Droga woda? Będzie droższa

Ceny wody w Polsce, uwzględniając parytet siły nabywczej, są wyższe niż w wielu krajach UE. Niestety, w najbliższych latach wciąż będą rosnąć, m.in. przez powtarzające się w susze, ale i przez nadmiernie drogie, rozdmuchane inwestycje w infrastrukturę tej branży.

Ceny wody użytkowej (czyli tej z kranów) w Polsce są ściśle związane z opłatami za ścieki, które są przecież niczym innym niż zużytą wodą i dlatego owe opłaty nalicza się według wskazania wodomierza. Z cenami wody łączy je jednak przede wszystkim to, że zdecydowana większość przedsiębiorstw wodociągowych w Polsce to jednocześnie firmy kanalizacyjne, co zdradzają już same ich nazwy, których trzonem są często trzy słowa: „przedsiębiorstwo wodociągów i kanalizacji”. Trzeba o tym przypomnieć dlatego, że nasze spółki wodociągowo-kanalizacyjne w ostatnich latach inwestowały i wciąż muszą inwestować – w związku z wymogami unijnymi, a zaniedbania są ogromne – grube miliardy złotych w budowę i modernizację sieci kanalizacyjnych oraz oczyszczalni ścieków. Tylko w latach 2003-2013 przeznaczyły na ten cel aż 51 mld zł.

Na rozbudowę sieci wodociągowej i poprawienie jakości wody w kranach (uzdatnianie) wydały w tym okresie kolejne 20 mld zł. Za komuny setki miliony mieszkańców Polski nie miały dostępu do wodociągu, korzystając z przydomowych studni, z których woda często była złej jakości, nie spełniała norm. Pod tym względem – tak samo, jak w przypadku kanalizacji i oczyszczania ścieków – bardzo odstawaliśmy wtedy od Europy Zachodniej. W latach 90. budowano w naszym kraju dziesiątki nowych oczyszczalni i setki kilometrów nowych wodociągów oraz systemów kanalizacyjnych. W ostatnim ćwierćwieczu sama tylko sieć wodociągowa wydłużyła się aż trzykrotnie.

Inwestycje, szczególnie w kanalizację i oczyszczalnie ścieków, zwiększyły się jeszcze bardziej, gdy weszliśmy do UE. Bo wtedy okazało się, jak daleko nam jeszcze w tej materii do spełnienia unijnych norm. Bruksela przyznała nam na dostosowanie się do nich długi okres przejściowy: do końca 2015 r. W zeszłym roku szacowano, że w latach 2014-2015 musimy wydać na kanalizację i oczyszczalnie kilkanaście miliardów złotych. I na tym nie koniec inwestycji, bo musimy zmierzyć się jeszcze z problemem zagospodarowania osadów ściekowych (zgodnie z wymogami unijnymi od przyszłego roku nie będzie ich można wywozić na wysypiska odpadów) i ciągle za małym odsetkiem osób podłączonych do kanalizacji (w Polsce jest to 64 proc. ogółu mieszkańców, podczas gdy w Europie Zachodniej 95 proc. i więcej). Kolejne miliardy potrzebne są na modernizację i dalszą rozbudowę infrastruktury wodociągowej.

Problem w tym, że po pierwsze to bardzo droga infrastruktura, a im jej więcej, im jest nowsza, tym większe koszty amortyzacji. Po drugie koszty takich inwestycji muszą się przedsiębiorstwom wodociągowo-kanalizacyjnym zwrócić (przynajmniej w tej części, którą wykładają z własnej kieszeni, a nie z unijnej dotacji) i są rozkładane – doliczane do ceny wody i ścieków – na wszystkich ich klientów. A nie tylko tych, którzy bezpośrednio będą z tych inwestycji korzystać.

To jedna z głównych przyczyn, dla których opłaty za wodę i ścieki w Polsce tak znacząco wzrosły w ostatnich latach i co gorsza wciąż rosną. Według tegorocznego raportu firmy E&Y pt. „Bezcenna woda”, bazującego m.in. na danych Eurostatu, w latach 2000-2013 opłaty za wodę w Polsce wzrosły o 145 proc., a za ścieki aż o 220 proc. W całej UE było to odpowiednio: 71 i 66 proc., czyli dużo mniej. Mniejsze podwyżki były w zachodniej Europie (bo tam inwestowano w tę branżę mniej niż u nas), ale także w niektórych byłych krajach komunistycznych: w Czechach, Estonii i na Litwie. Szczególnie w przypadku ścieków, których odbiór zdrożał w Czechach w tym okresie o 149 proc., w Estonii – o 128 proc., a na Litwie „jedynie” o 87 proc.

Przez taki wzrost cen opłaty za wodę i ścieki w Polsce, przy uwzględnieniu parytetu siły nabywczej, są według danych firmy E&Y wyższe niż w większości krajów UE. Jak wynika z informacji Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie już dziś wielu Polaków płaci rachunki za wodę i ścieki, z uwagi na ich wysokie ceny, z opóźnieniem lub wcale. W tym kontekście warto też przywołać ostatnie wydanie raportu pt. „Porównanie europejskich cen wody i ścieków”, wydawanego przez Bundesverband der Energie und Wasserwirtschaft (BDEW). Czyli Niemieckie Stowarzyszenie Branży Energetycznej i Wodociągowej. Jego autorzy wzięli pod uwagę Polskę, Niemcy, Francję, Holandię, Austrię oraz Wielką Brytanię bez Szkocji. Według tego raportu średnia opłata za wodę w naszym kraju, biorąc pod uwagę parytet siły nabywczej, wynosiła w 2012 r. 1,82 euro za metr sześcienny, a przeciętny roczny rachunek za wodę w przeliczeniu na osobę – 65 euro.

Dla porównania w Anglii i Walii było to 1,40 euro za m3 i 79 euro na osobę rocznie, w Holandii odpowiednio – 1,51 i 71 euro, w Austrii – 1,76 i 88 euro, we Francji – 1,86 i 104 euro, a w Niemczech – 1,94 i 87 euro (w każdym z tych krajów poza Polską ceny ścieków w latach 2007-2012 spadały lub przynajmniej nie rosły). Trzeba przy tym zaznaczyć, że Polacy – w przeliczeniu na jedną osobę – wciąż zużywają dużo mniej wody niż zachodni Europejczycy (np. o 50 proc. mniej niż Francuzi i Anglicy). Gdybyśmy zużywali jej tyle samo, to wtedy mielibyśmy większe rachunki za nią niż oni.

W przypadku ścieków wypadamy jeszcze gorzej, bo u nas płaci się za nie najwięcej w tej grupie państw. Przy uwzględnieniu parytetu siły nabywczej w 2012 r. w Polsce średnia opłata za ścieki wyniosła 2,93 euro za m3, w Anglii i Walii – 1,42 euro, we Francji – 1,74, w Holandii – 2,55, w Austrii – 2,62, a Niemczech – 2,80. Nasze przeciętne rachunki za ścieki, nawet nominalnie (bez uwzględnienia siły nabywczej), były wyższe niż we Francji, Anglii i porównywalne z holenderskimi.

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Pablo

Przecież opłaty za wodę to horror . W rozliczeniu za wodę wyszło mi ponad 600 zł płacąc co miesiąc ponad 80 zł i nie zużywając wcale dużo tej wody . Banda złodziei , prezesiki

! Odpowiedz
0 1 ~endi

Mam pomysł jak zahamować rosnące ceny wody i nie tylko , wszędzie w każdej instytucji powinien powstać " czynnik społeczny " oceniający i zatwierdzający zasadność danej inwestycji . Dzisiaj jest tak , że prezes wodociągów zleca po raz enty dany remoncik , przetarg rzecz jasna wygrywa zaprzyjaźniona z nim firma i pieniążki lecą , niech ci co płacą opiniują wszelkie inwestycje , a nie władze spółki wodociągowej , energetycznej , gazowej , spółdzielni mieszkaniowej czy radni miasta

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 1 ~cdc

bo u nas wszystko jest drogie ... i będzie jeszcze droższe .... buuuuuuhhhhhhhaaaaa ... kraj bezhołowia ...

! Odpowiedz
2 7 ~wyborca_PO_kiedys

bedzie drozsza ??
OK...PO pakujcie sie nie tylko z sejmu ale i kazdej spolki panstwowej.

spoleczenstwo wam tego nie wybaczy i zaplacicie odpowiednia cene.

! Odpowiedz
1 15 ~Ehh

Bo u nas w cokolwiek się inwestuje to nie po to by obywatele mięli lepiej i taniej tylko po to by był pretekst do podniesienia a potem do utrzymania podniesionych cen na wysokim poziomie i zdzierać z obywateli ile się da. Takich inwestycji nikt nie potrzebuje, a przynajmniej nie odbiorcy tych inwestycji!

! Odpowiedz
0 12 ~endi

Trafne spostrzeżenie i tak jest niestety ze wszystkim , np ze składowymi opłat za mieszkanie , wszyscy myślą jak by tu jeszcze mieszkańcom śrubę dokręcić , taki podatek od nieruchomości co roku jest uchwalany w formie widełek , ale gminy zawsze przyjmują jego stawkę maksymalną . Mało kto myśli co zrobić aby ludzie płacili mniej , a przecież da się , jest tyle różnych możliwości , w Polsce zapanowała taka " bierność " i niemoc obywatelska , ludzie tak mają wyprane mózgi przez telewizję , że godzą się na wszystko

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 19 ~Jan

Koszty utrzymania bandy która nazywa się urzędniczym aparatem państwa to wielkość X. Przychody z podatków to wielkość Y. Więc jeśli mówimy że obniżymy podatki i damy po 500 na dziecko a na dodatek zrobimy darmową komunikację i karuzelę i może jeszcze loda dla każdego to żeby zbilansować X a nie możemy tego zrobić przy użyciu Y to musimy opodatkować konsumpję. Czego obywatele konsumują najwięcej??? Wody!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 36 ~Biedak

Ludzie więcej oszczędzają wodę - to trzeba im podnieść ceny...podobnie z prądem i gazem - wszystko jest tak energooszczędne, że zużycie spada i trzeba podnosić cenę by wykarmić armię biurokratów

! Odpowiedz
0 3 ~mis

we francij, 5,60 Euro/m3 woda + ściek

! Odpowiedz
2 15 ~Le

Najwięcej wody na zachodzie idzie na podlewanie,a u nas jest za droga i nikogo na to nie stać ,ledwo starcza do picia i mycia, przy tych cenach.

! Odpowiedz