. Bo ten pierwszy byłby od dziecka przygotowywany do swej roli, a prezydentem może zostać każdy. Nawet ty.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 25 zygi44

Anglicy mają za mało oper mydlanych i gówno seriali w telewizji, bo ekscytują się jakąś naburmuszoną rodzinką co w życiu żadną pracą się nie "zhańbiła". Serio, to ich główny serial pt. "Rodzina Królewska i jej perypetie", czyli bękarty, zdrady, skandale. Tym żyją anglicy. Jak ta cała Megan (czy jak jej tam) miała poślubić tego rudego, to pół londynu o tym gadało, w barach, na przystankach i tak dalej. Ludzie się kłócili. Połowa "za" połowa "przeciw". No cyrk normalnie. Ludzie mają tak wyprane mózgi, jakby nie mieli innych problemów, a może by chcieli o nich po prostu zapomnieć? I do tego zała ta otoczka komercyjna. No trochę żal tego społeczeńśtwa.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 5 sammler

Cała ta "rodzinka" kosztuje Brytyjczyków mniej niż nasz prezydent (jako urząd, bez wskazywania na któregokolwiek personalnie).

! Odpowiedz
8 6 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
1 24 talmud

.....poziom ogłupienia motłoch powala.....

! Odpowiedz
0 3 sel

Ciekawe jak przedarły się to publicznej wiedzy informacje że nie jest synem Karola tylko ochroniarza?

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne