JAK ZBUDOWAĆ BIZNES WART MILIONY?

Od kilku lat uczy Polaków jak oszczędzać pieniądze. Z jego doświadczeń czerpie 2 miliony czytelników odwiedzających bloga. Michał Szafrański, autor książki “Finansowy Ninja”, chce udowodnić, że w Polsce można zarabiać na uczciwości i zaufaniu. 22 maja wystąpi na infoShare w Gdańsku. W rozmowie z Grzegorzem Borowskim z infoShare zdradza krok po kroku, jak stworzył bloga wartego 7 milionów złotych.

Grzegorz Borowski: W porównaniu do Twojej poprzedniej książki, tytuł “Zaufanie, czyli waluta przyszłości” jest dużo bardziej osobisty. Zawiera porady, ale skupiony jest na mocno osobistym, autobiograficznym opisie drogi, jaką przeszedłeś, aby stać się pełnym sukcesu przedsiębiorcą. Co chciałeś osiągnąć publikując książkę tak daleką od merytorycznego poradnika, tak osobistą?

Oj myślę, że wiedzy merytorycznej jest tam znacznie więcej niż w niejednym poradniku – zwłaszcza dla tych osób, które noszą się z zamiarem porzucenia etatu, zostania przedsiębiorcą i zarabiania na tym, co je kręci i w czym są naprawdę dobre. Ja naprawdę uważam, że każdy zasługuje na wykonywanie takiej pracy, którą kocha lub przynajmniej bardzo lubi. Ta książka ma nie tylko pomóc uwierzyć w to, że jest to możliwe, ale także pokazać jakie pułapki i zagrożenia mogą czyhać na przedsiębiorców takich jak ja – chcących prowadzić małe firmy oparte na marce osobistej i korzystające z możliwości, jakie daje internet.

Książka jest osobista, bo chciałem uniknąć generalizowania. Pokazuję więc konkretnie i szczegółowo moją drogę wierząc, że każdy potrafi znaleźć w niej analogie do swojego życia, sposobu działania i kariery zawodowej. To taka szczera dokumentacja pokazująca moje porażki, zmieniające się cele, priorytety i zasady, którymi się kieruję, kulisy sukcesów, rolę innych osób oraz mój proces myślowy. Najbardziej burzliwe, pierwsze 5 lat prowadzenia mojej firmy mocno opartej na blogu „Jak oszczędzać pieniądze”.

GB: Piszesz o wielu swoich unikalnych doświadczeniach, które Cię ukształtowały. Poznajemy Szafiego jakiego mało kto znał – handel kwiatami pozyskanymi od mamy nauczycielki, praca w kultowym „Bajtku”, wygrane mistrzostwa w Breakdance, czy też producent hardware’u.

To te zapamiętane przeze mnie, chyba najbardziej zaskakujące. Ale jakie były trzy najważniejsze doświadczenia, które sprawiły, że jesteś tu, gdzie jesteś?

Bardzo trudno wskazać te pojedyncze. Podkreślam w książce, że jestem sumą doświadczeń z całego życia. Do tego moja ocena wagi różnych wydarzeń zmienia się wraz z wiekiem i rosnącym doświadczeniem.

Skoro muszę się ograniczyć do trzech, to wymienię te, które miały najważniejszy wpływ na moją ewolucję jako człowieka: ślub i moja stale rozwijana relacja z Gabi – moją Żoną, która jest osobą o zdecydowanie największym wpływie na wszystko co robię. Drugie doświadczenie – tu równorzędnie ustawiłbym wygrane mistrzostwa w breakdance, o którym już wspomniałeś, oraz napisanie książki o Windows 95. Oba te doświadczenia są dla mnie źródłem wewnętrznej siły, wiary w to, że ciężka praca daje efekty i że tak naprawdę z każdym projektem mogę sobie poradzić o ile tylko bardzo się postaram. Trzecie doświadczenie – to złamanie dwóch nóg jednocześnie na snowboardzie i długi oraz pełen niepewności okres rehabilitacji. Wtedy przestałem wierzyć, że jestem kuloodporny, miałem dużo czasu na przemyślenia i to właśnie ten czas był zaczynem do kluczowej zmiany zawodowej w moim życiu.

GB: W książce nie lukrujesz, opowiadasz o wszystkich kryzysach, które przeszedłeś, pokazując zwątpienie, chęć ucieczki, czasami także strach. To bardzo cenne doświadczenia, szczególnie w obliczu mocno lansowanej propagandy sukcesu – zostań startuperem i zarób milion w rok itp. itd.


Tymczasem, Ty pokazujesz, że właściwie dróg na skróty nie ma i wszystko, co osiągnąłeś było efektem bardzo dużego wysiłku. Czy mógłbyś podać kilka rad dla początkujących przedsiębiorców, którzy napotkali swój pierwszy kryzys, a także osób, które rozważają przejście z etatu na swoje?

Nie lubię generalizować i nie uważam, że mam mandat do mówienia komukolwiek jak może radzić sobie z kryzysami. Mogę jedynie powiedzieć co sprawdza się w moim przypadku. Nauczyłem się, że łatwiej przechodzić mi przez sytuacje kryzysowe, jeśli wcześniej – zanim jeszcze wystąpią – spiszę moje motywacje i powody, dla których realizuję konkretne, trudne przedsięwzięcia. W pewnym sensie stanowią one uzasadnienie dlaczego gotowy jestem nadal wbrew przeciwnościom iść do przodu.

Pomaga również wracanie wspomnieniami do kluczowych, bardzo pozytywnych momentów z mojego życia, w których sam siebie przekonałem, że potrafię więcej niż mi się wydaje. Przykładowo: właśnie wygranie turnieju breakdance, gdy tak naprawdę sam siebie o to nie podejrzewałem. To doświadczenie pomaga mi zauważyć, jak często sam bezpodstawnie kwestionuję własne umiejętności. Dlatego właśnie warto kompletować w życiu różne doświadczenia z różnych obszarów, które mogą być dla nas źródłem siły w gorszych momentach.

Gdzieś kiedyś usłyszałem też, że strach jest naturalnym objawem, gdy robimy coś, co jest dla nas ważne a co jednocześnie jest dla nas nowe, stanowi pewną zmianę. Warto to rozumieć i wierzyć w siebie. Warto też otaczać się osobami, które mogą nam pomóc przetrwać gorsze momenty. O tym również mówi „Zaufanie, czyli waluta przyszłości”.

GB: W książce kilkukrotnie pokazujesz ciąg przyczynowo-skutkowy, który sprawił, że pozornie mały gest w rezultacie po kilku miesiącach, a nawet latach przynosił bardzo duże efekty. Czy to po prostu szczęście, przypadek? A może coś więcej?

Życie nauczyło mnie, że nie wystarczy ciężko pracować, aby osiągnąć coś co określamy jako sukces. Czynnik szczęścia, czyli np. znalezienia się w odpowiednim czasie, z odpowiednią usługą wśród odpowiednich ludzi, także ma duże znaczenie. Ktoś kto przypisuje wszystkie zasługi wyłącznie sobie i swojej sprawczości, popełnia moim zdaniem nadużycie. Oczywiście szczęście sprzyja przygotowanym i tym, którzy mają już wystarczające doświadczenie, aby z jednej strony – zauważyć nadarzającą się okazję, a z drugiej – nie ładować się na miny.

Kolosalne znaczenie ma także to, w jaki sposób żyjemy i współpracujemy z innymi. Tak jak mówiłem – głęboko wierzę, że dobro powraca i w tej chwili mam już na poparcie tej wiary konkretne dowody. Często w najtrudniejszych dla mnie chwilach otrzymywałem zupełnie niespodziewaną pomoc od innych osób. Równie często okazywało się, że wcześniej to ja coś dla nich zrobiłem – uważały, że ja w jakiś sposób im pomogłem. Dlatego mówię, że warto z wiary w ludzi i w to, że dobro powraca, uczynić motyw przewodni swojej działalności. Przestrzegam jednak przed traktowaniem tego w taki „transakcyjny” sposób – „pomogę ci teraz, to ty pomożesz mi w przyszłości”. To tak nie działa. Zaufania nie da się kupić – trzeba sobie na nie uczciwie zapracować. 

GB: No właśnie, ale wróćmy do tytułu książki – o co właściwie chodzi z tym zaufaniem? Spytam przewrotnie, czy zamiast pieniędzy mam w przyszłości oczekiwać zapłaty w takiej „walucie”?

Odpowiem przewrotnie. Pieniądze można zarobić, stracić, znowu zarobić, znowu stracić i powtarzać w zasadzie ten proces w nieskończoność – na tyle na ile starczy nam determinacji i sił. Mam wrażenie, że raz straconego zaufania nie da się już tak łatwo odzyskać. Bez względu na to, co byśmy nie mówili o dawaniu innym drugiej szansy, to trudno, gdy się na kimś zawiedziemy, wrócić na taki poziom relacji i zaufania, jaki mieliśmy z kimś wcześniej.

Z drugiej strony jeśli zaufamy sobie, a potem zaufamy innym – chociażby poświęcając swój czas i energię na uczynienie z maksymy „dobro powraca” strategii leżącej u podstaw naszej działalności i systematyczne dostarczanie innym wartościowych treści, produktów i usług – to wtedy możemy liczyć na to, że inni nam także zaufają i przynajmniej część z nich będzie nam chciała odpłacić za to co dla nich robimy. Nie tylko pieniędzmi, ale także dobrym słowem, wsparciem, gotowością do zrobienia dodatkowego ekstra-kroku. Nie bez powodu mówi się, że biznes najchętniej robimy z tymi, z którymi się lubimy. Zaufanie budowane na solidnych podstawach może tylko w tym pomóc.

GB: Dziękuję bardzo. Ze swojej strony cieszę się, że właśnie na infoShare 3 lata temu wygłosiłeś prelekcję „Zaufanie czyli waluta przyszłości”. Teraz po trzech latach wychodzi książka opisująca Twoje doświadczenia, a my znowu spotkamy się na infoShare. Do zobaczenia w maju w Gdańsku!

Michał Szafrański będzie obecny 22-23 maja w Gdańsku na konferencji infoShare:

22.05 godz. 17:15-19:00 – Spotkanie autorskie z Michałem (w formule AMA) poprowadzi Arlena Witt

23.05 godz. 14:40-15:20 – Wystąpienie Michała na Inspire Stage

Michał będzie także podpisywał swoją najnowszą książkę „Zaufanie czyli waluta przyszłości”

Zapraszamy do rejestracji na konferencję https://infoshare.pl

 

 

 

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl