REKLAMA

Jutro możesz nie mieć pracy

Malwina Wrotniak2020-09-21 06:00redaktor naczelna Bankier.pl
publikacja
2020-09-21 06:00
Shutterstock

Trwa światowy wyścig po sztuczną inteligencję, a polski rząd twierdzi, że wciąż mamy szansę trafić do elitarnego grona 20-25% krajów przodujących w tej dziedzinie. Pod warunkiem, że gospodarka jak najszybciej zacznie działać na nowych zasadach. W tym my, pracownicy.

Pozornie nudny (ile razy można czytać, że innowacje - ważna rzecz) dokument, który właśnie wchodzi na ścieżkę legislacyjną, jest w rzeczywistości kopalnią informacji na temat przyszłego rynku pracy nad Wisłą. Rząd wychwala w nim działania umocowane w danych i sam też, na bazie danych, wyciąga wnioski o tym, co nas czeka. Parafrazując niedawne słowa minister rozwoju Jadwigi Emilewicz, można by powiedzieć: Ten pociąg odjeżdża. Jeśli tylko zdążysz do niego wsiąść, pracowniku, zajedziesz daleko.

Tak, nadciągną roboty

Po pierwsze – rządowi eksperci, twórcy "Polityki rozwoju sztucznej inteligencji w Polsce", nie owijają w bawełnę: rynek pracy czeka coraz dalej postępująca automatyzacja. Można by uznawać, że to pieśń przyszłości i ignorować, ale zdaniem rządu – nie można. „Aż 49 proc. czasu pracy w Polsce może zostać zautomatyzowane do 2030 roku”, zapowiadają, i to tylko przy wykorzystaniu istniejących w kraju technologii. Autorzy raportu przywołują (za OECD) dane, z których wynika, że w Polsce prawie jedna druga zawodów może podlegać automatyzacji.

Czy to oznacza koniec niektórych stanowisk? Na pewno. „Podobnie jak miało to miejsce przy poprzednich rewolucjach technologicznych - czego nie możemy ignorować - sztuczna inteligencja niesie ze sobą ryzyko doprowadzenia do zaniku bardzo dużej liczby miejsc pracy, opartych na rozpowszechnionych w polskiej gospodarce czynnościach rutynowych”, ostrzega rządowi eksperci. Ale zaraz potem dodają: „Daje ona także wielką szansę m.in. na skokowe podniesienie jakości życia obywateli, usług publicznych oraz powstanie bardzo dużej liczby wysokopłatnych miejsc twórczej pracy”.

Ten warunkowy tryb powraca w dokumencie jeszcze wielokrotnie. „SI nie musi być zagrożeniem, a może stać się szansą na wywindowanie gospodarki w stronę co najmniej europejskiej czołówki” – i tak dalej. Jak twierdzą ci, których działania skupiać się mają teraz na rozwoju AI w kraju, nie wystarczy zastąpić ludzi robotami. „Kluczem do sukcesu polityki państw jest zdolność do użycia sztucznej inteligencji do zwiększenia możliwości i wykonywania pracy przez ludzi”. Mowa o szacunkach, z których wynika, że w przyszłości na każde 100 obecnych miejsc pracy może przyjść 130 nowych. Należy „tylko” umiejętnie sięgnąć po zdolności AI. Cel? Gdy człowieka zastępuje robot, ten pierwszy zamiast na prostych, odtwórczych czynnościach, może skupić się na tym, co kreatywne i wciąż wymaga ludzkiej uwagi. Na przykład na wnioskowaniu z danych.

Dane - surowiec XXI wieku

W nowym, głośnym dokumencie Netfliksa „Dylemat społeczny”, poświęconym działaniu mediów społecznościowych opartych na nowoczesnych algorytmach AI, padają słowa „Aby osiągnąć sukces w tej branży (social media - red.), należy tworzyć rzetelne prognozy. Do tego potrzeba jednego - mnóstwa danych”. Dane to nowy surowiec, na miarę XXI wieku, sugerują autorzy strategii dot. rozwoju SI. Jak tłumaczą, „sztuczna inteligencja coraz intensywniej będzie wykorzystywać dane i ludzkie talenty, a w coraz mniejszym stopniu czynniki produkcji znane dotychczas z epoki przemysłowej”.

Zwiększony popyt na pracowników, którzy zamiast wykonywania schematycznych czynności, zajmują się wnioskowaniem opartym na wielkich partiach danych, tłumaczą na przykładzie sektora bankowego. „Banki są dziś przede wszystkim organizacjami obracającymi i monetyzującymi dane”, czytamy w strategii. Przyrost bezgotówkowych placówek instytucji finansowych to tylko jeden z dowodów, że najważniejszy dla banku jest dziś nie kasjer czy asystent klienta do spraw umów i formalności. Istotnie większą wartość stanowi analityk danych, który na bazie informacji już zebranych (przez coraz bardziej inteligentne systemy) pogłębi wiedzę firmy o jej kliencie, a później nauczy maszyny, co i jak mu oferować.

Już dziś widzimy, że w firmach ICT gwałtownie rośnie popyt na specjalistów od baz danych, statystyki czy uczenia maszynowego.

Summa summarum to tzw. kreatywna destrukcja. Schemat, w którym gospodarka i dobrobyt idą do góry, po trupach odchodzących już do lamusa zawodów.

W pracy trzeba będzie się uczyć

Skąd wziąć ludzi, którzy znają się na danych (i innych, o których mowa dalej)? Niektórych – w wyniku zmiany kwalifikacji. Czy w Polsce łatwo się przekwalifikować? Niekoniecznie. Nad Wisłą wciąż nie wykształciła się znana z Zachodu kultura prawdziwego kształcenia ustawicznego, dzięki której „nawet” w wieku 40 lat można stać się zawodowo kimś innym niż do tej pory. Nawet – skrajnie innym.

Tymczasem „w gospodarce opartej na wiedzy i danych, dobrobyt obywateli zależeć będzie od stałego nabywania wiedzy przez pracowników”. Dla Polski oznacza to jedno – „stały zbiorowy wysiłek uczenia się”. Ale zanim to, musimy nauczyć się uczyć. Według najnowszych danych Komisji Europejskiej (European innovation scoreboard 2020), w Polsce raptem 5,7 proc. osób w wieku 25-64 lata aktywnie się doszkala. Średnia dla Unii to 10,6 proc., ale dla Szwajcarii, Szwecji czy Finlandii – około 30 proc.

„Zadaniem, które stoi przed Polską, jest więc (…) przekwalifikowanie obecnej już na rynku siły roboczej do poziomu niezbędnego dla produktywnej współpracy z systemami autonomicznymi”. Mowa o „ogromnym popycie” na zdobywanie nowych zawodowych kompetencji wśród osób dorosłych. Co gorsza, konieczne może być "zdobywanie" szybkie, z pewnością krótsze niż kilka lat studiów i nowej praktyki zawodowej.

A jeśli tak się nie da? Rząd nie zapomina o obcokrajowcach – i tych dostępnych tuż za miedzą, za wschodnią granicą, i tych z odległych części świata, gotowych pracować zdalnie lub chociaż wypełniać rolę tymczasowych konsultantów, przy wykorzystaniu dobrodziejstw pracy zdalnej czy wirtualnych mostów pomiędzy specjalistami w różnych krajach.

Zamiast rąk, potrzebne głowy do pracy

Nowa strategia rozwoju SI to też gorzka prawda na temat osławionego krajowego rynku IT. Szacuje się, że w Polsce cały czas brakuje co najmniej 30 tysięcy programistów – i głównie to, a nie jakość produktu, jaki wytwarzają, stoi i za ich obecnie dobrą sytuacją finansową, podsumowują rządowi eksperci. „Polskie IT” pracuje w Polsce, ale głównie dla software house’ów, realizując zlecenia na potrzeby zagranicznych klientów, w "quasi-rzemieślniczym modelu". „Wysokopłatna praca polskiego programisty tworzy relatywnie niewielką wartość gospodarczą, bowiem wynik ogólny pokazuje, że firmy nie wytwarzają wysokowartościowych produktów informatycznych wspierających polski PKB”. A bez (wielu) ambitnych projektów „made in Poland” nie ma mowy o budowaniu gospodarczej przewagi. Tymczasem z danych, na które powołują się autorzy strategii wynika, że polscy specjaliści w zakresie sztucznej inteligencji są dziś skupieni głównie wokół takich pracodawców, jak Intel, Nokia, Samsung, Google, Capgemini, Luxoft, IBM czy Allegro.

Gdyby pracę specjalistów IT mierzyć wartością dodaną na pracownika, Polska znajduje się w unijnym ogonie, daleko za Wielką Brytanią, Niemcami, Francją, ale też za Czechami, Węgrami czy Rumunią. Ten dystans mamy nadgonić, inwestując w tworzenie własnych systemów, platform czy gier komputerowych, komercjalizowanych za granicą, a więc uczestnicząc w procesie odwrotnym do obecnego.

Jeżeli nie będziemy mieli własnych rozwiązań AI, staniemy się krajem „surowcowym”. W tym sensie, że będziemy dostarczać dane, ale będziemy także zależni od tych, którzy potrafią je zmienić w „wysokoprzetworzony produkt” i opisywać cyfrowo i algorytmicznie naszą rzeczywistość.

Warunkiem urzeczywistnienia takiego scenariusza mają być z jednej strony odważniejsze inwestycje rodzimych firm w automatyzację przemysłu i usług, z drugiej - gwarancja zatrzymania części talentów na uczelniach wyższych, żeby mogły edukować w nowym duchu kolejne pokolenia. Póki co, najlepsi często wybierają biznes, przerywając łańcuch kształcenia w dziedzinie - to cytat - o fundamentalnym znaczeniu dla gospodarki. Inwestycje publiczne mają więc pomóc zbudować wymagalną bazę nauczycieli akademickich, przy jednoczesnym zapewnieniu studentom kontaktu z wykładowcą - praktykiem.

Na rynku brakuje nowych kompetencji

Energetyka, zarządzanie firmami i miastami, rolnictwo, transport i logistyka, ale też administracja publiczna, zdrowie czy edukacja - to dziedziny, w których rozwój sztucznej inteligencji ma w kolejnych latach przynieść wyraźnie odczuwalną zmianę jakości usług. Ale nie oznacza to, że przyszłość leży głównie w rękach elektryków, pracowników przy taśmie produkcyjnej czy urzędników w okienku. „Dzieci, które właśnie rozpoczynają naukę, będą pracować w zawodach, które w większości dzisiaj nie istnieją” - to teoria, którą powtarzano już wielokrotnie. Przyszłe lata mają otworzyć nowe zawodowe możliwości przed osobami z nowymi, z dzisiejszego punktu widzenia, umiejętnościami.

Krosno mechaniczne zmniejszyło popyt na umiejętności tkaczy, ale zwiększyło popyt na mechaników. Pociągi i samochody zmniejszyły popyt na konie i woźniców, a zwiększyły na maszynistów i kierowców. Powszechnie dostępna elektryczność stworzyła popyt na elektryków, a komputery na informatyków.

Analiza przyszłości polskiej SI to swoista podpowiedź kierunku, w jakim zmierza rynek pracy. Po pierwsze - w stronę zastąpienia maszynami najniżej wykwalifikowanych. Mowa o niektórych pracownikach fizycznych, kierowcach, sprzedawcach czy pracownikach call center. W drugiej kolejności zmiany na rynku pracy odczuć mają pracownicy biurowi wykonujący schematyczne i powtarzalne, a więc łatwe do zautomatyzowania czynności (np. księgowi).

Ale żeby do tych przekształceń dojść mogło, potrzeba nowych kompetencji cyfrowych - od architektów AI, przez analityków danych po wdrożeniowców nowych technologii. A im więcej maszyn, tym większa potrzeba specjalistów ds. zarządzania nowymi danymi dostarczanymi przez systemy, dalszym rozwojem technologii i sprzęganiem jej z istniejącą infrastrukturą czy wreszcie - szkoleniem pracowników do współpracy z maszyną. Niebagatelne znacznie dla postępu automatyzacji mają mieć też tzw. kompetencje miękkie. Przywództwo, nauczanie czy wystąpienia publiczne wskazywane są w "Polityce rozwoju SI" jako słaba strona polskiego sektora IT. Tymczasem w opinii autorów jest to atrybut niezbędny do tworzenia startupów o dużym potencjale wzrostowym, wysoce kreatywnych zespołów czy wreszcie - dużych organizacji z potencjałem do globalizacji usług. W ujęciu ogólnokrajowym z kolei rozwój AI ma być zawodową przepustką do nowych karier w takich dziedzinach, jak prawo czy etyka.

Krzemowi pracownicy w pewnym zakresie zostawiają białkową konkurencję w tyle. Mogą "przewidywać zjawiska i zachowania, autonomizować maszyny i procesy, czy wreszcie rozumieć sytuacje tak złożone, że nie byłby tego w stanie, w szybkim czasie, dokonać ludzki umysł". Są różne szkoły myślenia o postępie automatyzacji pracy. Niektóre z nich, jak ta, na którą powołuje się polska specjalistka z zakresu sztucznej inteligencji Aleksandra Przegalińska, zakładają współpracę, nie rywalizację człowieka i maszyny. Do podobnej wizji przekonuje rząd, uzasadniając kierunek nowych prac. Jak twierdzi - u progu mało interesującej alternatywy. „Szacuje się, że PKB krajów budujących AI będą rosły średnio o 1.5 p.p. szybciej niż tych, które tego zaniechają lub się spóźnią”. Czyli tych, którym pociąg odjechał.

Źródło:
Malwina Wrotniak
Malwina Wrotniak
redaktor naczelna Bankier.pl

Redaktor naczelna Bankier.pl. Autorka wielu publikacji z zakresu finansów, ukazujących się na łamach serwisu od 2008 roku. W przeszłości dziennikarz specjalizujący się w tematyce ubezpieczeń, doceniona Nagrodą Polskiej Izby Ubezpieczeń dla Środowiska Dziennikarskiego. Autorka emigracyjnych projektów "Tam mieszkam" i "Zawróceni", uhonorowana Nagrodą im. Macieja Płażyńskiego dla dziennikarzy i mediów służących Polonii. W 2016 r. wydała książkę "Tam mieszkam. Życie Polaków za granicą". Absolwentka studiów doktoranckich na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (47)

dodaj komentarz
tomsparrow
No to jak automaty zastąpią ludzi to ZUS już zbankrutuje na pewno.
xiven
80% ludzi posiada szczątkową inteligencje, lub jej brak

usunięcie z rynku prac rutynowych, nie wymagających myślenia spowoduje fale bezrobocia o wielkości 80%

80% społeczeństwa stanie się wykluczone z użytkowania...
coderx
Jeśli ludzie tworzący i korzystający ze sztucznej inteligencji będą stanowić promil bezrobotnego społeczeństwa to ci drudzy zniszczą tych pierwszych.
rafpaf
Pamiętam jak dziś, jak z 3 lata temu mateuszek morawiecki piał z dumą, że trzeba opodatkować roboty (można wygooglać), szemranie o większym opodatkowaniu programistów. Teraz? Obniżki podatków na robotyzację, AI takie ważne XD Tacy ludzie są u góry. U nas w 2018 było coś poniżej 20 robotów na 10000 pracowników,Pamiętam jak dziś, jak z 3 lata temu mateuszek morawiecki piał z dumą, że trzeba opodatkować roboty (można wygooglać), szemranie o większym opodatkowaniu programistów. Teraz? Obniżki podatków na robotyzację, AI takie ważne XD Tacy ludzie są u góry. U nas w 2018 było coś poniżej 20 robotów na 10000 pracowników, gdzie na zachodzie było 100-300.

Trzeba zacząć od podstaw i mocno edukować dzieci w informatyce i matematyce, digitalizować jak najwięcej lekcji, żeby dzieci były przyzwyczajone do komputera (nie zależnie od koronapanik).
facanacas
Popyt na nieskomplikowaną pracę zawsze będzie - o ile tylko rząd nie będzie go blokował go głupimi pomysłami typu płaca minimalna, opodatkowanie pracy czy zakaz zatrudniania młodych (poniżej jakiegoś wieku).
Gdyby byl wolny rynek, to przedsiebiorcy sami by zdecydowali czy bardziej sie oplaca wprowadzic sztuczną inteligencję
Popyt na nieskomplikowaną pracę zawsze będzie - o ile tylko rząd nie będzie go blokował go głupimi pomysłami typu płaca minimalna, opodatkowanie pracy czy zakaz zatrudniania młodych (poniżej jakiegoś wieku).
Gdyby byl wolny rynek, to przedsiebiorcy sami by zdecydowali czy bardziej sie oplaca wprowadzic sztuczną inteligencję czy zatrudnic 100 klepaczy z Bangladeszu. Np. skąd wiadomo, że do rozwiązania jakiegoś skomplikowanego problemu nie będzie taniej wynając tych 100 klepaczy niż zlecic usługę SI np. u Amazona - jak już Amazon, Google i Microsoft całkowicie zmonopolizują ten rynek?
marianpazdzioch
Na jutubie są filmy National Geographic o katastrofach samolotowyh. Bardzo pouczająca seria. Można się tam dowiedzieć np. jak zawodna jest automatyka pokładowa i ile nadal potrzeba przy jej nadzorze pracy człowieka. Tak samo jest z większością tego automatycznego trendu. To ułatwia pracę, ale nie zabiera. Nikt nie chce Na jutubie są filmy National Geographic o katastrofach samolotowyh. Bardzo pouczająca seria. Można się tam dowiedzieć np. jak zawodna jest automatyka pokładowa i ile nadal potrzeba przy jej nadzorze pracy człowieka. Tak samo jest z większością tego automatycznego trendu. To ułatwia pracę, ale nie zabiera. Nikt nie chce wsiadać nawet do pociągów kierowanych automatem. Tak wiozi się tylko węgiel przez pustynne pustkowia.
demeryt_69
Co ma sztuczna inteligencja do lotnictwa? The mind boggles!
mkopl
Więc jaki jest zysk technicznego rozwoju w lotnictwie? Może pilot ma tyle samo pracy ale lot jest bezpieczniejszy i szybszy? Może ma tyle samo pracy ale więcej samolotów zmieści się nad lotniskiem?
A jaki jest zysk z wprowadzenia automatycznego kierowcy w ciężarówkach? Zwiększenie bezpieczeństwa i wydajności jazdy?
Więc jaki jest zysk technicznego rozwoju w lotnictwie? Może pilot ma tyle samo pracy ale lot jest bezpieczniejszy i szybszy? Może ma tyle samo pracy ale więcej samolotów zmieści się nad lotniskiem?
A jaki jest zysk z wprowadzenia automatycznego kierowcy w ciężarówkach? Zwiększenie bezpieczeństwa i wydajności jazdy? Może zwiększenie komfortu kierowcy, będzie sobie mógł pospać jadąc? Albo będzie mógł w czasie jazdy dorabiać dla pracodawcy farmiąc złoto w grach on-line?
marianpazdzioch
Problemem nie jest praca, bo zawsze trzeba będzie grabić liście czy gotować obiady, ale to co można kupić za nią. Ta wartość stoi w PL w miejscu, mimo olbrzymiego postępu technologicznego. Jeśli chodzi o dobra tak potrzebne jak choćby np. mieszkanie to jest wręcz regres.
facanacas
Znaczy, pani premier Emilewicz chce zmusic przedsiebiorcow do wprowadzenia "sztucznej inteligjiencji". Czytaj: ukarac wysokimi podatkami tych, ktorzy przed wprowadzaniem "sztucznej inteligjiencji" będą się bronili. Np. producentów cegły ceramicznej czy blachy falistej. Taki przedsiębiorca będzie potrzebował Znaczy, pani premier Emilewicz chce zmusic przedsiebiorcow do wprowadzenia "sztucznej inteligjiencji". Czytaj: ukarac wysokimi podatkami tych, ktorzy przed wprowadzaniem "sztucznej inteligjiencji" będą się bronili. Np. producentów cegły ceramicznej czy blachy falistej. Taki przedsiębiorca będzie potrzebował zatrudnic 10 ludzi do obsługi giętarki do blachy czy pieca tyglowego, a tu stanie nad nim urzędnik i - łup! - każe wprowadzac sztuczną inteligjiencję! No i nie ma wyjścia - trzeba będzie wyrzucic 10 ludzi na bruk (albo dac łapówkę urzędnikowi). No i powstanie bezrobocie, przed którym ostrzega pani premier Emilewicz...

Powiązane: Praca

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki