REKLAMA

Gasiuk-Pihowicz: Polska z unijnej kasy więcej bierze niż dokłada

2020-11-25 22:56
publikacja
2020-11-25 22:56
fot. Adam Chelstowski / FORUM

Holandia płaci, więc wymaga. Nasz kraj z unijnej kasy więcej bierze niż dokłada - więc weto to nie zajmowanie stanowiska negocjacyjnego, ale strzał we własne kolano - napisała w środę na Twitterze Kamila Gasiuk-Pihowicz (KO). Te słowa wywołały komentarze m.in. przedstawicieli rządu i Lewicy.

Kamila Gasiuk-Pihowicz napisała w środę na Twitterze, że "porównywanie groźby weta Holandii do groźby polskiego weta to żart". "Holandia płaci, więc wymaga. Nasz kraj z unijnej kasy więcej bierze niż dokłada - więc weto to nie jest zajmowanie stanowiska negocjacyjnego, ale strzał we własne kolano..." - uważa posłanka KO.

"Kurczę, naprawdę myślałem, że to @czlowiek_bobr. A jednak to smutna rzeczywistość" - napisał rzecznik rządu Piotr Müller w reakcji na wpis Gasiuk-Pihowicz.

Do wpisu Gasiuk-Pihowicz odniósł się także wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker. "Przed Prawem i Sprawiedliwością wielka odpowiedzialność. Musimy ciężko pracować i walczyć o poparcie Polaków, żeby politycy reprezentujący taki sposób myślenia, jak pani poseł, nigdy nie decydowali o losach Rzeczpospolitej" - napisał na Twiterze wiceminister.

Odpowiedziała mu Gasiuk-Pihowicz: "Oho! Prawicowy Twitter się obudził. Jedni walą w narodowy bęben z napisem +duma+ inni walczą z wyimaginowanym serwilizmem. Co to oznacza Szanowni Państwo? PiS przegrał kasę Polek i Polaków w twardych negocjacjach, więc teraz pozostała mu już tylko walka na polu propagandy" - oświadczyła posłanka KO.

Również Adrian Zandberg (Partia Razem) odpowiedział na wpis Gasiuk-Pihowicz o wecie. Podkreślił, że "w polityce ważny jest realizm". "Tego realizmu rządowi brakuje. Ale odpowiedzią nie jest uważanie się za +tych gorszych+. Korzyści z UE są wzajemne. Fundusze unijne to nie jałmużna. Potrzebujemy polityki proeuropejskiej, dużo bliższej niż dziś współpracy. Ale nie serwilizmu" - napisał na Twitterze polityk Lewicy.

Odpowiadając Zandbergowi, Gasiuk-Pihowicz podkreśliła: "Realizm-tak! Żeby wygrać w negocjacjach trzeba znać swoje negocjacyjne atuty. "Weto to strzał w kolano. Sukcesu finansowego Polsce nie przyniesie. Tak jak walenie ramię w ramię z PiS w bęben z napisem +duma+. Kiedyś negocjowaliśmy dla całego regionu, dziś nie chcemy negocjować w ogóle" - napisała posłanka KO.

Premier Mateusz Morawiecki w czwartek uda się do Budapeszty na spotkanie z premierem Węgier Viktorem Orbanem. Głównym tematem rozmowy będą trwające negocjacje budżetowe w Unii Europejskiej.

Polska i Węgry sprzeciwiły się rozporządzeniu w sprawie mechanizmu wiążącego dostęp do środków unijnych z kwestią praworządności. Pozostałe państwa UE rozporządzenie zaakceptowały. Przedstawiciele rządów Polski i Węgier zapowiadają możliwość weta kolejnego wieloletniego budżetu UE na lata 2021-2027.(PAP)

mzk/ mok/

Źródło:PAP
Tematy
Otwórz Konto w aplikacji mobilnej GOmobile.

Otwórz Konto w aplikacji mobilnej GOmobile.

Advertisement

Komentarze (7)

dodaj komentarz
niederfurzdorf
Droga Pani posel! Prosze sie douczyc co to jest BILANS PRZEPLYWOW. Polecam analize przeplywow trzech panstw, Polski, Niemiec i Austrii. Kto ma bilans na plusie a kto na minusie w latach od 1990 - rozpoczecie procesu stowarzyszenie Polski z UE (otwarcue rynku) do 2004 i od 2004 (wejscie do UE) do dzisiaj. Wiem, ze dla Pani i innych Droga Pani posel! Prosze sie douczyc co to jest BILANS PRZEPLYWOW. Polecam analize przeplywow trzech panstw, Polski, Niemiec i Austrii. Kto ma bilans na plusie a kto na minusie w latach od 1990 - rozpoczecie procesu stowarzyszenie Polski z UE (otwarcue rynku) do 2004 i od 2004 (wejscie do UE) do dzisiaj. Wiem, ze dla Pani i innych federalistow fakty nie maja znaczenia i zawsze jak kazda lewica bedziecie zaklamywac fakty aby ludek uwierzyl, ze Wam o srodki UE chodzi. Prosze mowic otwarcie, ze chodzi wam o stworzenie federalnego panstwa europejskiego a nie o jakichs tam funduszach UE. Zdrowia szczerze Pani zycze!
lukas-emigrant-od-ponad-10lat
A gdzie matematyka? Politycy jej nie lubią ani nie znają.
Żeby twierdzić, że Polska dostaje więcej niż wpłaca trzeba to policzyć.
Gdy do rachunku włączyć faktyczne koszty to wtedy to już Polska jednoznacznie traci na tej transakcji.
A dokładnie:
- Kwota podana jako składka Polski nie uwzględnia kar np.
A gdzie matematyka? Politycy jej nie lubią ani nie znają.
Żeby twierdzić, że Polska dostaje więcej niż wpłaca trzeba to policzyć.
Gdy do rachunku włączyć faktyczne koszty to wtedy to już Polska jednoznacznie traci na tej transakcji.
A dokładnie:
- Kwota podana jako składka Polski nie uwzględnia kar np. za to, "że krowy dały za dużo mleka" itp podobne przekroczenie limitów, które ponadto ograniczają produktywność

- Kwota która powinna pomniejszyć zyski Polski to kwota poniesiona na utrzymanie rzeszy urzędników koniecznych do przyznawania środków (a to jest 100 tysięcy urzędników w sejmikach wojewódzkich )

- Zatrudnienie urzędników w tym samym czasie zdejmuje ich z produktywnego rynku pracy, które to podnosi PKB oraz faktycznie budzet państwa zamiast go obniżać

- Podawana kwota do otrzymania z unii to maksymalna kwota jaką Polska może dostać a nie dostaje bo musi się o to starać różnymi projektami, które mają spełniać unijne wytyczne

- Efektywność projektów unijnych na wzost konkurencyjności jest niski a dokładniej nieporównywalnie mniejszy niż biznesów kierujących się kalkulacją ekonomiczną i zapotrzebowaniem u klientów

- Biznes około-dotacyjny - czyli firmy doracze zajmujące się formuowaniem wzniosków, które stanowią koszt do otrzymania wniosku co również nie zostało uwzględnione.

Dokładna kalkulacja jest pokazana w książce Tomasza Cukiernika - Dziesięć lat w Unii.

Można tą kalkulacje przeprowadzić samemu lub skorzystać z analiz profesora Gwiazdowskiego

Dziwi mnie, że bankier sam nie dokonuje podobnych kalkulacji tylko przytacza niekompetentne wypowiedzi osób, które działają w polityce a nie ekonomii.
Śmieszny artykuł, uproszczony temat do bólu.
Taki bubel został zaaprobowany przez bankier do publikacji :/
karbinadel
Zapomniałeś kolo o jednym drobiazgu: nasz eksport do UE wynosi 150-160 mld euro rocznie, a import niecałe 100 miliardów. Mamy więc nadwyżkę handlową rzędu co najmniej 50-60 mld euro rocznie. Myślisz, że ktoś kupi te towary w kraju, albo zaimportuje, gdy będą obłożone cłem?
po_co odpowiada karbinadel
Twoja retoryka pomija cały dział który nazywa się koszty. Produkcja w Europie jest droga i limitowana, Europa wprowadza narzuty pod postacią limitów CO2, norm, standardów, regulacji handlowych - przez to np. trudniej jest ukierunkować sprzedaż na Rosję która jest oczywistym rynkiem zbytu dla naszego rolnictwa. Trudno jest Twoja retoryka pomija cały dział który nazywa się koszty. Produkcja w Europie jest droga i limitowana, Europa wprowadza narzuty pod postacią limitów CO2, norm, standardów, regulacji handlowych - przez to np. trudniej jest ukierunkować sprzedaż na Rosję która jest oczywistym rynkiem zbytu dla naszego rolnictwa. Trudno jest podjąć handel z Chinami przez odgórnie narzucane regulacje i cła.

To nie jest takie proste jak piszesz, 2+2=4 i Twoja dusza jest spokojna bo nie musisz się już dalej zastanawiać nad konsekwencjami.

Przystąpienie do UE miało swoje plusy i minusy ale mówmy o nich otwarcie, a pomijanie faktów to w tym przypadku kłamstwo. Z jednej strony mamy rynek zbytu ale jest to okupione tym, że po transformacji zamknięto tysiące firm, odebrano niektórym podmiotom zdolność do prowadzenia działalności, wprowadzono dodatkowe podatki jak np. VAT 1993 roku co jest efektem nacisków ze strony UE mimo, że członkami wspólnoty staliśmy się dekadę później.

Uważam, że wstąpienie Polski do UE to jedna z lepszych decyzji ale nie musi ona oznaczać totalnego poddania się decyzjom wspólnoty. Ostatnie lata pokazują, że jest raczej gorzej niż lepiej, a regulacje zmierzają do niebezpiecznego odebrania suwerenności mniejszym państwom i uzależnienia ich od polityki wielkich. Tworzy się szklany sufit który nie pozwoli nigdy osiągnąć pozycji lidera bo każda inicjatywa zostanie stłumiona jeszcze na etapie prawnych rozwiązań.
po_co odpowiada karbinadel
Uzupełniając tylko to co wcześniej napisałem.
To co teraz dzieje się w UE przypomina propozycję przyłączenia się do uczty ale ze związanymi rękoma. Na stole są same pyszności ale zjesz tylko to co ktoś podsunie Ci pod nos.

Jeżeli dookoła Ciebie wszyscy mogą używać rąk, a Ty polegasz wyłącznie na ich
Uzupełniając tylko to co wcześniej napisałem.
To co teraz dzieje się w UE przypomina propozycję przyłączenia się do uczty ale ze związanymi rękoma. Na stole są same pyszności ale zjesz tylko to co ktoś podsunie Ci pod nos.

Jeżeli dookoła Ciebie wszyscy mogą używać rąk, a Ty polegasz wyłącznie na ich dobrej woli to nie jest wolność. Chyba że przez taką rozumiesz możliwość świadomej decyzji o śmierci głodowej.
lorelie
Rząd walczy o kasę nie tylko z innymi krajami UE, ale również z reprezentującą te kraje w naszym parlamencie opozycją oraz dziennikarzami :) kuriozum. Niemcy wetuja, Włosi wetuja..ale polaczkom nie wolno ! Postara się o to agenturaPo tym jak z Leppera robili wariata i się z niego naśmiewali a okazalo się że mówił Rząd walczy o kasę nie tylko z innymi krajami UE, ale również z reprezentującą te kraje w naszym parlamencie opozycją oraz dziennikarzami :) kuriozum. Niemcy wetuja, Włosi wetuja..ale polaczkom nie wolno ! Postara się o to agenturaPo tym jak z Leppera robili wariata i się z niego naśmiewali a okazalo się że mówił prawdę, nie wierzę tym zdrajcom narodu w ani jedno słowo.
karbinadel
Jedyna prawda jaką powiedział Lepper, to gdy stwierdził że Kaczyński jest chamem.

Powiązane: Walka o budżet UE

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki