REKLAMA

Emerytura pod mostem zamiast pod palmami

2009-11-06 06:00
publikacja
2009-11-06 06:00
Żeby uznać polską reformę emerytalną opartą o OFE za udaną, trzeba by żyć 100 lat, pracować 80 lat, zarabiać m.in. 10 000 zł brutto, a potem szybko umrzeć. Na razie polskim emerytom grozi II filar, ale pod mostem.

Jeśli miałaby jeszcze powstać w naszym kraju jakakolwiek komisja śledcza, bo teraz znowu przyszła na nie moda, to powinna powstać właśnie komisja śledcza ds. reformy polskiego systemu ubezpieczeń emerytalnych, znanego jako II Filar lub system OFE Tutaj lobby ubezpieczeń emerytalnych było znacznie bardziej skuteczne niż nawet przy ustawie hazardowej. Licencjonowana prasa dopiero ostatnio zauważyła, że mamy poważny problem. „Gazeta Finansowa” informowała, a właściwie alarmowała od dawna. Przypomnijmy, „Głodowe emerytury z OFE” (luty 2008), „Emeryci ratują polską giełdę” (maj-czerwiec 2008), „II Filar czy filar pod mostem” (sierpień 2008) i wreszcie „10 lat reformy emerytalnej” (czerwiec 2009).

Wszystko o emeryturach w jednym miejscu


Dziś „Rzeczpospolita” trochę późno ostrzega polską opinię publiczną, że nowe emerytury w systemie OFE, w ramach tzw. II Filara, będą niskie. Mają być niższe niż w starym systemie i w rzekomo niewydolnym ZUS-ie oraz ostrzega, że przeprowadzona przez J. Buzka, na którego Polacy ostatnio tak gremialnie głosowali, reforma emerytalna, skutecznie doprowadziła do zmniejszenia wypłacanych emerytur nawet o 600 zł. Tak zwana stopa zastąpienia, czyli relacja wypłacanej emerytury do ostatniego wynagrodzenia, ma być na poziomie 60 proc. Problem w tym, że J. Buzek dostanie swoją pokaźną emeryturę nie tyle z OFE, co z Parlamentu Europejskiego. Niestety.

To i tak wersja optymistyczna – dramat będzie znacznie większy. Nie wiadomo, czy przyszli emeryci w ogóle otrzymają emerytury z OFE za 30 czy 35 lat, bo na razie nie bardzo wiadomo, kto nawet miałby je wypłacać. A ZUS-owi już w przyszłym roku zabraknie około 54 mld zł na wypłatę świadczeń, a w kolejnych latach brakujące kwoty będą wynosić od 150-170 mld zł. Realna stopa zastąpienia, czyli stosunek otrzymywanej w przyszłości emerytury do ostatniego wynagrodzenia zwłaszcza dla kobiet, może wynieść nawet 30-40 proc., a dla mężczyzn między 45-50 proc. ostatnich zarobków. Łatwo więc sobie policzyć, gdy zarabia się dziś 1 500-1 800 zł brutto, czy nawet 2 500 zł, ile tych pieniędzy będzie. To gwarantuje zamiast wycieczki pod palmy, wycieczkę po okolicznych śmietnikach i darmowych jadłodajniach.

Praca aż do śmierci – emerytura najlepiej po

Ale przyszli emeryci – nie martwcie się – podopieczni wicepremiera L. Balcerowicza, który ma olbrzymi udział w tej karykaturalnej reformie z FOR, pocieszają potencjalnych emerytów, że sytuacja zacznie się poprawiać gdzieś około roku 2050 r. Cudowna perspektywa dla 60-letnich emerytów. Nieprawdaż? Z polskich emerytur da się wyżyć, ale tylko OFE i ich właścicielom oraz zarządzającym nimi. Emerytom, którzy średnio otrzymują dziś wypłaty z OFE rzędu 56 zł, z pewnością już nie. Twórca tej bardzo szkodliwej, niesprawiedliwej i niesłychanie kosztownej dla polskiego budżetu reformy, która gwarantuje nam permanentne deficyty budżetowe i to przez wiele lat, prof. M. Góra dziś mówi nieco więcej prawdy niż na początku tej reformy w 1990 r. Mianowicie zapewnia potencjalnych emerytów, że „jeśli gospodarka będzie się dynamicznie rozwijać, a płace szybko rosnąć, realna wartość emerytur nie będzie spadać”. Polska gospodarka właśnie zaczyna się wolniej rozwijać, a niewykluczone, że wkrótce będzie się zwijać w związku z recesją.

Wynagrodzenia wyhamowują – w przyszłym roku grozi nam wręcz zamrożenie płac, gdy przekroczymy 55-proc. próg deficytu budżetowego. Jeśli bezrobocie będzie dalej rosnąć, a przedsiębiorcy będą opóźniać wypłacanie wynagrodzeń - obecnie dotyka to już blisko 80 000 pracowników, czy zamykać firmy z powodu kryzysu, a to się przecież zapowiada - ile wtedy będą wynosić nasze wypłaty z OFE? 10, 20 zł? A może już tylko 10, 20 groszy? Co roku budżet państwa musi dopłacać około od 20-30 mld do OFE, czyli 2-3 mld zł miesięcznie, a i tak ZUS-owi w?przyszłym roku zabraknie blisko 54 mld zł. Gdyby nie ta budżetowa pijawka, jaką są dziś OFE, to 30-latkowie otrzymaliby w tym nieefektywnym i wyklinanym ZUS-ie emeryturę o 30 proc. wyższą, niż to co czeka ich w OFE. Miało być lepiej, a będzie gorzej.

Bieda emerytury aż do grobowej deski

Polacy jak zwykle niczym lemingi czy barany prowadzone na rzeź ,a właściwie na totalne strzyżenie, pod presją niesłychanie zmasowanej propagandy mediów i reklamy oraz zapewnień przedstawicieli rządu: premiera J. Buzka, wicepremiera L. Balcerowicza, E. Lewickiej, prof. M. Góry ruszyli gremialnie, by zapisać się do OFE, który obiecywał złotą jesień pod palmami, komfortową przyszłość i rajskie wakacje u schyłku życia. Naiwność naszego społeczeństwa, jak widać, nie zna granic. A miały być sprawiedliwe, godne świadczenia na starość. Była prezes ZUS A. Wiktorow, uczula teraz przyszłych emerytów: „Żeby mieć dobre życie w przyszłości, trzeba oszczędzać”. Zdecydowanie, żeby mieć wyższą emeryturę, trzeba nie tylko dłużej pracować, ale też trzeba mieć wyższe wynagrodzenie. W Polsce mamy zdecydowanie za niskie płace, a w związku z tym niskie są i emerytury.

Można by też powiedzieć: „Pani Prezes, żeby oszczędzać, trzeba mieć z czego”. Reforma systemu ubezpieczeń emerytalnych, znana jako II Filar ubezpieczeń, okazała się kolejną pseudoprywatyzacją systemu emerytalnego, gdzie zyski trafiają do prywatnych OFE, a główne obowiązki pozostają i tak w państwowym ZUS-ie. Dziś widać bardzo wyraźnie, że jeszcze praktycznie nie zaczęły się istotne liczbowo wypłaty emerytur II Filara w ramach OFE - wypłacono bowiem w I poł. 2009 r. zaledwie 100 takich emerytur na około 13 mln emerytów, a już mamy pełną kompromitację tej reformy i gigantyczne kłopoty. Po 10 latach funkcjonowania nowego systemu emerytalnego znanego jako OFE dysponują one już dziś kwotą około 170 mld zł. OFE i ich właściciele PTE, duże zagraniczne banki i instytucje finansowe pobrały na razie z tego systemu około 11 mld zł, zarabiając po 1, 5 mld zł do 1,8 mld zł rocznie, z tego za ubiegły rok OFE miały zyski ok. 750 mln zł, choć był to najgorszy rok dla OFE. W poprzednich latach zyski OFE też bywały niczego sobie: 500 mln złotych, 600 mln złotych.

Dywidendy wypłacone właścicielom OFE wyniosły już ok. 2,5 mld złotych – jak na razie. OFE to prawdziwa kura znosząca złote jaja – maszynka do zarabiania pieniędzy z 13 mln zakładników, potencjalnych żebraków w tle. Przyszli emeryci to bezsilne ofiary przymusowo przywiązane do funduszu niczym pańszczyźniani chłopi do ziemi albo losowani jak króliki z kapelusza. Tak naprawdę OFE nie różnią się niczym od nielubianego ZUS-u poza tym, że są droższe, a zyski trafiają do prywatnych kieszeni. To ubezpieczeniowe eldorado gwarantuje nam w przyszłości bardzo niskie, głodowe wręcz emerytury na granicy minimum egzystencji biologicznej. Na razie kwoty wypłacane z II Filara, w ramach tzw. emerytur okresowych dla pierwszych polskich emerytek z OFE można nazwać kieszonkowym, sięgają bowiem śmiesznych sum od 16 do 60 zł, w porywach do 90-100 zł. OFE zapewni nam wieloletni deficyt, bo budżet będzie musiał dopłacać do OFE od 20-30 mld zł rokrocznie, a i tak będzie miał jeszcze długi wobec OFE.

W 2008 r., gdy wystąpiły poważne problemy na GPW, z kont OFE błyskawicznie wyparowało 24 mld zł, czyli w ciągu jednego roku OFE straciły wszystko, co zarobiły w ciągu 10 lat. Teraz gdy trwa pompowanie kolejnej bańki spekulacyjnej na warszawskiej giełdzie, podobno już zarobiły 14 mld złotych, ale przecież strat z 2008 r. jeszcze nie odrobiły. To wszystko jednak ciągle są wirtualne pieniądze, papierowe zyski. Wystarczy większa korekta na giełdzie czy przysłowiowy dołek albo prywatyzacja GPW i zyski znowu zamienią się w straty. Cała ta koncepcja inwestycyjna OFE dla przyszłych emerytów i ludzi wiekowo zaawansowanych w Polsce to czysty hazard i rosyjska ruletka. Emerycie! Znów Cię wykiwano - chciałoby się rzec. Polskich emerytów czekają więc kolejne szoki i to tym razem bez narkozy, bo na tą ZUS-owi zabraknie w przyszłym roku pieniędzy. Wielu z nich uważa, całkiem słusznie, że ukradziono im nie tylko pieniądze, ale i ostatnią nadzieję.

Emeryci głosują nogami

Nic dziwnego, że wiele co rozumniejszych „beneficjentów” polskiej reformy emerytalnej, dzięki nowym przepisom, które umożliwiają kobietom, urodzonym w latach 1949-1954 i osobom, które nie mogły skorzystać z wcześniejszej emerytury, wypisuje się z OFE i wracają do ZUS-u. Ale nie wszyscy będą mieli ten luksus ucieczki z OFE, gdzie pieprz rośnie. Na razie uczyniło to już około 25 tys. osób. Gwałtownie rosną wydatki FUS, a spadają dochody ZUS-u. Rośnie liczba bezrobotnych. Liczba emerytów, którzy otrzymują świadczenia z ZUS wzrosła w I półroczu 2009 r. o 260 tys. osób i wzrasta dalej. Na emerytury dla około 5 mln osób ZUS miesięcznie wydaje 8 mld zł; na renty inwalidzkie blisko 1,5 mld zł. KRUS kosztuje nas rocznie 15 mld zł.

A pracodawcy najchętniej zwalniają tych, którzy mają już uprawnienia emerytalne. Rosnące bezrobocie i recesja w 2010 r. z pewnością gwałtownie powiększą jeszcze grono potencjalnych emerytów. Już dziś 700 tys. polskich emerytów otrzymuje głodowe emerytury w wysokości około 600 zł. Blisko 2,5 mln Polaków, w tym wielu emerytów, żyje w skrajnej biedzie, a koszty utrzymania przecież rosną - do tego zapowiadane są kolejne podwyżki energii elektrycznej w przyszłym roku. Żeby było śmieszniej ZUS przekazywał przez lata do OFE często składki podwójne albo w ogóle składki nienależne - uzbierało się tego na kwotę około 1,5 mld zł i do niedawna nie było nawet przepisu, żeby ZUS mógł je odzyskać. Pieniądze jak widać walają się i poniewierają się w tym systemie. Taki to bogaty kraj - ta Polska. Ostatnio podarował przecież EUREKO 8,5 mld zamiast podnieść wynagrodzenia i emerytury.

OFE - nie reformować a zlikwidować

Problemu katastrofy ubezpieczeniowej II Filara nie rozwiążą ani tzw. subkonta, subfundusze, które chroniłyby środki zgromadzone na kontach osób tuż przed ich przejściem na emeryturę, czyli tzw. bezpieczne konta B, ani obniżenie skandalicznie wysokich 7 proc. prowizji i premii za zarządzanie czy opłat dystrybucyjnych, ani tym bardziej skrajnie niepopularne i nie do końca przemyślane pomysły podniesienia wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, które proponuje nam rząd w osobie ministra Boniego, nota bene byłego związkowca. W niektórych regionach kraju mężczyźni ledwo dożywają obecnego pułapu wieku emerytalnego - 65 lat, a średnia długość życia mężczyzn w Polsce to około 71 lat. Długo więc nie nacieszą się tą najniższą emeryturą. Po prostu ta reforma była od początku do niczego. Konieczna jest likwidacja systemu II Filara i OFE i opracowanie go na nowo tak, aby był on korzystny dla polskich emerytów i polskiego budżetu, a nie tylko dla samych OFE i ich właścicieli. Im później to się stanie, tym gorzej dla nas wszystkich. Sięgnijmy jak najszybciej po model szwedzki.

OFE inwestują - my ryzykujemy biedą na starość

Zbytnich sukcesów OFE jak na razie nie widać. Gdyby ZUS wpłacał tylko do banków nasze składki, zarobiłby blisko dwa razy tyle co OFE - byłoby to z pewnością nie 14 mld, ale około 30 mld zł w tym roku. Nawet ZUS, a konkretnie Fundusz Rezerwy Demograficznej, osiągnął ostatnio lepsze wyniki inwestycyjne od OFE o około 8-10 proc. Również lepsze wyniki uzyskiwały Pracownicze Fundusze Emerytalne. Ryzyko tej beztroskiej często działalności gospodarczej i inwestycyjnej OFE jest jednak równe zero. To przyszli emeryci ponoszą ciągle ryzyko inwestycyjne, a nie podmiot gospodarczy, który na tym świetnie zarabia. Tak naprawdę przyszli emeryci mogą sobie tylko wybrać jedynie mniej lub bardziej humanitarny koniec żywota: albo biedę i niedojadanie, albo brak leków i możliwości dokonywania opłat za mieszkanie czy prąd. Albo jedno i drugie, tym bardziej, że zapowiadane są kolejne podwyżki cen energii elektrycznej na przyszły rok i to nie byle jakie, bo co najmniej rzędu 15-20 proc.

Pozbawiono nas - obywateli praktycznie jakiegokolwiek wyboru, ubezwłasnowolniono, pozbawiono praktycznie prawa dziedziczenia, swobody inwestowania, lokowania składek, emerytur małżeńskich – nasze składki przestały być po prostu nasze. Dzisiejsi pięćdziesięciolatkowie przy wynagrodzeniu 3 000 zł dostaną emeryturę: kobiety – 1697 zł, mężczyźni 2648 zł, przy czym jeden Bóg wie, jaka to będzie realna wartość za 10 czy 15 lat, a tym bardziej za 30 lat. Obraźliwe dla naszej inteligencji są dzisiejsze obietnice ze strony Ministerstwa Pracy i Izby Gospodarczej Inwestorów OFE, że obecny 30-latek za 30 lat otrzyma 5,5 tys. zł emerytury. Może się bowiem okazać, że tyle za trzydzieści lat będzie kosztować porządny obiad. Coraz powszechniej do świadomości Polaków, pomimo gigantycznej cenzury i bardzo silnego lobby OFE, zaczyna docierać myśl, że ten system ubezpieczeń znany jako II Filar, zawalił się zanim jeszcze zaczął funkcjonować.

A OFE to przecież instytucje bardzo kosztowne, niewydolne i nieefektywne – tylko do naszych rządzących ta prawda nie dociera. Być może to lobby jest znacznie silniejsze niż lobby hazardowe. OFE to takie niby banki, które każą nam słono płacić za fakt, że powierzamy im swoje potężne pieniądze (170 mld zł), by nimi obracały. Płacimy więc bez szemrania daninę, a właściwie podatek – tak naprawdę jest to po prostu haracz – płacony zarówno do ZUS, jak i do OFE. Po czym budżet państwa, czyli ZUS przelewa 2-3 mld zł miesięcznie do OFE, aby te mogły kupić obligacje (70 proc. aktywów OFE), wyemitowane przez MF, czyli budżet po to, by MF mogło pokryć deficyt budżetowy spowodowany między innymi dopłatami do ZUS-u i do OFE oraz rosnącym zadłużeniem kraju, w którym też bierze udział ZUS.

Gdzie tu interes przeciętnego emeryta? Gdzie tu sens i logika? Już wkrótce podobny szok co emerytów w systemie OFE dotknie przyszłych właścicieli rent. Średnia emerytura w Polsce to dziś około 1, 5 tys. zł, w Niemczech to około 5 tys. zł, we Francji 6 tys. zł, w Belgii 4,5 tys. zł, Holandii 6, 5 tys. zł, a w Finlandii 5, 3 tys. zł. Fakt, tam mogą się jeszcze doubezpieczać, bo mają z czego oszczędzać, a dodatkowo pomoc socjalna jest na bardzo przyzwoitym poziomie. Polski rząd zamierza już wkrótce liczyć renty wg tzw. zasad kapitałowych, a więc podobnie jak emerytury w OFE. Wówczas renty drastycznie spadną, choć i tak są one na poziomie biologicznej egzystencji, bo na opłaty to już z pewnością nie starcza – wahają się one średnio od 519 zł do 675 zł. Polska obok Rumunii i Bułgarii to jeden z najbiedniejszych krajów Europy, ale niektórzy zarabiają tu jak widać doskonale i to bez szemrania ze strony obywateli i sprzeciwu ze strony władz. Emerytury też mamy jedne z najniższych w Europie.

W 2008 r. w skrajnej biedzie żyło nieco ponad 2,1 mln Polaków, czyli około 6 proc. obywateli – często za 418 zł miesięcznie. Ta liczba może w 2009 r. wzrosnąć ze względu na wzrost bezrobocia, które w październiku może zbliżyć się do poziomu 11,2 proc., tym bardziej, że rządowy pakiet antykryzysowy okazał się całkowitą klapą, zwłaszcza gdy idzie o pomoc dla polskich przedsiębiorstw. Na razie o taką pomoc wystąpiło 29 polskich przedsiębiorców, a otrzymał je jeden. Takie cuda dzieją się w Rzeczpospolitej. Wychodzi się bowiem z założenia, że ludziom starszym w Polsce już nic nie potrzeba i nic się im nie należy od życia.

Zapłaci i tak budżet państwa

Bazowanie przez OFE na inwestycjach na GPW w takich czasach jak obecne jest bardzo ryzykowne, a bańka na rynku obligacji również się zaczyna. Rynek kapitałowy na świecie i w Polsce stal się nie tylko nie stabilny, ale co gorsza coraz częściej stosuje nieuczciwe praktyki, kreatywną księgowość, grę na spadki i ordynarne przekręty, z którymi nie radzi sobie nadzór. Polska ma dwóch biegłych od afer giełdowych. Mówiąc otwarcie, gdyby nie pieniądze polskich emerytów i inwestycje OFE, wiele giełdowych tuzów, już dawno musiałoby ogłosić bankructwo, wiele spółek wydmuszek ciągle funkcjonuje, bo ich akcje są regularnie kupowane przez tzw. animatorów i Otwarte Fundusze Emerytalne. Rekordziści potrafią zrobić nawet 18 emisji na miliardowe kwoty. Bez OFE nie przeżyliby długo.

Gdy nadejdzie chwila prawdy, np. moment prywatyzacji GPW, ktoś kogoś udusi. Albo OFE giełdę, albo giełda OFE, ale ból głowy będą mieli wyłącznie emeryci i budżet państwa, który w ostateczności i tak będzie musiał wziąć na siebie wszelkie obowiązki, potrzeby, a również gniew oszukanych i rozgoryczonych obywateli. Dziś to polscy emeryci ratują swoimi pieniędzmi wzrosty na polskiej giełdzie. Dziś ubezpieczony nie ma pojęcia, czy jego fundusz i jego pieniądze są zarządzane dobrze czy fatalnie. Wie, że jakoś to będzie, bo w ostateczności jest jeszcze państwo polskie i polski budżet, ale ten budżet będzie miał 90 mld zł deficytu w przyszłym roku. Kontynuowanie dalej tej kosztownej finansowo, niewydolnej reformy ubezpieczeń emerytalnych będzie nas kosztować coraz więcej – będzie wręcz ono niebezpieczne dla stabilności finansów publicznych i budżetu państwa, choć miało mu podobno pomóc. Cały bowiem system OFE nie jest absolutnie nastawiony na przyszłego emeryta – wcześniej czy później II Filar zbankrutuje. Rok 2014 będzie prawdziwą godziną 0. Wtedy emerytalny Titanic może mieć czołowe zderzenie z górą lodową, bo po emerytury zgłoszą się też mężczyźni.

Dość zmowy milczenia

Może się bowiem okazać, że OFE, które potrafiły w ciągu jednego tylko roku – 2008 – stracić wszystko, co zarobiły przez 10 lat, czyli 24 mld zł, z powodu np. przedłużania się kryzysu czy sprzedaży GPW i jej marginalizacji, w ciągu najbliższych kilku lat nie tylko stracą to, co zarobiły, ale stracą tyle, że trzeba będzie jeszcze przez 20 kolejnych lat do nich dokładać. Dzwonek alarmowy zarówno dla polskiego systemu ubezpieczeń emerytalnych, znanego jako II Filar dla polskich emerytów, dzwoni coraz głośniej. Nadal nie mamy jednak na ten temat żadnej poważnej dyskusji, a jedynie kosmetyczne zmiany – rządzący są nadal głusi.

Zarządzający OFE to dziś kółko wzajemnej adoracji z gigantycznymi wynagrodzeniami, którzy skutecznie blokują jakąkolwiek krytykę i zmiany. Tu obowiązuje zasada „czy się stoi, czy się leży, kasa się należy”. Ciekawe tylko, czy ludzi nie trafi przysłowiowy szlag, gdy zobaczą, jakie kwoty wypracowały dla nich OFE przez ostatnie 10 lat. Czy po kolejnych 10 latach funkcjonowania tej reformy nie okaże się, że zamiast 20 - 50 zł wypłaty z OFE, będzie to już tylko 20-50 gr. Powiedzonko „Emerycie popieraj rząd i OFE czynem i umieraj przed terminem” nabiera dziś realnego, złowrogiego wymiaru.

Janusz Szewczak

Autor jest analitykiem gospodarczym

Źródło:
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (16)

dodaj komentarz
~lis
Góra okradł całe społeczeństwo.
~piotrusu
witam,

proponuje oko na www.swiatubezpieczen.com

mozna tam otrzymac oferty, sobie je porownac.. itd..;

pozdrawiam
henryk.folwarski
Panie Szewczak, maksymalna stopa wynagrodzenia rocznego, od ktorej jest odprowadzana skladka do ZUS oraz OFE wynosi na rok 2009 nie wiecej niz 95.790 zł brutto , to jest wiedza elementarna, Pan pisze ewidentne bzury.
Kto Panu placi za te bzdety.
~Marcin
Autor przypomina tymi swoimi dywagacjami typowego socjalistę.

A rozwiązanie jest proste: znieść przymus "ubezpieczeń"! Nie rozumiem dlaczego zza trzymanie pieniędzy na koncie/lokacie to bank płaci kilka procent rocznie właścicielowi tych pieniędzy, a w OFE to ludzie płacą zarządzającym za to, że ci
Autor przypomina tymi swoimi dywagacjami typowego socjalistę.

A rozwiązanie jest proste: znieść przymus "ubezpieczeń"! Nie rozumiem dlaczego zza trzymanie pieniędzy na koncie/lokacie to bank płaci kilka procent rocznie właścicielowi tych pieniędzy, a w OFE to ludzie płacą zarządzającym za to, że ci łaskawie, przymusowo, przyjmą ich "składki"...

TO JEST SEDNO PROBLEMU, a nie socjalistyczne dyrdymały i demagogia.
~przyszły emeryt
Bardzo dobry artykuł i trafne osądy !
Trzeba głośno krzyczeć i nagłaśniać te problemy ! Nie dajmy się dalej tumanić i okradać ! Sam mam świadomość, że odprowadzam olbrzymie składki, gdyż zarobki mam powyżej średniej, ale nigdy nie dostąpię zaszczytu skonsumowania efektów mojego oszczędzania, bo w "takiej
Bardzo dobry artykuł i trafne osądy !
Trzeba głośno krzyczeć i nagłaśniać te problemy ! Nie dajmy się dalej tumanić i okradać ! Sam mam świadomość, że odprowadzam olbrzymie składki, gdyż zarobki mam powyżej średniej, ale nigdy nie dostąpię zaszczytu skonsumowania efektów mojego oszczędzania, bo w "takiej ojczyznie" będzie trudno dożyć 65 lat życia, mając jeszcze w zanadrzu niewydolną służbę zdrowia i kolejki do specjalistów. Niech szlag trafi taki kraj !
~fakty
pcha je do koryta. Kraj jest piękny tylko ludzie u władzy to bydło nie przeciętne. Trwaj w wierze że kiedyś to się zmieni i to jeszcze za twojego życia. A czy aby tych zmian dokonać nie trzeba będzie popuścić władzy nieco juchy na ulicach to czas pokaże.
~Boluś
Zatem jest to wymarzona emerytura dla ob.Tuska.
~Boluś
Zatem jest to wymarzona emerytura starcza dla naszego ukochanego pana premiera.
~OFE-fan
które zawdzięczamy Donaldu Tusku i jego najmądrzejszej z wiejskich gospodyń w randze ministerki "polityki społecznej" - cokolwiek to znaczy - Fedakowej znanej z tego że co rana obala no najmniej jedną wysokoprocentową "małpkę".

Wiele osób w 1999 zapisywało się naiwnie do OFE (miały prawo
które zawdzięczamy Donaldu Tusku i jego najmądrzejszej z wiejskich gospodyń w randze ministerki "polityki społecznej" - cokolwiek to znaczy - Fedakowej znanej z tego że co rana obala no najmniej jedną wysokoprocentową "małpkę".

Wiele osób w 1999 zapisywało się naiwnie do OFE (miały prawo pozostać w ZUS -urodzeniu przez 1969) bo ogłupiono ich propagandą tow. Góry i reklamami OFE że środki z wpłat na OFE będą dziedziczone i nawet jeśli emeryt nie wykorzysta ich w całości to to co pozostanie dostaną jego dzieci lub rodzina.
Potem okazało się że po kolejnych zmianach tylko połowa środków członka z OFE trafi do rodziny bo resztę OFE przekaże na konto OFW małżonka zmarłego co w rzeczywistości oznacza że nikt nie odzyska tych pieniędzy.
Natomiast po ostatnich "wyczynach" rządu PO PSL w roku 2008 zniesiono również prawie w całości dziedziczenie emerytur z OFE co oznacza że składki emeryta który zemrze w 2 lata po przejściu na emeryturę przepadną tak samo jak przepadają składki w ZUS'ie w dniu śmierci. Żeby dodatkowo podkręcić "pożytecznych idiotów" jakimi okazała się prasa zachęcająca "przypadkowe społeczeństwo" do reformy opowiadano że mimo że na emeryturze z OFE+ZUS otrzymamy tylko 65% pensji (ZUS'owcy mają dziś nieco poniżej 70%) to im więcej oszczędzimy tym wyższa będzie nasza emerytura.
Okazało się iż emerytury nie będą zależne od naszych wysiłków ale od woli państwa budującego w ramach "polityki miłości" "Polskę solidarną" ze wszystkimi menelami którzy nie oszczędzali na swoją emeryturę.
Aby "złowić jeleni" autorytety w rodzaju prof. Balcerowicza i tow. Góry ze łzami w oczach zachęcali naród do masowego ujawniania się i przechodzenia na oficjalne, opodatkowane etaty bo tylko w takim wypadku emeryt mógł legalnie odkładać na swoją przyszłość pieniądze w OFE i ZUS (19,5% pensji brutto - to podatki emerytalne). Po latach okazało się że najlepiej wyszli na tym ci którzy akurat mieli problemy ze słuchem albo kierowali się własnym rozumem nie wierząc w zapewnienia polityków. Ci oszczędzili do dziś znacznie więcej niż mają na wirtualnym koncie członkowie OFE i do tego mają dostęp do tych pieniędzy kiedy chcą i jak chcą. Członkowie OFE nie mają nic poza mglistą obietnicą wypłat swoich składek po kilkadziesiąt złotych miesięcznie i to pod warunkiem ze dożyją do emerytury.
Dziś już wiemy że "najlepsi" mogli odłożyć w OFE do chwili obecnej nie więcej jak 70-80 tyś (po uwzględnieniu zysku wypracowanego przez OFE) ale te pieniądze nie należą już do nich a poziom emerytur będzie oscylował w przedziale 35-45% (dla kobiet jeszcze o 5% niższy).

Kuriozum owej reformy dopełnił Sąd Najwyższy orzekając w 2008 iż składki OFE nie należą do jego członków tylko "systemu emerytalnego". Jest zatem oczywistym że jeśli coś do nas nie należy to nie można z tego tytułu spodziewać się jakichkolwiek świadczeń emerytalnych.

Nie należy się dziwić że rząd w roku 2009 postanowił okraść same OFE z pieniędzy podatnika. Jeśli w 2008 udało okraść się 13 milionów pracowników z ich własnych pieniędzy i to prawie bez protestów z ich strony to dlaczego nie można spróbować okraść kilkunastu instytucji finansowych które pełniły role pasera dla składek pracowników. Tego rodzaju zabór mienia (oczywiście po pretekstem troski o przyszłych emerytów) pozwoli jeszcze o 2-3 lata przedłużyć agonie ZUS'u, wygrać kolejne wybory i ukręcić trochę "lodów").

Członków OFE nie powinna w ogóle obchodzić ta awantura zwłaszcza że nie dotyczy ona już naszych pieniędzy. Jedynym wyjątkiem od tego przypadku mogła by być wiara w to że kiedyś do władzy dojdzie prawdziwa prawica i ona odda członkom OFE zagrabione przez "system" składki by ci sami już dbali o swoją emeryturę (składki ZUS są już dla podatników stracone). Z chwilą gdy środki te trafią z konto OFE do ZUS ich ewentualne odzyskanie nie będzie już możliwe.

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki