Historyk Memoriału Jurij Dmitrijew zatrzymany

Historyk rosyjskiej organizacji Memoriał Jurij Dmitrijew, który był oskarżony o tworzenie pornografii dziecięcej i został oczyszczony z zarzutów, został w środę zatrzymany - poinformowała "Nowaja Gazieta", powołując się na córkę Dmitrijewa i jego adwokata.

Córka Dmitrijewa przekazała, że jej ojciec został zatrzymany po tym, gdy pojechał na cmentarz w jednej z miejscowości pod Pietrozawodskiem, głównym mieście Karelii, regionu na północy Rosji. Policja drogowa poinformowała Dmitrijewa, że została wobec niego wszczęta nowa sprawa karna i że należy stawić się w areszcie.

Natomiast agencja TASS podała, powołując się na źródło w policji, że Dmitrijew nie został zatrzymany z powodu nowej sprawy karnej, lecz za naruszenie restrykcji dotyczących jego przemieszczania się.

Jednocześnie na kontrolowanym przez państwowy koncern Gazprom kanale telewizyjnym NTV pojawiła się informacja, jakoby Dmitrijew został zatrzymany przy próbie wyjazdu do Polski. NTV ogłosiła, że powodem zatrzymania są "nowe fakty potwierdzające zarzuty" postawione historykowi Memoriału.

Adwokat Dmitrijewa Wiktor Anufrijew zapewnił, że Dmitrijew nie zamierzał wyjeżdżać z Rosji. Jak przekazał, historyk nie ma paszportu umożliwiającego wyjazd za granicę.

W sprawie, którą Stowarzyszenie Memoriał uważa za całkowicie sfingowaną, Dmitrijew był oskarżony o tworzenie materiałów pornograficznych z udziałem osoby nieletniej, tj. adoptowanej córki. Został poddany przymusowej ekspertyzie psychiatrycznej; lekarze orzekli, że jest zdrowy psychicznie i nie jest pedofilem. Sąd oczyścił go z zarzutów. Jednak w połowie czerwca sąd najwyższy Karelii anulował wyrok uniewinniający i nakazał dodatkowe śledztwo.

Dmitrijew zajmuje się historią represji stalinowskich w Karelii. W 1997 roku odkrył masowe groby z lat 30. XX wieku na uroczysku Sandarmoch niedaleko miasta Miedwieżjegorsk.

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)

awl/ mc/

Źródło: PAP
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl