Dług, Chiny i złoto

Polityka antyrecesyjna finansowana jest w USA rosnącym długiem publicznym.

Stany Zjednoczone były dotąd w wyjątkowej sytuacji – jak to określił Robert Mundell – zadłużenia bez bólu. Cały świat kupował obligacje amerykańskiego rządu i na razie kupuje nadal. Dolar jest wszak nadal światowym pieniądzem rezerwowym, a dług i oprocentowanie rząd amerykański spłaca własną walutą. Nawet obecnie, w sytuacji krachu na amerykańskim rynku finansowym przestraszeni inwestorzy z całego świata, bojąc się pozostania z niepłynnymi akcjami i obligacjami, „uciekają w płynność”, a więc w amerykańskie papiery skarbowe o najwyższym standingu (AAA). Skoro wszystko jest niepewne, pozostaje dolar jako waluta światowa. A ponieważ kapitału nie trzyma się w skarbcu i musi on pracować, ciągle znajdują się nabywcy – co prawda nisko oprocentowanych – obligacji skarbowych.

W rezultacie dług publiczny USA urósł jak na drożdżach. A jeszcze w czasie drugiej kadencji Billa Clintona wynik budżetu był co prawda na małym, ale jednak plusie.



W pamiętniku Alana Greenspana „Era zawirowań” można przeczytać zadziwiający passus: autor wspomina rozmowę, bodajże z ówczesnym sekretarzem skarbu, w której obaj zastanawiają się nad tym, jak będą prowadzić politykę otwartego rynku w sytuacji braku bieżącej potrzeby emisji papierów skarbowych – bo nie ma zadłużenia! Ba, gdyby powrócić do tych pięknych dni…

Później, zwłaszcza za prezydentury G.W. Busha, dług przyrastał szybko, ale towarzyszyło temu beztroskie przekonanie amerykańskiego establishmentu, że cały świat wchłonie każdą ilość amerykańskich obligacji skarbowych

Kryzys w USA ma też i takie skutki, że kupujący rządowe papiery amerykańskie – inwestorzy prywatni, a zwłaszcza rządy – zaczęli się po cichu zastanawiać, czy kolejne, olbrzymie emisje amerykańskiego długu nie skończą się jak bańki mieszkaniowa i bankowa. Krótko mówiąc: czy USA będą w stanie spłacić ciągle rosnący dług?!



Pierwsze obudziły się Chiny, które posiadają w łącznej ilości rezerw walutowych w wysokości 2 bln dolarów, aż 739,6 mld dolarów w skarbowych papierach amerykańskich – co stanowi 1/3 długu zagranicznego USA znajdującego się w rękach rządów i banków centralnych (dane na koniec marca 2009 r.).

To z kolei oznacza, że Chiny wysunęły się na czoło wśród nabywców amerykańskich papierów skarbowych, wyprzedzając Japonię. Mówiąc wprost – finansowanie całego programu walki z recesją i dofinansowywania sektora bankowego w USA zależy dzisiaj od chęci ze strony Chin nabywania amerykańskich papierów skarbowych! Ale Państwo Środka (pisałem o tym w „GB” nr 16/2009) zaczęło nie bez racji ostatnio podejrzewać, że lokowanie wszystkich środków z eksportu w amerykańskie obligacje rządowe może skończyć się ich deprecjacją. Bo co tu dużo gadać: obawa, że USA doprowadzą w końcu do spadku wartości dolara, spłacając olbrzymie zadłużenie pieniądzem o wiele mniej wartościowym, jest całkowicie uprawniona. A stać się tak może zarówno na skutek działań celowych, ale także – jako nieuchronny rezultat aktualnej sytuacji. Stąd postulat chińskiego banku centralnego: utworzenia waluty światowej, niezależnej od dolara, który wywołał tyle zamieszania i nerwów na londyńskim spotkaniu grupy G-20. Opisaną sytuację można by spointować bajkową rymowanką: złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma…

Amerykańskie władze postanowiły zatem pilnie śledzić jakie są zamiary chińskie – skoro cały amerykański program walki z recesją zależy w dużej mierze od chińskiego apetytu na amerykańskie obligacje. A Chiny, świadome własnej przewagi, prowadzą z USA bardzo wyrafinowaną i subtelną grę.



Oto przykład tej gry. Jak donosi Reuters, przedstawiciel Banku Narodowego Chin na pytanie co, oprócz amerykańskich obligacji skarbowych, kupują Chiny? Złoto? – odpowiedział: – Amerykańskie obligacje są najbardziej bezpieczne. Dla wszystkich, łącznie z Chinami, to jedyna opcja.

A tymczasem bomba: Chiny w krótkim czasie prawie podwoiły swoje rezerwy złota. W 2003 r. chińskie rezerwy złota wynosiły 600 ton, obecnie wynoszą już 1054 tony. Ten przyrost – o 454 tony, licząc po ok. 900 dolarów za troy uncję – daje skromne 13 mld dolarów. Warto tę astronomiczną liczbę skonfrontować z informacją, że wartość wszystkich rządowych obligacji amerykańskich na świecie to... 11,7 bln dolarów.

Przez 6 lat Chiny nie zwiększały rezerw złota i nagle w krótkim czasie je podwoiły. A trzeba pamiętać, że złoto jest nadal, według MFW, jedną z dopuszczalnych postaci rezerw walutowych. W związku z tym Chiny utrzymują niewinnie, że po prostu wykonują postanowienia statutu MFW.

Ale Amerykanów ten nagły apetyt Chińczyków na złoto niepokoi: to przecież sygnał utraty zaufania do dolara. Chiny stały się w ten sposób 5. światowym posiadaczem rezerw w złocie. USA co prawda raportują posiadanie rezerw złota w wysokości 8100 ton, ale nie całe to złoto jest w dyspozycji USA. Są wszak tzw. deep storage gold, a GATA (Gold Anti-Trust Committee) podaje, że te ilości mogą realnie nie istnieć. W dodatku Jake Tawne informuje (Yet Another Champion of the Constitution, Nolan Chart, Friday, April 24, 2009), że jakieś rezerwy złota znajdują się także w państwowych bankach chińskich i teoretycznie nie należą one do rezerw banku centralnego. Tak naprawdę to nikt nie wie, ile już teraz Chiny mają złota.

Należy też dodać, że społeczeństwa azjatyckie – zwłaszcza w Chinach, Indiach, także w Japonii – są tradycyjnie przywiązane do złota jako środka tezauryzacji. Być może, stwierdza Jake Towne, kiedyś świat obudzi się uświadamiając sobie, iż największymi posiadaczami złota są Indie i Chiny. Dla uzupełnienia trzeba dodać, że Chiny w zeszłym roku kupiły dominujący pakiet akcji największego producenta złota w RPA. Ciekawe, że inni posiadacze złota, np. bliskowschodni eksporterzy ropy, włącznie z Wenezuelą i bankami na Karaibach (raje podatkowe) – nie dokonywały obrotów złotem. O Rosji brak danych.

Jeśli rząd chiński – główny nabywca amerykańskich obligacji – zwiększa zapasy złota, jeśli w dodatku chce wprowadzenia waluty światowej niezależnej od dolara, to rodzi się pytanie: co będzie dalej? Kto kupi kolejne emisje obligacji? Amerykanów niepokoi nagły spadek dynamiki zakupów obligacji amerykańskich przez Chiny. W 2008 r. przyrost zakupów wyniósł 53 proc., a w I kwartale 2009 r. – tylko 9 proc. (w ujęciu rocznym). Jeśli dodać, że w marcu 2009 r. wzrost wynosił tylko 0,7 proc. – to trend jest wyraźny. Czyżby oznaczało to, że zaczął się odwrót od papierowego dolara i wyścig tworzenia rezerw „prawdziwych” pieniędzy? Tak twierdzi kongresman (i kandydat w ostatnich wyborach prezydenckich) Ron Paul. Obywatele, nie ufając pieniądzu papierowemu, powinni według niego zastanowić się, jak stać się własnym centralnym bankiem. Być może jednak Chiny tylko „nakręcają” rynek złota, przy okazji mogąc szantażować z niewinną miną amerykański rząd? A może zbliża się światowa rewolucja monetarna?

TOMASZ GRUSZECKI

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Przeczytaj więcej na temat: Chiny

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Europejczyk

Dolar to pusta waluta tak samo jak pusty jest skarbiec USA. W wielu miejscach na świecie mafie drukują dolary idealnie podrobione i nikt nie jest wstanie kontrolować jakie transakcje są nimi płacone np. w Azji, Afryce lub Ameryce Południowej. Lokowanie kapitału w dolary skończy się wiekim krachem dla inwestorów i dla USA. Zawyżony kurs dolara dobija resztki gospodarki USA, która utraciła zdolność eksportową. Zachamowanie kryzysu będzie możliwe dopiero kiedy dolar będzie kosztował około 1 zł. Czyli płace w USA będą zbliżone do zarobków w Chinach. Obecnie inżynier w Chinach zarabia 4000 RMB tj. około 2000 zł.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~kart

Według moich naprędce zrobionych wyliczeń wyszło, że 454 tony złota - przy cenie 900 USD za uncję (31,1g) - to ok. 13 milardów (!!!) dolarów, nie 13 bilionów. I jak to się ma do podanych w artykule ok. 11 bilionów dolarów amerykańskich obligacji... Ale inna sprawa, że nie wiadomo ile te tony złota będą warte w miliardach dolarów, gdy wybuchnie amerykańska inflacja...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~HOZE

autor pisze pierdolety albo nie posługuje się zbyt wprawnie kalkulatorem, lub też co najbardziej prawdopodobne korzystał z artykułu w języku angielskim i popierniczył jednostki miary. Te 454 tony złota to 454.000 kg czyli około 14.528.000 uncji złota. Po 900 dolarów to 13,075 miliarda USD a nie 13 bilionów. Tak więc całoś rezerw CHin w złocie to równowartośc około 30 miliardów USD a więc tylko około 1.5 % ogółu rezerw.
Dobrze było by to poprawić.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~jacol

Dnia 2009-05-28 o godz. 08:54 ~HOZE napisał(a):
> autor pisze pierdolety albo nie posługuje się zbyt wprawnie
> kalkulatorem, lub też co najbardziej prawdopodobne
> korzystał z artykułu w języku angielskim i popierniczył
> jednostki miary. Te 454 tony złota to 454.000 kg czyli
> około 14.528. 000 uncji złota. Po 900 dolarów to 13,075
> miliarda USD a nie 13 bilionów. Tak więc całoś rezerw CHin
> w złocie to równowartośc około 30 miliardów USD a więc
> tylko około 1.5 % ogółu rezerw.
Dobrze było by to poprawić.
Naucz sie czytać, biliony są trochę niżej w artykule, 13 mld jest napisane, chyba, że czytam już po poprawkach?????

jak tak to sory

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Ala

Chiny kupią USA za długi !!!!

! Odpowiedz
0 0 ~d.

Bardzo płytki artykuł..lepsze już są wpisy na forum Forex Bankiera na ten tmat:-)

!
USD 0,36% 3,7163
2018-07-19
ZŁOTO -0,07% 1 221,60
2018-07-20 06:58:00
WIG 0,26% 56 585,50
2018-07-19 17:05:00
WIG20 -0,11% 2 146,82
2018-07-19 17:15:00
WIG30 -0,10% 2 473,91
2018-07-19 17:15:00
MWIG40 0,15% 4 205,05
2018-07-19 17:15:00
DAX -0,62% 12 686,29
2018-07-19 17:35:00
NASDAQ -0,37% 7 825,30
2018-07-19 22:02:00
SP500 -0,40% 2 804,49
2018-07-19 21:59:00

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl
Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.

Przemek Barankiewicz - Redaktor naczelny portalu Bankier.pl

Jesteśmy najważniejszym źródłem informacji dla inwestorów, a nie musisz płacić za nasze treści. To możliwe tylko dzięki wyświetlanym przez nas reklamom. Pozwól nam się dalej rozwijać i wyłącz adblocka na stronach Bankier.pl

Przemek Barankiewicz
Redaktor naczelny portalu Bankier.pl