Glapiński: Cud gospodarczy trwa, a zarobki w NBP będą wysokie

Konferencja prasowa z udziałem prezesa NBP "rozpięta" była między dwoma zagadnieniami: kondycją polskiej gospodarki oraz wynagrodzeniami w banku centralnym. Adam Glapiński o obu kwestiach mówił długo i barwnie.

(NBP)

Na zakończonym dziś posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej ponownie postanowiła pozostawić stopy procentowe na najniższym w historii poziomie. Zgodna z oczekiwaniami decyzja sprawiła, że ciężar uwagi przeniósł się na konferencję prasową, w której oprócz prezesa NBP wzięli udział także dwaj członkowie RPP: Jerzy Osiatyński i Łukasz Hardt .

Prognozy z prądem i „piątką Kaczyńskiego”

Na wstępie dzisiejszej konferencji Adam Glapiński odczytał treść komunikatu RPP. W całości jest on dostępny na stronie NBP, najciekawsze fragmenty tradycyjnie dotyczyły marcowych prognoz analityków banku centralnego dotyczących polskiej gospodarki.

  • Roczna dynamika cen znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale 1,2–2,2% w 2019 r. (wobec 2,6 3,9% w projekcji z listopada 2018 r.), 1,7–3,6% w 2020 r. (wobec 1,9–3,9%) oraz 1,3–3,5% w 2021 r.
  • Z kolei roczne tempo wzrostu PKB według tej projekcji znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale 3,3–4,7% w 2019 r. (wobec 2,7–4,4% w projekcji z listopada 2018 r.), 2,7–4,6% w 2020 r. (wobec 2,3–4,2%) oraz 2,4–4,3% w 2021 r.
  • W ocenie Rady, perspektywy krajowej koniunktury pozostają korzystne. W kolejnych kwartałach nastąpi jednak prawdopodobnie stopniowe obniżenie się tempa wzrostu PKB. Jednocześnie inflacja utrzyma się na umiarkowanym poziomie i w horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej będzie się kształtować się w pobliżu celu inflacyjnego.

Oznacza to, że względem poprzedniej rundy prognoz analitycy banku centralnego spodziewają się wyraźnie niższej inflacji w 2019 r. oraz nieco niższej w 2020 r. Na fakt ten wpływ ma brak odczuwalnych dla klientów detalicznych podwyżek cen energii elektrycznej, czego powszechnie obawiano się pod koniec ubiegłego roku.

- Marcowa projekcja uwzględnia dane i informacje opublikowane do dnia 15 lutego br. – w tym informacje dotyczące ustawowego zamrożenia cen energii – oraz wstępne informacje o zapowiedzianych w dniu 23 lutego br. zmianach w zakresie polityki fiskalnej – czytamy w dokumencie.

„Polski cud gospodarczy”

Na otwierające konferencję pytanie o to, czy zwiększone wydatki rządu zwiększają prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w roku obecnym lub przyszłym, prezes NBP odpowiedział jednym słowem: „nie”.

Adam Glapiński odniósł się także do prognozy makroekonomicznej, choć na szczegóły polecił poczekać do poniedziałku.

- Koniunktura na całym świecie przygasa, w szczególności w Europie i Niemczech. Nie jesteśmy izolowaną wyspą i z przyczyn zewnętrznych tempo wzrostu zmaleje. W podręcznikowej sytuacji maleje wtedy presja inflacyjna i ma to u nas miejsce. Zamrożenie cen energii przy jednoczesnym pogorszeniu koniunktury powoduje, że projekcja wypada na niższym poziomie – dodał.

Szef polskiego banku centralnego po raz kolejny powtórzył, że jego zdaniem polska gospodarka znajduje się na ścieżce zrównoważonego wzrostu.

- Nadal mamy do czynienia z polskim cudem gospodarczym. Nadal jest to marzenie ekonomisty i bankowca centralnego. To jest też w nowej projekcji. Nawet rysuje się taka sytuacja, że być może do końca tej kadencji Rady nie będzie potrzeby zmiany stóp, choć jeszcze za wcześnie, żeby o tym mówić – wyjaśnił.

Zaznaczona w projekcji kwestia impulsu fiskalnego, czyli zwiększenia wydatków rządu zwanego potocznie „piątką PiS” lub „piątką Kaczyńskiego”, spotkało się z przychylną oceną prezesa NBP.

- Bodziec w postaci działań fiskalnych, mieszczący się w ramach zdyscyplinowanego budżetu, może być bardzo skuteczny. Myślę, że jest trafnie wyszacowany i rzeczywiście pobudzi konsumpcję oraz będzie pozytywnie oddziaływał na gospodarkę, zaś deficyt trzymany będzie w ryzach. Wszyscy członkowie RPP wyrażali się bardzo pozytywnie na ten temat. Nie wydaje nam się, żeby ten bodziec był nadmierny, choć oczywiście dzieje się to w dobrej sytuacji budżetowej i dobrym tempie wzrostu – powiedział Glapiński.

Z ust szefa banku centralnego ponownie usłyszeliśmy, że kierowana przez niego RPP nie pali się do podnoszenia stóp procentowych, choć wciąż dysponuje takim narzędziem.

- W poprzedniej RPP nie zeszliśmy ze stopami tak nisko, żeby zamknąć sobie drogę w przyszłości w tym kierunku. W tej kadencji nie widzimy takiej perspektywy, ale teoretycznie kiedyś może to nastąpić. Wspomniałem, że niechętnie będziemy po to sięgać, bo proszę pamiętać, że to powoduje zmianę sytuacji banków, szczególnie spółdzielczych – przypomniał.

Na koniec prezes NBP nakreślił także szersze perspektywy stojące przed polską gospodarką.

- Wchodzimy do bardzo bogatego i ograniczonego klubu. Potrzeba nam 10 lat trwania naszego cudu gospodarczego, o co wszystkie ekipy w banku centralnym i ministerstwie finansów będą dbały. Na szczęście udało nam się przez ostanie 20 lat uniknąć nieodpowiedzialnej polityki, niezależnie od tego jakie były ekipy rządzące – podsumował.

Glapiński o zarobkach w NBP

W części „pozamakroekonomicznej”, prezes NBP stwierdził, że „nie boi się” spotkania z Jarosławem Kaczyńskim.

- Z przyjemnością się z nim zawsze spotykam i czuję niedosyt tych spotkań. Znamy się od początku lat 90., to jeden z najbardziej interesujących rozmówców, jakich znam – stwierdził Glapiński, dodając, że nie bierze na poważnie sugestii, jakoby w związku z zamieszaniem wokół wynagrodzeń w NBP miał się zastanawiać nad rezygnacją ze stanowiska.

Zgromadzeni na konferencji dziennikarze zadawali także pytania o kwestię wynagrodzeń w Narodowym Banku Polskim, zaś Adam Glapiński szeroko na nie odpowiadał.

- To wszystko jest osadzone na jednym nieporozumieniu. Opinia publiczna została wprowadzona w błąd, a NBP został porównywany z innymi instytucjami i urzędami. NBP jest bankiem, jest bankiem banków. (…) W ustawie o NBP jest zapis, że naszym odpowiednikiem są banki komercyjne. Fundusz płac w NBP rósł, rośnie i zawsze będzie rósł w tempie, które szacujemy dla banków komercyjnych – przypomniał prezes NBP.

- Wszyscy dyrektorzy są na najwyższym poziomie standardów europejskich i polskich. Między innymi dlatego, że wynagradzani są na poziomie banków komercyjnych. (…) Są wynagradzani właściwie, merytorycznie stanowią elitę. Oczywiście oświadczenia majątkowe są dla nich dotkliwe, ale całość ustawy zostanie zrealizowana w czasie. Nie dyskutujemy z prawej, nikt z banku nie będzie odchodził – dodał.

Jak zaznaczył prezes NBP, „nie jest zdrowe dla instytucji, że wszyscy będą o wszystkich wiedzieć wszystko”. W kontekście jawności wynagrodzeń dodał także, że na korytarzach banku słychać jednak pytania typu „dlaczego tylko  my, jedyna instytucja centralna w Polsce i jedyny bank centralny w Europie?”.

Mimo tych kontrowersji, Adam Glapiński kilkukrotnie powtarzał, że ustawa o wynagrodzeniach zostanie w pełni wdrożona. – NBP szanuje prawo. Roma locuta, causa finita – skwitował.

- Jest ustawa, spłaszczamy wynagrodzenia, obcinamy te najwyższe, skoro raziło to opinię publiczną. Nadal będzie tak, że dyrektorzy będą zarabiać kilkukrotnie więcej niż posłowie. Nic na to nie poradzę. Prezes będzie zarabiał więcej niż prezydent. Tak jest w każdym kraju na świecie – dodał.

Kolejne dwudniowe posiedzenie decyzyjne RPP odbędzie się po wakacjach, 2-3 kwietnia. Pełen raport o prognozach makroekonomicznych NBP poznamy natomiast 11 marca.

Michał Żuławiński

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
8 67 carlito1

Czyli bal kolesi trwa w najlepsze... Ciekawe czy Ci wysoko opłacani dyrektorzy byli by pożądani na normalnym rynku .... ehhhh chyba nie....

! Odpowiedz
7 54 1a2b

Zamiast utrzymywać tych darmozjadów za takie wielkie pieniądze lepiej sobie za darmo rzucić monetą. Prawdopodobieństwo też wynosi 50%.

! Odpowiedz
0 5 _jasko

Ani mniej, ani więcej.

! Odpowiedz
3 33 janusz_tracz

Niech opowie o Ciechu i roku 1992 kiedy to był ministrem gospodarki i przyklepał umowę z J&S dzięki której Polska przez następne lata straciła kilkaset MILIARDÓW dolarów.

! Odpowiedz
4 31 psokal

Szanowny Panie. 1/ Polski cud gospodarczy trwa od 3 dekad, a nie od 2015 roku, jak twierdzą przedstawiciele układu politycznego z którego się Pan wywodzi. 2/ Byłbym ostrożny z chwaleniem się tą odpornością Polski na spowolnienie. W ostatnim kwartale 2018 byliśmy najsłabiej rozwijającą się gospodarką Europy Środkowo- Wschodniej (0,5% kdk). A przynajmniej tak twierdzi GUS, ten sam który wyliczył że inflacja jest poniżej 1%.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 27 azadgan

czy ja dobrze widze, że oni dzielą się z nami prognozami z 50% prawdopodobieństwem wystąpienia? A do tego podają przedział 1%-2.2%.
hmm

! Odpowiedz
5 53 karbinadel

Anieli grają, bydlęta klękają, cuda, cuda ogłaszają.

! Odpowiedz
6 55 h-b

,,Cud"???... oparty od wielu lat o stale systematycznie rosnący co roku dług ogólny Państwa do coraz droższej spłaty całego społeczeństwa ... Niestety rosnący Ogromny już rynek czasowego niepewnego,zatrudnienia śmieciowo-zleceniowego,minimalnie minimalnych wynagrodzeń coraz większej rzeszy zatrudnionych na niepełnych etatach ,i rozrastającej się jak Epidemia szaro-czarnej strefy pseudo zatrudnienia.z niepewnymi wypłatami.Jest Cud dla tych co siedzą na dochodowych stołkach z klapkami na oczach ,oderwani zupełnie od realnej rzeczywistości obecnego rynku niby zatrudniania.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
27 6 and00

Ale ostatnio dług maleje...
Tak że twoje wywody są do ...

! Odpowiedz
3 16 _jasko odpowiada and00

Twój komentarz jest na poziomie prezydenckiego ministra.
Andrzej Dera:– Niech mi pan wskaże państwo w Unii Europejskiej, które nie ma deficytu.

! Odpowiedz

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,2% IV 2019
PKB rdr 4,9% IV kw. 2018
Stopa bezrobocia 6,1% I 2019
Przeciętne wynagrodzenie 4 931,8 zł I 2019
Produkcja przemysłowa rdr 5,6% III 2019

Znajdź profil