ITD: Fotoradary poprawiają bezpieczeństwo

Połowa mniej zabitych i 40 procent mniej rannych. Ze statystyk Inspekcji Transportu Drogowego wynika, że fotoradary mają duży wpływ na poprawę bezpieczeństwa na polskich drogach. W zeszłym roku urządzenia zrobiły dwa i pół miliona zdjęć. Ponad 260 tysięcy kierowców zostało ukaranych mandatami. Ze statystyk wynika, że w 2011 roku było prawie 4200 ofiar wypadków. W zeszłym roku było ich prawie tysiąc mniej. Marcin Flieger (fliger) z ITD zastrzega jednak, że trudno przełożyć liczbę fotoradarów na poprawę bezpieczeństwa. Zaznaczył on, że mniejsza liczba wypadków to efekt wielu czynników. Oprócz fotoradarów wymienił profilaktykę oraz jakość dróg. Zapewnił jednak, że kontrola prędkości spełnia swoje zadanie.

W tej chwili Inspekcja Transportu Drogowego posiada 300 fotoradarów stacjonarnych i 10 mobilnych. Do końca przyszłego roku ma zostać uruchomiony odcinkowy pomiar prędkości. Pojawi się też 20 urządzeń, które zarejestrują wjazd na czerwonym świetle. Staną one na drogach krajowych, przede wszystkim na miejskich odcinkach. Zlokalizowane zostaną też przy sygnalizatorach poza terenami zabudowanymi. Wszystko będzie zależało od liczby wypadków, do których doszło w danym miejscu.

Do końca przyszłego roku pojawi się także 100 nowych fotoradarów stacjonarnych.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/A. Pszoniak/magos

Źródło: IAR

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Janek

Problem – moim zdaniem - nie w samych fotoradarach, lecz w tym, że mamy mnóstwo absurdalnych ograniczeń prędkości (np. "obszar zabudowany", na którym nie widać zabudowań, albo 40-tka 200 metrów przed jakimś zakrętem itp.) Wszystko to było ustawione "na wyrost" i teraz postanowiono z tego zrobić biznes i karać za przekraczanie tych np. 40-tek (a takie ograniczenie jest zasadne, ale na tzw. "zakręcie śmierci" koło Szklarskiej Poręby). Oczywiście gdyby wszyscy stosowali się do tych ograniczeń, kraj by nam się zakorkował. Z pyszna by się też miały firmy transportowe, gdyby TIR-y jeździły 70-tką , a tylko na drogach najwyższej kategorii 80-tką posłusznie zwalniając do 50-tki na "obszarach zabudowanych" (a jeżdżą przecież regularnie 90-100 km/h i nie mają zwyczaju zwalniać na obszarach zabudowanych)... Ale oczywiście o to władzy nie chodzi! Gdyby chodziło naprawdę o to, żebyśmy się stosowali do tych ograniczeń, to w powszechnym użyciu byłyby nie radary, tylko... progi zwalniające! Ale oczywiście takie progi nie przyniosłyby dochodów, za to skutecznie spowolniły ruch i na drogach byłyby wielkie korki. Chodzi więc o to, żebyśmy jeździli szybciej, niż na to pozwala oznakowanie i... płacili! Należy też zauważyć, że prawdziwi piraci, którzy stwarzają zagrożenie na drogach mają antyradary, CB, inne sposoby żeby uniknąć odpowiedzialności! Na takich bata nie ma, tylko na zwykłego „Kowalskiego”, który nie rozumie, po jaką cholerę ma się wlec przez jakieś "Kozie Wólki" 50-tką i to nawet w niedzielę o 5.00 rano, zwłaszcza w sytuacji, gdy odwołanie “obszaru zbudowanego” jest np. kilkaset metrów za ostatnią chałupą! (Idealne miejsce na fotoradar!) Osobnym problemem są też „miłośnicy adrenaliny” na 2 kółkach, którzy sobie urządzają – zazwyczaj bezkarnie – wyścigi na drogach publicznych. A już tych, którzy nami rządzą ochraniają immunitety i oni mogą bezczelnie i bezkarnie jeździć i tak, jak chcą! Ale z drugiej strony nie rozumiem też tego, dlaczego fotoradar musi być wyraźnie oznakowany, żebyśmy wiedzieli, gdzie mamy zwolnić, a potem... gaz i można ustanawiać “rekordy prędkości”, których pełno można wyczytać w sieci (np.: ile jechaliście na “zakopiance”, bo ja to swoją bryką zaliczyłem 180 km/h.... itp.) Tak, jakby ograniczenia prędkości miały obowiązywać tylko tam, gdzie stoi to dziwne urządzenie. Wszystko to prowadzi do demoralizacji i deprecjacji prawa, bo utrwala przekonanie, że przepisy są po to, żeby je łamać. A więc np. w miejscu, gdzie dziś stoi 40-tka, być może wystarczyłoby postawić 60-tkę, ale za to fotoradar w dziupli (codziennie w innej, żeby żaden wytwórca fotoradarowych aplikacji na smartfona się w tym nie połapał!) i kierowca jadący np. 80 km/h powinien mieć świadomość, że prawdopodobnie zapłaci mandat. Należy się też zastanowić, czy nie zalegalizować prędkości 90 km/h dla ciężarówek, bo i tak nie ma chyba sposobu, żeby wyegzekwować od nich „70-kę” (chociaż to dziwne, bo mają tachografy rejestrujące m. in. prędkość) Ale my lubimy się bawić w różne ciuciubabki i może nawet niektórzy nie mogliby z tym żyć, gdyby ograniczenia miały być rozsądne, ale za to powszechnie przestrzegane. Wolelibyśmy może nawet, żeby wszędzie stało ograniczenie do 40-tki, tylko, żeby tych fotoradarów nie było...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~azza

Urzędniczy, propagandowy bełkot, mający na celu uwiarygodnić istnienie i metody działania tej "instytucji" !

! Odpowiedz
0 0 ~spoko

Mniej fotoradarów i mniej wypadków. Czyżby fotoradary powodowały wypadki ? Od 2011 ograniczono liczbę fotoradarów i dzięki temu uwaga kierowców nie była rozpraszana na wyszukiwaniu radarów ukrytych na poboczu. Bez fotoradarów na drogach jest bezpieczniej.

!
Polecane
Najnowsze
Popularne

Porównaj oferty

Sprawdź, które banki pożyczą pieniądze na najlepszych warunkach, i ile wyniesie miesięczna rata kredytu.

Znajdź najbardziej zyskowną lokatę bankową. Określ najważniejsze cechy, a wyszukiwarka wybierze najlepsze oferty.