REKLAMA
PILNE

Ekonomiści: Intencjonalne zaskakiwanie rynku może osłabić wiarygodność polityki komunikacyjnej NBP

2021-10-28 12:00
publikacja
2021-10-28 12:00
Ekonomiści: Intencjonalne zaskakiwanie rynku może osłabić wiarygodność polityki komunikacyjnej NBP
Ekonomiści: Intencjonalne zaskakiwanie rynku może osłabić wiarygodność polityki komunikacyjnej NBP
/ NBP

Większą niespodzianką dla rynku w październiku od samej podwyżki stóp proc. była deklaracja prezesa NBP o tym, że właśnie zaskoczenie otoczenia było intencją banku centralnego. Jeżeli oznacza to, że NBP jest gotów ponownie na niespodziewane ruchy, to wiarygodność jego polityki komunikacyjnej może ulec osłabieniu - wskazują rozmówcy PAP Biznes.

"Dla mnie największym problemem w październiku nie była podwyżka stóp procentowych per se. (...) Większym problemem jest to, że prezes NBP dzień po podwyżce powiedział, że celem banku centralnego było zaskoczenie rynków. Pojawia się więc pytanie, co bank centralny chce w ten sposób osiągnąć i czy nie oznacza to zmiany funkcji reakcji, zgodnie z którą bank centralny jest gotów zaskakiwać ponownie, bo ma w tym jakiś ukryty cel" - powiedział PAP Biznes główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska Jakub Borowski.

Również według ekonomisty BNP Paribas Polska Marcina Kujawskiego z punktu widzenia polityki komunikacyjnej większą niespodzianką był komentarz prezesa NBP.

"To może stwarzać wrażenie, że Rada przygotowywała się do ruchu już od pewnego czasu, przy niespecjalnie zmienionej komunikacji i nie była to jedynie odpowiedź na szybko zmieniające się we wrześniu otoczenie gospodarcze. Intencjonalne zaskoczenie rynku może skutkować tym, że skuteczność polityki komunikacyjnej w kształtowaniu warunków monetarno-finansowych i oczekiwań co do przyszłych stóp procentowych może być w przyszłości mniejsza. Uczestnicy życia gospodarczego mogą wręcz zacząć poddawać w wątpliwość, czy wypowiedzi prezesa NBP lub innych członków Rady faktycznie odzwierciedlają zamiary i przyszłe działania RPP" - powiedział PAP Biznes Kujawski.

Borowski zauważa, że Glapiński wspomniał wprawdzie, że rynek oczekiwał na początek podwyżki tylko o 15 pb, a nie o 40 pb i być może był to problem komunikacyjny w tym sensie, że Rada uznała, iż dla istotnego ograniczenia efektów drugiej rundy w przyszłości, a więc w celu oddziaływania na oczekiwania inflacyjne gospodarstw domowych, trzeba było rynek zaskoczyć skalą samej podwyżki.

"Ale wybrzmiało coś zupełnie innego: bank centralny chciał po prostu zaskoczyć rynek" - dodał.

Ekonomista z warszawskiej SGH Jarosław Janecki ocenia natomiast, że trudno mówić o pełnym zaskoczeniu październikową decyzją RPP, ponieważ była ona sugerowana dzień wcześniej przez prezesa NBP, a perspektywy sytuacji inflacyjnej wskazywały, że już dawno trzeba było taką decyzję podjąć.

"Oczywiście z punktu widzenia momentu i skali podwyżki, dla części uczestników październikowa decyzja RPP mogła być zaskoczeniem, dominowało przekonanie o nieco późniejszym terminie i mniejszej, początkowej skali podwyżek. To również świadczy o tym, jak bardzo oczekiwania były zakotwiczone i powiązane z tym, co komunikował bank centralny" - wskazuje Janecki.

Prezes NBP Adam Glapiński powiedział po październikowym posiedzeniu RPP, że decyzja o podwyżce stóp procentowych odbyła się "ku pewnemu zaskoczeniu rynku", ale bank centralny chciał, żeby "to się właśnie w ten sposób odbyło".

"Rynek przewidywał 15 pb, podnieśliśmy o 40 pb, prawie 3 razy bardziej. Też chcieliśmy, żeby właśnie tak się stało" - dodał Glapiński.

CO DO ZASADY POLITYKA BANKÓW CENTRALNYCH POWINNA BYĆ "NUDNA"

Rozmówcy PAP Biznes przyznają, że bank centralny może podejmować niespodziewane dla otoczenia działania, jednak powinno być to wyjątkiem od reguły prowadzenia "nudnej" polityki monetarnej.

"Są sytuacje w polityce pieniężnej, w których dynamika wydarzeń wymusza na banku centralnym działanie trudne do przewidzenia przez uczestników rynku. Należą one jednak do rzadkości i generalnie banki centralne starają się tego unikać. Akurat we wrześniu sporo działo się w dość krótkim okresie: mieliśmy zaskoczenie wyższą inflacją, dynamiczny wzrost cen surowców energetycznych na światowych rynkach, po raz kolejny można było rewidować także ścieżkę cen żywności" - wskazuje Borowski.

Janecki zauważa, że banki centralne w przeszłości reagowały czasami w sposób zaskakujący dla rynku, nie tylko w reakcji na pojawienie się nieoczekiwanych informacji, ale także aby nadrobić zaległości z przeszłości lub silniej oddziaływać na rynek, w tym na walutę.

"Tego typu decyzje mają również charakter psychologiczny, bo pokazują jak władze monetarne chcą oddziaływać na stabilizację ceny pieniądza w dłuższym okresie" - zauważa Janecki.

Borowski z Credit Agricole podkreśla, że dobrze komunikujący się z otoczeniem bank centralny nie zaskakuje i prowadzi przewidywalną, w istocie "nudną" politykę pieniężną.

"W przeciwnym wypadku rośnie zmienność na rynkach, co znajduje odzwierciedlenie w wyższej premii za ryzyko zawartej w stopach procentowych, co z kolei podnosi koszt kapitału dla przedsiębiorstw. Zwiększona zmienność kursu złotego podnosi również koszt zabezpieczania się przed ryzykiem kursowym ponoszony przez przedsiębiorstwa" - zauważa Borowski

"Jeżeli polityka pieniężna stawia sobie cele, które chce osiągnąć, a komunikuje się źle, to te cele mogą stać się niewiarygodne dla otoczenia zewnętrznego, w szczególności dla uczestników rynków. W takiej sytuacji bankowi centralnemu trudniej jest osiągać zamierzone rezultaty, w tym oddziaływać na oczekiwania dotyczące stóp procentowych i inflacji. To podnosi koszt prowadzenia polityki pieniężnej i obniża jej skuteczność" - dodaje.

PREZES STRACIŁ KONTROLĘ NAD RADĄ?

Zdaniem Borowskiego kolejnym problemem komunikacyjnym, przed którym stoi RPP, jest powstały w październiku rozdźwięk między retoryką prezesa NBP, a do tej pory gołębim skrzydłem Rady, co może oznaczać, że prezes stracił decydujący głos w tym gremium.

"Nasza średnioterminowa prognoza stóp procentowych przed październikową podwyżką była wyraźnie niższa od konsensusu (zakładała początek podwyżek w styczniu 2023 r. - PAP). Zrewidowaliśmy ten scenariusz i obecnie oczekujemy dalszego zaostrzenia polityki pieniężnej. Głównymi przyczynami rewizji były znaczące podwyższenie prognozy inflacji wskutek kolejnych globalnych i krajowych szoków podażowych oraz błąd w ocenie możliwości oddziaływania prezesa na pozostałych członków Rady. Przeceniliśmy te możliwości, co obecnie rodzi kolejny problem komunikacyjny" - powiedział Borowski.

Główny ekonomista Credit Agricole zauważa, że członkowie Rady, którzy do tej pory przedstawiali retorykę zgodną z linią prezesa wyraźnie zmienili nastawienie.

"Dotychczas gołębie skrzydło Rady zaczyna mówić o docelowych stopach na poziomie sprzed pandemii, a prezes o tym nie wspomina. Po październikowej decyzji Glapiński wyraźnie sygnalizował, że trzeba wstrzymać się na dłużej z kolejnymi ruchami. To wygląda trochę tak, jakby prezes próbował zapanować nad narracją, która mu się wymyka" - uważa Borowski.

"Skoro wiemy, że nie ma on takiego wpływu na Radę, jakiego wcześniej oczekiwaliśmy, to być może, biorąc pod uwagę wypowiedzi członków RPP, prezes kolejny raz będzie musiał zmienić komunikację. Warto odnotować, że prognozy analityków, zgodnie z którymi w listopadzie nie będzie podwyżki, w znacznym stopniu bazują na słowach prezesa NBP" - dodaje.

Zdaniem Borowskiego opis dyskusji z październikowego posiedzenia RPP również nie w pełni odzwierciedla retorykę prezesa NBP.

"Minutes z ostatniego posiedzenia pokazują, że Rada bardzo ostrożnie podchodzi do kwestii szoków podażowych, by nie spowolnić zanadto wzrostu gospodarczego. W jednym miejscu wspomina się też o powrocie inflacji nie do celu, a do przedziału odchyleń. To jest część narracji prezesa, która się przebiła. Jednak w minutes próżno szukać sugestii, którą prezes posłużył się na konferencji, że trzeba na dłuższy czas wstrzymać się z podwyżkami stóp, a 40 pb to mocne uderzenie polegające na 'wycofaniu dopalacza'. Można więc wnioskować, że deklaracje prezesa nie odzwierciedlają stanowiska większości Rady" - uważa Borowski.

Prezes NBP powiedział po październikowej decyzji RPP, że Rada będzie się "dłuższy czas" przyglądać, jaki jest efekt podwyżki.

Kilku członków RPP zasygnalizowało w październiku możliwość kontynuacji podwyżek stóp procentowych, choć nie wszyscy wprost wskazali na datę kolejnego ruchu.

Borowski wskazuje na jeszcze inną "bardzo niefortunną" dla reputacji banku centralnego koincydencję: w tym samym dniu, w którym premier powiedział, że RPP powinna należycie zareagować na inflację doszło do podwyżki stóp.

"Oczywiście prezes mówi, że to były zdarzenia niezależne, ale nie przypominam sobie sytuacji, żeby po 1989 r. premier polskiego rządu wyraził publicznie oczekiwanie, że bank centralny powinien zacieśnić politykę pieniężną. Były przypadki nacisków, że trzeba stopy obniżać, ale nigdy, że trzeba podwyższać. Co więcej, wystąpienie prezesa NBP na dzień przed decyzją Rady również w najmniejszym stopniu nie wskazywało na potrzebę szybkiego zacieśnienia polityki pieniężnej, a już na pewno nie w ciągu najbliższych 24 godzin. Wygląda na to, że następnego dnia prezes znalazł się pod ogromną presją pozostałych członków RPP i otoczenia" - mówi Borowski.

Konkluduje, że jest to moment, w którym NBP powinien skoncentrować się na "szybkiej i znaczącej" poprawie komunikacji banku centralnego z otoczeniem.

"Przyczyni się to do zwiększenia przewidywalności decyzji Rady oraz ograniczenia zmienności kursu złotego i rentowności obligacji" - dodaje.

OSTROŻNY FORWARD GUIDANCE JEST ZASADNY, CHOĆ RADA POWINNA OKREŚLIĆ WARUNKI BRZEGOWE DLA KOLEJNYCH RUCHÓW

Janecki z SGH zauważa, że choć NBP explicite nie sformułował po ostatniej podwyżce forward guidace dla stóp procentowych, to komunikat RPP wyraźnie wskazuje, że nie mamy do czynienia z zakończeniem okresu podwyżek.

"W informacji po posiedzeniu RPP nie ma fragmentu, który mówi, że obecny poziom stóp procentowych stabilizuje inflację w celu w średnim okresie. Jest to oczywista wskazówka, że w przyszłości są możliwe kolejne ruchy w górę" - powiedział Janecki.

Według ekonomisty forward guidance generalnie jest przydatny w okresie wychodzenia dużych kryzysów, ale ten element polityki komunikacyjnej jest dosyć niebezpieczny, gdy szybko zmienia się rzeczywistość.

"Bank centralny może stracić na wiarygodności, gdy będzie podejmował decyzje niezgodne z własnym forward guidance. Naturalnie zmieniająca się rzeczywistość legitymizuje zmianę decyzji podejmowanych przez władze monetarne, więc rynek powinien się liczyć z tym, że bank w sytuacji zmiany okoliczności będzie podejmować adekwatne decyzje stabilizujące oczekiwania inflacyjne" - dodał.

Według Kujawskiego z BNP Paribas, biorąc pod uwagę niepewność związaną z pandemią brak deklaracji o początku cyklu, bądź jednorazowym dostosowaniu poziomu stóp może być dobrą drogą.

"Jeżeli cykl zostałby ogłoszony, to od razu zaczęlibyśmy skupiać się na semantyce czy cykl oznacza sekwencyjne podwyżki z miesiąca na miesiąc, czy jedynie kontynuację zacieśnienia nawet z kilkumiesięcznymi przerwami między podwyżkami" - zauważa.

Dodaje jednocześnie, że w komunikacji Rady brakuje pewnej spójności i konsekwencji, a także bardzo jasnej deklaracji dotyczącej warunków brzegowych, określających w jakiej sytuacji do podwyżek w kolejnych miesiącach dojdzie.

"Polityka komunikacyjna powinna działać właśnie na zasadzie określenia warunków brzegowych, a w kolejnych tygodniach i miesiącach komunikacja ze strony banku centralnego powinna koncentrować się na wskazywaniu czy do tych warunków się zbliżamy, czy od nich oddalamy. W ostatnich wypowiedziach ze strony Rady tego brakuje" - wskazuje Kujawski.

"Przykładowo od pewnego czasu wiemy, że listopadowa projekcja będzie istotna, ale przed październikową podwyżką brakowało sygnałów, iż sytuacja gospodarcza zmieniła się na tyle, iż być może Rada nie będzie na nią czekać. Obecnie również nie mamy jasności jaki poziom inflacji w projekcji uzasadniałby dalsze zacieśnianie" - dodaje.

Prezes Glapiński poinformował w październiku, że Rada nieprzypadkowo nie podaje czy rozpoczęła cykl zacieśniania, czy też podwyżka stóp była jednorazowym działaniem.

W opisie dyskusji z ostatniego posiedzenia Rady wskazano, że kolejne decyzje w zakresie polityki pieniężnej będą zależały od oceny napływających informacji dotyczących sytuacji gospodarczej, w tym perspektyw koniunktury i inflacji.

Członkowie Rady oceniali również, że decyzje w zakresie polityki pieniężnej muszą wspierać powrót inflacji do celu w średnim okresie, powinny jednak także zmierzać do utrwalenia ożywienia gospodarczego i tworzyć warunki dla dalszego, zrównoważonego wzrostu polskiej gospodarki.

KOLEJNE PODWYŻKI STÓP MOŻLIWE W KAŻDYM MOMENCIE

Borowski z CA ocenia, że jeżeli listopadowa projekcja pokaże scenariusz zbliżony do jego prognoz, czyli inflację ok. 5,5 proc. średniorocznie w 2022 r. i brak perspektywy zejścia CPI do 3,5 proc. do końca przyszłego roku, to widać znaczne ryzyko reakcji Rady już w listopadzie.

"Już w październiku analiza czynników ryzyka dla projekcji lipcowej jednoznacznie wskazywała na konieczność mocnej rewizji w górę ścieżki inflacji. Co więcej, z badań nad mechanizmem transmisji wiadomo, że podwyżka o 40 pb w zasadzie nie ma istotnego wpływu na kształt projekcji, więc nie można było już w październiku zakładać, że taki ruch istotnie wpłynie ścieżkę inflacji w listopadowej rundzie prognostycznej. Dla członków RPP, którzy kończą kadencję, zostawienie takiej projekcji bez reakcji byłoby bardzo trudne, co byłoby jednak równie trudne reputacyjnie dla prezesa" - uważa Borowski.

Według Janeckiego, kolejne podwyżki stóp są możliwe w każdym momencie.

"Wszystko zależy od tego, jak RPP będzie oceniać krótkoterminowe efekty swoich ostatnich decyzji i ich wpływ na wycenę instrumentów finansowych i walutę, a także jakie będą wyniki listopadowej projekcji (...). Dużo zależy również od otoczenia polskiej gospodarki oraz od decyzji podejmowanych w ramach polityki fiskalnej, regulacyjnej itp. Z punktu widzenia polityki komunikacyjnej i jej wiarygodności, opinii publicznej powinna być przekazywana ocena oddziaływania wszystkich czynników na inflację, żeby nie powstało wrażenie, że bank centralny coś pomija" - powiedział Janecki.

Zdaniem Kujawskiego prezes Glapiński jasno powiedział w październiku, że teraz każda decyzja jest możliwa – zarówno brak dalszych podwyżek, jak i kolejne ruchy w górę. Z tej perspektywy podwyżka stóp proc. w listopadzie nie byłaby w ocenie ekonomisty BNP Paribas zaskoczeniem, ewentualnie jej skala.

"W tym aspekcie również jednak nie dostaliśmy jasnych wskazówek, więc nawet +50 pb w listopadzie nie powinno być już tak dużym szokiem jak październikowa decyzja, zwłaszcza, że oczekiwania rynkowe wyceniane przez krzywą stóp procentowych, wskazują na prawdopodobieństwo ruchu większego niż 25 pb. W naszym scenariuszu bazowym zakładamy jednak w listopadzie podwyżkę stopy referencyjnej NBP o 25 pb" - dodał.

W środę 3 listopada, w dniu decyzyjnego posiedzenia RPP, o godzinie 16.00 odbędzie się konferencja prasowa prezesa NBP Adama Glapińskiego, poświęcona ocenie bieżącej sytuacji ekonomicznej w Polsce. 8 listopada NBP opublikuje pełne wyniki najnowszej projekcji inflacji i PKB.

Rafał Tuszyński (PAP Biznes)

tus/ ana/

Źródło:PAP Biznes
Tematy
Kupuj taniej wszystko, czego potrzebujesz z pożyczką bez prowizji. RRSO 12,08%

Kupuj taniej wszystko, czego potrzebujesz z pożyczką bez prowizji. RRSO 12,08%

Komentarze (1)

dodaj komentarz
maniek_as
NBP nie ma już żadnej wiarygodności, więc nie ma co osłabiać.

Powiązane: Polityka pieniężna

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki