REKLAMA

Eksperci: TSUE uświadamia konsumentów, że nie mogą liczyć na darmowy kredyt

2021-05-04 07:00
publikacja
2021-05-04 07:00
fot. marekusz / Shutterstock

Czwartkowy wyrok TSUE nie przyniósł przełomu w sprawach kredytów frankowych, a tylko potwierdził dotychczasowe orzecznictwo - oceniają eksperci. Trybunał nie rozstrzygnął jednej z najważniejszych kwestii, dotyczącej możliwości żądania przez bank wynagrodzenia za korzystanie z kapitału oraz przedawnienia roszczeń banku w przypadku unieważnienia umowy, i odsyła w nich do sądów krajów. Orzeczenie może się jednak okazać impulsem do zawierania ugód pomiędzy bankami a kredytobiorcami. - Z pewnością jednak TSUE uświadamia konsumentów, że nie mogą liczyć na darmowy kredyt - mówi dr hab. Krzysztof Koźmiński, prezes Fundacji Laboratorium Prawa i Gospodarki.

- To nowe orzeczenie TSUE zwraca uwagę na konieczność obiektywnego podejścia i wyważenia interesów obu stron, czyli uwzględniania interesu nie tylko konsumenta i jego subiektywnej woli, ale również sytuacji przedsiębiorcy, który świadczy długoterminową usługę na podstawie wieloletniego kontraktu. Moim zdaniem ta nowa perspektywa - czyli uświadomienie konsumentom, że nie mogą liczyć na darmowy kredyt - może mieć pozytywny skutek w postaci zmobilizowania obu stron tych kontraktów do zawierania ugód - ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes dr hab. Krzysztof Koźmiński, radca prawny i partner w kancelarii Jabłoński Koźmiński, prezes Fundacji Laboratorium Prawa i Gospodarki.

W ubiegłym tygodniu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał kolejne już orzeczenie dotyczące kredytów frankowych w Polsce. To odpowiedź na pięć pytań prejudycjalnych przesłanych do TSUE przez Sąd Okręgowy w Gdańsku w końcówce 2019 roku, z których najważniejsze dotyczyły m.in. możliwości uwzględnienia roszczeń banków po unieważnieniu umowy frankowej oraz stwierdzenia nieuczciwości postanowienia umownego, które zostało zmienione aneksem.

- To orzeczenie TSUE jest drugim „polskim” wyrokiem, który dotyczy kredytów frankowych [po wydanym w październiku 2019 roku orzeczeniu w sprawie Dziubak C-260/18, dotyczącym stosowania tzw. klauzul niedozwolonych w kredytach frankowych - red.]. O ile poprzednie orzeczenie w sprawie Dziubaków było trochę nadinterpretowane jako wielki sukces kredytobiorców, o tyle to ostatnie doprowadza - używając piłkarskiej metafory - do wyniku 1:1. Ono wiele kwestii wyjaśnia, ale przede wszystkim umożliwia utrzymanie tych umów w mocy i zdroworozsądkowo podchodzi do interpretacji unijnego prawa konsumenckiego. To orzeczenie nie jest korzystne ani dla kredytobiorców, ani dla sektora bankowego, jest natomiast zwycięstwem racjonalności w interpretacji unijnego prawa konsumenckiego - uważa dr Michał Jabłoński, adwokat i partner w kancelarii Jabłoński Koźmiński, wiceprezes Fundacji Laboratorium Prawa i Gospodarki.

Trybunał uznał, że skutki stwierdzenia przez sąd nieuczciwego warunku w umowie zawartej między bankiem a klientem podlegają przepisom prawa krajowego. Innymi słowy, to krajowy sąd powinien oceniać kwestię utrzymania w mocy warunków umowy o kredyt frankowy. Według TSUE do sądu krajowego należy także poinformowanie klienta o konsekwencjach prawnych, jakie może pociągnąć za sobą stwierdzenie nieważności takiej umowy.

- Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości otwiera także polskim sądom drogę do tego, aby zastosować kurs średni Narodowego Banku Polskiego. Mogą to uczynić w trojaki sposób. Po pierwsze: odwołać się do ustawy antyspreadowej, po drugie: odwołać się do art. 358 § 2 Kodeksu cywilnego i po trzecie: mogą zastosować tzw. doktrynę błękitnego ołówka - ocenia dr Jarosław Bełdowski, radca prawny i wykładowca warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej.

- Ta doktryna umożliwi usunięcie z takiej klauzuli aspektu dotyczącego spreadu, jeżeli jest on nieuczciwy. W takim przypadku będzie można go usunąć, ale co do zasady zachowując klauzulę kursową, więc będzie ona oparta po prostu na kursie Narodowego Banku Polskiego. To jest bardzo ważna wytyczna dla polskiego Sądu Najwyższego - dodaje dr Michał Jabłoński.

Czwartkowy wyrok TSUE nie rozstrzygnął jednej z najważniejszych kwestii, dotyczącej możliwości żądania przez bank wynagrodzenia za korzystanie z kapitału oraz przedawnienia roszczeń banku w przypadku unieważnienia umowy.

- Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości nie dało wprost odpowiedzi na pytanie, czy banki mogą, czy nie mogą żądać zwrotu kosztów związanych z korzystaniem z kapitału. Niemniej TSUE wskazuje, że polski sędzia będzie musiał poinformować konsumenta o ewentualnych roszczeniach, które może mieć bank. Można to interpretować właśnie jako dopuszczenie możliwości żądania przez banki zwrotu kosztów związanych z korzystaniem z kapitału - wskazuje dr Jarosław Bełdowski.

- W świetle tego, jak i poprzednich orzeczeń TSUE, wydawanych do kazusów węgierskich, rumuńskich, chorwackich, hiszpańskich itd., wiemy już jednak, że na pewno nie można uznać roszczeń banku o zwrot kapitału za przedawnione, jak chcieliby niektórzy kredytobiorcy. Zgodnie z tą narracją - lansowaną przez kredytobiorców, ich prawników i organizacje frankowiczów przed sądami - rzekomo można wywodzić, że w przypadku upadku takiej umowy kredytowej roszczenie banku o zwrot kapitału wypłaconego kilka czy kilkanaście lat temu jest przedawnione, ponieważ ta umowa od samego początku była nieważna. W świetle tego, jak i poprzednich wyroków wiemy już na pewno, że tak nie jest - tłumaczy dr hab. Krzysztof Koźmiński.

Zgodnie z wyliczeniami Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego w przypadku gdyby umowy kredytowe mogły być unieważniane, a banki nie mogły się starać o zwrot kapitału i kosztów jego pożyczenia, koszty dla sektora wyniosłyby 234 mld zł. Unieważnienie ze zwrotem kapitału, ale bez zwrotu opłat kosztowałoby banki ok. 100 mld zł, a unieważnienie ze zwrotem kapitału i kosztów - ok. 71 mld zł. Dla porównania, według UKNF, scenariusz z ugodami - w ramach których kredyt walutowy od daty jego uruchomienia zostałby rozliczony tak jak kredyt złotowy - kosztowałby sektor „tylko” 34,5 mld zł.

Procesy frankowe mają duże przełożenie na wyniki finansowe banków i ich kondycję. Konieczność zawiązania rezerw na procesy frankowe to - według NBP - jeden z głównych czynników istotnie obniżających rentowność sektora. Dlatego Związek Banków Polskich, KNF, a także same banki co do zasady promują polubowne rozstrzyganie takich spraw w drodze ugody.

- Ugodowe załatwienie spraw - czyli odciążenie sądów i eliminacja ryzyka polegającego na przerzuceniu kosztów na innych klientów, np. na kredytobiorców złotowych albo tych, którzy kredytu w ogóle nie mają - byłoby po prostu korzystne społecznie. I tak ten wyrok powinien być odczytywany, zwłaszcza przez środowiska radykalnych konsumentów wierzących w to, że roszczenia banku się przedawniły czy że darmowe mieszkanie czy darmowy kredyt są w zasięgu ręki. To orzeczenie jest ewidentnym sygnałem, że to nie jest prawda i nie należy wierzyć w tego typu bajki, więc może warto usiąść do stołu i po prostu się porozumieć - ocenia dr hab. Krzysztof Koźmiński.

Nowe orzeczenie TSUE jest istotne nie tylko dla banków i frankowiczów, lecz także dla Sądu Najwyższego, który w sprawie kredytów frankowych ma wypowiedzieć się w maju (posiedzenie zostało przesunięte w oczekiwaniu na czwartkowy wyrok trybunału). Sąd ma się ustosunkować do wniosku Rzecznika Finansowego, który dotyczył właśnie tego, czy po unieważnieniu umowy stronom przysługują roszczenia o zwrot świadczenia nienależnego w związku z bezpodstawnym wzbogaceniem.

Źródło:
Tematy
Otwórz konto dla firm i zyskaj do 1200 zł premii!

Otwórz konto dla firm i zyskaj do 1200 zł premii!

Advertisement

Komentarze (15)

dodaj komentarz
miskumisku
Jeżeli chodzi o zastąpienia przeliczeniowych klauzul abuzywnych kursami średnimi NBP, to odsyłam do wyroku TSUE C-260/18, cytat: "Trybunał dokonał wykładni art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 w ten sposób, że nie stoi on na przeszkodzie temu, by w przypadku gdy unieważnienie umowy jako całości naraziłoby konsumenta na Jeżeli chodzi o zastąpienia przeliczeniowych klauzul abuzywnych kursami średnimi NBP, to odsyłam do wyroku TSUE C-260/18, cytat: "Trybunał dokonał wykładni art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 w ten sposób, że nie stoi on na przeszkodzie temu, by w przypadku gdy unieważnienie umowy jako całości naraziłoby konsumenta na szczególnie szkodliwe skutki, sąd krajowy mógł zaradzić unieważnieniu nieuczciwych postanowień znajdujących się w tej umowie poprzez zastąpienie przepisu prawa krajowego o charakterze dyspozytywnym lub mającego zastosowanie, jeżeli strony umowy wyrażą na to zgodę.".

Krótko mówiąc, sąd może zastąpić przeliczeniowe klauzule abuzywne kursami średnimi NBP, ale tylko wtedy gdy kredytobiorca wyrazi na to zgodę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.

Bez zgody kredytobiorcy na zastąpienie klauzul abuzywnych kursami średnimi NBP, sąd powinien usunąć te klauzule z umowy i sprawdzić czy tą umowę da się utrzymać dalej.
• W przypadku umów o kredyt indeksowany (gdzie kwota kredytu była wyrażona w złotych, i wypłacana przez bank w złotych) z utrzymaniem umów nie powinno być problemu – po usunięciu klauzul abuzywnych takie umowy staną się umowami o kredyt PLN oprocentowany jako LIBOR + MARŻA.
• W przypadku umów o kredyt denominowany (gdzie kwota kredytu była w umowie wyrażona w CHF ale bank wypłacał transze w PLN) – po usunięciu klauzul abuzywnych umowa musi zostać unieważniona (bo umowa mówi o kredycie w CHF, bank wypłacił złotówki, a w umowie brakuje opisu sposobu przeliczenia CHF na PLN).
Niespecjalnie widzę, dlaczego w którymkolwiek z w/w przypadków kredytobiorcy mieliby się zgadzać na zastępowanie klauzul abuzywnych kursami średnimi NBP.

Swoją drogą, polecam zapoznanie się z orzeczeniami TSUE w oryginale. Zostały one przetłumaczone na j. polski, są pisane zrozumiałym językiem i mają dosłownie po kilka stron. W celu zapoznania się z wyrokami TSUE wchodzimy na stronę https://curia.europa.eu/juris/recherche.jsf?language=pl i wpisujemy C-260/18 (wyrok z 2019r.) lub C-19/20 (wyrok z kwietnia br.).

Artykuły, jak ten komentowany, należy traktować jako zwykły czarny PR sponsorowany przez banki.
wtomek
"Artykuły, jak ten komentowany, należy traktować jako zwykły czarny PR sponsorowany przez banki."- czas wstać i stuknąć się w głowę. Umowę można poprawić eliminując abuzywne fragmenty. To tak po chłopsku.
mba_tomy odpowiada wtomek
Do wtomek: "Umowę można poprawić eliminując abuzywne fragmenty." Oczywiście, że można. Dlatego Klienci od kilku lat czekają na ugody, wręcz o nie proszą. Banki dały takie felerne umowy, to niech zaproponują jakieś sensowne rozwiązanie. Niestety, banki to nie proste chłopy, tylko hieny chcące na tym jeszcze Do wtomek: "Umowę można poprawić eliminując abuzywne fragmenty." Oczywiście, że można. Dlatego Klienci od kilku lat czekają na ugody, wręcz o nie proszą. Banki dały takie felerne umowy, to niech zaproponują jakieś sensowne rozwiązanie. Niestety, banki to nie proste chłopy, tylko hieny chcące na tym jeszcze zarobić. Stąd nagonka na frankowiczów, manipulowanie złotówkowiczów i ostatnio opłacanie ekspertów... Hejterów, Januszy biznesu i tzw. gimbazę nie wymieniam, bo oni w przeważającej większości za darmo szczekają.
niezawistny_polak odpowiada wtomek
Można. A po eliminacji abuzywnych fragmentów zostaje ci, chłopie, albo kredyt PLN+LIBOR, albo jakieś nie wiadomo co, czego nie można realizować, bo nie ma określonej kwoty kredytu. Zorientuj się następnym razem, poczytaj coś na zadany temat, zanim skomentujesz.
frankmaster
w umowach kredytów walutowych jest mnóstwo abuzywnych, a więc zakazanych, niezobowiązujących klienta zapisów, w wyniku których albo umowa jest w całości nieważna, albo zapisy te są wymazywane i umowa obowiązuje w nieabuzywnej formie - wyroki prawomocne w obu wariantach zapadały i będą zapadać
beztrybu
1) Gdzie te ugody? Wszyscy o nich słyszeli, mało kto widział. Niektóre banki od razu zastrzegły, że żadnych ugód nie będzie.
2) Laboratorium czegoś tam to ta sama spółka, która niedawno dystrybuowała niby badania, jak to nicy wszyscy Polacy są przeciwny "pomaganiu" frankowiczom. Oto drugi etap kampanii
1) Gdzie te ugody? Wszyscy o nich słyszeli, mało kto widział. Niektóre banki od razu zastrzegły, że żadnych ugód nie będzie.
2) Laboratorium czegoś tam to ta sama spółka, która niedawno dystrybuowała niby badania, jak to nicy wszyscy Polacy są przeciwny "pomaganiu" frankowiczom. Oto drugi etap kampanii pr-owej - była ankieta, teraz niby eksperckie wypowiedzi.
3) Zaprawdę powiadam wam, że frankowiczom nie chodzi o darmowy kredyt i mieszkania za darmo -a to jest narracja, która jest częścią owej tej kampanii pr-owej.
4) Najbardziej głośni w komentowaniu wyroku TSUE na "niekorzyść frankowiczów" są ci prawnicy, którzy reprezentują banki, które najczęściej przegrywają w sądach. Oto ile są warte ich wypowiedzi.
wruum
A gdzież to niedouczeni dochtorzy znaleźli takie tezy w wyroku TSUE?
"- Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości otwiera także polskim sądom drogę do tego, aby zastosować kurs średni Narodowego Banku Polskiego. Mogą to uczynić w trojaki sposób. Po pierwsze: odwołać się do ustawy antyspreadowej, po drugie: odwołać
A gdzież to niedouczeni dochtorzy znaleźli takie tezy w wyroku TSUE?
"- Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości otwiera także polskim sądom drogę do tego, aby zastosować kurs średni Narodowego Banku Polskiego. Mogą to uczynić w trojaki sposób. Po pierwsze: odwołać się do ustawy antyspreadowej, po drugie: odwołać się do art. 358 § 2 Kodeksu cywilnego i po trzecie: mogą zastosować tzw. doktrynę błękitnego ołówka - ocenia dr Jarosław Bełdowski, radca prawny i wykładowca warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej.

- Ta doktryna umożliwi usunięcie z takiej klauzuli aspektu dotyczącego spreadu, jeżeli jest on nieuczciwy. W takim przypadku będzie można go usunąć, ale co do zasady zachowując klauzulę kursową, więc będzie ona oparta po prostu na kursie Narodowego Banku Polskiego. To jest bardzo ważna wytyczna dla polskiego Sądu Najwyższego - dodaje dr Michał Jabłoński."

Pytanie jest retoryczne - tego nie ma w wyroku!
newsman
to prawda ja zaciagnelem kredyt zaufania u mojej zony ale jak przeszla na emeryture to dostala ;;malpiego rozumu ; i wyrzuciala mnie z lozka ,teraz zastanawiac sie jak go zrolowac zeby wyjsc na swoje
niezawistny_polak
Newseria opublikowała po prostu materiał, który wygląda jak sponsorowany - dlaczego to przedrukowujecie bez słowa komentarza?

WSZYSTKIE osoby wypowiadające się w tym materiale są lub były związane z sektorem bankowym.
Panowie Jabłoński i Koźmiński, to są co najwyżej "eksperci", a nie eksperci.
Newseria opublikowała po prostu materiał, który wygląda jak sponsorowany - dlaczego to przedrukowujecie bez słowa komentarza?

WSZYSTKIE osoby wypowiadające się w tym materiale są lub były związane z sektorem bankowym.
Panowie Jabłoński i Koźmiński, to są co najwyżej "eksperci", a nie eksperci. Obaj są po prostu lobbystami sektora bankowego. Jeden z nich jest nawet pełnomocnikiem w sprawach sądowych przeciwko kredytobiorcom. To są goście, którzy od kilku lat robią biznes na przeinaczaniu sensu i znaczenia przepisów krajowych, Dyrektywy 93/13 i orzecznictwa TSUE (przykład - ich bałamutna książka z 2018 roku).

Setny raz już powtórzono w orzecznictwie, że nie da się załatać umów "frankowych" kursem średnim NBP, ponieważ byłaby to tzw. redukcja utrzymująca skuteczność, a sądy nie mają prawa takiej ingerencji w umowę. To jest po prostu aberracja, która by neutralizowała sankcyjne działanie Dyrektywy 93/13 (tzn. gwarantowałaby nieuczciwemu przedsiębiorcy bezkarność). Jabłoński i Koźmiński powtarzają nie to, co od dawna wynika ze stanu prawnego, ale to, co ich mocodawcy chcą tłuc w mediach do głów od rana do nocy (tak aby szczuć na "frankowiczów", a ich samych utwierdzać w fałszywym przekonaniu, że niczego nie wywalczą w sądzie - w rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie).

Powiązane: Frankowcy w sądach

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki