Hiszpański "ABC" o zamachu na Maduro: sfingowany, wynik walk frakcji reżimu

"ABC", najstarszy konserwatywny dziennik hiszpański, powołując się na wenezuelskie źródła, których - jak pisze - nie może jeszcze ujawnić, twierdzi, że sobotni zamach na Nicolasa Maduro był sfingowany i stanowił wynik walki między frakcjami u szczytów władzy.

(fot. Carlos Garcia Rawlins / FORUM)

"Dwaj oskarżeni przez wenezuelskiego ministra spraw wewnętrznych o udział w rzekomym zamachu na prezydenta Nicolasa Maduro dokonanym podczas defilady wojskowej w alei Bolivara w Caracas, Rayder Russo i Osman Delgado, zostali wskazani przez byłego kolegę, zbuntowanego policjanta Oscara Peresa, jako infiltrowani przez władze" - pisze dziennik, który przedstawia kulisy wydarzenia.

Według rezultatów dotychczasowych dochodzeń prowadzonych przez wenezuelską opozycję, Russo i Delgado odegrali kluczową rolę w "logistycznym przeprowadzeniu" operacji sfinansowanej przez jedną z frakcji sił politycznych znajdujących się w Wenezueli u władzy.

"ABC" powołuje się na zapis "zbuntowanego wenezuelskiego policjanta Oscara Pereza" na Twitterze, który 1 grudnia 2017 roku ostrzegał przed byłym opozycjonistą Rayderem Russo, który "został zdemaskowany i teraz pracuje dla rządu".

Dziennik, powołując się na własne informacje z wenezuelskich kręgów opozycyjnych, pisze: "Bez współpracy organizatorów zamachu z władzami drony z ładunkiem wybuchowym nie mogłyby dotrzeć nad aleję Bolivara w Caracas, gdzie odbywała się defilada wojskowa".

Gazeta zwraca uwagę na ważny szczegół: według jej informacji ładunki wybuchowe zawierały zaledwie po 30 gramów prochu, co mogło jedynie wywołać panikę.

Według "ABC" wenezuelski rząd wykorzystał zamach głównie aby zaostrzyć metody walki z opozycją.

Celem ataku dwóch dronów - według wenezuelskich władz - miała być osoba prezydenta Nicolasa Maduro. Nie odniósł on żadnych obrażeń, podczas gdy rannych zostało siedem innych osób.

Prokurator generalny Wenezueli Tarek Saab w publicznych oświadczeniach na temat zamachu twierdzi, że w zorganizowanie go było zamieszanych "co najmniej 10 osób, a właściwe wenezuelskie instytucje są w trakcie przygotowywania wobec Kolumbii i Stanów Zjednoczonych wniosków o ekstradycję "osób, które sfinansowały atak na prezydenta Wenezueli".

Wenezuelski minister informacji Jorge Rodriguez oznajmił, że jego kraj "uruchamia mechanizmy dyplomatyczne i prawne", aby osoby podejrzane odpowiedziały przed sądem w jego kraju za "materialne i intelektualne sprawstwo" zamachu na Maduro.

W wypowiedzi dla wenezuelskiej telewizji państwowej VTV twierdził, że te osoby "zwykły spotykać się" z charge d'affaires USA Jamesem Storym i kolumbijskimi dyplomatami, prosząc ich o współpracę w swych poczynaniach.

Rząd wenezuelski jako prawdopodobnych "intelektualnych sprawców" zamachu wskazał przebywających w Kolumbii Raydera Russo Marqueza pseudonim "Pico" oraz zamieszkałego w USA finansistę Osmana Delgado, oskarżonych już wcześniej o przygotowanie w sierpniu ub. roku zamachu na bliżej niesprecyzowany strzeżony obiekt w Wenezueli.

Prezydent Maduro występując w telewizji zapowiedział, że przedstawi dowody, iż "niektórzy ludzie bezpośrednio odpowiedzialni za przygotowywanie zamachu" mieszkają m.in. na Florydzie i w Kolumbii.

Do Kolumbii Wenezuela zamierza wystąpić o ekstradycję pięciu przebywających w tym kraju osób, które Maduro podejrzewa o udział w przygotowaniu zamachu. Mają to być m.in. opozycyjny deputowany Julio Borges i pułkownik armii wenezuelskiej w stanie spoczynku Oswaldo Garcia Palomo.

Według Maduro w próbę zamachu zamieszany był ustępujący prezydent Kolumbii Juan Manuel Santos.

Wenezuelska policja polityczna SEBIN dokonała rewizji w domach osób podejrzanych o związek z zamachem na Maduro, m.in. deputowanego do parlamentu Juana Requesensa, który jest w areszcie, i przebywającego w Kolumbii Julio Borgesa.

Komisja polityki wewnętrznej wenezuelskiego Zgromadzenia Narodowego, w którym zdecydowaną przewagę ma opozycja, ale które zostało zmarginalizowane politycznie wskutek utworzenia przez Maduro podporządkowanego mu Zgromadzenia Konstytucyjnego, powołała w czwartek własny zespół do zbadania sprawy zamachu na prezydenta.

Będzie to, jak podkreślają przedstawiciele opozycji, trudne zadanie, ponieważ eksplozja dronów z materiałem wybuchowym, których użyto do przeprowadzenia zamachu, prawdopodobnie zniszczyła większość materialnych dowodów. (PAP)

ik/ mc/

Źródło: PAP
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 8 wektorwg

Przypomnij kto spalił Rajstag i po co

! Odpowiedz
2 6 _jasko

A kto "wysadził" TU 154M 101 i po co?

! Odpowiedz
8 17 ajwaj

""powołując się na wenezuelskie źródła, których - jak pisze - nie może jeszcze ujawnić"" :)
wiem, to wesola Seniora Esmeralda z portowej taverny w Caracas

Jesli na glowami prezydenta i setek zolnierzy, w tym dowództwo armii rozrywaja sie 3 drony, 149 osób rannych > to wg PISy-PAPy fake :)

Troche powagi i szacunku dla IQ czytelników

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 3 _jasko

Drony są na tyle precyzyjne, że mogły wybuchnąć nie NAD głowami gawiedzi, ale NA głowie samego MADURO.
To był "zamach" był W głowie Nicolasa.

! Odpowiedz
3 3 ajwaj odpowiada _jasko

Defilada, przemówienia szefów panstwa ze swita itd. maja specjalna ochrone w kazdym panstwie.
W tym radiowa... Glusza komórki, drony, bomby itd. Inaczej mozna by dronem z Allegro zrobic zamach

! Odpowiedz
0 0 _jasko odpowiada ajwaj

OK

! Odpowiedz