Gdzie znów rosną „mieszkaniowe bańki”?

Poprawa globalnej koniunktury gospodarczej w połączeniu z relatywnie niskim poziomem stóp procentowych, tworzy dogodne warunki do wzrostu cen mieszkań i tworzenia się „baniek” cenowych. Taka sytuacja dotyczy nie tylko krajów Europy Zachodniej oraz USA. Niepokojąco szybki wzrost cen nieruchomości mieszkaniowych, możemy zaobserwować m.in. za południową granicą. Na tle takich państw jak Czechy, Słowacja i Węgry, nasz kraj wyróżnia się względną stabilnością cen mieszkań.

Niepokojące informacje napływają nie tylko z Brazylii oraz Chin…

Zestawienia zmian cen nieruchomości dotyczące wielu krajów są bardzo ciekawe, ale trudne do opracowania (m.in. ze względu na rozproszenie danych). Międzynarodowy Fundusz Walutowy stara się jednak gromadzić takie informacje o rynkach mieszkaniowych z różnych państw. Najnowsze dane MFW dotyczą okresu IV kw. 2015 r. - IV kw. 2016 r. lub I kw. 2016 r. - I kw. 2017 r. Można wybaczyć to opóźnienie czasowe w publikacji wyników, jeżeli weźmiemy pod uwagę liczbę krajów, których dotyczą dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Poniższy wykres przedstawia roczne zmiany cen nieruchomości mieszkaniowych w 59 państwach oraz Hongkongu. Warto zwrócić uwagę, że są to zmiany realne, czyli uwzględniające wpływ inflacji.    

Informacje zebrane przez MFW wskazują, że w analizowanym okresie (IV kw. 2015 r./IV kw. 2016 r. lub I kw. 2016 r./I kw. 2017 r.), mieliśmy do czynienia z bardzo dużym zróżnicowaniem zmian cenowych na rynkach lokali i domów. Uwagę zwracają przede wszystkim:

  • drastyczne roczne spadki odnotowane na terenie Brazylii (-16,7%) oraz Ukrainy (-14,1%), które były spowodowane wcześniejszym przewartościowaniem cen metrażu, kiepską sytuacją gospodarczą oraz polityczną niestabilnością
  • niepokojąco szybkie wzrosty na terenie Kanady (+11,2%), Nowej Zelandii (+12,4%), Hongkongu (+13,9%), Filipin (+14,2%), Islandii (+15,6%) oraz Serbii (+19,6%)

Z globalnego punktu widzenia, rynki mieszkaniowe w takich krajach jak Islandia oraz Serbia, oczywiście nie mają dużego znaczenia. Dlatego trzeba zwrócić uwagę na roczną zmianę cenową dotyczącą Chin (+9,2%), która jest bardziej istotna dla globalnej stabilności makroekonomicznej. O skali działania chińskiego rynku mieszkaniowego najlepiej świadczy fakt, że tamtejsi deweloperzy w 2015 r. sprzedali aż 10,6 mln mieszkań.

Jeśli natomiast spojrzymy na bliższy nam obszar Europy Środkowej, to okaże się, że w badanym okresie Polska odnotowała znacznie mniejszy realny wzrost cen mieszkań (+3,8%) niż Węgry (+8,8%), Słowacja (+8,4%) i Czechy (+9,4%). Ta sytuacja może wynikać z większej elastyczności podaży na polskim rynku pierwotnym. Krajowi deweloperzy nawet w warunkach boomu, nie mają problemów z powiększeniem swojej oferty.      

(Rynek Pierwotny)

Bardzo szybko rośnie zadłużenie hipoteczne Czechów i Rumunów

Ciekawe dane Europejskiej Federacji Kredytu Hipotecznego (European Mortgage Federation - EMF) też wskazują, że warto przyglądać się sytuacji za naszą południową granicą. Na podstawie statystyk EMF można obliczyć, że od I kw. 2016 roku do II kw. 2017 roku, Czechy wyróżniały się bardzo wysokim wzrostem wartości zadłużenia mieszkaniowego gospodarstw domowych (+17,5%). Niewiele mniejszy wynik odnotowano na terenie Rumunii (+14,5%). W tym samym okresie (I kw. 2016 r. - II kw. 2017 r.), dług mieszkaniowy Polaków wzrósł o 4,6%. Większy wzrost miał miejsce m.in. na terenie Niemiec, czyli kraju znanego z konserwatywnej polityki banków w zakresie kredytowania nieruchomości mieszkaniowych.

(Rynek Pierwotny)

 Wiodąca pozycja Czech pod względem wzrostu mieszkaniowego zadłużenia jest dość zaskakująca, ponieważ nasz południowy sąsiad przez lata kojarzył się raczej z kredytową ostrożnością. Wystarczy chociażby wspomnieć o braku „hipotek” waloryzowanych kursem walut obcych. Obecna sytuacja w Czechach nie wynika jednak z radykalnej zmiany nastawienia kredytobiorców. Problem stanowi napływ kapitału inwestycyjnego, który wywindował ceny praskich mieszkań do bardzo wysokiego poziomu.

Ze względu na dość sztywną podaż rynku pierwotnego (powodującą szybki wzrost cen metrażu), Czesi muszą pożyczać o znacznie więcej niż poprzednio. Popyt mieszkaniowy ze strony gospodarstw domowych jest stymulowany przez dobrą kondycję gospodarczą Czech oraz niskie stopy procentowe. Trzeba również pamiętać, że Praga to miasto, które posiada znacznie większy udział w wartości krajowego rynku mieszkaniowego niż na przykład Warszawa. Dlatego wyniki dotyczące całej czeskiej „mieszkaniówki” są determinowane głównie przez zmiany widoczne w stolicy. 

Andrzej Prajsnar

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 31 highroller1

Fajny artykul ale czy was totalnie porabalo z tym autoplayem i durnymi filmikami, ktore nie maja nic wspolnego z artykulem? Na serio jestescie tak zdesperowni, ze musicie sie chywtac tanich stuczek niczym wasza zalosna konkurencja? Postawcie na jakosc, a nie syfne zagrywaki niczym tanie tabloidy....

! Odpowiedz
13 5 alte-capital

Gdzie mozna teraz wziasc kredyt hip w EUR albo CHF. Sa takie banki? Zarobki w PLN.

! Odpowiedz
2 11 mkx

Było rok temu się o to pytać.

! Odpowiedz
0 3 nostromo25

Wszedzie mozna brasc.

! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl