REKLAMA
PIT 2023

Fałszywa wiadomość podniosła akcje WeWork o 150 proc. 4 dni później przyszła upadłość

Michał Misiura2023-11-07 09:01redaktor Bankier.pl
publikacja
2023-11-07 09:01

Doniesienia sprzed tygodnia okazały się prawdą w przeciwieństwie do fałszywej informacji, która w ostatni piątek na krótko podbiła notowania WeWork o 150 proc. Być może był to ostatni wyskok akcji "najbardziej wartościowego" amerykańskiego start-upu, który został właśnie oficjalnie bankrutem.

Fałszywa wiadomość podniosła akcje WeWork o 150 proc. 4 dni później przyszła upadłość
Fałszywa wiadomość podniosła akcje WeWork o 150 proc. 4 dni później przyszła upadłość
fot. Gianna Stadelmyer / / Shutterstock

W poniedziałek 6 listopada WeWork złożył wniosek o upadłość w Stanach Zjednoczonych. Z wniosku o ochronę przed wierzycielami, który trafił do sądu w New Jersey, wynika, że spółka ma do spłacenia 50 mld dolarów zobowiązań. Zajmujący się wynajmem przestrzeni biurowych start-up notował straty nieprzerwanie od wielu kwartałów i stara się renegocjować kosztowne umowy z właścicielami budynków.

Biznes wspierało wielu głośnych inwestorów, w tym banki z Wall Street (m.in. JPMorgan Chase), firma venture capital Benchmark oraz japoński konglomerat SoftBank Group, który stał się głównym udziałowcem firmy. Gigant przeznaczył na jej rozwój miliardy dolarów i jest w posiadaniu 60% udziałów WeWork.

Akcje spółki dosięgły w ostatnich dniach liczne zawirowania. W piątek w handlu posesyjnym kurs WeWork wystrzelił po pojawieniu się fałszywej wiadomości o możliwym wykupieniu spółki. Według informacji opublikowanej w BusinessWire Cole Capital Funds miał zgłosić chęć wykupienia 51 proc. udziałów po 9 dolarów za akcję.

Proponowana cena była o 8,16 dol. wyższa od notowań spółki z 2 listopada. W wyniku doniesień akcje WeWork wzrosły o ponad 150 proc., przebijając poziom 2 dol., po czym gwałtownie spadły, gdy informacja o przejęciu została zdementowana.

Wystrzał akcji WeWork po fałszywej informacji o negocjacjach ws. przejęciu spółki (Tradingview)

Wcześniej 1 listopada kurs akcji WeWork przepołowił się po artykule The Wall Street Journal, w którym dziennik informował, że spółka planuje w przyszłym tygodniu złożyć wniosek o upadłość. Jak widać, doniesienia okazały się prawdą. 

Wyceniany kiedyś na 47 mld dolarów WeWork był nazywany najbardziej wartościowym amerykańskim start-upem i ulubieńcem Doliny Krzemowej. Spółka oferowała elastyczny najem powierzchni biurowych. Pod koniec czerwca posiadała lokale w 777 lokalizacjach na terenie 39 państw (także w Polsce). Od swojego debiutu spółka straciła na wartości ponad 99 proc. 

Upadek WeWork na jednym wykresie (Tradingview)

Niezły pomysł biznesowy WeWork zderzył się z fatalnym zarządzeniem w wykonaniu byłego prezesa spółki Adama Neumanna oraz trafił na najgorszy możliwy okres do realizacji. Covidowe lockdowny sprawiły, że pracownicy biur przeszli na pracę zdalną. Pogorszenie warunków makroekonomicznych i gwałtowny wzrost inflacji zmusiły mniejsze firmy i start-upy, które stanowiły dużą część klientów spółki, do cięcia kosztów.

Dodatkowo właściciele lokali, w których wynajmie pośredniczyło WeWork, nie chcieli renegocjować drogich umów, firma zaczęła tracić na tym setki milionów, a później miliardy dolarów co kwartał. Jednocześnie konkurenci WeWork, którzy oferowali wcześniej długoterminowe kontrakty najmu, zmienili swoje modele biznesowe i dostosowali się do sytuacji na rynku.

Na temat losów WeWork powstał serial WeCrashed z Jaredem Leto i Anne Hathaway. Więcej o historii spółki w tekście “Kurs generatora strat odżył. Odbicie zdechłego kota?” pisał na łamach Bankier.pl Michał Kubicki.

Źródło:
Michał Misiura
Michał Misiura
redaktor Bankier.pl

Redaktor działu Rynki w Bankier.pl. Absolwent dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Inwestowaniem zainteresował się podczas studiów. Zaczynał pisząc o rynku forex i kryptowalutach, żeby z czasem przenieść się na giełdę. W Bankier.pl śledzi produkty dla inwestorów i opisuje wydarzenia na rynkach kapitałowych.

Tematy
Najtańsze konta firmowe dla oszczędzających z premią

Najtańsze konta firmowe dla oszczędzających z premią

Komentarze (13)

dodaj komentarz
rakl
prosta zasada. Jak spółka jest niemal bankrutem i pojawia się info o inwestorze to właśnie nadchodzi koniec
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
simonsoft8
pytołek and kopia, kieruje swoją shisa na jarząbek
monuz
Czyli był to nowy elastyczny sposób wynajmu. Przekręt nie polegał na sztucznym pompowaniu cen akcji a na podpisywaniu nierynkowych umów na wynajem z właścicielami nieruchomości, które regulowano kasą z kredytów bankowych. Oczywiście właściciele i prezes WeWork odpowiednio dzielili się przelewami aż przekręt urósł do takich rozmiarów,Czyli był to nowy elastyczny sposób wynajmu. Przekręt nie polegał na sztucznym pompowaniu cen akcji a na podpisywaniu nierynkowych umów na wynajem z właścicielami nieruchomości, które regulowano kasą z kredytów bankowych. Oczywiście właściciele i prezes WeWork odpowiednio dzielili się przelewami aż przekręt urósł do takich rozmiarów, że banki nie mogły go już dalej udźwignąć. 777 biur za wiele miliardów, za to można postawić całe drapacze chmur a nie wynająć parę pokoi w każdym. Ale tu widać jednak wyższość gospodarki USA nad chińską. W USA w końcu bankrutujesz, w Chinach rząd roluje długi deweloperów, jak tam wszystko pier... to światowa waluta BRICS (czyli yuan) będzie tańsza niż rubel. I uprzedzając komentarze 30+ bilionów $ długu rządu USA też może się podobnie skończyć ale raczej później niż wcześniej.
tomek323
Kolejny "biznesmen" pochodzenia prawniczego wydymał gojów…
Ps. jak się okazuje nazwisko "Neumann" budzi obrzydzenie nie tylko u nas...
drzaraza
Kowalski by stracił bank nigdy!
drzaraza
Kowalski by stracił a b
drzaraza
Tych pieniędzy nie było , nie ma i nie będzie.
sterl
To kto jest w plecy te 44 mld $?
infinityhost
A czemu ten WeWork wzorem polskich transportowców nie zablokuje dróg i nie domaga się wsparcia od państwa?

Powiązane: Giełdowe kontrowersje

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki