Emilewicz: Podwyżka cen prądu nie będzie szczególnie odczuwalna, biorąc pod uwagę inflację

Biorąc pod uwagę inflację, wzrost cen prądu w przyszłym roku nie będzie szczególnie odczuwalny dla kieszeni Polaków - uważa minister rozwoju Jadwiga Emilewicz. Przyznała, że nie wie nic na temat jakichkolwiek prac nad ewentualnymi rekompensatami; nie są one planowane.

(fot. Adam Chełstowski / FORUM)

Emilewicz pytana była w czwartek w PR24 o jej wcześniejsze wypowiedzi, z których wynika, że w 2020 r. nie będzie rekompensat dla indywidualnych odbiorców prądu oraz jej przewidywania, że ceny prądu wzrosną o 5-7 proc. lub nawet 10 proc.

"Ja nic nie wiem o żadnych pracach legislacyjnych. A rekompensaty jakiekolwiek wymagałyby interwencji legislacyjnej, podobnie jak w ubiegłym roku. Więc, tak jak rozmawialiśmy na posiedzeniu Rady Ministrów, na przyszły rok tego typu aktywność nie jest planowana. Ostatecznie, jaka będzie cena prądu? Ja mówię o tych podwyżkach na podstawie tego, co dzieje się na towarowej giełdzie energii" - powiedziała minister.

"Patrzymy na to, co się dzieje i oceniamy ceny rynkowo. Wiemy, że ten skokowy wzrost cen w ubiegłym roku był związany ze wzrostem czegoś, co nazywam podatkiem węglowym, czyli cenami uprawnień do emisji CO2, które na początku 2018 roku były po 5 euro, a kończyliśmy rok na poziomie 26 euro. W tym roku w tej chwili te uprawnienia są na poziomie 24-25 euro więc nie mamy drastycznego cenotwórczego czynnika. Ceny na giełdzie ostatnio nawet spadły" - zauważyła.

Poinformowała, że taryfę cen prądu dla grupy G, czyli dla odbiorców indywidualnych będziemy znać gdzieś w połowie grudnia. Spółki, które produkują i sprzedają prąd, składają wnioski taryfowe w połowie listopada, a prezes Urzędu Regulacji Energetyki ogłasza taryfy w połowie grudnia.

"Więc to są moje szacunki na podstawie danych z rynku po prostu. A biorąc pod uwagę jeszcze wskaźnik inflacyjny za ubiegły rok i za ten rok, to - jeśli to podwyżki w ogóle miały być - jest to 5-7 proc., tego rzędu, o którym wspomniałam" - wyjaśniła.

Emilewicz pytana też była, jak to się ma do wcześniejszych zapowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego i wicepremiera Jacka Sasina, że rząd postara się, aby podwyżek dla indywidualnych odbiorców nie było. Prowadzący zwrócił uwagę, że na razie nie ma żadnych aktów prawnych w tej sprawie.

"W tej chwili nie ma powodu, żebyśmy jakieś akty prawne generowali, dlatego że nie znamy tych cen. Będziemy je znać - tak jak powiedziałam - w połowie grudnia. Więc dlatego byłabym ostrożna, na pewno nie eskalowałabym problemu. Jeżeli weźmiemy pod uwagę stopę inflacyjną, to nawet jeżeli tutaj żadnej interwencji by nie było, to ten wzrost nie będzie jakimś naprawdę szczególnie odczuwalnym w kieszeniach" - oceniła.

Zaznaczyła, że duży przemysł jest zabezpieczony, bowiem w zeszłym roku uchwalono ustawę o rekompensatach dla przemysłu energochłonnego. Będzie on mógł z nich korzystać od przyszłego roku. Jak wyjaśniła, to ponad 300 zakładów, które zatrudniają około 20 proc. aktywnych zawodowo Polaków.

"Przeznaczamy na to miliard złotych w przyszłym roku i w kolejnych latach. To jest taki schemat pomocy publicznej, który został zaakceptowany przez Komisję Europejską, który jest stosowany w wielu państwach członkowskich. A zatem naprawdę myślę, że jesteśmy zabezpieczeni, jeżeli chodzi o prąd na przyszły rok w wystarczający sposób" - podkreśliła.

Dodała, że w zeszłym roku wprowadzono też stałe rozwiązanie, czyli obniżkę akcyzy i obniżkę opłaty przejściowej. "One także sprawiają że ten ewentualny wzrost ceny nie będzie szokujący" - powiedziała.

Autor: Marcin Musiał

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 8 passenger

Czytaj:
Zajebie...y Ci tyle Twojej kasy w podatku inflacyjnym, że nawet nie odczujesz już tej podwyżki prądu...
A teraz serio - ma ktoś pomysł jak uchronić oszczędności? Funt, dolar, frank, czy kruszce?

#DojnaZmiana

! Odpowiedz
0 1 eresan

Dywersyfikuj - sytuacja teraz jest bardzo niepewna. Euro boryka się z brexitem i szalonymi Włochami, Dolar jest deptany przez Trumpa. Funt to od kilku lat czysty hazard. Frank zależy od jednej decyzji politycznej która może nastąpić za 5 minut lub za 5 lat. Na kruszcach jest potężna spekulacja.

Moim zdaniem podział portfela między złoto, srebro, euro, franka i yena. To raczej nie da dużo realnie zarobić, ale daje mocne zabezpieczenie przed szaleństwem polityków i banksterów. Kruszce oczywiście fizyczne, absolutnie nie derywaty.

Może ktoś ma lepszy pomysł?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 18 azmodhan

Ja tu czegoś nie rozumiem. Dziś dostałem informację z Taurona, że od pierwszego stycznia cena prądu idzie w górę o... 48%. Ja jestem średnim odbiorcą ok 30 MW miesięcznie.
I teraz tak, mali odbiorcy nie odczują lub w ogóle nie będzie podwyżek dla małych.
Dużym zrekompensuje rząd.
A ja k... znowu mam za to wszystko płacić do ciężkiej !@#$@#$%!!!!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 16 eresan

Jak rodzina płaci za prąd raz 223 a innym razem 253 to może rzeczywiście nie zauważyć, że w nowym roku zapłaci raz 245 a innym razem 278 zł.

A jak zdrożeją bilety komunikacji miejskiej, pkp, wzrosną czynsze - to przecież wina nie rządu tylko samorządowców. A już cena chleba i masła to nie ma żadnego związku z prądem.

VAT też przecież jest dla przeciętnego polaka "nieodczuwalny"

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 27 nostromo25

Z jednym musimy sie zgodzic - pani Jadwiga podwyzek nie odczuje.

! Odpowiedz
8 8 _jasko

Podwyżka cen energii elektrycznej o 10 % nie będzie odczuwalna, bo nikt nikogo nie zmusza do życia w celibacie.

! Odpowiedz
18 16 andre92

Podwyżki to akurat wina wszystkich rządów od 30 lat że nie potrafiły stopniowo wygaszać górnictwa i przechodzić na energie atomową - nawet w tym roku oddano kolejne bloki elektrowni węglowych i mimo zapewnień ze to juz ostatnie tego typu inwestycje - to nie ma żadnej ustawy która by zakazywała stawianie takich bloków - a wiadomo ze amortyzacja to potem pewnie z 30 - 40 lat -

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
7 1 passenger

Przecież podwyżka wynika z opłat za CO2 i nie idzie ta kasa do energetyki tylko do brukselskich urzędników. podziękuj PO i Kopaczowej, która się na to zgodziła.

! Odpowiedz
26 25 ajwaj

""bowiem w zeszłym roku uchwalono ustawę o rekompensatach dla przemysłu energochłonnego""

- a ta kasa na rekompensaty to skad ??? Moze ze Srebrnej od rekina-developera Kaczynskiego ?
Czy sa to podatki wg. Emilewicz "nieodczuwalne" tzn. w czapce niewidce :)

! Odpowiedz
10 33 markust71

Sam nie wiem, co bardziej poraża - pisiorska logika, czy poziom tych, którzy to łykają :D
Upraszczając inflacja to zjawisko polegające na tym, że za tę samą nominalnie pensję każdego dnia możemy kupić coraz mniej. Inflacja zależy bezpośrednio od stopnia wzrostu cen na rynku, a nie wysokości wynagrodzeń. Jeśli ceny energii rosną, rosną ceny wszystkiego, co wymaga energii do wytworzenia, a wzrost cen energii nie powoduje wzrostu wynagrodzeń, ergo - wzrasta inflacja. A tu słyszymy, że jak energia zdrożeje 10%, a inflacja jest 3%, to odczujemy to jako "tylko" 7% wzrostu kosztów życia. Gdyby wynagrodzenia wzrosły 10% przy inflacji 3%, to odczulibyśmy poprawę o 7% - to by się zgadzało, a nie od drugiej strony. Z kim się oni na łby pomieniali, to trudno określić? :D

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne