REKLAMA

Glapiński o stopach procentowych: nie można jednocześnie naciskać na hamulec i gaz

Michał Żuławiński2021-06-11 15:15, akt.2021-06-11 17:02analityk Bankier.pl
publikacja
2021-06-11 15:15
aktualizacja
2021-06-11 17:02
Glapiński o stopach procentowych: nie można jednocześnie naciskać na hamulec i gaz
Glapiński o stopach procentowych: nie można jednocześnie naciskać na hamulec i gaz
/ NBP

Podwyżka stóp procentowych, nawet symboliczna, w obecnych warunkach nie miałaby sensu. Zamiast tego RPP poczeka na dalsze sygnały z gospodarki - stwierdził Adam Glapiński w czasie piątkowego wystąpienia.

Poniżej publikujemy najważniejsze wypowiedzi prezesa NBP z piątkowej konferencji.

Stopy procentowe

Wielokrotnie o tym mówiłem, że dzisiaj polityka Pieniężna w Polsce, ale także we wszystkich krajach o podobnym systemie bankowości, dba o trwałość ożywienia popandemicznego i nie obejmuje w pełni wszystkich sektorów gospodarki to ożywienie. Jest o wiele za wcześnie, aby rozważać dostosowanie polityki pieniężnej do tzw. polityki normalnej. Pamiętajmy, że dynamika PKB w I kw. była ujemna, a bezrobocie jest wyższe niż przed pandemią. Popyt na pracowników pozostał niższy niż przed pandemia.

Oczywiście, że ostatnie dane z gospodarki były dobre, ale proszę pamiętać, ze są one mocno podbijane przez efekt bazy. Cały czas utrzymuje się spora niepewność dotycząca ożywienia, bo nie wiemy, jaki będzie przebieg pandemii w najbliższych kwartałach i miesiącach.

Rzeczywiście inflacja w Polsce utrzymuje się powyżej górnej granicy odchyleń celu. Wynika to wyłącznie z negatywnych szoków podażowych i czynników całkiem zewnętrznych, pozostających poza wpływem krajowej polityki pieniężnej. Oczywiście ceny rosną też ze względu na czynniki popytowe, ale same w sobie czynniki te nie powodują odchylenia inflacji od celu NBP. Ponadto wszystkie prognozy wskazują, że inflacja w przyszłym roku się obniży.

Skala obniżenia inflacji będzie zależna od przyszłej koniunktury i sytuacji na rynku pracy po wygaśnięciu tarcz. Pamiętajmy, że inflacja wzrosła na całym świecie, bez wyjątku. W USA wyniosła 5 proc., a inflacja bazowa jest najwyższa od 30 lat. W Niemczech inflacja w ciągu ostatniego półrocza wzrosła o 3 punkty procentowe. Inflacja jest obecnie przejściowo silnie podwyższona przez silne efekty bazy. Dlatego mimo wzrostu bieżącej inflacji żaden z ważnych banków centralnych nie zaostrza polityki pieniężnej.

Zanim zaczniemy zmiany w polityce pieniężnej, chcemy upewnić się, że gospodarka jest na ścieżce trwałego wzrostu. Gdyby okazało się, że prognozy wskazują na silny wzrost PKB, a jednocześnie inflacja miałaby trwale przekraczać cel NBP ze względu na wzrost popytu i mocny rynek pracy, to wtedy być może będzie uzasadnione dostosowanie polityki pieniężnej. Dziś nie jest ono uzasadnione. Zasadne jest oczekiwanie na kolejne dane z gospodarki, które pomogą ocenić trwałość ożywienia gospodarczego i perspektywy dla inflacji w kolejnych latach. Szczególnie pomocna będzie lipcowa projekcja NBP.

Jeżeli chodzi o sygnalną podwyżkę stóp procentowych, to wszystkie poważne banki centralne albo luzują politykę pieniężną, albo utrzymują na stałym poziomie, albo zacieśniają. Nie ma innego rozwiązania. Moim zdaniem nie można robić symbolicznych gestów, o których z góry wiadomo, że są symboliczne pod presją bieżących danych i środków masowego przekazu. Po pierwsze nie byłoby to wcale skuteczne, bo wszyscy wiedzieliby, że ma to charakter symboliczny. Nie zwiększałoby wiarygodności polityki pieniężnej. Zdecydowana większość członków Rady podziela tę opinię.

Jeżeli chodzi o sekwencję ewentualnego dostosowania polityki pieniężnej w przyszłości, to wraz ze wzrostem stóp procentowych NBP będzie musiał zawiesić program skupu obligacji. Tak robią wszystkie wiarygodne banki centralne. Nie można jednocześnie naciskać na hamulec i gaz, a w każdym razie nie powinno się tego robić, bo skutki mogą być bardzo złe. A właśnie takie byłoby to działanie.

Inflacja

Wzrost inflacji powyżej celu inflacyjnego może mieć miejsce. Podkreślamy to corocznie w założeniach polityki pieniężnej. Właściwa reakcja na szoki wytrącające inflację z celu zależy od przyczyn i trwałości ich skutków. Nie na wszystkie odejścia poza to pasmo wahań reagujemy tak samo. To zależy od ich przyczyn i trwałości.

Cel inflacyjny w Polsce jest punktowy z pasmem odchyleń. Powodem sformułowania go w ten sposób i utrzymywania przez taki czas jest zaznaczenie, że wahania inflacji wokół jakiegokolwiek celu punktowego są zjawiskiem całkowicie normalnym. Jednocześnie co roku powtarzamy w założeniach polityki pieniężnej, że na skutek szoków zewnętrznych inflacja może wyjść poza ten przedział. To się dzieje, gdy działają silne szoki.

Inflacja jest bardzo silnie podbijana przez efekty niskiej bazy sprzed roku. Dotyczy to w szczeólności cen paliw. Warto zauważyć, że w II kw. tego roku dynamika PKB może przekroczyć 10 proc. To nie oznacza, że gospodarka jest na szczególnie wysokiej ścieżce wzrostu. To oznacza, że rok temu nastąpił silny spadek PKB. Podobnie mamy z majową inflacją, która wyniosła 4,8 proc. rok do roku, ale w ujęciu miesięcznym ceny wzrosły tylko o 0,3 proc. Dlatego dzisiaj najważniejsze dla nas zagadnienia to analiza przyczyn odchylenia inflacji od celu oraz analiza kształtowania się inflacji w horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej.

Prognozy pokazują, że prawdopodobnie mamy szczyt inflacji. W maju wzrost cen paliw w ujęciu rocznym wyniósł aż 33 proc. To oczywiście wynikało ze wzrostu cen ropy naftowej na rynkach światowych i silnego efektu bazy. Jednocześnie przyspieszył wzrost cen żywności, co ma także podłoże globalne. Roczny wskaźnik jest podwyższany przez wzrost cen energii elektrycznej, który będzie nam prawdopodobnie towarzyszył przez kilkanaście lub kilkadziesiąt lat. To całkowicie niezależne od RPP i NBP. Cały czas mamy jeszcze efekty jednorazowej szokującej podwyżki cen wywozu śmieci. To też całkowicie niezależne od polityki pieniężnej.

Pewne czynniki po stronie popytu też powodują wyższe ceny, ale nie powodują odchyleń od celu inflacyjnego. Popyt konsumpcyjny wciąż jest poniżej poziomu sprzed pandemii. Obecnie na inflację wpływają klasyczne, negatywne szoki podażowe, które oddziaływują negatywnie na dochody, na popyt i osłabiają tempo wzrostu w gospodarce. Jednocześnie podwyższają ceny. Są to czynniki przejściowe, w części wygasną w przyszłym roku. Stąd widzimy, że inflacja w najbliższych latach powinna się obniżać. Skala obniżenia inflacji w przyszłym roku zależeć będzie od koniunktury.

Mogłoby nas niepokoić, gdyby inflacja była wiedziona nadmiernym wzrostem kosztów pracy lub popytu. To nie ma na razie miejsca. Będziemy obserwować te procesy i formułować opinię bez żadnych uprzedzeń. Z pewnością projekcja lipcowa będzie bardzo pomocna.

Skup obligacji

Odrzucenie przez NBP całości ofert dotyczących sprzedaży obligacji skarbowych wynikało właśnie z warunków cenowych zaproponowanych przez banki. Ceny te były rażąco zbyt wysokie.

Program jest kontynuowany, nie podjęliśmy żadnej decyzji o wygaszeniu programu w przyszłości. Wszystko zależne jest od sytuacji gospodarki i naszej oceny dotyczącej trwałości ożywienia gospodarczego oraz perspektyw inflacji. Dziś nie ma co dywagować na ten temat i rozważać kwestię rolowania zapadających papierów dłużnych. To jeszcze nie ten moment.

Złoty

Kurs złotego jest całkowicie płynny, a my nie mamy żadnego celu kursowego. Polityka, którą utrzymujemy od dawna, jest właściwa. Jednocześnie nadal uważamy, że kurs walutowy jest bardzo ważnym kanałem oddziaływania na gospodarkę, także na inflację. Szczególnie w przypadku szoków takich jak w czasie pandemii. Dlatego podkreślamy, że tempo ożywienia gospodarczego w kraju będzie uzależnione od kształtowania się kursu złotego. Zastrzegamy sobie, że NBP gdy uzna to za konieczne, może stosować interwencje na rynku walutowym.

Nie straciliśmy z oczu kursu walutowego, monitorujemy go na bieżąco i pozostajemy w gotowości do interwencji. Nadal uważam, że zbyt szybkie umocnienie złotego i to w warunkach, gdy ożywienie nie obejmuje całej gospodarki, nie byłoby korzystne i przyhamowałoby to ożywienie gospodarki. Warto zauważyć, że kurs wobec dolara jest najmocniejszy od 2 lat. Kurs euro jest mniej więcej jak przed rokiem, wyraźnie mocniejszy niż podczas pandemicznych szczytów.

Nieruchomości

Bieżąca inflacja nie ma znaczenia dla decyzji dotyczącej inwestowania w nieruchomości. Nie sądzę, by to, że gospodarstwa domowe muszą więcej zapłacić za prąd, wywóz śmieci, paliwo, ponosząc skutki negatywnych szoków podażowych, wpływało na wzrost zainteresowania inwestycjami w nieruchomości. Przeciwnie, zmniejsza się zakres ich możliwości finansowych i raczej ich odstręcza od inwestowania w nieruchomości. To dotyczy nielicznej, niemającej znaczenia dla gospodarki grupy superbogatych ludzi, którzy mogą sobie jakoś te ogromne nadwyżki finansowe lokować to tu, to tam, także w nieruchomości. Jednak dla normalnie zarabiających Polaków podwyżki cen raczej powodują zniechęcenie do inwestowania w nieruchomości lub brania kredytu hipotecznego.

Na rynku nieruchomości, wbrew tego co się czasami sugeruje, a przypomnę, że szczególnie starannie bada się ten rynek w NBP, to nie widać żadnej istotnej zmiany. Są tego typu publikacje, ale żadnej istotnej zmiany tam nie ma. Wysoka aktywność notowana jest od dłuższego czasu. Ceny nieruchomości mieszkaniowych w ostatnich kwartałach rosną, ale i rosły wcześniej. Natomiast zaczęła obniżać się dynamika wzrostu. Nie można tłumaczyć jednym czynnikiem dobrej koniunktury na rynku nieruchomości. To skomplikowane zagadnienie – zależy od dochodów gospodarstw domowych, sytuacji na rynku pracy, polityki kredytowej banku, poziomu stóp procentowych, ale i czynników strukturalnych w postaci np. chronicznego niedoboru mieszkań w Polsce.

Do przegrzania na rynku nieruchomości nam daleko. Oczywiście mamy wzrost popytu na złotowe kredyty mieszkaniowe. Nastąpiła korekta polityki kredytowej banków i na skutek tego liczba tych kredytów ma tendencję rosnącą. Nie jest to jednak wzrost, który byłby za wysoki. Ogólnie stan zadłużenia kredytem mieszkaniowym rośnie o 5 proc. rocznie. Akcja kredytowa nie jest napędzana nadmiernym luzowaniem polityki kredytowej przez banki. Niemniej zawsze apeluje o podchodzenie z należytą ostrożnością do wieloletnich zobowiązań. Stopy procentowe też się zmieniają. Jak się bierze kredyt na 20 lat, to wielokrotnie się te stopy procentowe będą zmieniać. Trzeba brać to pod uwagę.

Aktywność na rynku nieruchomości jest wysoka, ale daleka od oznak przegrzania. Wzrost cen obserwujemy od kilku lat. Popyt mieszkaniowy jak dotąd powodowany był czynnikami fundamentalnymi, czyli niskim poziomem zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych czy rozwój dużych miast. Nie widzimy znaczącego popytu o charakterze spekulacyjnym. On jest, zawsze był, zawsze będzie pewnie. Pojawiają się zagraniczni inwestorzy, którzy w celach spekulacyjnych kupują mieszkania, ale nic się nie zmieniło.

Kredyty walutowe

"Banki nie próbują jakoś jednoznacznie się porozumieć i zwrócić ewentualnie do Narodowego Banku Polskiego z perspektywą, jakąś propozycją rozwiązania tej kwestii" - powiedział Glapiński.

"NBP, w każdym razie ja osobiście nie mam nowych informacji od banków na temat zainteresowania tym tematem, a w szczególności zaoferowania klientom ugód w formule zaproponowanej przez przewodniczącego KNF, pana Jastrzębskiego" - dodał.

Szef NBP zwrócił uwagę, że cały czas nie ma decyzji Sądu Najwyższego co do kierunku, w jakim ma nastąpić orzekanie. Podkreślił, że problem jest trudny, istnieje duże ryzyko prawne i duża niepewność.

"Sektor bankowy nie wie do końca, jaka będzie sytuacja prawna, w związku z tym też się nie rwie do jakichś zdecydowanych decyzji. Potencjalnie negatywna perspektywa jest dla sektora bankowego, która może wynikać z tego ostatecznego rozwiązania prawnego" - powiedział Glapiński.

Zwrócił uwagę, że jedynie bank PKO BP podjął konkretne kroki w sprawie rozwiązania kredytów frankowych i podał je do publicznej wiadomości.

"Indywidualny bank nie jest żadnym partnerem dla NBP w kwestii na przykład podstawienia franków po stałym kursie. To byłaby nieuprawniona pomoc publiczna, która jest zakazana w ramach Unii Europejskiej" - podkreślił

Przypomniał, że zarząd NBP sformułował pięć warunków, na których bank centralny mógłby się zaangażować w kwestę kredytów frankowych. Najważniejszym jest ten, że to grupa banków reprezentująca ponad 50 proc. albo 50 proc. kredytów walutowych może się do NPB zwrócić o współpracę w tym zakresie. "Nadal podtrzymujemy to stanowisko" - podkreślił Glapiński.

Płatności bezgotówkowe

Szef Narodowego Banku Polskiego na piątkowej konferencji był m.in. pytany o zapowiedź resortu finansów dot. ulg dla przedsiębiorców posługujących się płatnościami bezgotówkowymi.

"Teraz transakcje elektroniczne będą jeszcze bardziej opłacalne dla przedsiębiorców. Dzięki naszemu »Podatnikowi bezgotówkowemu« w Polsce będziemy mieli najkrótszy w Europie zwrot VAT. Ci, którzy szybko zdecydują się na kasę online i uzupełnienie oferty o terminale płatnicze, zyskają dodatkowe benefity" - informował minister finansów Tadeusz Kościński.

Glapiński podkreślił, że NBP ustosunkuje się do proponowanych zmian, jak przyjmą one już formę prawną - projektu ustawy. "Z przychylnością odnoszę się do rozwiązań generalnie, które mają na celu zwiększenie dostępności dla konsumentów różnych instrumentów płatniczych. Chcę tylko, żeby to klient ostatecznie dokonywał wyboru, to klient powinien mieć swobodę" - wskazał prezes NBP.

Dodał, że z satysfakcją odnotował fakt, że prezydent Andrzej Duda w maju skierował do Sejmu projekt noweli ustawy o usługach płatniczych, która nakazuje przedsiębiorcom akceptację płatności w gotówce.

"Ta ustawa zakłada, że akceptant nie może odmówić przyjęcia gotówki, ani nie może nakładać dodatkowych opłat od klientów z tytułu płatności gotówką" - podkreślił Glapiński.

Zdaniem prezesa banku centralnego gotówka, jak i "bezgotówka", czyli płatności bezgotówkowe, powinny być traktowane na równych prawach, tzn. nie powinno być dyskryminacji tych, którzy chcą zapłacić gotówką.

Glapiński zwrócił uwagę, że takie sygnały docierały do banku szczególnie teraz w czasie pandemii. "Istnieje potrzeba doprecyzowania roli gotówki jako prawnego jedynego środka płatniczego" - zaznaczył.

Szef NBP przypomniał, że pandemia została wykorzystana m.in. do "kłamliwej, wielkiej akcji", w której informowano o szczególnym zagrożeniu wynikającym z posługiwania się gotówką ze względów zdrowotnych, co - jak zaznaczył Glapiński - było nieprawdą.

Według prezesa jest jeszcze spore pole do promocji płatności bezgotówkowych w Polsce, "ale bez wykluczania płatności gotówkowych".

Dodał, że konsumenci, podmioty powinni mieć wolność co do sposobu wyboru płatności. Zwrócił jednak uwagę, że to polski złoty, emitowany przez bank centralny jest prawnym środkiem płatniczym. Podkreślił przy tym, że instrumentom bezgotówkowym prawny przymiot środka płatniczego nie przysługuje.

 

Wielokrotnie o tym mówiłem, że dzisiaj polityka Pieniężna w Polsce, ale także we wszystkich krajach o podobnym systemie bankowości, dba o trwałość ożywienia popandemicznego i nie obejmuje w pełni wszystkich sektorów gospodarki to ożywienie. Jest o wiele za wcześnie, aby rozważać dostosowanie polityki pieniężnej do tzw. polityki normalnej. Pamiętajmy, że dynamika PKB w I kw. była ujemna, a bezrobocie jest wyższe niż przed pandemią. Popyt na pracowników pozostał niższy niż przed pandemia.


Oczywiście, ze ostatnie dane z gospodarki były dobre, ale proszę pamiętać, ze są one mocno podbijane przez efekt bazy. Cały czas utrzymuje się spora niepewność dotycząca ożywienia, bo nie wiemy jaki będzie przebieg pandemii w najbliższych kwartałach i miesiącach

 

Rzeczywiście inflacja w Polsce utrzymuje się powyżej górnej granicy odchyleń celu. Wynika to wyłącznie z negatywnych szoków podażowych i czynników całkiem zewnętrznych, pozostających poza wpływem krajowej polityki pieniężnej. Oczywiście ceny rosną też ze względu na czynniki popytowe, ale same w sobie czynniki te nie powodują odchylenia inflacji od celu NBP. Ponadto wszystkie prognozy wskazują, że inflacja w przyszłym roku się obniży.

Skala obniżenia inflacji będzie zależna od przyszłej koniunktury i sytuacji na rynku pracy po wygaśnięciu tarcz. Pamiętajmy, że inflacja wzrosła na całym świecie, bez wyjątku. W USA wyniosła 5 proc., a inflacja bazowa jest najwyższa od 30 lat. W Niemczech inflacja w ciągu ostatniego półrocza wzrosła o 3 punkty procentowe. Inflacja jest obecnie przejściowo silnie podwyższona przez silne efekty bazy. Dlatego mimo wzrostu bieżącej inflacji żaden z ważnych banków centralnych nie zaostrza polityki pieniężnej.

 

Zanim zaczniemy zmiany w polityce pieniężnej, chcemy upewnić się, że gospodarka jest na ścieżce trwałego wzrostu. Gdyby okazało się, że prognozy wskazują na silny wzrost PKB, a jednocześnie inflacja miałaby trwale przekraczać cel NBP ze względu na wzrost popytu i mocny rynek pracy, to wtedy być może będzie uzasadnione dostosowanie polityki pieniężnej. Dziś nie jest ono uzasadnione. Zasadne jest oczekiwanie na kolejne dane z gospodarki, które pomogą ocenić trwałość ożywienia gospodarczego i perspektywy dla inflacji w kolejnych latach. Szczególnie pomocna będzie lipcowa projekcja NBP.

 

Jeżeli chodzi o sygnalną podwyżkę stóp procentowych, to wszystkie poważne banki centralne albo luzują politykę pieniężną, albo utrzymują na stałym poziomie albo zacieśniają. Nie ma innego rozwiązania. Moim zdaniem nie można robić symbolicznych gestów, o których z góry wiadomo, że są symboliczne pod presją bieżących danych i środków masowego przekazu. Po pierwsze nie byłoby to wcale skuteczne, bo wszyscy wiedzieliby, że ma to charakter symboliczny. Nie zwiększałoby wiarygodności polityki pieniężnej. Zdecydowana większość członków Rady podziela tę opinię.

Jeżeli chodzi o sekwencję ewentualnego dostosowania polityki pieniężnej w przyszłości, to wraz ze wzrostem stóp procentowych NBP będzie musiał zawiesić program skupu obligacji. Tak robią wszystkie wiarygodne banki centralne. Nie można jednocześnie naciskać na hamulec i gaz, a właśnie takie byłoby to działanie.

 

Źródło:
Michał Żuławiński
Michał Żuławiński
analityk Bankier.pl

Redaktor prowadzący działu Rynki Bankier.pl. Wraz z zespołem śledzi bieżące wydarzenia na polskiej giełdzie i globalnych rynkach finansowych, analizuje dane gospodarcze z kraju i ze świata, monitoruje politykę banków centralnych itp. Miłośnik nowych technologii, zarówno w obszarze mediów, jak i szeroko pojętego inwestowania. Laureat nagrody specjalnej w konkursie dla dziennikarzy ekonomicznych Narodowego Banku Polskiego im. Władysława Grabskiego. Tel: 604 678 518

Tematy
Kredyt dla firm do 350 tys. na dowolny cel z decyzją online nawet w 10 minut

Kredyt dla firm do 350 tys. na dowolny cel z decyzją online nawet w 10 minut

Advertisement

Komentarze (261)

dodaj komentarz
godojoshi
Niech popatrzę...1.5 roku temu kupowałem segment 130m2 w szeregowcu pod 200 tys miastem za 450 tys PLN, dziś koleś chce 550 tys i sprzedaje kolejne bez problemu - większość za kredyt. Ale pewnie to jednostkowy przypadek, którego nie można nazywać czymś co przypomina przegrzanie rynku. Niech popatrzę na ceny mieszkań Niech popatrzę...1.5 roku temu kupowałem segment 130m2 w szeregowcu pod 200 tys miastem za 450 tys PLN, dziś koleś chce 550 tys i sprzedaje kolejne bez problemu - większość za kredyt. Ale pewnie to jednostkowy przypadek, którego nie można nazywać czymś co przypomina przegrzanie rynku. Niech popatrzę na ceny mieszkań w tym mieście...hmm...z niedawnych 6tys ze 3 lata temu teraz mamy 8-9 tys za metr w tym samym miejscu. 30-50% zwyżki...nic się nie dzieje
vacarlus
ja ratuję oszczędności bo posiadam akcje spółki XTB i oni mi płacą dywidendę wyższą niż inflacja a spółka się bardzo dobrze rozwija na całym świecie, te akcje trzymam w XTB :)
dagnaa
dobrze, że Prezes NBP oświadczył, że dynamika wzrostu cen nieruchomości spada - trochę późno to powiedział, bo w maju ceny akurat rosły najszybciej w tym roku... Może w czerwcu się opamiętają...

https://podkluczyk.pl/coraz-wyzsze-ceny-mieszkan-w-polsce-raport-na-koniec-maja-2021/?b=1
andregru
Stary komuchu okradacie ludzi którzy nie przepijali i przepalali wszystkiego . Nie trzeba było drukować miliardów zł i pompować w firmy które nie potrzebowały wsparcia w pandemii.
liczygrosz
Jak ci nie wstyd ? Prof Glapiński to wybitny i zasłużony specjalista, a przede wszystkim wzorowy Katolik i Patriota przez wielkie K i wielkie P
liczygrosz
To tak jakby naciska gaz i hamulec w ograbianiu ludzi z ich oszczędności.
itso_argumentum_ad_ignorantiam
czyli musi być taki punkt we wszechświecie, który daje najlepszy rezultat wypadkowych aby grabić ludzi najefektywniej :D
itso_argumentum_ad_ignorantiam
podatek inflacyjny mógłby w sposób idealny agregować resztę podatków a tym samym można osiągnąć wolność gospodarczą i po tej stronie mocy :D
itso_argumentum_ad_ignorantiam
kurczaczek nie mogę znaleźć komentarza a ktoś wspominał o celu inflacyjnym i sensie odchyleń

''Od 1999 r. NBP stosuje strategię bezpośredniego celu inflacyjnego. Od początku 2004 r. ciągły cel inflacyjny wynosi 2,5 proc. z możliwością odchylenia do 1 punktu procentowego w górę lub w dół. Oznacza to,
kurczaczek nie mogę znaleźć komentarza a ktoś wspominał o celu inflacyjnym i sensie odchyleń

''Od 1999 r. NBP stosuje strategię bezpośredniego celu inflacyjnego. Od początku 2004 r. ciągły cel inflacyjny wynosi 2,5 proc. z możliwością odchylenia do 1 punktu procentowego w górę lub w dół. Oznacza to, że roczny wskaźnik CPI powinien w każdym miesiącu znajdować się jak najbliżej 2,5 proc.

NBP wpływa na poziom inflacji przede wszystkim poprzez określanie wysokości oficjalnych stóp procentowych, które wyznaczają rentowności instrumentów polityki pieniężnej. W celu kształtowania krótkoterminowych stóp procentowych na rynku pieniężnym NBP wykorzystuje nowoczesne instrumenty polityki pieniężnej, w tym:

operacje otwartego rynku
operacje depozytowo-kredytowe
rezerwę obowiązkową

Operując wymienionymi instrumentami, NBP dąży do kształtowania takiego poziomu stóp procentowych w gospodarce, który maksymalizuje prawdopodobieństwo osiągnięcia celu inflacyjnego.''

źródło: https://www.nbp.pl/home.aspx?f=/polityka_pieniezna/polityka_pieniezna.html

-nasuwają się wnioski odnośnie strategi strategia się nie sprawdza albo zawiodła lub uległa zmianie

dwa warunki wstępne niezbędne do prowadzenia w danym kraju strategii bezpośredniego celu inflacyjnego4:
1) niezależność banku centralnego,
2) brak zobowiązań banku centralnego, dotyczących poziomu kursu wa-lutowego lub innej zmiennej nominalnej.

czytając dalej

strategia bezpośredniego celu inflacyjnego umożliwia bankowi centralnemu wpływ na kształtowanie się oczekiwań podmiotów gospodarczych. pozwala także społeczeństwu na „uczenie się” zachowania podstawowych zmiennych makroekonomicznych oraz reakcji na nie polityki monetarnej 11

liczne argumenty przeciwko prowadzeniu polityki pieniężnej opartej na tej strategii. Do najważniejszych zaliczyć można12:
1) zbytnią sztywność,
2) dopuszczanie zbyt wielu możliwości działań dyskrecjonalnych,
3) możliwość zwiększenia cyklicznych wahań produkcji,
4) ryzyko obniżenia wzrostu gospodarczego,
5) możliwość ograniczenia wiarygodności banku centralnego, z powodu trudności realizacji celu inflacyjnego, zwłaszcza w warunkach długich i zmiennych opóźnień,
6) niezapobieganie dominacji fiskalnej,
7) zagrożenie niestabilnością finansową z powodu stosowania wymaganego dla skuteczności tej strategii systemu kursu płynnego.

Zagrożenia te wynikają przede wszystkim z tego, że kontrola władzy monetarnej nad inflacją nie jest pełna, gdyż inflacja zależy od wielu czynników, w tym takich, na które bank centralny nie ma żadnego wpływu13.

problemem jest także kwestia opóźnień czasowych transmisji monetarnej, wszelkie po-sunięcia banku centralnego odbijają się bowiem na poziomie inflacji dopiero po upływie kilku kwartałów14.

niektóre badania pokazują nawet, że w wyniku zmiany w polityce pieniężnej inflacja spada dopiero po około 15–20 miesiącach15.

decyzja o tym, kto ogłasza cel inflacyjny; wyznaczenie właściwego horyzontu czasowego ogłaszanych celów oraz odpowiedź na pytanie, czy słuszne jest dokonywanie korekty celu w trakcie jego obowiązywania; wybór miary zmian cen.

polityka pieniężna była w dużym stopniu wiarygodna

duża wrażliwość inflacji na niestabilny proces deregulacji cen, a także mała przejrzystość polityki monetarnej21

stabilizacji makroekonomicznej w polsce22

narodowy Bank węgier podawał do publicznej wiadomości także pożądany poziom kursu forinta, po utracie wiarygodności polityki pieniężnej w 2004 r. dane te nie są już upubliczniane)23.

w takich warunkach jednak władze węgierskie wciąż borykają się z wyborami – wynikającymi z logiki niespójnego trójkąta rozwiązań systemowych – pomiędzy kontrolą kursu walutowego a realizacją zakładanych celów polityki pieniężnej.

za k o ń c z e n i e
jak pokazuje powyższa analiza, mimo podobieństw w założeniach strategii bezpośredniego celu inflacyjnego w krajach europy Środkowo-wschodniej, które wybrały ten rodzaj strategii polityki pieniężnej w różnych momentach procesu transformacji, w samej realizacji strategii BCi zauważyć można pewne różnice (wskaźnik inflacji, horyzont czasowy). widoczne są także wyraźne różnice w prowadzonej polityce kursowej. Mimo iż w teorii zakłada się niemożność realizacji strategii BCi w warunkach kontroli kursu walutowego, w praktyce na węgrzech oraz na słowacji istniał dodatkowy cel ban-ku centralnego w postaci kursu walutowego.

źródło: apcz.umk.pl/czasopisma/index.php/EQUIL/article/download/EQUIL.2009.019/6970
autorka: Dorota Zbierzchowska
stachsgh
Gdzie są Aniołki Glapy, te blond piękności ??

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki