Gospodarka oparta na przekręcie

Start-up to ostatnio bardzo modne słowo. Powstaje coraz więcej spółek, które są innowacyjne - mają najnowocześniejsze na świecie pomysły, jakich jeszcze nie było, i mają przynieść wielkie zyski. Czy aby na pewno każda tego typu spółka przyniesie zyski? Rozmawiają analitycy Bankier.pl - Jarosław Ryba i Marcin Świerkot.

Tomasz Jaroszek: Każdy zakłada start-up, wszyscy jesteśmy innowacyjni. Skąd taka moda na polskim rynku na start-upy? Patrzymy na Zachód i kopiujemy rozwiązania czy mamy tak kreatywnych przedsiębiorców?

MŚ: Na pewno ta moda wyszła z samej Unii Europejskiej, która poprzez różne projekty „innowacyjnej gospodarki” promuje takie zachowania. Ma to wyglądać w ten sposób, że promujemy ludzi, którzy mają wspaniałe pomysły, którzy nie są może doświadczeni, a jedyne, czego im brakuje, to kapitał. W praktyce wygląda to, niestety, różnie.

 W co inwestować w sierpniu?»Raport EFIX: W co inwestować we wrześniu?
JR: Moda na start-upy wzięła się z pomysłu urzędników, żeby oprzeć wielką europejską gospodarkę na innowacyjności. Żeby stworzyć środowisko, w którym młodzi przedsiębiorcy będą mieli dostęp do finansowania i co tylko sobie wymyślą, to będą mogli zrealizować. W praktyce wyszło troszeczkę inaczej. Najbardziej innowacyjne są pomysły na wyłudzenie dotacji z Unii Europejskiej. Większość tych start-upów - niestety, ale taka jest prawda - opiera się na tym, żeby dotację pozyskać, a następnie ją przejeść. Dobrze ją rozpisać na spółki i znajomych, wyprowadzić pieniądze, przejeść w pensjach zarządu. To widać - wystarczy zrobić przegląd start-upów. Większość z tych pomysłów to proste strony internetowe, które są agregatorami treści albo mają jedną prostą usługę, która może jest ciekawa, ale biznesowo bez żadnego potencjału.

Nie trzeba być analitykiem tego rynku, nie trzeba analizować start-upów - wystarczy przejrzeć, co robią te firmy. Nie trzeba daleko szukać, bo wiele z nich jest na NewConnect. To jest po prostu blamaż. Co najśmieszniejsze, wszyscy o tym doskonale wiedzą, ale nikt z tym nic nie zrobi. Mamy pieniądze z funduszy europejskich, więc chociaż jest jeden - te pieniądze zostają w Polsce.

Jarosław Ryba, Marcin Świerkot w materiale wideo pt. "Gospodarka oparta na przekręcie"


MŚ: Trzeba jeszcze zobaczyć, kto rozdaje te pieniądze. To są zazwyczaj urzędnicy, którzy z biznesem za dużo wspólnego nie mają.

TJ: Więc może warto to oddzielać. Z jednej strony mamy fundusze unijne, ale z drugiej mamy też jeszcze aniołów biznesu, którzy też inwestują w spółki i na tych spółkach chcą z kolei zarobić. Może jakoś wśród tej całej masy start-upów znajdziemy trochę spółek, na których można zarobić?

MŚ: To jest też dosyć powszechne, że Unia Europejska daje dotacje, które następnie przejmuje tzw. venture capital. Są to specjalne spółki, które zajmują się rozwijaniem takich biznesów na różnych etapach. To nie są tylko etapy początkowe, czyli tak zwany seed capital. Jest to również wsparcie biznesów, które chcą się rozwijać.

 Nie wszystko złoto co się świeci » Nie wszystko złoto, co się świeci
Niestety, doświadczenie pokazuje, że bardzo często te trzy rzeczy się łączą. Jest jakiś pomysł, który biznesowo nie ma potencjału, ale dostaje dotację z Unii Europejskiej, dostaje również pewne dofinansowanie od anioła biznesu. Następnie taki biznes wchodzi na NewConnect. Tam takie akcje są sprzedawane, głównie anioła biznesu. Anioł wyciąga z biznesu duże pieniądze, a akcjonariusze - często indywidualni, bo odsetek inwestorów indywidualnych na New Connect jest największy - zostają z akcjami, które schodzą do 2 groszy.

Mamy przypadek spółki Veno, której akcje były notowane po groszu - dwóch groszach. Spółka zrobiła resplit akcji, czyli ze stu akcji jednogroszowych zrobili jedną akcję złotówkową. Ale akcje dalej spadły do około 70 groszy. (sprostowanie spółki Veno SA: "VENO nigdy nie pozyskała środków z UE, ani nie realizowała projektów w ramach tych środków. Również żadne spółki z naszego portfolio nie pozyskały środków z UE.")

TJ: Gdybyśmy przejrzeli dokładnie NewConnect, to znajdziemy dużo więcej takich przypadków. Obchodziliśmy ostatnio 5 lat NewConnect i Giełda Papierów Wartościowych szczyci się dużą liczbą debiutów. Tylko pytanie, jak idzie z jakością?

JR: Jakość jest fatalna. To, co idzie na NewConnect, to jest po prostu przekręt w biały dzień. To, co zrobiono w Amber Gold, jest znane, bo na jednym przekręcie pieniądze straciło wielu ludzi. Na NewConnect mamy to codziennie.

 W co warto teraz zainwestować?»W co warto teraz zainwestować?
Schemat jest prosty, nawet często powtarzany. Fundusz lub inwestor wykłada pieniądze na spółkę w początkowej fazie. Wymyśla jakiś pomysł na biznes, który nie ma żadnych szans na realizację. On to wie, ale jedynym kryterium jest to, żeby biznes wyglądał atrakcyjnie dla następnych inwestorów. Zaczynamy więc budować piramidę finansową. Następnie te akcje wysyłamy na NewConnect, najlepiej jeszcze w porozumieniu z domem maklerskim, który może objąć na przykład 10% pakietu takiej spółki w ramach wynagrodzenia. Dom nagania swoich klientów, żeby objęli te akcje w ofercie prywatnej. Dom maklerski dzwoni np. do osoby, która ma portfel wartości 500 000 złotych. 20 000 czy 30 000 złotych zostanie zainwestowanych w niby to „innowacyjny projekt, który może przynieść przeogromne stopy zwrotu” - jak mówi makler do klienta. - „Jest duże ryzyko, trzeba to zaakceptować”. „Dobra, kupuję”.

W ten sposób buduje się portfel na emisję. Z reguły są to pieniądze rzędu od kilku do kilkunastu milionów złotych. Koszt założenia takiej spółeczki, wypromowanie i tak dalej to kilkanaście, kilkadziesiąt, kilkaset tysięcy złotych, w zależności od tego, jak dużą chcemy zrobić machinę. Następnie akcje debiutują na giełdzie i tu jest to zderzenie z rzeczywistością. Przy bardzo niskiej płynności początkowej być może jest jakiś wystrzał, ale obroty są z reguły dramatycznie niskie. Z tego wystrzału potem robi się równia pochyła i jedziemy w dół do pierwszych publikacji raportów. Nagle okazuje się, że król jest nagi, a spółka nie prowadzi praktycznie żadnej działalności biznesowej. Wtedy zaczynają się symulowane akcje typu podpisywanie listów intencyjnych z innymi spółkami-wydmuszkami, zmiany modelów biznesowych, szukanie nisz, w których już tym razem się uda...

»Gorzkie pół dekady NewConnect


I nic z tego nie wychodzi. Cała akcja była opracowana przez założyciela po to, żeby sprzedać akcje w ofercie prywatnej inwestorom, którzy z reguły nie orientują się na tym rynku. Popełniają przy tym dwa podstawowe błędy podawane przez Warrena Buffeta, na którego wielu ludzi lubi się powoływać. Po pierwsze - inwestują w biznesy, których nie rozumieją. Po drugie - biorą straty, nie tną ich. Gdy kursy spadają z kilku złotych do kilku groszy, ci ludzie ciągle są z akcjami, bo liczą na to, że „już za chwilę spółka wypuści ten swój superoczekiwany, innowacyjny produkt, którego co prawda nie rozumiem, ale który przyniesie mi miliony, bo makler opowiedział mi o Skype'ie, który kosztował grosze, a potem okazał się sukcesem na miarę światową”.

MŚ: Właśnie: o sukcesach mówi się zawsze i bardzo chętnie. Mamy Facebooka założonego przez studenta i to jest historia znana na cały świat. Powstał nawet film na tej podstawie. A czy ktoś zrobił film o biznesach, które są spektakularnymi upadkami? Nie, o porażkach się nie mówi.

TJ: No właśnie, a rynek wszystko weryfikuje. Popatrzmy chociażby na wykres akcji Facebooka - piękny biznes, ale czy na pewno zwróci się inwestorom? To pokażą następne miesiące.

 Jak inwestor traci na giełdzie?»Jak inwestor traci na giełdzie?
JR: Facebookowi udało się trafić idealnie w moment. Była nakręcona spirala na spółki internetowe, po raz drugi już w historii giełdy. Sprzedali te akcje po naprawdę bardzo, bardzo wysokiej wycenie, która i tak była obniżona w stosunku do tego, czego pierwotnie właściciele żądali za akcje. W tej chwili pracownicy, którzy tych akcji mają mnóstwo, mogą je wyprzedawać, a kurs zniżkuje. Płynność jest ogromna, więc fundusze, które łasiły się, żeby w ofercie publicznej objąć jak największe pakiety, bo potem być może się nie uda, w tej chwilo mogą te akcje brać o połowę taniej. Nie ma żadnego problemu, Facebook zapowiedział, że będzie te akcje skupował. To jest już takie chyba bardziej wizerunkowe działanie - spółka pokazuje, że dba o akcjonariuszy. Tak naprawdę Mark Zuckerberg ma pełną kontrolę nad Facebookiem zarówno od strony operacyjnej, jak i własnościowej. To jest takie troszeczkę pocieszanie tych akcjonariuszy, tych funduszy, które muszą brać stratę.

MŚ: To jest bardzo dobry przykład niezrozumienia biznesu. Podejrzewam, że było dużo takich sytuacji, w których rzeczywiście myślano: „używam Facebooka codziennie, więc musi to być dobry biznes”. Problem z Facebookiem jest taki, prawie miliard użytkowników wchodzi tam dzień w dzień, a nie ma jak tego monetyzować. Tam nie ma modelu biznesowego. Co do tych małych start-upów - rzeczywiście, mogą być spółki, które będą produkować interesujące rzeczy. No i co z tego, skoro nikt tego nie będzie chciał kupować?

TJ: Od małych spółek po samego wielkiego Facebooka znanego wszystkim mediom i wszystkim użytkownikom doszliśmy do tego, że inwestorzy muszą uważać, analizować, zrozumieć biznes, czytać Bankier.pl i dowiadywać się znacznie więcej.

JR: I przede wszystkim nie dać się nabrać na to, że premia za ryzyko w przypadku spółek innowacyjnych może być aż tak duża. Patrzmy, jakie są przepływy pieniężne, myślmy logicznie i nie dajmy się omamić tym, którzy te akcje oferują, że już za chwilę przepływy wzrosną stukrotnie i będziemy milionerami z naszym małym pakietem.

Dziękuję za rozmowę.
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 arturixx

kto ma kupować spółki z new connect jeśli mają kosmicznie zawyżone c/z około 33 a np. KGHM co płaci sowita dywidendę z C/Z ok. 2?

! Odpowiedz
0 0 ~Dobo

Bardzo fajny redaktor prowadzący wywiad!

! Odpowiedz
0 0 ~audytor z NC

TO NAGONKA NA TWOJEGO BACHORA "NC"

! Odpowiedz
0 0 ~przeciętniak

W populacjach niepoddanych mechanizmowi naturalnej selekcji praktycznie nie ma jednostek innowacyjnych i "gospodarka" może polegać tylko na animacji i oszustwie, tak jak to tutaj opisano. Wbrew bzdurom rozpowszechnianym przez "ekonomistów" ta gra ma koniec - jedni mają wszystkie pieniądze inni żadnych. Poza tym kapitalizm żeby osiągać stały wzrost wymaga wzrostu populacji. Ta gra również ma koniec - przeludnienie, głód i nędza. Wzrost populacji ma też sprzężenia zwrotne: w populacji jest coraz więcej jednostek przeciętnych, innowacyjni nie mają przebicia lub nie mają motywacji, bo i tak nic ze swoich pomysłów mieć nie będą. Tylko nielicznym się udaje, ale czują, że to nie ma sensu, bo dookoła wszyscy robią to co opisano w artykule. Koniec kapitalizmu i debilnej demokracji jest zawsze tylko jeden: nędza i wojna lub rewolucja. BTW bardzo ładny artykuł. Testujecie czy państwo zgniło do końca? Przecież widać, nie trzeba testować. Czy może to prowokacja na 11 września?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~osłupienie

.. wiec może już czas aby Owsiak zamknął swój teatrzyk.

! Odpowiedz
0 0 ~autor

przekręt za przekrętem :Piszę do zarządu GPW bo mi spółka nie odpisuje na zapytanie chcę ukarać spółkę, nic, cisza, za kilka dni ponawiam pismo i wysyłam kopie do KNF, cisza,
po kolejnym ponagleniu ktoś z GPW napisał mi coś na odwal się i tyle. cisza :/ tak działa cała machina giełdowa. jeśli ten post mógłby pomóc w zniesieniu tego ścierwa to niech tak będzie. Sama giełda jako instytucja i organizacja mająca służyć obu interesom robi kasiorę i ma w d. inwestorów. :/ jedna wielka piramida finansowa.
niestety są większe, jak chodźby Euro. Dodruk niby pozytywny ale niestety, porażka :/ pomyślcie co się dzieje w samej polsce jak się dodrukowuje pieniądze. jak rośnie bieda ubóstwo szaleją wskaźniki makro, rośnie inflacja ludzie nie mają z czego żyć. co tu mówić o euro ? :/ doskonały obrazek jest na samym dole serwisu parkiet.com. zobaczcie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~HeS

A najlepsze, że w TV podali, że jakaś firma pozwała jakiegoś blogger'a do sądu za to, że jego wpis "zachwiał" notowaniami tej firmy na giełdzie i z tego powodu poniosła straty.

Ciekawe, że agencje ratingowe nie trafiają do sądu za swoje "prognozy", a przecież ich wpływ na rynek jest wielokrotnie większy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~przedszkolak

... to jak już cena osiądnie totalne dno to należy wykupić resztę akcji albo conajmniej 50%, zasiąść w radzie, zebrać dowody i postawić zarzuty celowego doprowadzenia do upadku.

! Odpowiedz
0 0 ~przedszkolak

Artykuł równie dobrze może być potraktowany jako donos do prokuratury. Będą w szoku bo nie mają pojęcia co się na giełdzie dzieje.

! Odpowiedz
0 0 ~nn

za ten artykuł ktoś dostanie po uszach od ABW. Jak można ujawnić takie machloje ? I co teraz z NC? Na czym teraz zarobią "REKINY" ...ech...

! Odpowiedz
WIG -0,13% 60 712,57
2019-01-24 11:22:00
WIG20 -0,14% 2 403,75
2019-01-24 11:37:45
WIG30 -0,09% 2 732,07
2019-01-24 11:37:00
MWIG40 0,01% 4 091,67
2019-01-24 11:22:45
DAX 0,56% 11 133,17
2019-01-24 11:34:00
NASDAQ 0,08% 7 025,77
2019-01-23 22:02:00
SP500 0,22% 2 638,70
2019-01-23 21:59:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.

Przemek Barankiewicz - Redaktor naczelny portalu Bankier.pl

Jesteśmy najważniejszym źródłem informacji dla inwestorów, a nie musisz płacić za nasze treści. To możliwe tylko dzięki wyświetlanym przez nas reklamom. Pozwól nam się dalej rozwijać i wyłącz adblocka na stronach Bankier.pl

Przemek Barankiewicz
Redaktor naczelny portalu Bankier.pl