Firmy oferujące ubezpieczenia zdrowotne potrzebują jasnych reguł

Bożena M. Dołęgowska-Wysocka, Jerzy Kowalski: - Ostatnio za sprawą oświadczeń profesora Zbigniewa Religi zapowiadającego, że w ciągu dwóch lat powstaną warunki do powszechnego funkcjonowania prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych nabrała rumieńców dyskusja na temat deregulacji rynku świadczeń medycznych. Pana towarzystwo specjalizuje się już od lat w ubezpieczeniach zdrowotnych. Jak Pan widzi perspektywy rozwoju ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce?

Grzegorz Brenda: - Dostrzegam przede wszystkim ogromną zależność całego rynku i jego uczestników od siebie nawzajem i od funkcjonujących regulacji prawnych. To, że ostatnio nowi ubezpieczyciele ponownie odkryli ubezpieczenia zdrowotne jest naturalną tendencją wielkich ubezpieczycieli, którzy szukają kolejnych możliwości zbierania składki. Jednak dla kilku firm, a w tym naszej ubezpieczenia zdrowotne są głównym, strategicznym kierunkiem rozwoju. Jeżeli nie będziemy mogli sprzedawać polis zdrowotnych, to nie będziemy spełniać swojej misji. O takie przecież ubezpieczenia zabiegają nasi akcjonariusze. INTER wszedł na polski rynek w czasie, kiedy pojawiła się nadzieja na dynamiczny rozwój kas chorych i była szansa na powstanie prywatnych ich form. Niestety ta szansa nie została zrealizowana. Mimo to przez wiele lat promowaliśmy, jako prekursorzy, prywatne ubezpieczenia zdrowotne, czekając na korzystne zmiany ustawowe. I wydaje się, że znowu wraca klimat sprzyjający rozwojowi ubezpieczeń zdrowotnych. Nie jest on, jak na razie, związany ze zmianami prawa, czy struktur organizacyjnych w sektorze świadczeń medycznych, ale z bardzo trudną sytuacją w służbie zdrowia, a w tym z wprowadzonymi przez Narodowy Fundusz Zdrowia limitami badań specjalistycznych. Szpitale publiczne nadal działają w niezwykle trudnych warunkach, mimo wprowadzenia w nich szeregu korzystnych zmian organizacyjnych czy modernizujących ich wyposażenie medyczne. W każdym razie nie wszyscy pacjenci mogą liczyć na szybki dostęp do koniecznego świadczenia medycznego za rozsądną cenę. I myślę, że to skłania ludzi do namysłu nad alternatywami. INTER i nasze ubezpieczenia są na to odpowiedzią.

Czy znaczy to, że jest taka tendencja, że im gorzej trzyma się NFZ, tym większe szanse rozwoju mają ubezpieczyciele prywatni? Czy można mówić o takiej współzależności?

- Mam takie wrażenie, że Narodowy Fundusz Zdrowia wykorzystuje swoje środki coraz lepiej. Pracownicy Funduszu uczą się na swoich błędach, a dyskusje między NFZ a świadczeniodawcami są coraz bardziej rzeczowe i profesjonalne choć proces ten nie jest szybki. W systemie jest też coraz więcej pieniędzy, gdyż składka zdrowotna powoli rośnie. Z drugiej strony gwałtownie rosną wydatki z NFZ na leki, co powoduje zmniejszenie puli na inne świadczenia medyczne. Jedno jest pewne trzeba skończyć z fikcją, że państwo polskie ze składki zdrowotnej może zapewnić bezpłatne leczenie wszystkich obywateli w pełnym zakresie. Zwróćmy uwagę na kilka spraw. Po pierwsze - polskie społeczeństwo ma najniższy w Europie współczynnik zatrudnionych, wobec czego globalnie wpływające do Funduszu pieniądze nie są wielkie. Jest to ok. 33 mld zł. Za te pieniądze trzeba zapewnić prawie wszystko. Po drugie - mamy coraz więcej ludzi starszych, średnia długość życia mężczyzn to dziś 72 lata, a kobiet 78 lat. To powoduje, że liczba osób w wieku poprodukcyjnym, którymi musi zająć się służba zdrowia, jest dramatycznie większa niż było to w przeszłości. Także coraz droższe są nowoczesne procedury medyczne i obsługa szpitalna. Na marginesie trzeba powiedzieć, że te niekorzystne tendencje już dały dramatyczny wzrost wydatków na służbę zdrowia w wielu krajach, a szczególnie w Wielkiej Brytanii.

Znaczy to, że jest ostatnia chwila na zmianę. Później będzie coraz gorzej i obudzimy się z ręką w nocniku?

- Tak. Reasumując, polskie władze muszą w końcu zastanowić się nad tym, co zgodnie z konstytucją ma być finansowane ze środków publicznych czyli z NFZ, a co z innych źródeł. Dopóki nie odpowie się na to pytanie, dopóty będziemy stali w miejscu. Będą utrzymywać się pozory - abonamentowe firmy, ubezpieczenia zdrowotne ograniczone czy to terytorialnie, czy do określonych zabiegów medycznych. Przypomnę, że nasze towarzystwo oferuje ubezpieczenia zdrowotne w całym kraju, bo ma ogromną sieć placówek partnerskich, a ponadto akceptuje rachunki lekarzy niezwiązanych umową. Inni ubezpieczyciele preferują kooperację z jedną, konkretną siecią.

Czy jest coś takiego jak branżowy wspólny interes towarzystw pretendujących do odegrania istotnej roli na rynku polskich ubezpieczeń zdrowotnych? Jeśli jest, to co powinno być celem tych towarzystw?

- Nasze branżowe środowisko powinno dążyć do powstania przejrzystych regulacji prawnych, które pokażą miejsce ubezpieczycieli w systemie finansowania służby zdrowia.

Co można uznać za warunek rozwoju ubezpieczeń zdrowotnych?

- Bez wątpienia niezbędnym warunkiem jest określenie tzw. pozytywnego koszyka świadczeń gwarantowanych, czyli tego do czego państwo się zobowiązuje. To w konsekwencji określi również koszyk negatywny, czyli ten, który stworzy ubezpieczycielom ramy działania. Do tego dojdą możliwości wzbogacenia usług z koszyka pozytywnego. Tu potrzebujemy jasnych zasad podziału kosztów między NFZ i zakładami ubezpieczeń.

Najprostszą metodą przyczyniajacą się do kreowania rynku ubezpieczeń zdrowotnych byłaby możliwość podziału składki na część, która jest kontrybucją na rzecz publicznej służby zdrowia i tę, która miałaby służyć do zaspokojenia swoich własnych potrzeb. Wzorem może tu być model niemiecki i funkcjonujące tam pełne, prywatne ubezpieczenia zdrowotne.

W Polsce zastosowanie niemieckiego rozwiązania byłoby chyba na razie niemożliwe?

Rzeczywiście byłoby to przedwczesne. Przypomnę, że w Niemczech, jeżeli ktoś wypisze się z publicznego systemu, to w zasadzie nie ma już prawa do niego wrócić. Takie decyzje są podejmowane na całe życie, są nieodwołalne. W związku z tym wybór prywatnego ubezpieczyciela zdrowotnego wymaga dużego poczucia odpowiedzialności, i to odpowiedzialności obu stron umowy. Im młodszy człowiek decyduje się na wybór ubezpieczyciela prywatnego, tym ma mniejszą składkę. Jej wysokość jest dzielona na okres całego życia, tak więc, gdy ubezpieczony starzeje się, to nie płaci horrendalnych premii, tylko korzysta z tego co zaoszczędził w latach swojej młodości. W Polsce mamy ten kłopot, że ubezpieczenia zdrowotne są przede wszystkim umowami rocznymi. Nawet, gdy opiewają na wiele lat, to nikt nie zmusi Polaka do kontynuowania takiego ubezpieczenia i płacenia kolejnych składek. Polak nie musi się obawiać, że rezygnując z ubezpieczenia prywatnego nie będzie mógł pójść do lekarza. Może on zawsze wrócić do systemu publicznego. Nie ma więc podstawowego mechanizmu stabilizującego wybór ubezpieczyciela. Tak więc i w tym zakresie konieczne jest dokonanie zdecydowanych i jasnych rozstrzygnięć.

Powstaje pytanie: jak ubezpieczyciel prywatny może zaoferować ubezpieczonemu korzystniejsze składki, skoro nie wie jak długo on z nim zostanie? W każdej chwili ubezpieczony może opuścić swojego prywatnego ubezpieczyciela i przejść do konkurencji albo do systemu publicznego.

Korzystając raz jeszcze z niemieckiego przykładu zauważmy, że tam przejście do konkurencyjnego ubezpieczyciela prywatnego jest zdecydowanie utrudnione, gdyż wiąże się ze znaczną zwyżką składki.

Ale chyba istnieje w Niemczech jakiś modus vivendi między konkurującymi ze sobą graczami rynkowymi, który pozwala na zmianę ubezpieczyciela?

- Dopiero zaczyna się dyskutować o tym problemie. Młody człowiek w Niemczech, płacąc składki buduje rezerwy na finansowanie swojego ubezpieczenia w późniejszych latach życia. Rozstając się z dotychczasową firmą musi się on liczyć z utratą tych rezerw. O możliwości przekazywania rezerw między ubezpieczycielami dyskutuje się w Niemczech bardzo gorąco w tej chwili. Raz jeszcze powtarzam - wybór ubezpieczyciela to jest bardzo poważna decyzja. U nas nikt takiej odpowiedzialności nie czuje, bo po prostu nie ma takiej potrzeby. Zawsze pozostaje Narodowy Fundusz Zdrowia.

Chyba będzie bardzo trudno zmienić utrwaloną w Polsce mentalność i sposób podejścia do sprawy ubezpieczeń zdrowotnych. Proces ten może trwać całe lata i rozłoży się na pokolenia.

- Wierzę, że Polacy uczą się wyjątkowo szybko. Pokazują to ostatnie lata. Dowodem jest chociażby rozkwit polskiej przedsiębiorczości. Trzeba jednak przyznać, że mimo to zostało w nas przyzwyczajenie do państwa opiekuńczego. Znacząca część społeczeństwa nie jest skłonna lub nie ma warunków do rezygnacji z państwa, które gwarantuje opiekę zdrowotną, nawet jeśli jej poziom nie jest zadowalający. Dlatego proces zmiany postrzegania ubezpieczeń zdrowotnych będzie postępował stopniowo i warto pytać, jak go przyspieszyć.

Przypomnijmy, że duże wzmocnienie tempa rozwoju ubezpieczeń zdrowotnych jest po części spowodowane wejściem w życie, od 1 stycznia 2004 roku, przepisu mówiącego, że składka zdrowotna dla pracowników jest kosztem uzyskania przychodu przez przedsiębiorstwo. Podobne rozwiązanie dla osób fizycznych polegające na możliwości odliczenia od podatku lub podstawy do jego naliczenia składek na ubezpieczenie zdrowotne dałoby jak sądzę duży impuls do rozwoju prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych. Dlaczego tego nie promować?

Odpowiedź chyba jest prosta. Fiskus boi się utraty pieniędzy w budżecie i pogłębienia się, i tak nie małego, deficytu kasy państwowej.

- Myślę, że przyjęcie tego rozwiązania nie spowodowałoby, aż tak znacznego spadku wpływów do budżetu. Część obrotów wyszłaby przecież z szarej strefy. A plusem byłoby wygenerowanie dodatkowych środków, które wchodząc do systemu, poprawiłyby infrastrukturę medyczną, zwiększyły konkurencję i stworzyły sensowne zasady współdziałania podmiotów świadczących opiekę zdrowotną.

Wróćmy jednak do wspólnego interesu ubezpieczycieli prywatnych. Czy jest szansa na wspólny front ubezpieczycieli zdrowotnych?

- Myślę, że zakłady ubezpieczeń powinny się w tej sprawie zjednoczyć. Niedawno prezes PIU prosił Zarządy o wnioski do planu działania na 2006 rok. Zgłosiłem właśnie sprawę ubezpieczeń zdrowotnych

Ale przecież w PIU działa komisja ubezpieczeń zdrowotnych.

- Dokładnie rzecz biorąc to istnieje grupa ds. ubezpieczeń zdrowotnych, a nie komisja. Oczywiście chciałbym, by w ramach PIU powstał Komisja, gdyż jej ranga i możliwości wpływania na rzeczywistość będą większe. Sądzę, że ubezpieczyciele muszą stworzyć lobby, oczywiście w tym pozytywnym znaczeniu tego słowa, które będzie działać na rzecz promocji ubezpieczeń zdrowotnych. Trzeba usiąść razem przy stole i zastanowić się, co jest dobre dla polskiej służby zdrowia, pacjentów i zakładów ubezpieczeń. Jest na pewno potrzeba, jeśli nie kształtowania rzeczywistości, to przynajmniej jej współkształtowania. Jeśli tego nie zrobimy, to ktoś zadecyduje za nas i będziemy znowu przez wiele lat narzekać, że nie ma odpowiednich warunków do rozwoju ubezpieczeń zdrowotnych.

W każdym razie redakcja „Gazety Ubezpieczeniowej” już teraz proponuje zorganizowanie czwartkowego śniadania ubezpieczeniowego, czyli naszego okrągłego stołu dla kilku prezesów zainteresowanych ubezpieczycieli, które poświęcone zostałoby perspektywom rozwoju ubezpieczeń zdrowotnych. Przynajmniej na łamach gazety moglibyśmy zasugerować niezbędne rozwiązania w zakresie ubezpieczeń zdrowotnych. Byłby to może początek owego sojuszu, o którym Pan wspomina.

- Zawsze chętnie wezmę udział w takim śniadaniu, gdyż jest potrzeba organizowania takich przedsięwzięć. Wbrew powszechnej opinii mamy naprawdę niewiele czasu,. Jeżeli profesor Religa ma za dwa lata przedstawić swój plan, to przynajmniej w ciągu roku muszą powstać jego zręby. Aby mieć wpływ na taki plan, musimy zacząć działać już teraz.

Ponieważ rozmawiamy w ostatnich dniach 2005 roku, więc nie uniknie Pan Prezes pytania o plany dotyczące ubezpieczeń zdrowotnych na przyszły rok. Jakie one są? W którą stronę zmierza INTER Polska?

- W naszej firmie lubimy mówić o rzeczach, które działają, są wdrożone, choćby pilotażowo, do których się rzeczywiście przekonaliśmy. Obecnie przygotowujemy dwa projekty, które są sprawdzane. Niestety tylko tyle mogę powiedzieć, więcej o nich w styczniu przyszłego roku. Powtórzę jeszcze raz: najbardziej zależy mi na tym, aby ubezpieczyciele zjednoczyli w 2006 roku swoje siły w pracy nad projektem kształtowania i stabilizowania pozycji prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych. Trzeba pamiętać, że ubezpieczyciele muszą być neutralni względem polityki, ale na pewno nie mogą być neutralni wobec rozwiązań, które polityka proponuje. Tak więc w sprawie ubezpieczeń zdrowotnych musimy mówić mocnym i własnym głosem.

Koniec roku to także czas posumowań i bilansów. Czy upływający rok przyniósł towarzystwu INTER Polska sukces rynkowy? Czy udało się zrealizować plany strategiczne i operacyjne firmy?

Mamy wielki sukces w ubezpieczeniach zdrowotnych. O kilkaset procent wzrosła składka we wszystkich segmentach, zarówno w ubezpieczeniach grupowych jak i indywidualnych. Dodatkowo jeszcze, i to mnie bardzo cieszy, udało się stworzyć know-how sprzedażowe w tym zakresie, co bardzo dobrze rokuje na rok następny. Jesteśmy zadowoleni też z naszych produktów majątkowych, które dobrze się rozwijają i mają niską szkodowość. Będziemy zatem odważniej akceptować ryzyka w roku 2006 dbając jednocześnie o optymalizację wyniku technicznego. Nie oferujemy już OC komunikacyjnego Zmniejszyliśmy też nasze zaangażowanie w OC większych jednostek służby zdrowia, gdyż niesie to ze sobą ryzyko nie do uniesienia dla takiej firmy jak nasza. Z tego wynika spadek składki w ubezpieczeniach majątkowych. W ubezpieczeniach życiowych mamy stały postęp, którego tempo jednak mnie osobiście nie zadowala. W kontekście tego roku patrzę na rok 2006 ze sporym optymizmem. Wracając do głównego tematu, czyli ubezpieczeń zdrowotnych pozwolę sobie wyrazić nadzieję, że będziemy w stanie skonsolidować się jako środowisko i wypracować niezbędne rozwiązania, które pozwolą budować nasze portfele z trochę większą ufnością w przyszłość.

Często narzeka się na niski poziom świadomości ubezpieczeniowej Polaków. Wszyscy jesteśmy zainteresowani edukacją ubezpieczeniową społeczeństwa i kształtowaniem jak najlepszego wizerunku ubezpieczycieli w oczach rodaków. Niestety zdarzają się przykłady, zwłaszcza w zakresie postępowań związanych z likwidacją szkody, które nie budują wśród potencjalnych klientów zachęcającego image towarzystw. W związku z tym jest kluczowe pytanie, co, według Pana, jest podstawowym obowiązkiem ubezpieczyciela?

- Jego podstawowym obowiązkiem jest wypłacanie odszkodowań w sytuacjach zdefiniowanych w ogólnych warunkach. Jeśli ubezpieczyciel na etapie likwidacji szkody odwraca się plecami do ubezpieczonego, to występuje nie tylko przeciwko jednemu konkretnemu klientowi, ale przeciwko wszystkim klientom i również przeciwko swojej konkurencji i całemu rynkowi. Najwyższa pora, żeby wszyscy to zrozumieli.

Życząc Panu i towarzystwu INTER Polska kolejnego dobrego roku, dziękujemy za interesującą rozmowę.

Bożena M. Dołęgowska-Wysocka i Jerzy Kowalski

***

INTER Versicherungen znajduje się od lat w czołówce grup ubezpieczeniowych w Niemczech, jest liderem w sprzedaży ubezpieczeń zdrowotnych oraz produktów skierowanych do branży medycznej i rzemiosła. Przypis ze sprzedaży ubezpieczeń grupy INTER Versicherungen wynosi rocznie ponad 700 mln euro.

Grupa INTER Versicherungen to kilka przedsiębiorstw ubezpieczeniowych zatrudniających w sumie ponad 3.000 pracowników. Siedziba Centrali grupy znajduje się w Mannheim.
W skład grupy wchodzą:
INTER Krankenversicherung AG
Towarzystwo ubezpieczeń wzajemnych założone w 1926 roku w Ludwigshafen nad Renem. Należy do dużych towarzystw prowadzących prywatne ubezpieczenia zdrowotne.


INTER Lebensversicherung AG
Towarzystwo wywodzące się z tzw. VOHK - Zakładu Ubezpieczeń Wschodnioniemieckich Izb Rzemieślniczych, którego początki sięgają 1908 roku. Prowadzi sprzedaż indywidualnych i grupowych ubezpieczeń na życie.

INTER Allgemeine Versicherung AG
Towarzystwo założone w 1981 roku. Oferuje ubezpieczenia majątkowe i osobowe.
Grupa INTER jest w Polsce głównym akcjonariuszem dwóch towarzystw ubezpieczeniowych - Towarzystwa Ubezpieczeń INTER Polska S.A. oraz Towarzystwa Ubezpieczeń INTER-ŻYCIE Polska SA.

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne