Eksperci: 22 mld zł ma kosztować polską gospodarkę wzrost cen energii w 2020 r. wobec 2016

Wzrost cen energii elektrycznej w 2019 r. będzie kosztował polską gospodarkę prawie 16 mld zł, w 2020 r. - 22 mld zł wobec 2016 r. - wyliczyli eksperci Instytutu Jagiellońskiego. Dodali, że dla porównania, roczny budżet na naukę i szkolnictwo wyższe to ok. 25 mld zł.

(YAY Foto)

Na rynku europejskim rosną hurtowe ceny energii elektrycznej. To przed wszystkim wynik wzrostu cen europejskich uprawnień do emisji gazów cieplarnianych spowodowany reformą systemu handlu emisjami ETS. Do tego rosną ceny węgla kamiennego. Od końca 2017 r. koszt uprawnień do emisji tony dwutlenku węgla wzrósł z 6 euro do 2021 euro obecnie, w szczycie kosztowały one ponad 25 euro. Eksperci Instytutu Jagiellońskiego nie mają wątpliwości - ceny uprawnień do emisji będą rosnąć.

Tymczasem - jak mówił w czwartek prezes Instytutu Jagiellońskiego Marcin Roszkowski - nasza energetyka w 80-proc. oparta jest na węglu kamiennym i brunatnym. Ciepłownictwo - w ponad 95 proc. "To oznacza, że ceny uprawnień CO2 bardzo mocno wpływają na ceny energii" - podkreślił. W jego opinii reforma EU ETS będzie wpływać na ceny energii w Polsce jeszcze bardziej. Dotąd bowiem polska energetyka konwencjonalna korzystała ze stale malejącej liczby darmowych uprawnień do emisji. W przyszłym roku system ten będzie wygaszony, a to oznacza, że trzeba będzie ponosić koszty drożejących pozwoleń.

Eksperci Instytutu wyliczyli, że już w br. konkurencyjność polskiego przemysłu na tle sąsiadów znacznie się pogorszyła. "W Polsce w lipcu tego roku koszt 1 MWh wynosił dla dużego odbiorcy około 69 euro, w Czechach 57 euro, a w Niemczech - przy uwzględnieniu rekompensaty - tylko 38 euro" - podano.

Najsilniej wzrosty cen energii odczuwać będą sektory chemiczny hutniczy, przemysł elektromaszynowy oraz w górnictwo. W opinii analityków Instytutu "remedium" mogłyby być tzw. grupy zakupowe, choć - jak wskazali - przykład sprzed paru dni pokazał, że potrzebne będzie wypracowanie nowego modelu funkcjonowania grup zakupowych. Chodzi o rozwiązanie się grupy zakupowej Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii z powodu zbyt wysokich cen energii elektrycznej zaoferowanych przez spółki.

Jak wskazali eksperci, rosnące ceny energii w niełatwym położeniu stawiają sprzedawców energii "z jednej strony ceny, które oferują odbiorcom końcowym, muszą przenosić koszty energii wynikające z cen na rynku hurtowym, z drugiej muszą tak realizować politykę cenową, by nie doprowadzić do ucieczki przemysłu z Polski czy wręcz upadku niektórych gałęzi gospodarki".

"Warto także zwrócić uwagę na sytuację operatorów systemów dystrybucyjnych, którzy z jednej strony przejmują na siebie wiele ryzyk związanych z systemem (w tym np. dodatkowe koszty generowane przez firmy, które nie optymalizują energochłonności lub profilu poboru), a z drugiej strony mogą doświadczyć niższego poziomu wolumenu dystrybuowanej energii (a co za tym idzie spadku poziomu przychodu regulowanego) ponieważ niektórzy odbiorcy - z pobudek ekonomicznych - mogą decydować się na redukowanie poboru energii elektrycznej" - przekonują analitycy Instytutu Jagiellońskiego.

Jak mówił Roszkowski, Polska potrzebuje zintegrowanego planu działań na rzecz energii i klimatu. "Apelujemy o budowę nowego miksu energetycznego" - mówił. W jego ocenie powinno w nim być więcej OZE, na przełomie lat 20 i 30 XXI w., przede wszystkim offshore, bilansowany gazem.

"50 - 60 proc. miksu (energetycznego - PAP) opartego na OZE i gazie, z wygaszaniem węgla (zmniejszaniem udziału w miksie - PAP), będzie jakimś kierunkiem. Do tego powinny dojść źródła kogeneracyjne i taki miks (energetyczny), który doprowadzi Polskę do zrównania z unijną średnią emisyjności" - powiedział.

W jego ocenie w Polsce nie ma szansy na powstanie elektrowni atomowej. "Nie ma takiej możliwości - wybudowanie dwóch bloków po 2400 MW za 70 mld zł przy obecnej wartości polskiej elektroenergetyki szacowanej na ok. 30 mld zł, jest fizycznie niemożliwe" - powiedział.

Również plany budowy bloku węglowego w elektrowni w Ostrołęce, co zapowiada resort energii, są - jego zdaniem -"kuriozalne".

"Mamy trwałą zapaść w sektorze, który dotyka 47 proc. naszego wytwarzania, czyli w sektorze węgla kamiennego. Cena (tony węgla - PAP) jest na poziomie 100 dol., my wydobywamy - to są dane z września - po 87 dol. za tonę, lecz nie jesteśmy w stanie go przewieść, skandalicznie wysoko rośnie import; tylko w lipcu ściągnęliśmy 28 proc. z zagranicy. Budowa bloków takich jak (planowane- PAP) w Ostrołęce jest kuriozalne" - mówił

Jak mówił, w Polsce "nie ma węgla". "Jeśli zbudujemy instalację na węgiel kamienny, którego nie mamy, to - de facto - robimy transfer na teren Federacji Rosyjskiej. Import z FR wzrósł - według wrześniowych danych - dwukrotnie. Budowa elektrowni w Ostrołęce jest kompletnie bez sensu" - podkreślił Roszkowski.(PAP)

autor: Małgorzata Dragan

drag/ amac/

Źródło: PAP
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
4 1 samsza

Artykuł nie mówi, dokąd te miliardy popłyną, bo przecież tego żaden unijny pijaczyna nie przepije. Mam wrażenie, że to i inne czynniki (np. kilka procent haraczu na PPK) zmuszą do przeniesienia fabryk do Nepalu, Bangladeszu lub Indii, a może po prostu na Ukrainę lub Białoruś i języka nie będą się uczyć imigranci, ale kadra zarządzająca.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 7 antybolszewik

@samsza one płyną do Ciebie i to ty je przepijasz. Właściwie przez 10 lat nie zrobiliśmy nic z naszą energetyką. Cieszyliśmy się, że mamy nadwyżki pozwoleń na emisję i sprzedawaliśmy je z zyskiem. Gdy Europa przeszła na OZE jak zwykle zostaliśmy samotni z kotłowniami i drogim węglem.

! Odpowiedz
31 26 prosefor

Mam bardzo proste rozwiązanie - wycofać się natychmiast z tych bzdurnych rozliczeń CO2 - powiedzieć, "my się w to nie bawimy, mamy swój węgiel, będziemy go zużywać tyle ile potrzebujemy".

! Odpowiedz
6 18 histeryk

Nie tylko my mamy swój węgiel. Wiele państw ma go więcej i jest w stanie wydobywać go taniej. Nie robią tego, bo ograniczenie spalania węgla jest w naszym wspólnym interesie. Wydobywanie węgla natomiast jest tylko i wyłącznie w interesie górników na Śląsku, którzy rządzą w Solidarności. Solidarność to klient polityczny obecnego rządu. W zamian za działania korzystne dla górników, ale niekorzystne dla energetyki i całej polskiej gospodarki, także dla zdrowia Polaków, Solidarność popiera obecny rząd.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 17 antybolszewik

Mamy coraz mniej własnego węgla a coraz więcej sprowadzamy. Z Rosji, USA, Kolumbii i Australii. Wspaniałe rozwiązanie zaproponowałeś z tym CO2. Na miarę trzeciego świata- "Niech inni dbają o planetę. My będziemy truć, śmiecić i spalać składowiska odpadów". To jest Polska właśnie.

! Odpowiedz
1 11 jkendy

Nie rozumiesz, ze u nas nie ma węgla, że idiotyczna polityka stawiania na nosniki energii z 19 wieku nas do tego doprowadziła.

! Odpowiedz
3 28 antybolszewik

Niemcy w I połowie 2018 mieli już tylko 28% energii z węgla. A jeszcze kilka lat temu ich "mix" energetyczny był podobny do naszego.

! Odpowiedz
17 28 silvio_gesell

Bo mają opodatkowanie wartości gruntu, więc ziemia musi tam na siebie zarabiać, choćby przez OZE. A u nas jest komunistyczne opodatkowanie pracy więc to człowiek musi pracować, a ziemia może leżeć odłogiem. Taka różnica.

! Odpowiedz
2 12 pull_up_terrain_ahead odpowiada silvio_gesell

O co ci chodzi? Przecież ty popierasz komunę cały czas. Tylko dla siebie.

! Odpowiedz
13 6 abcx

Do sprawdzenia Wikipedia: Lista państw według rocznej emisji dwutlenku węgla

! Odpowiedz

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,2% IV 2019
PKB rdr 4,9% IV kw. 2018
Stopa bezrobocia 6,1% I 2019
Przeciętne wynagrodzenie 4 931,8 zł I 2019
Produkcja przemysłowa rdr 9,2% IV 2019

Znajdź profil