Grecy też mają swoich frankowców

W kontekście kredytów frankowych najczęściej mówi się o Polsce oraz Węgrzech. Doniesienia związane z problemami frankowców czasem dotyczą również Ukrainy, Rumunii oraz Chorwacji. Dlatego wielu rodaków nie zdaje sobie sprawy, że kredyty waloryzowane frankiem stanowią kłopot również w Grecji. Warto sprawdzić, jak wygląda sytuacja greckich frankowców. Niektóre takie osoby mogą się pochwalić sukcesami w sądowych sporach z bankami.

(fot. Kamila Zarembska / FORUM)

Greckich kredytobiorców skusiło niższe oprocentowanie

Geneza greckiego problemu kredytów „frankowych”, wydaje się typowa i łatwa do zrozumienia. Z identycznym splotem okoliczności dotyczącym oprocentowania kredytów oraz kursu franka, mieliśmy do czynienia m.in. w Polsce oraz na Węgrzech. Podobnymi przesłankami jak greccy frankowcy, kierowali się nawet klienci australijskich banków, którzy pod koniec lat 80 - tych minionego wieku jako pierwsi wpadli w pułapkę kredytów waloryzowanych kursem waluty obcej.    

Dzięki informacjom przedstawionym na poniższym wykresie, można przeanalizować dwa ważne czynniki, które skłaniały Greków do zadłużania się w szwajcarskiej walucie. Podobne uwarunkowania makroekonomiczne wpływały również na kredytowe decyzje Polaków, Węgrów, Chorwatów, Ukraińców oraz Rumunów.

Zdaniem portalu RynekPierwotny.pl spora różnica pomiędzy notowaniami stóp LIBOR EUR/EURIBOR oraz LIBOR CHF to pierwszy z czynników, które ułatwiały sprzedaż w Grecji kredytów waloryzowanych frankiem. Wspomniane stopy stanowiły podstawę do wyznaczenia oprocentowania w kredytach mieszkaniowych. Popyt na takie „hipoteki” rósł wraz z dobrymi wynikami greckiej gospodarki, która w 2003 roku, 2004 roku i 2006 roku urosła o ponad 5%.


Ze względu na różnicę wysokości stóp referencyjnych (LIBOR EUR/EURIBOR vs LIBOR CHF), kredyty waloryzowane frankiem były znacznie „tańsze” dla Greków. Różnica oprocentowania na korzyść kredytów „frankowych” (przy identycznej marży), wynosiła nawet 1,50 - 2,00 punktu procentowego (patrz poniższy wykres). Tak duża różnica oprocentowania w połączeniu z agresywną polityką sprzedażową banków i percepcją franka jako stabilnej waluty, mogła stłumić obawy przed ryzykiem kursowym. Kurs EUR/CHF z lat 2004 - 2008, rzeczywiście tworzył złudzenie dotyczące stabilności helweckiej waluty (patrz linia na poniższym wykresie).   

Greccy frankowcy podobnie jak kredytobiorcy z Polski, mocno odczuli wzrost notowań franka względem krajowej waluty. We wrześniu 2008 r. za 1 euro można było kupić jeszcze 1,6 franka szwajcarskiego. Trzy lata później, analogiczna relacja wymienna wynosiła już tylko 1,2 CHF (patrz poniższy wykres). W kontekście greckich frankowców, większe znaczenie miało jednak totalne załamanie gospodarki. Warto przypomnieć, że przez kolejne lata greckie PKB malało o: 0,3% (2008 r.), 4,3% (2009 r.), 5,5% (2010 r.), 9,1% (2011 r.), 7,3% (2012 r.) oraz 3,2% (2013 r.). Równocześnie stopa bezrobocia w Grecji wzrosła z 7,8% (2008 r.) do 27,5% (2013 r.). W takich kryzysowych warunkach, poważne problemy ze spłatą mieli również o wiele liczniejsi posiadacze kredytów „eurowych”.

(Rynek Pierwotny)

Dług rozliczany w CHF posiada jeszcze 75 000 Greków …

Według obliczeń Banku Grecji, pod koniec 2010 r. greckie banki miały w swoich aktywach kredyty „frankowe” o wartości 9,5 mld EUR (osiem razy większej niż w 2002 r.). Dane z 2011 r. wskazują, że 80% kredytowego zadłużenia we franku, dotyczyło greckich gospodarstw domowych. Przez kolejne lata, bilansowa wartość greckich kredytów w CHF, dość szybko spadała na wskutek dużej liczby niewypłacalnych klientów. Pod koniec 2017 r. greccy konsumenci i przedsiębiorcy mieli jeszcze do spłaty zadłużenie rozliczane w CHF o równowartości 7,6 mld EUR. Większość tego długu przypadała na 70 000 - 75 000 gospodarstw domowych. Liczba greckich frankowców może nie wydawać się duża w porównaniu z wynikiem dotyczącym Polski (ok. 500 000 gospodarstw domowych). Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że Grecja jest krajem z liczbą ludności oscylująca na poziomie 11 milionów.

Jak zauważa portal RynekPierwotny.pl wielu greckich frankowców jedyną szansę na rozwiązanie swoich problemów, widzi w sporze sądowym z bankiem. Trudno się temu dziwić, gdyż kredytodawcy raczej nie są skłonni do kompromisów, a państwo nie zadeklarowało systemowej pomocy dla gospodarstw domowych zadłużonych w CHF. Problemy z pozwami konsumentów ma między innymi Eurobank EFG, National Bank of Greece oraz Alpha Bank. Wyroki korzystne dla klientów wymienionych instytucji, na razie zapadły w ramach pierwszej instancji sądowej. Greccy kredytodawcy oczywiście nie składają broni. W związku z powyższym, na ostateczne rozstrzygnięcia trzeba będzie jeszcze poczekać. Rodzimi frankowcy na pewno mogą z zainteresowaniem śledzić kolejne decyzje greckich sądów.

Andrzej Prajsnar

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
5 6 qrara

Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) ustalił sztywny kurs franka w stosunku do euro na minimalnym poziomie 1,20 . W 2011r. Grecy mieli szanse bez większej szkody przewalutować swoje kredyty.

! Odpowiedz
3 6 qrara

,,Wyroki korzystne dla klientów wymienionych instytucji, na razie zapadły w ramach pierwszej instancji sądowej" - to też oznacza, że tam zapadały wyroki zgodne z orzecznictwem unijnym.

! Odpowiedz
USD/PLN 0,58% 3,6973
2018-07-23 19:05:00
EUR/PLN 0,35% 4,3266
2018-07-23 19:03:00
EUR/USD -0,16% 1,1702
2018-07-23 19:05:00
CHF/PLN 0,72% 3,7245
2018-07-23 19:05:00

Porównywarka kantorów internetowych

za

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl