Groźny precedens na giełdzie w Chinach

2019-12-06 10:55
publikacja
2019-12-06 10:55

Inwestowanie w spółki wchodzące na giełdy za Murem przez lata było złotym interesem, na którym dzięki korzystnym zasadom nie dało się stracić. W tym tygodniu pojawił się jednak groźny precedens. Po raz pierwszy od 7 lat spółka debiutująca na parkiecie w Szanghaju zamknęła pierwszy dzień notowań poniżej ceny emisyjnej - informuje Bloomberg.

/ fot. China Daily / FORUM

Osoby, które zdecydowały się na zakup akcji Luoyang Jianlong Micro-Nano New Materials w pierwszej emisji publicznej (IPO) i utrzymały je w portfelu do końca pierwszej sesji notowań, musiały pod koniec dnia przecierać oczy ze ze zdumienia - cena walorów spadła bowiem o 2,2 proc. To precedensowe wydarzenie - poprzednia tego typu sytuacja miała miejsce w 2012 r., jeszcze zanim Pekin wprowadził zasady, które - jak się wydawało - gwarantują inwestorom zyski.

W 2014 r. regulator wprowadził niepisaną zasadę ograniczającą wycenę walorów spółek chcących zadebiutować na giełdach za Murem do EPS (zysk na akcję) rzędu 23. Mocno ograniczana była także liczba debiutujących firm - walka o wstęp na parkiet była długa i uciążliwa.

Chińczycy dostawali zatem niewiele okazji inwestycyjnych i bez wahania z nich korzystali. W efekcie walory niemal zawsze od razu gwałtownie drożały, w ostatnich latach o 44 proc. - maksymalny limit wzrostów w dzień debiutu (potem wynosi on 10 proc., dzienny limit spadków to -10 proc.). W 2017 r. wszystkie 432 debiutujące firmy zanotowały pierwszego dnia wystrzał o 43-44 proc. - podaje "South China Morning Post".

Sam nieszczęśliwy, spadkowy debiutant tak ograniczony nie był, gdyż dołączył do chińskich gwiazd, czyli wszedł na rynek STAR (zwany chińskim Nasdaqiem), gdzie zasada ta nie obowiązuje.

Nieudany debiut producenta chemikaliów to kolejny niepokojący sygnał nadchodzący z parkietów w Państwie Środka, sugerujący mniejsze zainteresowanie Chińczyków tą formą inwestycji i niezbyt świetlane perspektywy dla firm poszukujących kapitału. W poprzednich dniach pojawiały się plotki, że w związku ze spadkiem zainteresowania inwestorów władze mogą spowolnić proces dopuszczania spółek na giełdę. W ubiegłym tygodniu miało miejsce największe IPO od 2010 r. - na giełdę wszedł jeden z największych chińskich banków - Postal Savings Bank of China. Inwestorzy nie objęli jednak wszystkich akcji z oferty publicznej i część została w rękach gwarantów emisji - podaje Bloomberg.

Luoyang Jianlong Micro-Nano New Materials nie był natomiast jedyną spółką debiutującą w środę na giełdzie - pozostałe dwie zanotowały silne wzrosty: o 61 proc. i 44 proc. Spadkowy debiut mógł być zatem tylko wypadkiem przy pracy - być może spółka faktycznie nie jest najlepszą okazją i inwestorzy zdołali to dostrzec. Co ważne, przypomniał niektórym nieco zapomnianą za Murem prawdę - że inwestycje łączą się z ryzykiem i można na nich stracić.

Po fatalnym 2018 r., gdy chińska giełda zdobyła niechlubny tytuł najgorszej giełdy świata, w tym roku radzi sobie zdecydowanie lepiej - Shanghai Composite zyskuje ponad 16 proc. To jednak zasługa silnego odbicia w pierwszych stu kilkunastu dniach roku - od maja główny indeks szanghajskiego parkietu znajduje się w trendzie bocznym, ponownie oscylując poniżej poziomu 3000 punktów.

Maciej Kalwasiński

Źródło:
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (4)

dodaj komentarz
silvio_gesell
I to jest normalny rynek. Rynek bez ryzyka nie jest normalny.
sel
Ponad 400 firm rocznie rośnie pierwszego dnia ponad 40%? tego nie ma nigdzie indziej na świecie a na GPW jak nie ma spadków ponad 10% to jest dobry dzień
bullman
Niech im pokażą JSW to dopiero groźny precedens.

Powiązane: Chiny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki