REKLAMA

"FT": pandemia koronawirusa pogrzebała politykę oszczędności

2020-10-17 23:17
publikacja
2020-10-17 23:17
fot. David Cerny / Reuters

Międzynarodowe instytucje finansowe, które przez dekady naciskały na państwa, by prowadziły zrównoważoną politykę budżetową i wymuszały na nich oszczędności, w obliczu pandemii koronawirusa zachęcają je do pożyczania pieniędzy - pisze w sobotę "Financial Times".

"W tym tygodniu byliśmy świadkami pogrzebu polityki oszczędności. Ci, którzy kiedyś ją czcili, teraz wzywają kraje do odrzucenia ostrożności w siną dal. Fiskalna ortodoksja, praktykowana przez dziesięciolecia od czasu kryzysów zadłużenia i inflacji w latach 70. i 80. ubiegłego wieku, została zastąpiona fiskalnym aktywizmem" - pisze "FT".

Gazeta wskazuje, że w tym tygodniu podczas dorocznych posiedzeń Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego najważniejsze postaci w tych instytucjach zaczęły mówić nowym tonem. Przykładem jest główna ekonomistka Banku Światowego Carmen Reinhardt, która dekadę temu była czołową orędowniczką polityki oszczędności, a teraz rekomenduje państwom, by w czasie pandemii pożyczały pieniądze w dużych ilościach. Także sam MFW, który podczas kryzysu zadłużeniowego mówił, że wiele krajów stoi w obliczu konieczności dużych oszczędności, teraz zaleca wszystkim krajom, które mają dostęp do rynków finansowych, aby wyemitowały dług i wydawały nie zważając na późniejsze oszczędności.

Jak pisze "FT", w walce z koronawirusem zarówno gospodarki rozwinięte, jak i wiele gospodarek wschodzących chętnie skorzystało z tych rad. MFW szacuje, że państwa zwiększyły wydatki lub obniżyły podatki na łączną kwotę 11,7 bln dolarów, co stanowi 12 proc. światowego PKB. Dla porównania - nieco ponad 10 lat temu i po miesiącach sporów, kraje G20 uzgodniły pakiet stymulacyjny o wartości 2 proc. światowego PKB na dwa lata po kryzysie finansowym.

"FT" podkreśla, że jeszcze do niedawna panował konsensus fiskalny, który zakładał, że polityka powinna być ukierunkowana na długoterminową stabilność finansów publicznych. Dominował w czasie kryzysu finansowego w latach 2008-2009, a jego punktem kulminacyjnym była deklaracja ze szczytu G20 w Toronto w 2010 r., w której podkreślono "znaczenie zrównoważonych finansów publicznych" i ostrzeżono, że "kraje mające poważne wyzwania fiskalne muszą przyspieszyć tempo konsolidacji".

"Jeśli chodzi o politykę fiskalną, tym razem jest naprawdę inaczej" - pisze "FT", a zastanawiając się, dlaczego nastąpiła taka zmiana, wskazuje na trzy główne przyczyny - gorzkie doświadczenia ostatniej dekady, zmienione okoliczności i samą politykę.

Jak zwraca uwagę, nie ma wątpliwości, że druga dekada XXI w. była trudna dla prawie wszystkich gospodarek na świecie, a ich wzrost był znacznie niższy, niż oczekiwano w czasie szczytu w Toronto - głównie dlatego, że polityka monetarna nie dysponowała odpowiednią amunicją, aby wystarczająco stymulować gospodarki. "Polityka monetarna po prostu nie mogła zapewnić stymulacji w wysokości 11,7 bln dolarów, którym co osiągnęła w tym roku polityka fiskalna" - wskazuje "FT".

Zmienione okoliczności to fakt, że koszty zaciągania pożyczek w przypadku rozwiniętych gospodarek są obecnie bliskie zera lub nawet poniżej i prawdopodobnie tak pozostanie przez dłuższy czas. "Kraje mogą sobie pozwolić na obsługę znacznie wyższego poziomu zadłużenia, nie tworząc przy tym większego długoterminowego obciążenia dla ich finansów, ponieważ gospodarki prawdopodobnie będą rosły szybciej niż odsetki od zadłużenia" - pisze "FT" i cytuje Oliviera Blancharda, byłego głównego ekonomistę MFW, który w styczniu 2019 r. powiedział: "Emisja długu bez późniejszego zwiększenia podatków może być wykonalna".

"Wreszcie, po trudnych latach 2010. nie ma już chęci na oszczędności, więc nastroje polityczne i społeczne pasują do nowej ekonomii. Prawdopodobnie oszczędności zasiały ziarno własnej destrukcji, zwiększając poparcie dla populistycznych polityków, takich jak Donald Trump i Boris Johnson, którzy nie mieli bagażu trudnych problemów budżetowych i rzadko widzieli jakiekolwiek problemy w związku z dużymi wydatkami publicznymi" - pisze "FT".

Jak wskazuje, w Wielkiej Brytanii konserwatywny rząd Borisa Johnsona wykluczył oszczędności jako sposób na rozwiązanie problemów z finansami publicznymi kraju, a nawet w Niemczech, które są bastionem rzetelności budżetowej, politycy tacy jak minister gospodarki Peter Altmaier chwalą się teraz wprowadzeniem "największego programu stymulacyjnego wszech czasów" w odpowiedzi na koronawirusa.

"Błędem byłoby jednak stwierdzenie, że wszyscy podpisali się pod nowym konsensusem, że deficyty i dług publiczny nie mają już znaczenia. Nawet w ramach MFW istnieją napięcia. Podczas gdy dyrektor zarządzająca MFW wzywa kraje, by odważyły się robić nowe rzeczy, urzędnicy nadal wymagają oszczędności od krajów, które są zmuszone pożyczać z funduszu" - zaznacza "FT".

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

bjn/wr/

Źródło:PAP
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (4)

dodaj komentarz
innowierca
Ale przeciez "korona" jest dla systemu finansowego objawieniem.Bezkarny dodruk i kredyt i przyspieszenie likwidacji gotowki.To czego zabraniano teraz stalo sie bezkarne."Wladcy pieniadza" sie ciesza.Teraz biedni pracujacy juz nie przemienia sie w Rockefelerow.Karty zostaly rozdane.
and-owc
A uczyli: "oszczędnością i pracą Narody się bogacą". Hasło w "dupę" trzasło i zleciało z pieca jak "Abecadło".
rysiek58
póki lodówka pełna i ciepła woda leci z kranu ludzie są spokojni. Zabierz im podstawowe zasoby i zamienią się w najgorsze bestie włamujące się siłą do Twojego domu. Najniższe instynkty wezmą górę nad zdrowym rozsądkiem.
biniu
Tak oczywiscie zadluzajmy sie, od tego pustego pieniadza na pewno przybedzie nam dobr i uslug. Ze oni tak pozno na to wpadli. Nowa ekonomia, zlota rcepta na wieczne prosperity. A skonczy sie to tym samym o zawsze, wielkim glodem i wojna.

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki