Instytutu Misesa: rząd dużo ryzykuje

W ostatnich dniach byliśmy świadkami brawurowej i gwałtownej akcji rządowej skierowanej przeciwko legalnym handlarzom tak zwanych dopalaczy. Co najmniej z „pominięciem” przepisów prawa organy państwa polskiego postanowiły z dnia na dzień zamknąć legalnie prowadzony biznes (co prawdopodobnie będzie się wiązało z wypłaceniem z podatków odszkodowań dla właścicieli tego biznesu). Postanowienie to zostało zaimplementowane błyskawicznie i skoordynowane z odpowiednim przekazem medialnym. Nawet osoby unikające środków masowego przekazu nie były w stanie ominąć doniesień o truciznach, handlowaniu śmiercią i wszechobecnej panice. Trudno było się oprzeć wrażeniu, że sklepy trzeba zamknąć od zaraz, ponieważ kiedy wyglądamy przez okno na ulicę, raz na jakiś czas możemy wypatrzyć człowieka umierającego na chodniku po spożyciu dopalaczy. W akcję zaangażowano dzieci, które niewinnymi głosami wykrzykiwały hasła przeciwko szkodliwym dopalaczom. Informacje momentami przypominały podwórkowe plotki o tym, jak to ktoś gdzieś zasłyszał, że ktoś powiedział, że ktoś przedawkował i zmarł. Działanie organów państwa polskiego było nawet bardziej imponujące niż w przypadku delegalizacji znacznej części branży hazardowej – wtedy przynajmniej zadbano o zmianę prawa, mimo że była to podejrzanie ekspresowa zmiana.

Nie chcę w tym komentarzu rozstrzygać, czy ludzie powinni mieć prawo do sprzedawania i korzystania z tak zwanych dopalaczy, czy należy im to prawo odebrać. To, co jest jednak niesłychanie uderzające, to sposób, w jaki postanowiono rozwiązać tę kwestię. Chodzi o zignorowanie przepisów prawnych i zaangażowanie tanich środków propagandowych, po to by osiągnąć cel. W trochę podobny sposób postąpiono z hazardem. Nikt nie pokusił się o dokładną i gruntownie przeprowadzoną analizę hazardu w Polsce (np. nikt nie sprawdził, ile ludzi jest naprawdę od hazardu uzależnionych i jakie sumy na niego „marnują”), tak jak nikt nie pokusił się o dokładną i gruntowną analizę rynku dopalaczy.

Zdrowy rozsądek podpowiada na przykład, żeby przed delegalizacją określonej branży sprawdzić zakres jej działań. Należałoby zatem zbadać między innymi szkodliwość społeczną takiej działalności, czyli sprawdzić liczbę osób kupujących, uzależnionych, zachęconych do zakupów legalną formułą działalności, osób, które pod wpływem tych substancji popełniają przestępstwa, doznają uszczerbku na zdrowiu (natychmiastowego lub objawiającego się w długim okresie). Takie analizy są przeprowadzane w odniesieniu do palenia papierosów i picia alkoholu. Dlaczego zatem w podobny sposób nie zbadano rynku dopalaczy? Panika w mediach dotycząca tego, że ponoć ktoś coś przedawkował (bez jakiejkolwiek dokumentacji), ma rzekomo uzasadniać zmianę prawa. Zresztą jaką „zmianę” prawa? Raczej złamanie prawa w imię wyższego dobra. Propaganda opiera się na grze na emocjach i odstawieniu na bok chłodnej rozumnej analizy. W ostatnich dniach osiągnęliśmy tego lokalne maksimum.

Co więcej, rozsądna analiza ekonomiczna nie zatrzymałaby się tylko na stronie popytowej procederu sprzedaży dopalaczy. Objęłaby również strony podażową i instytucjonalną. Analitycy mogliby na przykład rozstrzygnąć kwestię tego, jak legalna sprzedaż dopalaczy wpłynęła na rynek nielegalnej produkcji używek. Mogliby wykazać, że w sytuacji dostępności dopalaczy zmniejsza się sprzedaż ciężkich narkotyków w podziemiu, których zawartość jest nieznana. Podjęliby się analizy kontrfaktycznej tego, czy kryminalizacja produkcji doprowadzi do radykalnego spadku spożycia; czy nie pociągnie za sobą kosztów społecznych w postaci wzmocnienia struktur mafijnych; czy nie wpłynie na to, że proceder chemicznej produkcji będzie przeprowadzany bez kontroli, przez co jakość używek się pogorszy, a tym samym zwiększy się ich szkodliwość.

Te wszystkie pytania są ważne i należałoby je zadać, zanim zmieni się (albo złamie) prawo. Sam nie znam na nie odpowiedzi. Zdrowy rozsądek podpowiada jednak, że każdy ruch na poziomie aparatu władzy powinien być poprzedzony odpowiedziami na podobne pytania. Przyjmując taki sposób działania, można zniszczyć i skryminalizować bardzo wiele branż; nie mówię tylko o rynkach papierosów i alkoholu, ale także kawy czy fast foodów.

Władze państwa polskiego, zgodnie z medialnym obrazkiem, który spontanicznie, nieświadomie i ze szczerą pasją wykreowali dziennikarze głodni sensacji, pochwaliły się swoim misjonarstwem i szczytną wizją uporządkowania społeczeństwa. Matki mogą wreszcie spać spokojnie, a dzieci śpiewać radosne pieśni tryumfalne o tym, jak to udało się pokonać rynek dopalaczy. Fakty są jednak takie, że bez racjonalnej, pozbawionej emocji i rzeczowej odpowiedzi na powyższe pytania nie mamy podstaw, by uważać, że spożycie groźnych używek spadnie pod wpływem tych działań.

Prawdziwi zwycięzcy ostatniej akcji nalotowej państwa polskiego piją gdzieś teraz szampana. I nie są nimi ani osoby uzależnione, ani osoby zagrożone uzależnieniem, ani ich rodziny. A szampana pośrednio sponsoruje państwo polskie z podatków, z których prawdopodobnie zostaną wypłacone odszkodowania za prawnie wątpliwe akcje nalotowe.

W świetle zaniedbania obowiązku przeprowadzenia rzetelnej analizy przed zmianą prawa tradycyjne pytanie Cui bono? nie mogłoby być bardziej na miejscu. Czy aż tak bardzo zagrożona została pozycja lokalnych dealerów nielegalnych używek, że konieczna była delegalizacja dopalaczy? Czy też może chodziło o odwrócenie uwagi od bieżących spraw politycznych i istotniejszych problemów? Czy jest to jakaś personalna biznesowa rozgrywka, w którą wmanewrowano instytucje państwowe?

A może odpowiedź tkwi w projekcie ustawy, którą przygotowano i którą być może przepchnie parlament trybem „hazardowym”, czyli ekspresowo i przy poparciu wszystkich? Nowa ustawa ma zapewnić inspektoratowi sanitarnemu dodatkowe prerogatywy władzy, które pozwalają na łatwe zamknięcie placówki, sklepu, czy hurtowni na podstawie podejrzeń szkodliwości dla zdrowia. Zwróćmy zatem uwagę, że nie wprowadza się po prostu zakazu sprzedaży substancji psychotropowych, lecz udostępnia się organowi rządowemu dodatkową możliwość manipulowania rynkiem i nękania przedsiębiorców. Pozostaje tylko czekać, jak w najbliższych latach okaże się, że nowe prerogatywy będą pewnym grupom zdecydowanie bardziej przydatne niż do walki z „dopalaczami”.

Mateusz Machaj / Instytut Ludwiga von Misesa
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Władek Bibrowski

infinum: "'Zatem ohydne kłamstwo, o którym piszesz zostaje niejako narzucone obywatelom przez władzę i jej idiotyczne przepisy, a nie dlatego, że ludzie lubią kłamać - większość nie lubi."

Z władzą bywa różnie, różnie też bywa z wolnością. W tym wypadku do władzy doszły wieści o szczwanych sztuczkach handlarzy psychotropów, specjalistów od generowania idealnych klientów, to znaczy nałogowo uzależnionych dopalacholików. Wolnym przedsiębiorcom ten atak na ich wolność dystrybuowania preparatów kolekcjonerskich się oczywiście nie podoba. Przecież przy sto++ marżach zysku w pocie czoła generowali dla państwa potężne dochody podatkowe a młodym ludziom dostarczali wielu kolekcjonerskich wrażeń i jeszcze więcej, i jeszcze więcej. i jeszcze, i jeszcze...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 infinum

~Władek Bibrowski, dokładnie to samo mógłbyś napisać o alkoholu i papierosach.

A jednak te używki mimo, że groźniejsze i bardziej uzależniające od dopalaczy, są legalnie sprzedawane. Raczysz skomentować?

! Odpowiedz
0 0 ~Hal

Nie wiem jak inni, ale ja bym tych skurwysynów handlujących śmiercią powiesił za jaja !!!
Mimo iż ruch w kierunku rozwiązania rproblemu z dopalaczami był niezgodny z prawem to takie łamanie prawa mi się podoba. BRAWO !!!

! Odpowiedz
0 0 ~Ted

Reklamę zrobili świetną. teraz każdy młody będzie chciał spróbowac!

! Odpowiedz
0 0 ~tomer

26 lipca 2010 godz. 16.50 - dzień wcześniej zresztą było podobnie

http://img827.imageshack.us/img827/2625/zdjcie241l.jpg

! Odpowiedz
0 0 infinum

To policjanci, którzy przyjechali zamknąć lokal? ;p

A tak na poważnie, to za czym to niby ma być argument?

! Odpowiedz
0 0 ~tomer odpowiada infinum

widzę, że kolega się z ch...m na głowy pozamieniał.
Gdyby kolega pomieszkał chwile jako sąsiad dopalaczy wiedziałby o czym mówię. Gdy sklep z alkoholem jest uciążliwy mieszkańcy zgodnie z prawem mogą zablokować wydanie koncesji na sprzedaż alkoholu - a w przypadku dopalaczy można cale nic. A kolega broni dopalaczy jakby miał tak jaką działkę - gdyby DOPALACZE.COM mieli czysto za pazurami tak szybko by się nie zwinęli.

A tak na marginesie co to za instytut?? Bo raz pisze, że instytut, a w logo, że fundacja??

Brawo TUSK! Tak trzymać gnoi!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 infinum odpowiada ~tomer

~tomer, no widzisz. Gdyby dopalacze traktować na równi z alkoholem, czyli tak jak być powinno, to kto wie - być może byłyby i koncesje, więc sąsiedzi mogliby zaprotestować.

A tak to rząd zrobił bydło, prawdopodobnie podatnicy znowu będą musieli się złożyć na gigantyczne odszkodowania, a dopalacze i tak będą sprzedawane tylko że w podziemiu - zasilając kieszenie mafii.

Można było podejść do sprawy rozsądnie, tak żeby każdy był zadowolony, ale tego nie zrobiono, bo po co?

Wolność gospodarcza czy prawo, to już tylko puste hasła, które jak widać niewiele dzisiaj znaczą.
I to nie tylko dla władzy, ale dla dużej części społeczeństwa również, czego jaskrawym przykładem jest choćby Twój komentarz "Brawo TUSK! Tak trzymać gnoi!".

Założę się, że gdy Hitler zaczynał prześladowania Żydów-sklepikarzy, to część Niemców krzyczała to samo, co Ty dzisiaj. Wspaniale to o Tobie świadczy, popisałeś się, brawo.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~LEAP

Polecam "Jack Cole o narkotykach". Dla zwolenników prohibicji. Organizacja LEAP z USA. Pozdrawiam

! Odpowiedz
0 0 ~MI

Pewien obraz skali problemu daje wynik ankiety w Onecie:
Tak, często zażywałem/ałam 4323 4%

Tak, spróbowałem/ałam kilka razy 6034 6%

Tak, tylko raz 4220 4%

Nie, nigdy 90030 86%

Wygląda na to, że rząd wytoczył najcięższe działa przeciw zjawisku dość marginalnemu.
Nieodparcie nasuwa się pytanie, które zadał autor: qui bono?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Władek Bibrowski

Nie rozumiem dlaczego autor artykułu szuka ewentualnych analogii w produktach takich jak alkohol czy fast food i w kontekście dopalaczy omawia rynek legalnych i nielegalnych używek. Przecież powinien szukać analogii w filatelistyce lub wszelkim innym hobbistycznym zbieractwie bo przecież w sklepach z dopalaczami sprzedaje się artykuły kolekcjonerskie, a nie, broń Boże, spożywcze. A może w swoim kipiącym drwiną uniesieniu obrońcy wolnego rynku nie zauważył, że samemu wplątał się w ohydne, cyniczne kłamstwo

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 infinum

~Władek Bibrowski, na wolnym rynku, którego proponentem jest autor, nie ma znaczenia czy sprzedaje się produkty spożywcze, filatelistyczne czy jakiekolwiek inne.

Wolny rynek, jest dokładnie taki jak sugeruje nazwa - wolny.

To państwa wymyślają, jaki produkt jest jaki i do czego może, a do czego nie może być stosowany. Dlatego właśnie ciągle obracamy się w przestrzeni nazewniczego i klasyfikacyjnego absurdu.

I dlatego np.:
- samochód osobowy i ciężarowy potrafią różnić się tylko kratką.
- olej opałowy i napędowy jest traktowany inaczej, mimo iż fizycznie jest to dokładnie ta sama substancja.
- i dlatego właśnie dopalacze raz są produktem kolekcjonerskim, raz ogrodniczym, a raz używką jak alkohol czy papierosy.
Takie przykłady można mnożyć w nieskończoność.

Zatem ohydne kłamstwo, o którym piszesz zostaje niejako narzucone obywatelom przez władzę i jej idiotyczne przepisy, a nie dlatego, że ludzie lubią kłamać - większość nie lubi.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~fagusp

A jaka jest praktyka modelowych działań widzieliśmy przez prawie 10 lat na przykładzie procedowania ustawodawstwa regulującego funkcjonowanie salonów z automatami do "niskich" wygranych. Zawsze się znalazł ktoś, kto mógł dać i ktoś, kto chciał wziąć za to, żeby regulacje ograniczające patologię nie weszły w życie. Widać że ktoś w rządzie umie myśleć praktycznie: żeby przepchnąć skuteczną ustawę bez rozmydlających poprawek trzeba mieć odpowiednią "atmosferę medialną". I dobrze. Widać że nauczka z afery hazardowej nie poszła w las.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~koszko

zobacz również tutaj:

http://dobra-lokata.blogspot.com

! Odpowiedz
0 0 ~bubu

Sie narobiło tych instytutów , same poważne ośrodki badawcze i naukowe. Czekam tylko aż utworzą instytut masła i mleka to sam zaczne tam pracować jako wolontariusz gdyż mleko bardzo lubię. Skrobnę sobie co jakiś czas artykulik , takie małe opracowanko o mleczku. Pójdę jednak dalej w swoim opracowaniu niż inni , nie będe odnosił narkotyków , dopalaczy i tego całego jednakowego świństwa do wolności gospodarczej. Ja udowodnię , iż lobby mleczne faszeruje nas od małego białkiem i ile na to tracimy pieniędzy , które to zresztą moglibyśmy przeznaczyć na zakup dopalaczy w naszym wolnym i liberalnym kraju.
Na dzisiaj pozostaje nam tylko czekać na sklepy z narządami ( nerka tu , płucko tam ) itp. i patrzeć jak instytuty będą się prześcigały w bronieniu wolności obywatelskiej.
Ludzie kasa w życiu nie jest najważniejsza , .....żal.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 infinum

~bubu, Twój komentarz jest zaiste tragiczny.

Ile Ty masz lat dziecko? Jeżeli nie wiesz jaką instytucją jest Instytut Misesa, jakich wartości broni i kim są ludzie w nim pracujący, to po co się w ogóle wypowiadasz?

Zamiast pisać trzy po trzy o tym czego to byś nie zrobił, to po prostu zrób to i wtedy się pochwal. W przeciwnym razie wychodzisz na zwykłego trolla.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~bubu odpowiada infinum

Możesz mnie istoto nazywać jak chcesz i obrażać, jest mi to obojętne. Pytanie tylko czy wiesz w ogóle do czego ja się odnoszę. Zastanów się chwilkę i odpowiedz sam sobie na kilka pytań
- czy trzymałem w ręku kiedykolwiek narkotyk lub podobną "używkę"
- czy naprawdę wiem jak to działa
- czy pomogłem komuś uzależnionemu
- czy widziałem rodzinę osoby uzależnionej
- czy mam kiedykolwiek zamiar zagłębić się trochę w temat
- jakia jest moja wiedza teoretyczna i praktyczna na tym polu
Tak można długo. Ja do takich osób żadnego żalu nie mam , po prostu nie znacie tematu i się wypowiadacie. Dyskurs musi trwać. Zanim jednak zaczniemy gloryfikować tą czy inną instytucję radzę trochę zgłębić temat. Nikt kto się zetknął z prawdziwym uzależnieniem nie będzie tego odnosił do wolnego rynku , liberalizacji handlu.
Taka uwaga na koniec.
Rozejrzyj się i udziel pomocy osobie , chociaż jednej , która tego potrzebuje. Będziesz szczęsliwszym człowiekiem.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Sz.

Zrób to i wyślij nam raport. Masz pół roku.

! Odpowiedz
0 0 infinum odpowiada ~bubu

~bubu, i jak tu z Tobą poważnie dyskutować?

A co to ma do rzeczy, co ja uważam na temat Twojej znajomości tematu narkotyków? Może coś tam wiesz, może nic nie wiesz - dla przedmiotowej dyskusji jest to bez znaczenia, bo nie do tego się odnosiłem w Twojej wypowiedzi.

"Nikt kto się zetknął z prawdziwym uzależnieniem nie będzie tego odnosił do wolnego rynku , liberalizacji handlu." - otóż mylisz się. Znam osoby uzależnione i uważam, że to ich sprawa. Żadna z nich nie prosiła mnie nigdy o pomoc i wiem, że była to ich własna decyzja.

Teraz ponoszą konsekwencje tych decyzji i nie widzę w tym nic dziwnego. Ba, tak właśnie powinno być. Żadne, nawet najbardziej surowe prawo nie zawróciło by ich z tej drogi, bo oni po prostu chcieli spróbować.

Możliwe, że zrobili źle, ale nie mnie to oceniać. Mieli prawo źle postąpić i z tego skorzystali.

Natomiast mieszanie przez Ciebie kwestii pomagania bądź nie pomagania osobom uzależnionym i Twojej oceny Instytutu Misesa, o którym najwyraźniej wiesz mało albo nic, to zwyczajnie porównywanie jabłek i pomarańczy.

Nie wiem jakie myśli się rodzą w Twojej głowie i w zasadzie mnie to nie interesuje, ale widzę, że po prostu piszesz nie na temat.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~majster oko

A wiecie kiedy powstał termin "przestępczość zorganizowana"?
Kiedy powstało imperium Ala Capone, po prohibicji alkoholowej. Chcecie przestępczości zorganizowanej, to ją dostaniecie. A raczej wszyscy dostaniemy.

! Odpowiedz
0 0 ~Kisielewski

bubu:

Czasem lepiej się nie odzywać. Gdy milczysz,

"Gdyby dureń zrozumiał, że jest durniem, automatycznie przestałby być durniem. Z tego wniosek, że durnie rekrutują się jedynie spośród ludzi pewnych, że nie są durniami."
Stefan Kisielewski

! Odpowiedz
0 0 ~b-52

a może masz udiał w tym interesie. A tak z ręką na sercu ile dostałeś kasy za wiersz bo do mnie też przyszli ale jeszcze się nie zgodziłem.

! Odpowiedz
0 0 ~pit

pieprzenie, sam krol dopalaczy mowil o milionach samego zysku wiec nie mial tego ze zbierania na tace w kosciele tylko sprzedazy malolatom dopalaczy , dopalacze to czysta chemia , malolaci robili za kroliki doswiadczalne i wcale sie nie zdziwie jak za pare lat wyjdzie im jakas tajemnicza choroba..

! Odpowiedz
0 0 ~jem

jestem przeciwko dopalaczom ale co w takim razie zrobić z innymi środkami trujacymi nie do spożycia a mimo wszystko zakupowanymi w innym celu niż ich przeznaczenie (wody kolońskie, denaturat). facet celowo dał się zamknąć gdyż wydębi większe odszkodowanie od nas wszystkich - na opakowaniach dopalaczy są opisy "nie do spożycia" "produkt do celów kolekcjonerskich"

wystarczy że nazwie to środkiem owadobujczym i nadal może sprzedawać...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~mich

Proponuję zastanowić sie ilu Polaków ginie w wypadkach drogowych w wyniku rażącego łamania przepisów o ruchu drogowym a ilu zmarło w wyniku zażycia dopalaczy. Z pośród tej drugiej liczby proszę poszukać ile jest przypadków udokumentowanych, gdzie wykazano związek pomiędzy śmiercia a zażyciem specyfiku Przypomina mi sie historia sławetnej świńskiej grypy, która okazała się fałszywym alarmem.A tak z innej beczki te masówki młodzieży szkolnej przeciwko dopalaczom to żywcem jak za tow. Gomółki.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 tbt

zarzucają rządowi. Gdyby rzetelniej prześledzili wypowiedzi premiera, dowiedzieliby się, że prace nad problemem dopalaczy trwały od ok. pół roku, a wiadomości o zgonach spowodowały jedynie nagłe przyspieszenie i sfinalizowanie. Być może nie bez znaczenia była też chęć medialnego przesłonienia inicjatywy J. Palikota, ale to już jest inny problem.
Autorzy zarzucają, że rząd działał na podstawie niesprawdzonych plotek o zgonie, a sami wyprodukowali artykuł na podstawie niesprawdzonych urywków z programów informacyjnych. Być może nie bez znaczenia jest tutaj ewentualna próba dezinformacji i czarnego PR przez osoby związane z politycznymi wrogami PO, ale to już jest inny problem.
Nie jest moim celem bronienie rządu, bo nie podobają mi się jego działania w tej kwestii - wyrażam jedynie obrzydzenie dla dziennikarskiego poziomu wywodów w artykule.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Bocian

I ty w to wierzysz lemingu? Żal mi cię:(

! Odpowiedz
0 0 ~pawlo

Tylko zauważ, że zgony nastąpiły od większych ilości dawek tzw. dopalaczy. A to jednoznacznie ma się do przedawkowania. Od większej ilości leków też można umrzeć, więc takie działania rządu ktoś powinien ostro rozliczyć.

! Odpowiedz
0 0 ~jarek

duzo racji jest w tym artykule.nic dodac nic ujac

!
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,8% VIII 2019
PKB rdr 4,4% II kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% VII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 182,43 zł VII 2019
Produkcja przemysłowa rdr -2,7% VI 2019

Znajdź profil