REKLAMA

Górnictwo przed Barbórką: węgiel wciąż potrzebny i wciąż deficytowy

2021-12-03 07:17
publikacja
2021-12-03 07:17
Górnictwo przed Barbórką: węgiel wciąż potrzebny i wciąż deficytowy
Górnictwo przed Barbórką: węgiel wciąż potrzebny i wciąż deficytowy
fot. Marianna Ianovska / / Shutterstock

Krajowa energetyka zużywa w tym roku blisko 6 mln ton węgla więcej niż rok wcześniej, a międzynarodowe ceny tego surowca wzrosły do niespotykanych od lat poziomów. Kopalnie nie mają problemów ze zbytem węgla, wciąż jednak górnictwo - jako całość - przynosi straty.

Okazją do podsumowania kończącego się 2021 roku w górnictwie tradycyjnie jest Barbórka – obchodzone 4 grudnia święto górników. Podobnie jak przed rokiem, większość oficjalnych uroczystości barbórkowych odwołano z powodu sytuacji epidemicznej. W kościołach odprawiane są msze w intencji górników – jednej z nich w niedzielę przewodniczyć będzie metropolita katowicki abp Wiktor Skworc.

Kluczowym w tym roku wydarzeniem dla branży węglowej było w końcu maja podpisanie umowy społecznej dotyczącej m.in. zasad i tempa wygaszania śląskich kopalń energetycznego – uzgodniono, że będą one zamykane stopniowo do końca 2049 roku, a przez ten czas budżet będzie subsydiował redukcję zdolności produkcyjnych. Wygaszanie kopalń ma być powiązane z zastępowaniem bloków węglowych w energetyce innymi źródłami energii.

By zapisy umowy społecznej weszły w życie, potrzebna jest zgoda Komisji Europejskiej na proponowane przez stronę polską mechanizmy pomocy publicznej dla górnictwa. Nieformalne uzgodnienia, w ramach tzw. procesu prenotyfikacyjnego, rozpoczęły się we wrześniu. Dotąd Komisja nie zakwestionowała polskich propozycji, jednak do formalnej notyfikacji programu jeszcze daleka droga. W czwartek ustalono, że Polska jak najszybciej (prawdopodobnie w styczniu) złoży do KE formalny wniosek notyfikacyjny zawierający wszystkie elementy systemu pomocowego, zaś Komisja przystąpi do jego rozpatrzenia w najkrótszym możliwym terminie.

Przedstawiciele górniczych związków wskazują, że wdrożenie systemu subwencjonowania już z początkiem przyszłego roku to „być albo nie być” dla największego producenta węgla – Polskiej Grupy Górniczej, na którą przypada również większość strat górnictwa węgla kamiennego, wynoszących po trzech kwartałach tego roku blisko 2,3 mld zł – to ponad 1 mld zł mniej niż rok wcześniej. Do każdej tony sprzedanego węgla w ciągu trzech kwartałów br. górnictwo dopłacało średnio 44,61 zł. PGG nie ujawnia wielkości spodziewanej subwencji – nieoficjalnie wymieniano wcześniej kwotę ok. 2 mld zł rocznie.

2021 rok przyniósł radykalną zmianę na rynku węgla w odniesieniu do zdominowanego przez pandemię roku 2020, kiedy energetyka przestała odbierać z kopalń część zakontraktowanego wcześniej surowca. Teraz sytuacja jest odwrotna - w ciągu 10 miesięcy br. krajowa produkcja energii elektrycznej z węgla kamiennego była o przeszło jedną piątą wyższa niż rok wcześniej, co przekłada się na zużycie węgla wyższe o blisko 6 mln ton.

Zwiększenie popytu widać w wynikach sprzedażowych kopalń - w ciągu dziewięciu miesięcy tego roku sprzedaż węgla wzrosła o niespełna 15 proc. (ponad 5,5 mln ton), do 42,7 mln ton, a wydobycie, którego szybkie zwiększenie nie jest możliwe ze względu na czasochłonność górniczych inwestycji, wzrosło rok do roku o 736,4 tys. ton, powyżej 40,8 mln ton. Stan zapasów węgla na zwałach stopniał przeszło dwukrotnie, do ponad 3 mln ton.

W ciągu trzech kwartałów br. do Polski napłynęło też ponad 9,2 mln ton węgla z importu – ok. 170 tys. ton więcej niż rok wcześniej. Importerom nie sprzyjały wysokie ceny na światowym rynku węgla. Jedna mimo tegorocznego boomu na międzynarodowych rynkach surowców (gdzie ceny spotowe przejściowo przekraczały nawet 200 USD za tonę węgla energetycznego, a w ostatnim czasie wynoszą 100-130 USD), polskie górnictwo w trzech kwartałach sprzedawało węgiel taniej niż rok wcześniej - średnia cena zbytu wyniosła 319,37 zł za tonę i była o 0,6 proc. niższa od średniej ceny z 9 miesięcy 2020. Krajowe ceny są kształtowane w długoterminowych umowach górnictwa i energetyki.

Jak wynika z danych resortu aktywów państwowych, średnia cena zbytu węgla energetycznego po trzech kwartałach 2021 r. ukształtowała się na poziomie 272,36zł za tonę (spadek rok do roku o 4 proc.), zaś średnia cena zbytu węgla koksowego wyniosła 479,04 zł za tonę (wzrost o 8,2 proc.). Średni jednostkowy koszt wydobycia węgla w górnictwie węgla kamiennego po dziewięciu miesiącach 2021 r. wyniósł 358,20 zł na tonie i był niższy rok do roku o 16,95 zł. Natomiast jednostkowy wynik ze sprzedaży węgla był ujemny (44,61 zł na tonie), choć o 14,88 zł na tonie lepszy niż rok wcześniej.

Tegoroczny wzrost sprzedaży węgla poskutkował wzrostem przychodów górnictwa w ciągu trzech kwartałów do ponad 13,6 mld zł, jednak koszty sprzedanego węgla przekroczyły w tym okresie 15,5 mld zł, co dało stratę na podstawowej działalności, jaką jest sprzedaż węgla, w wysokości 1 mld 907,2 mln zł. Strata sektora węglowego netto wyniosła 2 mld 285,3 mln zł i była niższa niż przed rokiem o 1 mld 61,9 mln zł.

Większość straty przypada na największego krajowego producenta węgla – Polską Grupę Górniczą, która oficjalnie nie ujawnia swoich wyników finansowych. Według raportów spółek notowanych na giełdzie, podlubelska kopalnia Bogdanka zanotowała w trzech kwartałach br. 164,8 mln zł zysku, zaś Grupa Jastrzębskiej Spółki Węglowej (wyspecjalizowana w produkcji węgla koksowego i koksu) miała 62,7 mln zł straty netto.

Sytuacja JSW, która w większości produkuje uznany w UE za surowiec o krytycznym znaczeniu węgiel koksowy (wykorzystywany do produkcji stali), jest odmienna niż w przypadku PGG, wyspecjalizowanej w węglu energetycznym. Obie firmy zostały w ub. roku dotknięte kryzysem wywołanym pandemią (obie otrzymały też po 1 mld zł pożyczek płynnościowych z PFR, a JSW – także dodatkową pożyczkę preferencyjną), jednak jastrzębska spółka w tym roku odrabia straty – w trzecim kwartale wypracowała zysk. Firma musiała jednak zmniejszyć wydobycie z powodu problemów górniczo-geologicznych w kopalniach. Obecnie JSW pracuje nad aktualizacją strategii, którą zamierza przedstawić na początku przyszłego roku.

W polskich kopalniach węgla kamiennego pracuje obecnie ok. 77,7 tys. osób. Zatrudniająca niespełna 39 tys. pracowników PGG oraz JSW z załogą powyżej 22 tys. osób to dwie największe górnicze spółki. Niebawem obie zmniejszą zatrudnienie – PGG o ok. 1,2 tys. osób, a JSW o ok. 900 osób. To pracownicy, którzy wraz z przeznaczonym do likwidacji majątkiem kopalń przejdą do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, by tam skorzystać z osłon socjalnych: 120-tysięcznych odpraw pieniężnych oraz maksymalnie czteroletnich przedemerytalnych urlopów górniczych, podczas których będą otrzymywać ok. 80 proc. dotychczasowej pensji.

Rozwiązania osłonowe zapewnia znowelizowana jesienią tego roku ustawa o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego, które również podniosła limit budżetowych wydatków na restrukturyzację branży do ponad 8,2 mld zł. Nowelizacja, wydłużająca możliwość przekazywania kopalń do likwidacji w SRK, to rozwiązanie przejściowe – jeżeli wejdą w życie uzgodnienia z majowej umowy społecznej, powstanie zupełnie nowa ustawa górnicza. Trwają także prace nad projektem ustawy o Funduszu Transformacji Śląska, który ma wspierać przemiany związane z odchodzeniem od węgla.

Kończący się rok był jak dotąd w górnictwie stosunkowo bezpieczny. Jak wynika z danych Wyższego Urzędu Górniczego, do 3 grudnia w polskim przemyśle wydobywczym zginęło 12 pracowników, w tym ośmiu w kopalniach węgla kamiennego, dwóch w kopalniach rud miedzi oraz dwóch w zakładach odkrywkowych. Od początku roku ośmiu górników doznało w wypadkach ciężkich obrażeń. Ogółem w ciągu 10 miesięcy br. w górnictwie doszło do 1686 rozmaitych wypadków, z czego 1442 w kopalniach węgla kamiennego i 146 w kopalniach rud miedzi.

Najpoważniejszy w tym roku śmiertelny wypadek w polskim górnictwie miał miejsce 4 marca w kopalni Mysłowice-Wesoła, gdzie fragmenty skał stropowych przysypały dwóch górników. Pracownicy znaleźli się w środku wysokiego na 3 metry zwałowiska. Niedawno, 19 listopada w kopalni Chwałowice zginął 29-letni górnik, poszkodowany po przerwaniu podziemnej tamy izolacyjnej.(PAP)

autor: Marek Błoński

mab/ amac/

Źródło:PAP
Tematy
Otwórz konto w mBanku i zgarnij do 300 zł

Otwórz konto w mBanku i zgarnij do 300 zł

Komentarze (16)

dodaj komentarz
fakty
2 000 000 Ukraińców i innych nacji znalazło pracę w PL, w ciągu 5 ostatnich lat, a górnicy będą mieli z tym problem ??? Dać 3 miesiące odprawy, i won na normalny rynek pracy, na jakim funkcjonuje każdy Polak. Węgiel na giełdach szoruje pod nie, straty, węgiel rekordowo drogi, straty. Tu już nie ma ratunku. Komuna się 2 000 000 Ukraińców i innych nacji znalazło pracę w PL, w ciągu 5 ostatnich lat, a górnicy będą mieli z tym problem ??? Dać 3 miesiące odprawy, i won na normalny rynek pracy, na jakim funkcjonuje każdy Polak. Węgiel na giełdach szoruje pod nie, straty, węgiel rekordowo drogi, straty. Tu już nie ma ratunku. Komuna się skończyła.
po_co
I znów banalizujesz, człowieku zajmij się może swoją pracą bo nie znasz się na żadnym temacie jaki komentujesz. To że 80 tys. ludzi straci pracę odczuje cały region, a w ostateczności kraj. Każdy z tych ludzi robi zakupy, zostawiając średnio 5 tys. zł miesięcznie w gospodarce.
Brak tych pieniędzy spowoduje, że
I znów banalizujesz, człowieku zajmij się może swoją pracą bo nie znasz się na żadnym temacie jaki komentujesz. To że 80 tys. ludzi straci pracę odczuje cały region, a w ostateczności kraj. Każdy z tych ludzi robi zakupy, zostawiając średnio 5 tys. zł miesięcznie w gospodarce.
Brak tych pieniędzy spowoduje, że ucierpią lokalni sprzedawcy, ucierpią również usługodawcy, a dalszej kolejności każda branża która dostarcza im towary.
Mówimy tutaj o kwocie 8 mld zł rocznie.

Tak Ci ludzie ostatecznie znajdą sobie pracę ale to czy będą pracować czy nie jest problemem ich, natomiast to czy będą płacić rachunki i robić zakupy jest już jak najbardziej problemem Twoim.

Niemcy 30 lat próbowali przekształcić gospodarkę i to co im się udało to przenieść ciężar z wydobycia węgla kamiennego na wydobycie węgla brunatnego. Założyli, że tego drugiego uda im się pozbyć do roku 2054 - to daje 60-70 lat transformacji.

A Ty nie widzisz problemu w tym, że Polska taką transformację przejdzie w lat 17 czyli 4-krotnie szybciej niż Niemiecka, dużo bardziej chłonna na pracowników, gospodarka.
To pokazuje, że o ekonomii nie masz zielonego pojęcia.
fakty odpowiada po_co
Ja słyszę o transformacji górnictwa od 30 lat. W ciągu 5 ostatnich lat wpompowano w górnictwo jakieś 30 mld PLN, i co ? Wydobycie w ostatnich 3 latach spadło o 30 %, dlaczego zatrudnienie nie spadło o 30 %. To jest według ciebie reforma ? Pensje rosną, wydajność spada, zatrudnienie bez zmian, miliardy start co roku. Ja słyszę o transformacji górnictwa od 30 lat. W ciągu 5 ostatnich lat wpompowano w górnictwo jakieś 30 mld PLN, i co ? Wydobycie w ostatnich 3 latach spadło o 30 %, dlaczego zatrudnienie nie spadło o 30 %. To jest według ciebie reforma ? Pensje rosną, wydajność spada, zatrudnienie bez zmian, miliardy start co roku. Ile można. Poza tym węgiel z polskich kopalń jest zlej jakości. Wklejałem ostatnio twojemu koledze jas2 wywiad i inżynierem elektrociepłowni, który się wypowiadał ne ten temat. POLSKIE kopalnie są do ZAORANIA. NIKT TEGO SYFU NIE NAPRAWI.
fakty odpowiada po_co
Kto pokrywa straty kopalń ? 5,3 mld. tylko przez ostatnie 2 lata ? To nie jest może mój problem ? Czyli mam pokrywać straty, bo górnik nie może iść do innej pracy ? Ty jesteś zdrowy na umyśle ? A jak ja mam stratę w firmie, to mi ją pokryjesz ? Dawaj namiary, wyśle ci numer konta.
po_co odpowiada fakty
Naucz się rozmawiać i dorośnij. Ja Ciebie nie obrażam mimo, że Twój poziom wiedzy w tym temacie jest zerowy, a Ty prowadzisz wycieczki osobiste. To tak nie działa, nie stajesz się przez to bardziej wiarygodny uwierz mi.

Przemysł górniczy w Polsce w porównaniu do przemysłu w Chinach, RPA czy Rosji stoi na zupełnie
Naucz się rozmawiać i dorośnij. Ja Ciebie nie obrażam mimo, że Twój poziom wiedzy w tym temacie jest zerowy, a Ty prowadzisz wycieczki osobiste. To tak nie działa, nie stajesz się przez to bardziej wiarygodny uwierz mi.

Przemysł górniczy w Polsce w porównaniu do przemysłu w Chinach, RPA czy Rosji stoi na zupełnie innym poziomie wykorzystania technologii. W Polsce pokłady są nierówne, co powoduje że ich wydobycie nie jest proste, a urobek jest często zanieczyszczony kamieniem.
Mówiąc w skrócie węgla jest dużo, nawet bardzo dużo, ale wiąże się to z równie dużym wydobyciem odpadów.
Druga sprawa, w Polsce górnik jest zdecydowanie bardziej bezpieczny niż w pozostałych krajach, a to wynika z dostosowania standardów wydobycia do tych narzucanych przez UE więc jeżeli chcesz do kogoś mieć pretensje to miej je do urzędników których nie wybierasz bo to oni narzucają takie, a nie inne koszty - inna sprawa, że wiążą się one z życiem ludzi. Kupując węgiel pochodzący z Chin, kupujesz go za koszt cudzego zdrowia i życia.
Jeżeli bagatelizujesz ten fakt to moim zdaniem nie tylko nie wiesz o czym mówisz ale też nie dorosłeś do tej dyskusji.

W żadnym momencie nie napisałem, że górnictwo w Polsce jest rentowne. Nie jest i nie musi być, ponieważ górnictwo jest strategiczne. Tak samo jak wojsko, służba zdrowia, system edukacji itd. Wiele branż nie jest branżami rentownymi co nie zmienia faktu, że ich istnienie przynosi gospodarce (jak i pojedynczym ludziom) namacalne i wymierne profity.

Posiadając węgiel, Polska jest niezależna energetycznie. To natomiast pozwala na wywieranie presji cenowej na dostawcach surowców i między innymi wpływa na ceny węgla kupowanego za granicą.
Dziś żeby ktoś sprzedał w Polsce węgiel musi pokonać cenę / jakość węgla dostępnego na naszym rynku.
Z uwagi, że jesteśmy producentami możemy ustalić pewien poziom cenowy który będzie oznaczał zysk dla naszych spółek lub niższą cenę importowanych towarów.

W sytuacji gdy ten element zniknie, będziemy zmuszeni kupować węgiel po każdej cenie. Oczywiście wciąż będzie istnieć konkurencja i to ona będzie definiować ceny, co nie zmienia faktu że będą one mogły swobodnie rosnąć bo jeżeli tego węgla nie kupimy to zamarzniemy. To samo dotyczy cen pozostałych surowców jak gaz czy ropa.

Posiadanie i wydobywanie węgla ma również wpływ na ceny importowanej energii. W momencie kiedy bloki elektrowni konwencjonalnych zostaną wygaszone, całość zapotrzebowania na energię będzie trzeba pokryć jej importem.
Mrzonki o tym, że zastąpi to OŹE czy elektrownie atomowe to tworzenie wirtualnej rzeczywistości - na dzień dzisiejszy OŹE nie zaspokoi zapotrzebowania przemysłu i nawet w najbardziej optymistycznych założeniach miks energetyczny Polski nigdy nie opierał się na OŹE w większym niż 50% stopniu.
A elektrowni atomowych wciąż nie ma, jak będą to będziemy o nich rozmawiać.

Więc 3,5 czy 5 miliardów złotych o których piszesz to koszt jaki trzeba ponieść aby zaoszczędzić dziesiątki miliardów złotych związanych z importem surowców. Sam fakt, że znikną kopalnie oznacza wzrost wydatków na energetykę wynoszący ok. 20-28 mld zł. Czyli prawie 6-krotnie więcej niż to co dokładamy do kopalń.

Zrozum gospodarka krajowa rządzi się innymi prawami niż Twój domowy budżet. Ty nie stajesz w szranki z takimi potęgami eksportowymi jak Rosja, Norwegia, Wielka Brytania, Chiny itd.
Tutaj nie ma żadnych sentymentów, Polska znajduje się w strefie klimatu umiarkowanego gdzie bez prądu i generowania ciepła po prostu umrzemy.
forfun
skoro jest tak dobrze to dlaczego wciąż są straty???
pozhoga
Czytaj ze zrozumieniem - napisano to w artykule.
po_co
Ok. 500000 miejsc pracy, większość stanowią ludzie zarabiający ponad średnią krajową. Tyle osób na tej "transformacji" może stracić pracę.
Odczuje to każdy w Polsce, głównie Ci którzy żyją z turystyki i którzy latem dopychają kolejnych Ślązaków w ośrodkach wczasowych w Mrzeżynie, Władysławowie
Ok. 500000 miejsc pracy, większość stanowią ludzie zarabiający ponad średnią krajową. Tyle osób na tej "transformacji" może stracić pracę.
Odczuje to każdy w Polsce, głównie Ci którzy żyją z turystyki i którzy latem dopychają kolejnych Ślązaków w ośrodkach wczasowych w Mrzeżynie, Władysławowie czy Grzybowie.
anannke
Cytat z artykułu:
"W polskich kopalniach węgla kamiennego pracuje obecnie ok. 77,7 tys. osób."

Rozumiem, że pozostałe 423 tysiące osób nadzoruje te 77 pracujące tysięcy? W sumie by to wyjaśniało czemu nasz węgiel jest taki drogi i ciągle państwo musi do niego dopłacać.
po_co odpowiada anannke
Twoje banalizowanie tematu pokazuje, że niestety zbyt wiele nie rozumiesz. I właśnie w tym tkwi problem, że większość ludzi która wypowiada się na trudne tematy w rzeczywistości nie ma zielonego pojęcia o czym mówi, a ich opinie to wyłącznie uzewnętrznienie emocji związanych z powielanymi stereotypami.

Górnictwo
Twoje banalizowanie tematu pokazuje, że niestety zbyt wiele nie rozumiesz. I właśnie w tym tkwi problem, że większość ludzi która wypowiada się na trudne tematy w rzeczywistości nie ma zielonego pojęcia o czym mówi, a ich opinie to wyłącznie uzewnętrznienie emocji związanych z powielanymi stereotypami.

Górnictwo to przemysł ciężki w którym wykorzystuje się skomplikowane maszyny, wykorzystuje technologie związane z komunikacją, transportem, logistyką, planowaniem. Na tak zwanym dole pracuje kilku górników, a cała reszta systemu dba o to aby mieli czym, jak i gdzie pracować.

Nawet takie proste prace jak pogłębianie chodnika wymaga pracy inżynierów którzy zaplanują nie tylko rozmieszczenie i liczbę odwiertów ale również sposób w jaki chodnik zostanie zabezpieczony po to aby pół kilometra wyżej nie zawaliły się stojące domy.

Zaprojektowanie i wyprodukowanie maszyn które pracują w środowisku o wysokim stopniu zapylenia oraz o najwyższej klasie iskrobezpieczeństwa po to aby nie doprowadzić do wybuchu, również nie jest sztuką prostą. Każdy przewód, każdy element ruchomy, wszystko co może zaiskrzyć (chociażby potencjalnie) musi być tak zaprojektowane aby nie doprowadziło do wysadzenia chodnika. Trzeba przypomnieć, że w Polsce nie tylko pył węglowy jest problemem ale również wszędobylski metan.

Kopalnie rocznie konsumują usługi warte ok. 8 mld zł, drugie tyle to koszty utrzymania pracowników.
Natomiast gospodarka wykorzystuje produkcję kopalń wartą ok. 19-20 mld. zł.

Pomijając pensje pracowników i koszty utrzymania - 28 mld tyle będzie trzeba rocznie dołożyć do naszego życia aby móc sobie zapalić światło, spłukać wodę w toalecie, umyć żeby czy zaprowadzić dziecko do przedszkola.
Te 28 miliardów to 7-8% rocznych dochodów państwa, wiec odpowiedz sobie we własnym zakresie ile będzie to nas wszystkich kosztować.

Powiązane: Górnictwo

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki