Emigracja na północ Szwecji. „Tutaj żyjesz, jak chcesz” [Tam mieszkam]

redaktor naczelna portalu Bankier.pl

Zainteresowany rozpoczęciem nowego życia w Szwecji? Przeprowadź się do Skellefteå – zachęcają władze małego miasteczka na północy kraju. Od zeszłego roku mieszkają tu Agnieszka i Konrad. Kiedy zewsząd słychać, że „dawna, dobra Szwecja się kończy”, oni mówią, że chcą tutaj zostać na zawsze.

Skellefteå to małe, 30-tysięczne miasteczko położone 750 km na północ od Sztokholmu. Przeciętnemu czytelnikowi raczej nie kojarzy się z niczym. Do niedawna im też nie. Agnieszka i Konrad Boeske*, bohaterowie kolejnego odcinka z serii "Tam mieszkam", przeprowadzili się tutaj w zeszłym roku z Poznania. Formalnie - bo on zaczynał tu studia. Nieformalnie – bo szukał studiów tam, gdzie mogliby zacząć od nowa.

– Ciężko uwierzyć, że nie zdarzyło się nic więcej? Żadnych długów, problemów ze znalezieniem pracy, czegokolwiek, przed czym trzeba by było tak naprawdę uciekać? – pyta zaczepnie Agnieszka, kiedy po naszej rozmowie sugeruję, że dla wielu czytelników powody emigracji mogą być niezrozumiałe. – Smutne, ale wygląda na to, że weszliśmy w epokę, w której polska emigracja młodego pokolenia coraz częściej będzie właśnie światopoglądowa, a nie zarobkowa – odpowiada sobie.

Agnieszka i Konrad Boeske
Agnieszka i Konrad Boeske (Archiwum prywatne)

Malwina Wrotniak: Kto to wymyślił?

Agnieszka Boeske: Cztery lata temu, podczas naszej rocznicy ślubu, powiedziałam Konradowi „Wybierz sobie państwo, wyjeżdżamy stąd”. I wyjechaliśmy.

Wyjechaliśmy czy uciekliśmy?

Agnieszka: Przeprowadziliśmy się ze względów światopoglądowych. Byliśmy zmęczeni tym, co codziennie słyszeliśmy w mediach. Wartości, o które w Polsce ostatnio tak bardzo się walczy, to nie są nasze wartości. Mam na myśli na przykład religię czy to kurczowe trzymanie się definicji rodziny. Zdecydowaliśmy się znaleźć miejsce, gdzie po prostu będzie nam się żyło lepiej. Gdzie nie będziemy musieli tłumaczyć się nikomu z tego, jak żyjemy i dlaczego dokonujemy innych wyborów niż te tradycyjnie przyjęte. Zwyczajnie nie chcieliśmy spędzić całego życia w miejscu, w którym towarzyszy nam tyle frustracji.

"Zawróceni" - historie Polaków, którzy wrócili z emigracji

W czasie kiedy jedni wyjeżdżają, inni właśnie decydują się na powrót z emigracji do Polski. Na łamach Bankier.pl opowiadamy historie jednych i drugich. Jeśli jesteś ciekaw powodów, dla których niektórzy są skłonni wrócić nad Wisłę - przeczytaj artykuły z serii "Zawróceni z emigracji".

Konrad Boeske: Podam przykład. Mieszkaliśmy w Poznaniu, gdzie pracowałem przy naprawie pianin i fortepianów. Moim szefem był starszy pan, którego naprawdę bardzo lubiłem, zresztą - lubię do dziś. Ale w miarę nasilania się w Polsce nastrojów polityczno-religijnych, czuł się coraz bardziej uprawomocniony do tego, żeby prawić mi kazania. Wyobraź sobie osiem godzin wysłuchiwania o tym, jak powinni żyć młodzi ludzie albo że nie powinni wyjeżdżać z kraju. To oczywiście nie wypędziło mnie z kraju, ale skutecznie uświadomiło, jak bardzo inna jest orientacja światopoglądowa ludzi z jego pokolenia. Na te same zjawiska patrzymy zupełnie inaczej. Nie wiem - może potrzeba czasu, żebyśmy się zrozumieli, a może po prostu my potrzebowaliśmy od tego wszystkiego odetchnąć. W Polsce ciągle towarzyszył nam brak nadziei: wstajesz rano, masz siłę, pasję i pomysły, a mimo to nic ci się nie chce, czujesz, że nie możesz się realizować tak, jak byś chciała. Po prostu nie ma do tego warunków. Nie umiem opisać dokładnie tego uczucia, ale tutaj, w Szwecji, nie ma z tym problemu.

Jak się wybiera miejsce na nowe życie, kiedy do dyspozycji jest dwieście krajów?

Agnieszka: Najważniejszym i jedynym kryterium było to, gdzie i czy w ogóle są studia odpowiednie dla Konrada. Najbardziej upodobał sobie ofertę tutaj, w Skellefteå, i tutaj się dostał. Z tego względu było nam po prostu łatwiej podjąć decyzję. Myślę, że gdybyśmy oboje byli już po studiach i dopiero wtedy zdecydowali się na wyjazd, wybór kraju, który zadowoliłby nas oboje, mógłby być na tyle trudny, że pewnie w ogóle byśmy nie wyjechali.

Konrad: Wydawało nam się, że studia za granicą będą najłatwiejszą opcją wyjazdu z kraju. Już trzy lata wcześniej robiliśmy pewne przymiarki do tego tematu, spotykając się z profesorami we Włoszech. Później okazało się, że technologia drewna jest tam akurat zamykana, wybór więc padł na inne uniwersytety. Ostatecznie obstawiłem Szwajcarię i Szwecję.

Łatwo poznaniakowi dostać się na drzewnictwo w szwedzkiej Laponii?

Konrad: Kiedy na początku uzmysłowiłem sobie, co muszę zrobić, żeby się tu dostać, pomyślałem, że nie dam rady. Trzeba było nauczyć się angielskiego, który był u mnie bardzo słaby i, jak wynikało z porównania programów, doszkolić się z matematyki na bardziej zaawansowanym poziomie. Nie mając żadnej pewności, czy się dostanę, na wszelki wypadek zrekrutowałem się też na „magisterkę” w Polsce. Dodatkowo więc przez dwa miesiące chodziłem na zajęcia, zdawałem kolokwia. W praktyce pogodzenie tego wszystkiego okazało się prostsze, niż na początku się wydawało. Najważniejsze to jak najwcześniej wiedzieć, z czym się „walczy”. Dokładnie rozpoznać warunki aplikowania, znać wszystkie wymagania i wiedzieć, jak im sprostać. Nie pozwalać sobie na niedopowiedzenia, bo może się to skończyć niemiłymi zaskoczeniami.

Agnieszka: Planowanie emigracji w ten sposób może niektórych zniechęcać, bo większość chciałaby zagwarantować sobie ciągłość studiowania. Tymczasem bywa, że po licencjacie trzeba pozwolić sobie na pół roku, czasami rok przerwy, żeby odpowiednio się przygotować i dopiąć wszystkie formalności. To niestety oznacza czekanie - i to bez pewności, jaki będzie finał.

Konrad: My nie wiedzieliśmy nie tylko czy, ale też gdzie się dostanę. Planujesz więc przyszłość swojej rodziny w Szwajcarii, a chwilę później próbujesz przenieść te same założenia do północnej Szwecji. Nie jesteś w stanie zrobić sobie projekcji życia, bo cały czas czekasz na decyzję.

Wobec czego nawet kiedy masz decyzję, nadal nie jesteś gotów na przenosiny? 

Konrad: O tym, że dostałem się na studia w Szwecji, dowiedzieliśmy się w kwietniu rok temu. Pamiętam nasze zaskoczenie, że to naprawdę się udało. Stało się już pewne, że wyjeżdżamy, ale nadal nie było wiadomo kiedy. Ciągle stresowaliśmy się, czy zdążymy załatwić wszystkie formalności, czy zrobimy to na spokojnie, czy „ na wariata”, bo w międzyczasie zachorowałem.

Agnieszka: Kiedy masz wielkie plany, często nagle zdarza się coś nieoczekiwanego. Tuż przed naszym wyjazdem Konrad trafił do szpitala na dłuższy czas z zapaleniem opon mózgowych. Jednocześnie więc walczyliśmy o to, żeby go wyleczyć i szukaliśmy sobie mieszkania w Szwecji.

Konrad: Całej sprawy nie ułatwiał fakt, że przecież mieliśmy trafić do małej miejscowości na północy kraju. Pewnie znacznie łatwiej byłoby przygotować się na emigrację do Sztokholmu.

Łatwiej jest chyba wtedy, kiedy czujesz pewien rodzaj ulgi.

Agnieszka: Mimo że chcieliśmy wyemigrować, nie byłam szczególnie optymistycznie nastawiona do przenosin na Północ. Początkowo przerażał mnie ten chwilowy brak stabilizacji i nowe otoczenie, po którym nie wiadomo, czego się spodziewać. O wiele chętniej wyjechałbym na przykład do Wielkiej Brytanii albo do Kanady, gdzie mogę swobodnie posługiwać się językiem miejscowych i od początku będę zrozumiana. I chociaż wiedziałam, że tutaj też dogadam się angielsku, to z tyłu głowy pozostawała świadomość, że kiedyś trzeba będzie nauczyć się lokalnego języka.

"Nie wiedzieliśmy nie tylko czy, ale też gdzie się dostanę. Planujesz więc przyszłość swojej rodziny w Szwajcarii, a chwilę później próbujesz przenieść te same założenia do północnej Szwecji"
"Nie wiedzieliśmy nie tylko czy, ale też gdzie się dostanę. Planujesz więc przyszłość swojej rodziny w Szwajcarii, a chwilę później próbujesz przenieść te same założenia do północnej Szwecji" (Archiwum prywatne)

Konrad: Bałem się, że Aga będzie tu trochę znudzona. Trudno mi było wyobrazić sobie ją jako kogoś, kto cieszy się z emigracji do zimnego kraju. Jest raczej typem dziewczyny z miasta, która woli w sukience pospacerować po plaży, niż przy minus dwudziestu stopniach zasuwać w grubej kurtce i śniegowcach. A teraz, dziwna sprawa, to ona namawia mnie do zostania tutaj na stałe.

Po niespełna roku. To znaczy, że uniknęliście nieuniknionych, wydaje się, trudnych początków?

Agnieszka: Wcale nie. Kiedy kilka lat temu zdecydowaliśmy, że w przyszłości wyemigrujemy, chcieliśmy podjąć jakieś konkretne kroki, które przybliżą nas do tego celu. Najbardziej oczywistym było oszczędzanie. Odkładaliśmy pieniądze przez trzy lata, część rzeczy sprzedaliśmy, ale to i tak nie wystarczyło, żeby przy wyjeździe do Szwecji zadeklarować wymaganą sumę, potężną jak na polskie warunki, która miała odpowiadać kwocie potrzebnej do utrzymania siebie i członka rodziny przez rok (potrzebny był wyciąg z banku potwierdzający posiadanie kwoty 60 tys. zł na koncie). Doznaliśmy też szoku cenowego, kiedy pojechaliśmy na pierwsze zakupy, zaparkowaliśmy pod Lidlem i dostaliśmy 400 koron (ok. 200 zł) mandatu, nie wiedząc, że trzeba było pobrać jakiś bilet. Pomyśleliśmy wtedy, że przecież co chwilę będziemy popełniać jakiś błąd, bo jako przyjezdni nie wiemy wszystkiego, aż w końcu po miesiącu zbankrutujemy i trzeba będzie wrócić do Polski. Ale człowiek szybko przyzwyczaja się do nowych warunków – po miesiącu ceny, które jak na poznańskie warunki wydają się horrendalne, stały się dla nas normalne. Pamiętajmy jednak, że pensje też stoją tu na zupełnie innym poziomie, co równoważy obie strony domowego bilansu.

Konrad: Wydaje mi się, że przygotowaliśmy się do tej emigracji tak dobrze, jak było można. Przed wyjazdem szukaliśmy wielu konkretnych informacji na szwedzkich rządowych stronach internetowych. Szacując przyszłe wydatki, staraliśmy się omijać fora, bo tam ile osób, tyle opinii. Chcieliśmy jak najwięcej rzeczy przywieźć z Polski, żeby nie szukać ich na miejscu, bo kupowanie bez wiedzy, jak zrobić to taniej, może być naprawdę bolesne dla portfela. Zapakowaliśmy więc produkty o długim terminie przydatności w opony, które przez dwa tysiące kilometrów wieźliśmy tu razem m.in. z pościelą, no i psem. Nie było to łatwe.

Agnieszka: …ale mamy takie podejście, że jeśli się czegoś chce, to można to zrobić.

Konrad: Każdy kraj ma swoją specyfikę i inne wymagania wobec imigrantów. W Szwecji była potrzebna duża kwota, ale z kolei gdybyśmy przenosili się na inny kontynent, problematyczne pewnie byłyby formalności obowiązujące Europejczyków. Grunt to odpowiednio wcześnie pozyskać potrzebne  informacje i mieć choćby rok na spokojne przygotowanie się.

Agnieszka: Bardzo podziwiam ludzi, którzy rzucają wszystko i nagle wyjeżdżają do innego kraju. Trzeba mieć silną psychikę i dużo determinacji, żeby na początku nie zjadły cię nerwy z powodu tego, że nie masz załatwionego mieszkania czy pracy. Oczywiście da się i tak. My jednak staraliśmy się zrobić tyle, ile można, żeby ułatwić sobie początek.

Obok wpadek jak pod Lidlem były też dobre zaskoczenia?

Konrad: Studia. Wiedziałem, że Szwedzi to kreatywne społeczeństwo, ale nie sądziłem, że aż tak mocno przełoży się to na moje kształcenie. Że przemysł drzewny jest tutaj dobrze rozwinięty, nie jest żadnym zaskoczeniem, wszyscy znamy Ikeę. Pozytywnym zaskoczeniem było raczej to, że jest tu tak dużo miejsca na moje pomysły. Zacznijmy od tego, że na zajęcia nie chodzisz codziennie – masz jeden lub dwa przedmioty, raz lub dwa w tygodniu spotykasz się ze swoim prowadzącym. Na roku jest nas tylko czterech, więc atmosfera jest bardzo rodzinna. Poza tym przez cały czas pracujesz sam – czytasz artykuły naukowe, prowadzisz badania - przypominasz researchera, którego celem jest zaprezentowanie swoich sposobów rozwiązania danego problemu. Podam przykład: w ramach projektu studenckiego na Udoskonalaniu produkcji w drzewnictwie jeździmy do konkretnego przedsiębiorstwa udoskonalać jedną, wskazaną komórkę organizacyjną. Na końcu musisz napisać raport ze swoich badań i wręczyć go firmie.

"Wyjeżdżaliśmy na zarośniętą drzewami północ Europy i spodziewaliśmy się, że nic więcej tutaj nie ma"
"Wyjeżdżaliśmy na zarośniętą drzewami północ Europy i spodziewaliśmy się, że nic więcej tutaj nie ma" (Archiwum prywatne)

To naprawdę bardzo motywujące, gdy wiesz, że ktoś faktycznie rzuci na to okiem, a może nawet wdroży w życie twój pomysł. Nie piszesz do szuflady, dla profesorów, ale czujesz, że jesteś potrzebny i masz realny wpływ na otaczający cię świat. Szwedzi mają pieniądze na technologię i rozwój – a to jest bardzo ważne, kiedy jesteś młoda i masz dużo pomysłów. Wtedy potrzebujesz, żeby ktoś dał ci pole do doświadczeń, licząc się z tym, że będziesz popełniać błędy. Studia dały mi nadzieję na dobre przygotowanie się do pracy. Czuję spokój związany z tym, że po szkole znajdę zajęcie, które pozwoli mi spokojnie utrzymać rodzinę.

Jeszcze tylko ten szwedzki.

Konrad: Kluczowe to próbować porozumiewać się w tym języku, nawet jeśli znasz go tak słabo, jak ja. Szukałem tutaj pracy na wakacje i początkowo wysyłałem CV po angielsku. Żadnego odzewu. Odpowiadali mi (zresztą po szwedzku), że dziękują za aplikację, ale tym razem zdecydowali się przyjąć kogoś innego. Czas płynął, w końcu więc przetłumaczyłem życiorys i w któryś piątek rozesłałem go w e-mailach napisanych po szwedzku, ale zaznaczam - na bardzo podstawowym poziomie. Pierwsza propozycja pracy przyszła zaraz po weekendzie.

Agnieszka: Najważniejsze to się przełamać. Staram się mówić po szwedzku jak najczęściej, chociaż wiem, że popełniam błędy. Szwedzi doceniają te próby i mocno zależy im, żeby imigranci uczyli się języka. Ja zaraz po przyjeździe zapisałam się na kurs w ramach państwowego programu. Do takiej szkoły chodzisz codziennie, na pięć godzin. Jest na bardzo wysokim poziomie, a wiem, jak może wyglądać nauka języków, bo wcześniej w Polsce studiowałam filologię. Jeśli tylko chcesz, nauczą cię tam szwedzkiego. Ja po kilku miesiącach opanowałam go w stopniu komunikatywnym na tyle, żeby podjąć pracę w restauracji. Zaczęłam przeglądać oferty, kiedy nasze oszczędności zaczęły się kończyć. Przyszło dużo propozycji. Tutaj, na Północy, nawet z tylko podstawową znajomością szwedzkiego, nie ma problemu ze znalezieniem zatrudnienia. Warunki też są po prostu fair – nie ma „śmieciowych” umów, a za pracę po godzinach czy w weekendy dostaję dodatkowe pieniądze. Trzeba być jednak gotowym, że pracodawca nie będzie prowadził cię za rękę. Ważna jest twoja inicjatywa i samoorganizacja.

Władze Skellefteå nie silą się na skromność: zachwalają miasteczko jako doskonałe dla obcokrajowców, którzy chcą rozpocząć nowe, lepsze życie w Szwecji. Widzę więc całą masę zdjęć malowniczych okolic, ale też obietnicę, że to tutaj koncentruje się sektor kreatywny i biznesowe innowacje z całej Północy.

Agnieszka: Kiedy było już pewne, że przeprowadzamy się do Skellefteå, okazało się, że wszyscy wskazują to miasto jako ośrodek skupiający firmy głównie z dwóch branż: drzewnej i start-upowej (co było dla nas idealnym połączeniem, bo wcześniej w Poznaniu pracowałam przy rozwijaniu start-upu).

"Przeprowadź się" - bez ogródek zachęcają władze szwedzkiego miasteczka Skellefteå
"Przeprowadź się" - bez ogródek zachęcają władze szwedzkiego miasteczka Skellefteå (portal.skelleftea.se)

To małe miasto, ale bardzo prężnie działające. Uruchomiło wiele programów wspierających rozwój nowych przedsiębiorstw i inkubatory, które obejmują firmy z całej Północy, także z terenów Norwegii i Finlandii. Zaobserwowaliśmy, że tutaj na Północy każde miasteczko stara się specjalizować w czymś innym: Luleå poszło w przemysł, Kiruna w astronautykę, Umeå w medycynę. Starają się inwestować głównie w to, bo wiedzą, że to stanowi o ich przewadze. Do tego, o czym opowiadał Konrad, czuć, że przemysł i nauka mocno ze sobą współpracują. Zaskoczeniem było też tutejsze podejście, w ramach którego zawody powszechnie uznawane za męskie już na uniwersytecie reklamowane są jako właściwe także dla kobiet. I faktycznie widać, że kobiety wykonują taką pracę – prowadzą TIR-y czy pracują w policji, w wyłącznie damskich patrolach. Nie ma tu też wyraźnych dysproporcji pomiędzy różnymi grupami zawodowymi – lekarz nie jest postrzegany jako ktoś znacznie ważniejszy niż pielęgniarka, sprzedawca czy ktoś wykonujący pracę, do której nie potrzeba studiów. Tych różnic nie widać też w płacach – owszem, są, ale nie tak znaczące, jak można by się spodziewać.

I można by uwierzyć, że to taka prawie idylla, gdyby nie coraz częstsze doniesienia, że kraj nie jest już tą samą gwarancją dobrobytu, co kiedyś. Że na wierzch wychodzą problemy - a najgłośniejszemu na imię „uchodźcy”.

Konrad: Pewnie cię rozczarujemy, ale sami nawet nie wyobrażaliśmy sobie, że może być nam tutaj tak dobrze, że życie może tak wyglądać.

Agnieszka: Uchodźcy, o których mówisz, oczywiście są, ale w tej naszej północnej społeczności nie stanowią problemu – nie przyczyniają się do przeludnienia czy gettoizacji. Nie doświadczyliśmy nawet podobno typowego dla Szwedów dystansu wobec obcych. Tutaj miejscowi są wręcz spragnieni kontaktu z nowymi osobami. Nawiązywaniu relacji sprzyja też noc polarna, wskazywana przecież jako jeden z minusów życia na Północy. Tymczasem wtedy życie towarzyskie kwitnie – wszyscy są na zewnątrz, głównie uprawiając sporty zimowe.

(Archiwum prywatne)

Konrad: Myśleliśmy, że kompletnie nie jesteśmy do tego stworzeni, bo w Poznaniu spędzaliśmy wieczory głównie przed telewizorem, a okazało się, że tutaj naprawdę chce się żyć aktywnie. Łatwiej znaleźć na to nie tylko ochotę, ale też czas. Bardzo szanuje się prawo pracownika do odpoczynku i życia prywatnego. Warunki sprzyjały temu, żeby Agnieszka odkryła nowe pasje.

Agnieszka: Na razie jesteśmy w stanie ciągłego nienasycenia. Nowy miał być kraj, studia, język, a doszło do tego wiele innych, nieplanowanych aktywności.

Konrad: Udało nam się złapać tu jakiś luz. Skellefteå to ten rodzaj miejsca, gdzie jeśli sama nie stwarzasz sobie problemów, nie będziesz ich miała. Nie mamy do czynienia z żadną ze spraw, które stresowały nas w Poznaniu. Pomaga fakt, że na Północy nie jest ważna reszta Europy i jej problemy, ważne są Szwecja, Norwegia, Dania, Finlandia.

Agnieszka: Znaleźliśmy tu spokój od wszystkiego, co nas męczyło. Także od toksycznych relacji - fajnie było móc bezkarnie uciąć pewne kontakty. Mamy pracę, która pozwala zarobić na życie i wszystkie dodatkowe wydatki. Jest to do osiągnięcia bez względu na to, jakie zajmujesz stanowisko.

Konrad: Oczywiście nie wiadomo, na ile będziemy mogli sobie pozwolić za jakiś czas - czy trzeba będzie wynajmować mieszkanie, czy może kupimy sobie dom. Ale na pewno nie będzie trzeba się zapożyczać, żeby przeżyć. Wyjeżdżaliśmy na zarośniętą drzewami północ Europy i spodziewaliśmy się, że nic więcej tutaj nie ma. Tymczasem jest w tym miejscu dla nas nadzieja.

Brzmi jak deklaracja - mocna jak na dwudziestoparolatków. 

Agnieszka: Chcemy tu zostać. Na całe życie, jeśli się uda.

Konrad: Jeśli nikt nas stąd nie wygoni, to sami nie planujemy wyjeżdżać. Jesteśmy tutaj bardzo szczęśliwi. Mamy takie trochę wakacje od życia. Problemy są, ale jakby zdystansowane. Wiadomo, że nie przeprowadziliśmy się do raju, ale wobec wszystkiego, co cię spotyka, masz więcej czasu na reakcję, nie czujesz się tymi problemami przytłoczona.

"Bardzo podziwiam ludzi, którzy rzucają wszystko i nagle wyjeżdżają do innego kraju. Trzeba mieć silną psychikę i dużo determinacji, żeby na początku nie zjadły cię nerwy z powodu tego, że nie masz załatwionego mieszkania czy pracy"
"Bardzo podziwiam ludzi, którzy rzucają wszystko i nagle wyjeżdżają do innego kraju. Trzeba mieć silną psychikę i dużo determinacji, żeby na początku nie zjadły cię nerwy z powodu tego, że nie masz załatwionego mieszkania czy pracy" (Archiwum prywatne)

Ty dyktujesz warunki życiu, a nie odwrotnie?

Konrad: Tak jest. Chyba znalazłaś sens tego, co od początku starałem się przekazać. Tu żyjesz tak, jak chcesz, a nie tak, jak musisz. To nam wystarcza.

A Polska? Napisałaś mi przed spotkaniem, że wasz stosunek do kraju „jest bardzo radykalny, nie chcecie wrócić, nawet odwiedzić.”

Agnieszka: Na razie nie wybieramy się tam, nawet w odwiedziny. Być może w przyszłości, jeżeli będzie to konieczne.

Mieszkasz za granicą albo wróciłeś do Polski z emigracji? Daj nam znać. Wyślij e-mail albo odezwij się na Twitterze. Zobacz też: tammieszkam.pl.

*Agnieszka jest absolwentką studiów magisterskich na bałkanistyce i zarządzaniu, na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Konrad uzyskał licencjat z filologii polskiej na tej samej uczelni, na szwedzkim Luleå Tekniska Universitet realizuje studia magisterskie na kierunku technologia drewna.

Malwina Wrotniak

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
24 13 somalia

Infantylna treść , podróż i praca na Alasce , w Laponii czy Grenlandii , a może w gorach Auzou w Tchadzie jest dla osób lubiących samotność frajdą .......zawsze znajdzie; się ktoś do pracy na wyspach hulagu , zawsze można głupoty pisać jak autorka ' nicniewiem' o hamulcach do patelni.

! Odpowiedz
26 23 xiven

to jest właśnie przyczyna mentalnego gnicia Polski socjalistycznej i stagnacji rozwojowej

ta wszechobecna frustracja bo piramida finansowa ZUS zawali się jak nasze dzieci nie zrobią jeszcze więcej swoich dzieci, więc trzeba je poganiać i naciskać by się mnożyły

frustracja że "nasze" pieniądze idą na edukacje osób które nie chcą zostać w kraju a przecież MUSZĄ bo wszystko za nasze pieniądze...

nikt nic nie ma tu z założenia sam, każdy ma mieć wszystko za cudze i być komuś wszystko winien. nikt nie ma prawa dorobić się samodzielnie

Polski obywatel jest niewolnikiem:
-rodziców bo jak go spłodzili to musi im służyć
-państwa bo jak chodził do szkoły to musi spłacić


polak nic nie może zrobić bo wszystkim dookoła jest coś "winien" i ma robić tak i tylko to i tylko po to żeby wszystkie winy za to że żyje odkupić...

jak dokłądniej nazwać ten socjalistyczny problem? ten problem to POWSZECHNE GWAŁCENIE LUDZKIEJ WOLNEJ WOLI z którą rodzi się każdy człowiek, jest to o tyle ciekawe że na tą rzecz kładzie szczególną uwagę nasza rodzima religia katolicka ale mimo tego Polska to kocioł w którym ludzie nawzajem zamiast się rozwijać jak na zachodzie to się tylko wspólnie wszyscy tłamszą i ograniczają, młodzież cierpi to tłamszenie i chce uciekać albo poddaje się i przejmuje te wzorce żeby potem bezmyślnie wtłaczać je w głowy następnych...

jakim prawem więc ta para wyprowadziła się z kraju? otóż na mocy prawa wolnej woli danej człowiekowy przez naturę lub boga zależnie jak kto wierzy...

a co mają począć ludzie którym wydaje się że ci ludzie byli im coś winni? mają sami problem i zapłacą ze swojej kieszeni za swe urojenia bo ci ludzie nie byli niczego nikomu winni

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
7 17 and00

Ja osobiście nie mam do nich pretensji, ale:
Socjalizmem to raczej jest kształcenie się za nasze, nie tylko rodziców podatki
Śmiem twierdzić że zarówno Polska jak i Polacy rozwijają się jak "na zachodzie"
Ostatniego zadania nie rozumiem
Jak mają zapłacić z własnej kieszeni za swoje urojenia?
Mógłbyś to rozwinąć?
Bo mi się wydaje że oni właśnie już zapłacili
ps
Co do wolnej woli, to co powiesz jak pożyczysz komuś kasę, a on wykorzysta swoją wolną wole i Ci nie odda?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 34 niepelnosprawny_org

odpowiednie miejsce dla odpowiednich osób, nie chcac nikogo obrazac...

! Odpowiedz
10 50 and00

Powodzenia
Nie wspomne o zimie od września do maja, milionach komarów, latem, a temperatury dochodzą do 20 stopni.
Kolega tam mieszka, nawet go odwiedziłem, to miasteczko to centrum migracyjne dla "uchodźców" są tam w okolicy takie miasteczka gdzie większość to świeży migranci. O okolicy mówię w sensie 100km :)
W ośrodku nauki języka dla nich na WC są znaki żeby w muszlach nie myć nóg przed modlitwą, śmiesznie to wygląda.
Byłem w takim miasteczku, Jorn, sami obcokrajowcy, a jak się alkohol skończył to najbliższy sklep 70km właśnie w Skelleftea, no i to nie jest jeszcze Laponia

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
16 87 the_guru

Jako ekspert od zycia na emigracji (30 lat w roznych krajach, teraz zreszta tez) powiem 2 rzeczy:
1. zalety emigracji wyolbrzymione, wady zycia w kraju rodzinnym tez
2. emigracja to ciezki kawalek chleba, zawsze zaczyna sie od dolu i nigdy nie bedzie sie u siebie posrod swoich (dopiero drugie pokolenie). W Anglii np. jest okreslenie: Foreign born british citizen - skoro juz jestem citizen to dlaczego istotne jest aby podkreslac ze urodzilem sie w innym kraju?
Skoro tej pani odpowiada sprzatanie/serwowanie w restauracji w Szwecji zamiast praca w szkole w Polsce to jej sprawa. Polska to piekny kraj. Szkoda tylko ze kolejne rzady od 1989 za bezcen wysprzedaly majatek narodowy...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
25 51 turkusiczka

BARDZO DOBRZE ZROBILIŚCIE ,ZE WYJECHALIŚCIE ZE SWOJEGO OJCZYSTEGO KRAJU I ŻYJECIE WŚRÓD tzw "neutralności" TU W POLSCE POTRZEBA LUDZIE ,POLAKÓW, KTÓRZY CHCĄ BUDOWAĆ SWOJE ZYCIE W POLSCE POMIMO TRUDÓW CODZIENNEGO ŻYCIA..:) POZDRAWIAM I ŻYCZĘ ŻEBYŚCIE NEI ZACHOROWALI NA tzw depresje..:)

! Odpowiedz
38 58 hlisinski

Polska jest biednym krajem i nie zaproponuje takich samych warunków jak Szwecja co wykorzystują bogate kraje do drenażu naszej młodzieży co im się po prostu opłaca. Rząd PiS zrobił i tak dużo w porównaniu z tym badziewiem co było poziom materialny szczególnie dla najuboższych uległ znacznej poprawie.ale do ideału będzie jeszcze daleka droga.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
26 20 pomorzaninm

w końcu jeden rozsądny.

! Odpowiedz
5 3 superfast_jellyfish

Przed tym drenażem się nie obronisz, bo zawsze będzie kraj w ktorym komfort życia będzie wyższy.

Niższe klasy płacą podatki na wykształcenie osób z klasy średniej i wyższej, po to aby ci wyjechali i pracowali na PKB obcych krajów. Nie unikniemy migracji ludzi, ale powinniśmy wprowadzić płatne szkolnictwo wyższe, albo obowiązek "odpracowania" w Polsce kosztów które państwo poniosło na nasze wykształcenie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
64 39 pomorzaninm

i kolejni młodzi ludzie ktorzy podziekowali Polsce za wspolprace... smutne.
Nie po to placimy tyle ZUSu zeby mlode pokolenia mieszkaly gdzie chcialy.. bo jesli tak to ja nie chce placic ZUSu i skladek na leczenie za takich ludzi niech sie sami wyksztalca i lecza.
Chcesz mieszkac gdzie chcesz ? to nie korzystaj z darmowej edukacji i w tym kraju.
-------------------------------------
Moze niech Niepelnosprawni wyjada z Polski ...? nie mogą ? mogą ale tamte panstwa ich nie chca ... ojej

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
17 44 antybolszewik

Za edukację płacili rodzice. Chcesz obóz pracy ich dzieciom robić? Może jednak lepiej stworzyć im takie warunki aby nie wyjeżdżali? Nie, chemy? ojej.

! Odpowiedz
31 40 pomorzaninm odpowiada antybolszewik

Rodzice by zbankrutowali gdyby musieliby naprawde placic za edukacje swoich dzieci.
Moze 1/3 spoleczenstwa byloby stac na to... a reszta do łopaty.
Ten caly kult emigracji jest chory i sprzyja tylko rozwnietym krajom.
Gdyby w USA byla taka emigracja jak u nas to by od razu z tym zrobiono porzadek. Nikt by takm nie mowil ze mieszkaj gdzie chcesz... mieszkaj ale rozlicz sie z panstwem.
Nasze Panstwo niestety jest zbyt glupie/łaskawe w tym wzgledzie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
11 25 antybolszewik odpowiada pomorzaninm

Nie osłabiaj mnie! To kto płaci? Św. Mikołaj?
Rodzice płacą i to podwójnie bo połowę urzędnicy z ministerstw, kuratoriów, gmin im zabierają zanim fundusze dotrą do szkół. Ludzie kiedy w końcu to zrozumiecie, że mamy megadrogi system ze słabymi świadczeniami. Ludzi chcecie karać, że chcą od tego uciec?

! Odpowiedz
6 9 pomorzaninm odpowiada antybolszewik

Obecny system mi tez sie nie podoba ale naklanianie ludzi do wyjazdu to karanie tych co zostaja w Polsce bo musza te same obciazenia dzielic na mniejsza liczbe ludzi.
Ale ciebie to w ogole nie wzruszy bo odpowiesz ze wadliwy system szybciej upadnie jesli wyjedzie wiecej ludzi, zgoda ... ale przy okazji wyrzucimy dziecko z kąpielą doprowadzajac nasz kraj do upadku.
W krajach skandynawskich sa wysokie podatki ale one wracaja w postaci uslug ktore maja obywatele wiec sklonnosc do placenia podatkow jest wieksza niz u nas.
A o tym ze ZUS to zlo i opodatkwoanie pracy jest wysokie to ja wiem nie od dzis i tez chce zmiany tego.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 superfast_jellyfish

Jeśli pracuję w Polsce to odprowadzam składki na ZUS i korzystam z NFZ.
Jeśli pracuję w Norwegii to odprowadzam składki na NAV i korzystam z tutejszej służby zdrowia.

Co innego edukacja, tutaj masz absolutną rację.

! Odpowiedz
0 2 superfast_jellyfish odpowiada antybolszewik

Szkolnictwo wyższe jest drogie, ponieważ utrzymuje masę podstarzałych profesorów, których wiedza jest przestarzała i w 90% bezużyteczna.

Na Politechnice Krakowskiej uczyliśmy się ze skryptów, które pochodzą sprzed 40-60 lat. O ile wiedza z matematyki czy fizyki nie zmieniła się od tego czasu zbytnio, to technologie stosowane w budownictwie bardzo. Obecnie pracując w zawodzie, wykorzystuję być może 10% wiedzy zdobytej na uczelni.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
10 43 hdrvn

Ja uważam ze nie ma co przypisywać temu całemu emigrowaniu jakiejś wielkiej filozofii. Chcesz mieszkać w Polsce - mieszkasz w Polsce. Chcesz mieszkać gdzie indzie bo pasuje ci klimat, język, podatki, cokolwiek to się przeprowadzasz i tyle. Jeżeli jesteś fachowcem to zarabiasz dobre pieniądze wszędzie, jeżeli jesteś dzieckiem i nie radzisz sobie w życiu to wszędzie będziesz miał pod górę.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 24 antybolszewik

No nie bardzo. Wystarczy, że w Polsce masz swoją pracę opodatkowaną na 70% i już to robi różnicę. Oczywiście w krajach skandynawskich też tyle % zapłacisz ale dopiero od wielokrotności polskich zarobków (wysokie kwoty wolne i progi).

! Odpowiedz
36 37 karbinadel

Zorganizowany hejt na "lewackie" komentarze pod tym artykułem tylko potwierdza, że ci młodzi ludzie mieli rację. Nawiasem mówiąc, nie bardzo rozumiem, dlaczego narodowi socjaliści nazywają siebie "prawicą"

! Odpowiedz
21 24 antybolszewik

Teraz przed wyborami "Gazeta Polska" znowu mobilizuje wyznawców na forach. Nie mają pojęcia o ekonomii więc łatwo im wmówić, że rozdawnictwo i nacjonalizacja to idee "prawicy"

! Odpowiedz
15 52 hairy_portier

Lewacy zawsze sądzą, że czynią dobro, i zawsze kończy się gułgiem albo obozem koncentacyjnym.

! Odpowiedz
18 27 antybolszewik

Masz racje lewackie PiS chce dla młodzieży dobra a ona ucieka. :(

! Odpowiedz
1 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
0 2 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
20 42 talmud

lewackie bzdury - niezle posmialismy sie :)

! Odpowiedz
9 9 skaurus

Twoja odpowiedź mnie frustruje, jak możesz się ze mna nię zgadzać?. Koniec z tym, nawet na Bankierze nie spotykam się ze zrozumieniem, dużo ludzi ma tutuja inna opinię to takie frustrujace, emigruję do Nowej Zelandii.

Taka odpowiedź Cie zadowala? Widzisz co mam na myśli? Buziaki.

! Odpowiedz
26 72 karzel_reakcji

Wyjechali bo mieli dosyc konserwatywnej indoktrynacji.
Wybrali kraj o najbardziej ekstremalnej lewackiej indoktrynacji oraz forsowanej od lata inżynierii społecznej, wzorem ZSRR tworzącego "człowieka sowieckiego", Szwecja przez system edukacyjny i indoktrynację od dziecka, tworzy "człowieka lewackiego".
Kraju gdzie nie ma wolności słowa, ludzie boją się stawać w obronie ofiar, bo są posądzani o rasizm, itd.

Ci ludzie nie wyjechali bo chcą wolności! Oni chcą żyć w lewackiej dyktaturze, bo taki mają światopogląd. Nie mylmy pojęć i nazywajmy rzeczy po imieniu.

Szwedzka teoria miłości:
https://www.youtube.com/watch?v=pqdreRzZxf4

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
42 28 sel

Raczej uciekli od dyktatury sekty religijnej nazywającej siebie prawicą ,a tak na prawdę toleruje tylko skrzywionych moralnie i psychicznie. Musieli mieć ostre przejścia z tą sektą skoro po polonistyce nie chcą nawet odwiedzać Polski.

! Odpowiedz
7 21 trollmaster

świetny komentarz, podpisuje się.

ja z kolei oglądałem reportaż o "postępowej" szwedzkiej rodzinie, 2 transów wychowujących 2 małych chłopców, 2- i 4-letniego. Tytuł: Wychowanie bez płci.
I widzimy tam takie obrazki, jak mały chłopiec ubrany i wyglądający jak dziewczynka, malujący sobie paznokcie i mówiący. mogę sobie wybrać, kim chcę być, dziś na przykład chcę być dziewczynką itp.
Ciarki przechodzą, dziękuję za taki postęp.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
15 34 jaffa

po opini jednego człowieka zdecydowali się na wyjazd z Polski? Dziwne.
Sam pracowałem w róznych kracjach i nie widzę nic co dają więcej niż jest w Polsce, dla kogoś kto jest specjalistą w danej dziedzinie.

Dla mnie istotne jest jest to że jak wyjeżdzą to nie ma tego ciagłego narzekanie, że się nie da, ale to powoli też się zmienia w Polsce bo ludziom kiedy już się dorobili w końcu chcą się angażować społecznie robić coś w ramach budżetów obywatelskich.

Zaletą Polski jest to że ma się rodzine, znajomch na miejscu, w Szwecji tak jak w innych kraju każdy mówi że jesteś ok, ale w domach myślą co innego, bo tak są wychowani. W Polsce mało kto się chowa ze swoimi np. ksenofobicznymi poglądami.

Wg mnie Polacy sa mega-zróżnicowani co jest z jednej stron wadą bo nie potrafimy pracować razem i sobie nawzajem przeszkadzamy, z drugiej strony jesteśmy przez to mega kreatywni.
W takiej Szwecji podoba mi się szacunek do pracy i tego że ludzie pracują dla Wspólnego Dobra.
W Polsce niestety jeszcze jesteśmy całe wieki za takim modelem. Kiedyś czytałem że to religia wymusiła takie podejście do pracy i coś w tym jest. Po w Polsce cały czas pokutuje że "opłaca się kombinować" a nie wpółpracować. Nikt tego nie uczy od przedszkola do pracy. Dopiero w pracy człowiek uczy się jak pracować w grupie. Ale to nie koniecznie oznacza pracę dla Nas Polaków.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
15 56 fred_

Emigracja jest fajna jak sie ma pieska czy kotka. Gdy pojawiaja sie dzieci sytuacja zmienia sie diametralnie. Emigracja wtedy nie jest juz taka rozowa.

! Odpowiedz
7 10 antybolszewik

Niech Ci którzy stawiają plusy poczytają poprzednie wpisy z tego cyklu jak rodzice za granicą chwalą systemy edukacyjne i służby zdrowia poza Polską to może by tak nie były pewne swojej nieomylności. Polska nie jest najwspanialszym krajem na świecie

! Odpowiedz
1 13 lopez_emigrant

Dzieci są tylko wymówką, żeby nie emigrować. Mieszkam na emigracji od 11 lat. Wszystkie polskie rodziny, które tu znam mają dzieci. Część z tych dzieci urodziła się w Polsce, część na emigracji. Jako ciekawostkę napiszę, że znam tutaj Polaka, który wyemigrował z Polski w wieku 50 lat z dwójką dzieci i żoną. Gość zarzeka się, że nigdy do Polski nie wróci. Podsumowując, doświadzczenie pokazuje, że dzieci absolutnie nie są żadną przeszkodą dla emigrantów!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 5 fred_ odpowiada antybolszewik

Kolego, nie chodzi tutaj o systemy edukacyjne. Chodzi o finanse, gdy jednen z rodzicow musi przerwac na kilka lat kariere by opiekowac sie dziecmi. Mozesz mi nie wierzyc ale z jednej pensji ciezko placic kredyt za dom w stolicy, utrzymywac rodzine itd (chyba ze jest sie wiekszoscia naszych mistrzow, ktorzy maja po kilkoro dzieci i siedza na benefitach).
Do tego dochodzi rozlaka z rodzina, gdzie dzieci widza babcie i dziadzia raz w roku przez 2 tygodnie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
9 9 antybolszewik odpowiada fred_

Akurat w Skandynawii nie muszą przerywać kariery. Mają najlepsze systemy wychowawcze i edukacyjne na świecie. To w Polsce kombinujemy jak wepchnąć dziecko do przedszkola.

! Odpowiedz
36 25 antybolszewik

A mogli tutaj na kolanach zlizywać śmietanę z kolan albo całować relikwie.
Może i mają szczęśliwe życie doczesne ale z tej heretyckiej ziemi nie będą mieli wstępu do nieba. Ament

! Odpowiedz
28 25 waran666

Szwecja jest piękna. W szczególności na północy i wcale się nie dziwie tym ludziom, że nie chcą wracać, w szczególności, że póki co Szwedzi są jeszcze trochę otwarci na przybyszów.
Polska też by mogła być piękna swoją naturą, niestety niszczymy ją niemiłosiernie :/

! Odpowiedz
29 79 rapalaw

Ja tam mam 36 lat i myślę raczej tak jak ten starszy pan od fortepianów. Wartości takie jak rodzina są bezcenne a niestety dzisiejszy świat trochę o tym zapomniał. Mam 3 dzieci i szkoda że tak mało. Jakby żona się zgodziła miałbym więcej. Mnie na przykład cieszy to że wracamy do tych korzeni jako kraj też. Jeśli chodzi o religię nikt nikogo nie zmusza żeby być katolikiem. Choć nasza główna religia przykłada bardzo duzą wagę do rodziny. Oczywiście takie wartości i postawy wymagają poświęcenia i to nie małego. Ale jaka dziedzina tego nie wymaga. Jak chcesz zrobić karierę to poświęcasz się na maksa, studia, kursy, staże itp. Aa jesli chodzi o życie to już gorzej nam przychodzi a o ile to wazniejsze. Słuyżymy temu co mniej istotne dzisiaj. Zamiast poświęcenia wolimy wyjechać gdzieś i żeby się tylko nikt nie wtrącał. Ja widzę przyszłość jako wielu starych samotnych ludzi. Bo jeśli nawet będziesz miał dzieci i tak ich wychowasz jak dzisiejszy świat wychowuje to cię oddadzą do domu starców albo hospicium a oni będą na drugim końcu świata niezby zainteresowani bo co sobie będą głowę zawracać niedołężną matką czy ojcem. Niestety ale do tego to zmierza.
A jeśli już przy gospodarcze bo to takie portal, to Bankier powinie właśnie promować takie wartości jak rodzina a nie emigracja z kraju bo to drugie przyczynia się do ruiny naszej gospodarki w przyszłości.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
32 20 waran666

A co ty masz przeciwko domom starców ? Całodobowa opieka jak w hotelu. Pewnie wiele osób by się na to decydowało, tylko są za drogie.

! Odpowiedz
66 49 karbinadel

"weszliśmy w epokę, w której polska emigracja młodego pokolenia coraz częściej będzie właśnie światopoglądowa, a nie zarobkowa" - i to jest niestety coraz bardziej prawdziwe, szczególnie w obliczy restytucji PRL w wykonaniu PiS

! Odpowiedz
20 109 student1064324

Ja to chyba w innej Polsce żyje, bo mi nikt nie jojczy nad głową "jak prawdziwy polak powinien żyć". A czy powinni wyjeżdżać, to już głębsza sprawa.
Zastanawia mnie fakt czy te dwie młode osoby nie mają ojców, matek, których mogliby odwiedzić, skoro nie planują nawet "odwiedzin Polski"? Jest to w moim mniemaniu dosyć smutne ale każdy ma inne priorytety :) (No i jojcze... :D)
Proponuje wyłączyć tv, radio - i cały medialny szum nagle zniknie (gdzie sami mówią, że spędzali wieczory przed telewizorem).
Z mojej perspektywy, jedyna przewaga Szwecji to płaca. Fakt - na każdym stanowisku można żyć godnie. W Polsce już niekoniecznie... Poza tym? Kto Ci broni pasji rozwijać po godz 16:00 ? Kompletnie tego nie rozumiem. Tam można, a tu nie?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
47 66 nie_lewacz_lemingu

żryj te piguły, potem nie płacz że żonka, a sorry, u was aktualna partnerka, nie zachodzi. Żryjcie piguły, abortujcie, ważne że wymieracie bezpotomnie. Szwedzi już dali przykład. Słabi upadają, mocni, płodni gracze wchodzą na teren. Zycia nie oszukasz.

! Odpowiedz
96 52 wektorwg

50 lat komuny zrobiło swoje. Młodzi uciekają z katolibanu. Starzy kurczowo trzymają się tego co znają. Skończymy jak Indianie w USA w rezerwatach

! Odpowiedz
75 157 skaurus

Z "powodów światopoglądowych", to był dla mnie znak żeby przestać czytać. Kolejna para malkontentów z przerośniętym ego i ideą, że świat powinien być taki jaki sobie wymarzyli, uszyty na ich miarę, po ich linii, delikatne duszyczki "sfrustrowane" tym, że ludzie też mają inne poglady (napisano, że towarzyszy im wiele frustracji, serio?). Nie chce mie się więcej pisać to na koniec takie małe pytanie, skoro nie podobają im się wartości rodzinne to dlaczego wzięli ślub czyli de facto założyli rodzinę?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
97 65 gronostaj

To po co tu piszesz? W Polsce mamy problem z narzucaniem światopoglądu przez KK i rząd. Dodatkowo każdy inny światopogląd jest krytykowany i nie tolerowany. Co pokazuje też Twoja wypowiedź.

! Odpowiedz
48 105 nie_lewacz_lemingu

dokładnie @skaurus, to są zwykłe lemingi, nowoczesne wyzwolone, z dużego miasta - poznań?
lewacka propaganda zajęła cały mózg i się im coś tam wydaje...
jakie są realia: bez dzieciaków, bez wartości, ale nowy iphone jest, tatuaż rękaw ? będzie!
to są tego typu ludzie, dobrze że wyjeżdzają, tacy są zbyteczni
Co niby takiego "narzuca" KK? Że warto mieć rodzinę, pracę, życ bez nałogów, nie robić problemów sobie i innym? Gdzie im ten KK tak uwiera? W jakiej dziedzinie życia?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
42 35 gronostaj odpowiada nie_lewacz_lemingu

Ciekawe jestem kto to jest leming w Twoim pojęciu. Ktoś kto bezkrytycznie ufa rządowi i podąża za resztą, uważa inność za coś złego - w tej chwili to definicja wyborców PiSu.

Jeśli lubisz jak ktoś Ci narzuca, że masz się mnożyć jak królik bez antykoncepcji (najgorszy grzech), to Twoja sprawa. Ale innym tego nie narzucaj.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
15 7 (usunięty) odpowiada gronostaj

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
12 36 student1064324 odpowiada gronostaj

A kto tu komuś KAŻE ? Nie chcą to nie. Tylko moje pytanie brzmi - ciekawe jakie będą odczucia tych ludzi w wieku 40/50/60+ lat gdy okaże się, że dookoła nich nic nie ma i nikogo nie obchodzimy? ;) Ale na to już każdy sam sobie musi odpowiedzieć. Jeśli dalej im będzie super - to mi to wsio ;)

! Odpowiedz
21 14 gronostaj odpowiada (usunięty)

Ojej nadepnąłem na odcisk bo nagle okazuje się że jesteś lemingiem? Z pigułkami zły adres - mam dzieci. Ale nie toleruje kampani KK przeciw antykoncepcji i idei rozmnażania się jak króliki. Niedługo bedzie jak w Irlandi 30 lat temu - zakaz prezerwatyw.

A teraz idź się wyspowiadać bo obrażasz uczciwych ludzi. Żegnam ozięble bo strasznie chamstwem trąci Twoja wypowiedź.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
14 10 gronostaj odpowiada student1064324

Oczywiście, że KAŻĄ poprzez naciski na sejm. Popatrz na kraje Ameryki Południowej jak to działa.

! Odpowiedz
10 8 matpoz1 odpowiada gronostaj

Jak to nie tolerujesz ?Nie pozwalasz innym na wyrażanie swoich poglądów? Toż to czysty faszyzm,nasizm i hydrofobia.

! Odpowiedz
15 11 gronostaj odpowiada matpoz1

Kampania KK polega na naciskach na rząd. A tego nie toleruję.

! Odpowiedz
5 15 matpoz1 odpowiada gronostaj

A jak środowiska lewicowe naciskają to już nie masz z tym problemu.

! Odpowiedz