REKLAMA

Ekspert: 5-procentowy wzrost gospodarczy wciąż jest realnym scenariuszem

2021-10-28 12:26
publikacja
2021-10-28 12:26
Ekspert: 5-procentowy wzrost gospodarczy wciąż jest realnym scenariuszem
Ekspert: 5-procentowy wzrost gospodarczy wciąż jest realnym scenariuszem
fot. ADragan / / Shutterstock

Tempo wzrostu gospodarczego Polski w III kw. utrzymało się na wysokim poziomie i 5-proc. wzrost gospodarczy w całym 2021 r. wciąż jest realnym scenariuszem - ocenia główny ekonomista BNP Paribas BP Michał Dybuła. Jeśli jednak problemy po stronie podażowej będą nasilać się, to oczekiwania, że również w przyszłym roku czeka nas ponad 5-proc. wzrost gospodarczy mogą okazać się zbyt optymistyczne. Dla inflacji kluczowe pozostaje ryzyko efektów drugiej rundy.

"Analizując informacje o aktywności gospodarczej i badania koniunktury można przypuszczać, że w trzecim kwartale br. roczne tempo wzrostu PKB osłabło do nieco powyżej 5 proc. Zobaczymy, jaki będzie IV kw., ale nawet jeśli dane będą niższe od oczekiwań, to 5-proc. wzrost gospodarczy w całym 2021 r. pozostaje realnym scenariuszem. Końcówka roku w pewnym sensie ustawi nam też trajektorię wzrostu na przyszły rok, ale jeżeli problemy po stronie podażowej będą nasilać się, to oczekiwania, że również w przyszłym roku czeka nas ponad 5-proc. wzrost gospodarczy mogą okazać się zbyt optymistyczne" - powiedział PAP Biznes Dybuła.

Główny ekonomista BNP Paribas BP ocenia, że w ujęciu kwartał do kwartału odsezonowane tempo wzrostu gospodarczego w III kw. utrzymało się na wysokim poziomie i mogło przyspieszyć w porównaniu do pierwszej połowy roku.

"Wciąż mamy do czynienia z dużymi efektami bazy – w II kw. wzrost PKB wyniósł powyżej 11 proc. rdr, co wynikało z niskiego punktu odniesienia, a teraz porównujemy III kw. do analogicznego okresu ubiegłego roku, który był całkiem przyzwoity, więc roczne tempo wzrostu nie będzie już tak spektakularne. Ważne jest jednak to, że w ujęciu kwartał do kwartału odsezonowane tempo wzrostu w III kw. utrzymało się na wysokim poziomie lub nawet przyspieszyło w porównaniu do notowanego w pierwszej połowie roku" - powiedział.

"To sugeruje, że poprawa koniunktury była szeroka – opierała się na kilku elementach, nie tylko na eksporcie czy wydatkach konsumpcyjnych. Teraz mamy do czynienia i z bardzo przyzwoitym tempem wzrostu wydatków konsumpcyjnych, i dobrym tempem eksportu, i przyspieszającymi inwestycjami. Szacujemy, że w ujęciu kwartał do kwartału PKB w III kw. wzrósł o ponad 2 proc. W ujęciu rdr wiele wskazuje na to, że tempo wyniesie ok. 5 proc." - dodał.

Pierwszy szacunek wzrostu PKB Polski w III kw. Główny Urząd Statystyczny opublikuje 12 listopada.

Wśród ryzyka dla wzrostu gospodarczego Dybuła wskazuje na rosnącą presję inflacyjną, która może spowolnić inwestycje i ograniczyć wydatki konsumpcyjne, a także wciąż trwający spór na linii Polska - Komisja Europejska.

"Tempo globalnego i polskiego wzrostu aktywności ekonomicznej słabnie w IV kw., na co składa się szereg różnych czynników, ale jednym z bardziej istotnych jest presja inflacyjna – drożejące surowce i problemy z dostawami podstawowych materiałów i półproduktów. W takich warunkach rośnie ryzyko spowolnienia inwestycji oraz - poprzez erozję siły nabywczej dochodów – ograniczenia wydatków konsumpcyjnych" - zaznaczył ekonomista.

"Pewnym ryzykiem dla wzrostu PKB i inwestycji w kraju jest też dostępność dodatkowych środków unijnych, czyli spór ws. KPO na linii KE-Polska. To wpływa nie tylko na to, ile środków rzeczywiście będziemy mieć do wydania, ale może też oddziaływać na koniunkturę poprzez kanał oczekiwań. Jeżeli podmioty gospodarcze będą dyskontowały scenariusz, że tych środków nie będzie, może to negatywnie wpływać na ich bieżącą aktywność gospodarczą i inwestycyjną" - dodał.

Zdaniem ekonomisty, choć czwarta fala pandemii koronawirusa nie powinna być dotkliwa z gospodarczego punktu widzenia, to jej wpływ na służbę zdrowia i społeczne skutki tego zjawiska mogą być znaczne.

"Gospodarka w dużej mierze nauczyła się żyć z pandemią, więc gdyby miał nastąpić kolejny lockdown, nie powinno to tworzyć istotnych perturbacji z punktu widzenia wzrostu PKB. Trzeba jednak pamiętać, że żyjemy w szczególnych czasach, skutki pandemii to coś absolutnie nowego z czym nie mieliśmy do czynienia w przeszłości. Czwarta fala pandemii w przypadku Polski grozi kolejnym kryzysem wydolności systemu służby zdrowia, ograniczeniem możliwości leczenia wszystkich poważnych chorób, nie tylko spowodowanych COVID-19" - powiedział PAP Biznes Dybuła.

"Przy niskim poziomie zaszczepienia naszego społeczeństwa wpływ kolejnej fali pandemii na służbę zdrowia może być znaczny. Stanowi to bardzo istotne ryzyko społeczne, którego skutki - jeśli się zmaterializuje - będziemy odczuwać latami. Nierozwiązane problemy służby zdrowia są bowiem o wiele groźniejsze z punktu widzenia rozwoju państwa niż np. słabsze tempo wzrostu gospodarczego" - dodał.

CPI W '22 ŚREDNIO PONAD 5 PROC., RYZYKO SPIRALI CENOWO-PŁACOWEJ KLUCZOWE

Prognoza BNP Pribas zakłada, że średnioroczna inflacja w Polsce w 2022 r. wyniesie powyżej 5 proc., choć niepewność co do szacunków wciąż jest duża. W rozmowie z PAP Biznes Dybuła zaznaczył, że w pierwszej połowie przyszłego roku CPI raczej nie zejdzie poniżej 5 proc.

"To, że w najbliższych miesiącach zobaczymy CPI na poziomie 7 proc. wydaje się niemal pewne. Scenariusz ten został zaprogramowany obecną sytuacją na rynkach surowców. Wzrost ich cen będzie miał też przełożenie na inflację w przyszłym roku. Przedsiębiorstwa będą bowiem przerzucać na konsumentów znaczną część wyższych kosztów produkcji. Tym bardziej, że popyt pozostaje wciąż mocny i zdolność do utrzymywania marż przez firmy i podwyższania cen jest w miarę duża. To będzie przekładało się na wyższą inflację w 2022 r. Ponadto, będziemy mieć do czynienia z wyższymi cenami za energię elektryczną, kolejnymi podwyżkami cen gazu i wyższą akcyzą" - powiedział ekonomista.

"Wygląda na to, że początek przyszłego roku upłynie nam pod znakiem bardzo wysokiej inflacji, w okolicach przynajmniej 6 proc. W całej pierwszej połowie 2022 r. nie spodziewałabym się spadków inflacji poniżej 5 proc. Nasze prognozy zakładają, że średnioroczna inflacja w 2021 r. wyniesie nieco poniżej 5 proc., a w 2022 r. średnioroczna inflacja CPI ukształtuje się powyżej 5 proc., choć na koniec przyszłego roku powinna się ona obniżyć się do ok. 3,5-4 proc. Ostatnie miesiące przyniosły jednak dużo zaskoczeń, więc ryzyka dla tych prognoz są znaczne - zarówno in plus, jak i in minus" - dodał.

W ocenie ekonomisty, kluczowym pytaniem z punktu widzenia procesów inflacyjnych jest to, na ile mogą zmaterializować się – i jeśli tak, to na ile będą silne – efekty drugiej rundy, czyli wystąpienie spirali cenowo-płacowej.

"Abstrahując od czynników podażowych, wynagrodzenia to najważniejszy, długoterminowy czynnik podbijający inflację. W gospodarce ponownie pojawiają się braki wykwalifikowanych pracowników i coraz większy odsetek firm planuje podwyżki. Ryzyko efektów drugiej rundy rośnie, ale inne będzie ryzyko utrwalenia się wysokiej inflacji przy wzroście płac o 8 proc. czy 12 proc." - zaznaczył.

Zdaniem Dybuły, choć inflacja na koniec przyszłego roku obniży się, to podstawowa presja inflacyjna, wynikająca ze wzrostu wynagrodzeń, pozostanie wysoka.

"Inflacja bazowa będzie poruszać się w okolicach 4 proc. Wskaźnik inflacji CPI będzie zatem wciąż relatywnie wysoki, choć zachowanie procesów inflacyjnych będzie inne niż to, z którym mieliśmy do czynienia po globalnym kryzysie finansowym z lat 2008-09. Kluczowy wpływ na to ma polityka fiskalna, zarówno w kraju jak i zagranicą. Stymulus fiskalny z ubiegłego roku jest bardzo duży i jego ograniczanie będzie – jak można sądzić - trwało o wiele dłużej. Ponadto, koszty transformacji energetycznej i walki z kryzysem klimatycznym też będą podbijały ceny czy to energii, czy to materiałów" - powiedział.

"Nawet jeżeli inflacja pod koniec przyszłego roku spadnie, to nawet w 2023 r. nie dojdzie do celu NBP, tj. 2,5 proc. Najpóźniej wówczas pojawi się pytanie, na ile obecny kierunek polityki pieniężnej jest właściwy, a na ile potęguje ryzyka inflacyjne, które uderzają w gospodarkę, hamują wzrost inwestycji i zwiększają niepewność" - dodał.

REFERENCYJNA STOPA PROC. DO MARCA WZROŚNIE DO 1,5 PROC., CHOĆ NIEPEWNOŚĆ JEST DUŻA

W rozmowie z PAP Biznes główny ekonomista BNP Paribas BP podkreślił, że perspektywy dla polityki pieniężnej w Polsce pozostają niejasne, głównie ze względu na ostatnie wypowiedzi prezesa NBP podczas konferencji prasowej po posiedzeniu RPP.

"Niepewność ta nie została zasiana przez samą podwyżkę stóp procentowych w październiku, lecz przez dość zdumiewającą konferencję prasową prezesa NBP po ostatnim posiedzeniu. I nie chodzi o to, że prezes nie zasygnalizował, czy podwyżka była rozpoczęciem cyklu normalizacji polityki monetarnej czy też jednorazowym ruchem. Z pewnością można było bowiem dać uczestnikom rynku - w tym kredytobiorcom takim jak przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe - więcej wskazówek co do warunków, które muszą być spełnione, aby RPP, albo kontynuowała podwyżki, albo wstrzymywała się z dalszymi ruchami. Równie istotne jest to, od czego prezes Glapiński zaczął swoją wypowiedź, czyli zdumiewające jak na szefa banku centralnego stwierdzenie, że intencją Rady było sprawienie niespodzianki" - zaznaczył Dybuła.

"Nawet jeżeli instytucje finansowe były momentem i skalą ruchu zaskoczone, to mają mechanizmy, żeby przed takimi niespodziankami się bronić, zaś sama podwyżka stóp procentowych jest korzystna dla sektora. O wiele bardziej niebezpieczne było to stwierdzenie z punktu widzenia obecnych i potencjalnych kredytobiorców, którzy mają prawo czuć się naprawdę zaskoczeni i pozostawieni w dużej niepewności co do tego, jak w przyszłości będą kształtować się koszty finansowania. Jeżeli bank centralny sygnalizuje, że jego intencją w październiku było zaskakiwanie, to nie wiadomo, czy również w przyszłości nie będziemy mieli do czynienia z kolejnymi niespodziankami" - dodał.

Mimo znacznej niepewności, w swoim bazowym scenariuszu makroekonomicznym BNP Paribas BP zakłada, że referencyjna stopa procentowa do marca wzrośnie do 1,5 proc.

"Jedyną chyba logiczną odpowiedzią na pytanie o perspektywy polityki monetarnej w Polsce byłoby 'nie wiadomo', ale oczywiście musimy przyjąć jakiś scenariusz bazowy. Spodziewamy się, że do marca, czyli do wiosennej projekcji ekonomicznych NBP, referencyjna stopa procentowa zostanie podniesiona do poziomu 1,5 proc. W dużej mierze powinno to zmniejszyć niepewność związaną z tym, jaka jest funkcja reakcji banku centralnego i zwiększyć zaufanie, że to niska inflacja pozostaje głównym celem NBP" - powiedział PAP Biznes ekonomista.

"Później bank centralny może zdecydować się na pozostawienie stóp proc. na poziomie 1,5 proc. do połowy przyszłego roku. Następnie, w zależności od tego, jaka będzie sytuacja gospodarcza, RPP albo wznowi i zakończy cykl podwyżek ze stopą proc. w okolicy 2-2,5 proc., lub pozostawi ją bez zmian na poziomie 1,5 proc." - dodał.

Dybuła zaznaczył, że wokół bazowego scenariusza rysują się też dwa inne, choć są one mniej prawdopodobne.

"Jeden z nich zakłada, że RPP podniesie w listopadzie stopy o 25 pb i potem nie zrobi już nic. To wiązałoby się z ryzykiem istotnego osłabienia kursu walutowego i utrwalenia bardzo wysokich oczekiwań inflacyjnych, zarówno po stronie przedsiębiorstw, jak i gospodarstw domowych" - powiedział.

"Można też sobie wyobrazić drugi scenariusz – realizowany chociażby przez bank centralny Czech i w ostatnim czasie również na Węgrzech – w postaci szybkich i znacznych podwyżek stóp procentowych, dojścia ze stopą procentową powyżej 1,5 proc. w krótkim czasie i zakończenie cyklu. W ten scenariusz wpisane jest oczekiwanie, że wyższy poziom stóp procentowych będzie wypływał na kurs walutowy i nieco hamował koniunkturę, ale – kosztem relatywnie niewielkiego spowolnienia – zwiększał szansę na zrównoważone i długotrwałe tempo rozwoju gospodarczego. Ten scenariusz jest jednak, jak się obecnie wydaje, mało prawdopodobny, biorąc pod uwagę wypowiedzi prezesa NBP" - dodał.

Patrycja Sikora (PAP Biznes)

pat/ mfm/

Źródło:PAP Biznes
Tematy
Kupuj taniej wszystko, czego potrzebujesz z pożyczką bez prowizji. RRSO 12,08%

Kupuj taniej wszystko, czego potrzebujesz z pożyczką bez prowizji. RRSO 12,08%

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki