REKLAMA

IKE: Stracona szansa na lepsze emerytury?

2004-11-17 06:53
publikacja
2004-11-17 06:53
Indywidualne konta emerytalne to nowy produkt. Ich upowszechnienie w społeczeństwie wymaga wielkiego wysiłku edukacyjnego, którego należy oczekiwać od państwa i instytucji finansowych działających na rynku. Bez odpowiedniej edukacji Polacy nie zrozumieją, że tylko od nich zależy, jakie stworzą sobie zabezpieczenie emerytalne.

Nie ulega też wątpliwości, że przepisy o IKE nie są dane raz na zawsze. Będą się zmieniać wraz z rozwojem gospodarczym i zmniejszaniem się deficytu budżetowego. Powinny być też coraz bardziej przyjazne dla konsumentów - przyszłych emerytów. Takie wnioski wynikają z kolejnej już debaty zorganizowanej przez prof. Stanisława Rogowskiego, Rzecznika Ubezpieczonych i Fundację Edukacji Ubezpieczeniowej. W listopadowym seminarium zatytułowanym „IKE - perspektywy rozwoju” wzięli udział przedstawiciele Ministerstwa Polityki Społecznej, instytucji i stowarzyszeń finansowych, Biura Rzecznika Ubezpieczonych oraz naukowcy.

- Chcemy stworzyć forum wymiany poglądów na ważne tematy społeczne, a problemy związane z zabezpieczeniem emerytalnym niewątpliwie do takich należą. IKE, które jest nową instytucją w polskim systemie prawnym, budzi kontrowersje. Chodzi nam o to, by rozbudzić i zainicjować mechanizmy samodzielnego myślenia o przyszłości. To od ludzi, a nie od państwa, będzie uzależniony ich poziom życia po przejściu na emeryturę - powiedziała Krystyna Krawczyk, dyrektor Biura Rzecznika Ubezpieczonych, witając uczestników i inicjując debatę.

Zmiana modelu

- Nie stać nas na utrzymywanie bismarckowskiego modelu zabezpieczenia społecznego, głównie ze względu na przedłużający się okres życia człowieka. Kryzys demograficzny został przyspieszony przez transformację ustrojową. Stało się jasne, że przyszła emerytura będzie stanowić ok. 50% wynagrodzenia. Ustanowienie instytucji pozwalającej w sposób dobrowolny gromadzić kapitał na przyszłość było więc koniecznością - akcentował pierwszy z prelegentów Krzysztof Pater, minister polityki społecznej. Decyzji wymagało jedynie wprowadzenie zachęt do indywidualnego oszczędzania. Ponieważ nie było możliwe wprowadzenie odliczania składek wnoszonych do nowej instytucji od podstawy wymiaru podatku ze względu na poważny deficyt budżetowy, to jedynym wyjściem było zwolnienie wpłacanych kwot od podatku od zysków kapitałowych. - Każda ulga jest dobra. W tej dekadzie nie ma szans na wprowadzenie ulgi podatkowej - komentował K. Pater. Minister przypomniał badania przeprowadzone przez Pentor ( w marcu 2004 r.), z których wynikało, że IKE założy na pewno pół miliona obywateli, a 3,6 mln „raczej” skorzysta z nowej instytucji.

Mniej optymizmu ministra

- Dziś nie jestem już takim optymistą, jakim byłem. Liczba zainteresowanych IKE będzie mniejsza - dodawał minister. Według niego, dopiero życie pokaże, czy limit środków (150% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto, czyli 3435 zł w tym roku), które można w skali roku przekazywać na IKE powinien być zmieniony. - Na pewno nie zostanie on zmniejszony - zastrzega minister. Na razie resort nie ma pełnych danych o liczbie założonych kont IKE. Po zakończeniu roku zwróci się do praktyków życia gospodarczego o opinie na temat funkcjonowania nowej instytucji. Wtedy będzie możliwa korekta systemu. - Zmianie mogą ulec tylko te zapisy ustawowe, które pozwolą na zintensyfikowanie i ożywienie IKE - konkludował Krzysztof Pater, podkreślając, że media wykonały kawał dobrej roboty, upowszechniając założenia nowej instytucji.

Niewykorzytana szansa

Według prof. dr. hab.Tadeusza Szumlicza, IKE to stracona szansa. Instytucje finansowe zamiast agresywnie zabiegać o wprowadzenie zwolnienia od podatku dochodowego kwot wpłacanych na IKE, skoncentrowały się na staraniach o ustanowienie jak najwyższego limitu kwot przekazywanych do systemu. - To był błąd. IKE nie jest dla prezesów firm, menedżerów i profesorów. Najistotniejsze jest upowszechnienie dodatkowego oszczędzania. Gdyby ludzie mieli świadomość, że kwotę wpłaconą do IKE odpisuje się od podatku, to ich zainteresowanie systemem byłoby znacznie większe - podkreślał profesor. - Bez silnego bodźca służącego upowszechnieniu IKE nie nastąpi upowszechnienie dobrowolnego oszczędzania na emeryturę. Zwolnienia podatkowe pieniędzy wydawanych na zdrowie i emeryturę to najzdrowsze z możliwych zwolnień podatkowych - dodawał. Według naukowca nie jest wykluczone, że stopa zastąpienia wynagrodzenia przez emeryturę wyniesie nawet 35%, z czego nie zdaje sobie sprawy większość społeczeństwa, które w momencie wprowadzania reformy emerytalnej było karmione przez ich twórców fałszywymi obietnicami. Profesor cytował ówczesne komentarze ojców reformy, którzy zbywali wątpliwości, twierdząc, że to strachy na Lachy. Mówili też, że o wysokości emerytury dowiemy się w momencie przejścia na nią. Prof. Szumlicz wiele miejsca poświęcił porównaniu stóp zastąpienia w starym i nowym systemie. Wynika z niego, że bez dodatkowego dobrowolnego oszczędzania w III filarze trudno będzie utrzymać pożądany standard emerytalny.

O wzroście roli dobrowolnych dodatkowych rozwiązań w systemie zabezpieczenia emerytalnego mówiła z kolei Joanna Owczarek, ekspert Biura Rzecznika Ubezpieczonych. - Jeszcze nie wszyscy wiedzą, że przyszła emerytura zależy od zgromadzonego kapitału. Dlatego też konieczny jest wzrost świadomości w tym zakresie i podejmowanie inicjatywy przez samych ubezpieczonych - akcentowała dyskutantka. Uznała, że IKE pozwala na tanie pomnażanie oszczędności, wybór sposobu oszczędzania, możliwość zmiany formy gromadzenia pieniędzy, dokonywanie niesystematycznych wpłat, zwolnienie z „podatku Belki”, uniknięcie opłat przy zmianie instytucji finansowej prowadzącej konto. - O tym, czy IKE chwyci, zadecydują sami Polacy - konkludowała Joanna Owczarek.

Klient musi być poinformowany

Na kwestie edukacji w zakresie świadomości emerytalnej zwróciła również uwagę Barbara Jawdosiuk reprezentująca Komisję Papierów Wartościowych i Giełd. - IKE oferują prawie wszystkie towarzystwa funduszy inwestycyjnych. Uczestnik IKE musi zrozumieć, jakie atuty daje mu produkt. Trzeba pamiętać, że klient zniechęcony do konkretnego funduszu traci generalnie zaufanie do wszystkich funduszy. Towarzystwa gwarantują najbardziej zróżnicowaną ofertę IKE. Każdy może wybrać sobie między bezpiecznym albo agresywnym zarządzaniem swoimi pieniędzmi - mówiła B. Jawdosiuk, wskazując, że IKE w TFI jest zdecydowanie bezpiecznym produktem. - W przypadku upadłości towarzystwa, zarządzanie funduszem przejmuje inne towarzystwo - podkreślała. Według niej, KPWiG dba o to, by osoby sprzedające IKE były wysoce profesjonalne. Ważną rzeczą jest doinformowanie klienta o cechach nabywanego produktu.

Czas na dojrzewanie

- Jeszcze za wcześnie na odtrąbienie sukcesu, ale nie ulega wątpliwości, że coś takiego jak IKE jest potrzebne. IKE narodziło się 1 września 2004 r. i na pewno musi jeszcze dojrzeć - podnosił z kolei dyr. Paweł Kalbarczyk odpowiedzialny za projekt IKE w Grupie ING NN, w której funkcjonują wszystkie cztery podmioty (bank, TFI, dom maklerski, ubezpieczyciel) mogące prowadzić indywidualne konta emerytalne. Grupa ING NN nie prowadziła masowej kampanii reklamowej, zdecydowała się na marketing bezpośredni, wysyłając kilkaset tysięcy maili do klientów ze swojej bazy danych (4 mln osób), a agenci grupy dotarli do 400 tys. osób, oferując im założenie IKE. Na koniec października w grupie było już 50 tysięcy podpisanych umów o prowadzenie IKE. - Liczymy, że do 31 grudnia 2004 r. uda się nam zdobyć 100 tys. klientów oszczędzających na przyszłą emeryturę - przewidywał Paweł Kalbarczyk, przedstawiając produkty Grupy ING NN w zakresie IKE. Według prelegenta, błędem rządu było niezdecydowanie się na prowadzenie aktywnej kampanii wskazującej na konieczność dobrowolnego oszczędzania na emeryturę.

Zabrakło OFE

Z kolei mec. Paweł Pelc, wiceprezes Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego uznał, że poważnym błędem ustawodawcy było pozostawienie otwartych funduszy emerytalnych poza systemem instytucji mających prawo do prowadzenia IKE. - OFE są wyspecjalizowane w inwestowaniu długookresowym - mówił mecenas. Zwrócił uwagę, że reforma emerytalna nadal jest niedokończona. Brakuje ustawy o zakładach emerytalnych i ustawy o emeryturach pomostowych, a zbliża się rok 2009, kiedy zaczną się wypłaty nowych emerytur. Wadą IKE jest - według niego - zbyt niski limit dopuszczalnych wpłat, sankcje w przypadku wcześniejszej wypłaty, ograniczenie podmiotów, które mogą prowadzić IKE, liczne obowiązki biurokratyczne nałożone na podmioty finansowe, restrykcje związane z otwarciem więcej niż jednego konta. Przypomniał o niezbyt dobrych doświadczeniach społecznych związanych z wcześniej funkcjonującymi produktami antypodatkowymi, wskazał również przykłady tłumienia dyskusji o spodziewanych stopach zastąpienia, co nie wpływa pozytywnie na doinformowanie ludzi o poziomie świadczeń emerytalnych w nowym systemie. Na zakończenie Paweł Pelc powiedział: - Brak jest gwarancji, że koszty instytucji finansowych nie pochłoną zysków związanych z ulgą w „podatku Belk”i. Szkoda też, że nie można wykupić produktu o zdefiniowanym świadczeniu.

Poziom ochrony konsumenta IKE jest niespotykany w innych produktach finansowych, uważa natomiast dyr. Maciej Obuchowicz z PZU Życie. Według niego nowy system emerytalny oznacza przeniesienie odpowiedzialności za przyszłą emeryturę z państwa na obywatela. - Tu nie pomoże edukacja ekonomiczna. Przeciętny obywatel nie poradzi sobie na rynku finansowym. Będzie skazany na doradcę finansowego - zwracał uwagę przedstawiciel PZU, które szacuje, że z IKE skorzysta do końca 2006 roku 1,5 miliona ludzi. PZU planuje zdobyć 20% rynku wśród zakładów ubezpieczeń i TFI. - Istotnie zainwestowaliśmy w reklamę IKE. W 300 miastach pojawiło się 3 tys. billboardów, przygotowaliśmy reklamy dla TV i radia, współpracowaliśmy z „Gazetą Wyborczą”, wsparliśmy gadżetami akwizytorów, wysłaliśmy maile do 0,5 mln osób. Już dwie trzecie Polaków słyszało o IKE. Gorzej jest z wiedzą o nich. Tak więc trzeba postawić na edukacje, edukację i jeszcze raz edukację. Trzeba wykorzystać wszystkie możliwe kanały informacyjne, by szerzyć wiedzę o IKE - akcentował Maciej Obuchowicz, który na koniec przedstawił produkty IKE swojej firmy.

Potrzebna instrukcja obsługi

Ostatni z prelegentów, dr Marek Łukaszewski, prezes Stowarzyszenia Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych podkreślał, że fundusze inwestycyjne mają cechy, które gwarantują IKE wysoki standard bezpieczeństwa, dobrą dywersyfikację, przyzwoitą stopę zysku. - Ludzi trzeba uczyć, jak funkcjonują mechanizmy finansowe. Nie wystarczy stworzenie produktu. Potrzebna jest do niego instrukcja obsługi. Bez edukacji i pieniędzy na nią nie dotrze się do niezdecydowanych - uważa M. Łukaszewski.

Uczestnicy dyskusji opowiadali się za wzmożeniem działań edukacyjnych służących wzbogacaniu wiedzy ekonomiczno-ubezpieczniowej społeczeństwa. Wskazywali na zaniedbanie sektora ubezpieczeniowego, który zapomniał o wywarciu nacisku na autorów Narodowego Planu Rozwoju na lata 2007-2013, by umieszczono w nim zapisy dotyczące budowania wiedzy ubezpieczeniowej umożliwiające uzyskanie pieniędzy unijnych na ten cel. Powoływali się na przykład Stanów Zjednoczonych, w których tamtejszy system IKE pozwala np. na wypożyczenie ze swego konta pieniędzy w razie nagłej potrzeby życiowej zmuszającej do nieprzewidzianych wydatków. Dowiedzieli się także od ministra Krzysztofa Patera, że ze względu na brak czasu nie założył sobie jeszcze indywidualnego konta emerytalnego.

Gościom uczestniczącym w seminarium podziękowała Dorota Minta, członek Zarządu Fundacji Edukacji Ubezpieczeniowej, zapraszając na kolejne spotkanie w siedzibie Rzecznika Ubezpieczonych.

Jerzy Kowalski
Źródło:
Tematy
Otwórz konto dla firm i zyskaj do 1100 zł premii!

Otwórz konto dla firm i zyskaj do 1100 zł premii!

Advertisement

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki