DeGiro – maklerska rewolucja udana w połowie

zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl

Holenderski broker DeGiro wchodził do Polski niemal trzy lata temu z szumnymi zapowiedziami podbicia 25% rynku. Sprawdzamy, jak po tym czasie DeGiro radzi sobie w Polsce, jakie są mocne strony jego oferty i jakie ryzyka są z nią związane. W ankiecie #naBankiera głosujący Czytelnicy wskazali redakcji Bankier.pl właśnie ten temat do podjęcia na stronach portalu.

O DeGiro pierwszy raz pisaliśmy na początku września 2014 roku, kiedy to ten działający wyłącznie  w internecie broker zadebiutował ze swoją ofertą na polskim rynku. „DeGiro to internetowy broker rodem z Holandii. Jego historia sięga 2008 r., a jego twórcami są osoby związane wcześniej z firmą Binck – największym brokerem w kraju – oraz z funduszem HIQ Invest. Jego ubiegłoroczne pojawienie się na rynku usług dla indywidualnych inwestorów wywołało w kolejnych krajach prawdziwy szok cenowy. W Polsce – jak wynika z udostępnionego nam cennika - ma być podobnie” – pisał wtedy Michał Żuławiński.

DeGiro działał początkowo w segmencie usług dla inwestorów instytucjonalnych, ale w 2013 roku zaoferował usługi także inwestorom indywidualnym. Firma zatrudnia obecnie 170 osób, które pracują w trzech biurach na świecie – w Amsterdamie, Sofii i Hong Kongu. W pierwszych dwóch miastach zatrudnieni są polscy pracownicy, odpowiadający m.in. za obsługę polskich inwestorów. Broker działa w 18 krajach, a na jego platformie zawierane są transakcje na 65 giełdach na świecie o wartości 40 mld euro (ok. 165 mld zł) rocznie. Dla porównania, na GPW zawarto w 2016 roku transakcje akcjami o wartości 202 mld złotych. W ofercie brokera znajduje się 8 milionów instrumentów. DeGiro informuje również, że w I kwartale 2017 roku zanotował przychody w wysokości 9,6 mln euro (ok. 40 mln zł), osiągając dynamikę na poziomie 69%. Tym, czym broker wszędzie się chwali i co ma zapewnić mu sukces, są bardzo niskie prowizje transakcyjne oraz możliwość inwestowania na wielu światowych giełdach.

Na podbój Polski

Polska była piątym krajem z kolei, w którym DeGiro zadebiutowało ze swoją ofertą. „Nasza oferta jest przeciętnie o 80% tańsza od konkurencji” – mówił w 2014 roku, w rozmowie z Bankier.pl, jeden z założycieli DeGiro Niels Klok i zapowiadał, że w ciągu dwóch lat broker zdobędzie jedną czwartą udziałów w polskim rynku. Jak sytuacja wygląda po niemal trzech latach? 

DeGiro nie chce ujawnić liczby klientów z Polski, którzy zdecydowali się skorzystać z jego oferty w tym czasie. Ujawnia tylko liczbę wszystkich aktywnych klientów, która na koniec I kwartału 2017 roku wynosiła 173 281. W porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku to wzrost o 74%. Jeśli chodzi o Polskę, dynamika liczby klientów jest niższa i wynosi 24% w tym samym okresie. „Wzrost w Polsce nabiera tempa i jesteśmy przekonani, że osiągniemy 25% udział w rynku” - zapewnia Bankier.pl Gert Jan Holstege, dyrektor operacyjny DeGiro.

Biorąc pod uwagę liczbę wszystkich klientów brokera, jest ona porównywalna z liczbą aktywnych rachunków maklerskich w Polsce, która na koniec 2016 roku wynosiła 176 716. Myliłby się jednak ktoś myślący, że to liczba klientów czy wartość zrealizowanych przez nich obrotów jest dla DeGiro wyznacznikiem udziałów rynkowych. Broker liczy udziały, biorąc pod uwagę liczbę zrealizowanych transakcji, których w I kwartale zrealizował na wszystkich rynkach 3,6 mln, czyli o 64% więcej niż w tym samym okresie 2016 roku. „Większość konkurentów publikuje liczbę zrealizowanych transakcji, nasze miejsce opiera się na porównaniu do tych publikacji. Proszę pamiętać, że nasze transakcje realizowane są średnio po 80% niższej cenie, nie będziemy konkurować z przychodami. Widzimy tę różnicę jako pieniądze zaoszczędzone przez naszych klientów” – tłumaczy Niels Klok, członek zarządu DeGiro. Dla rynku polskiego GPW nie publikuje jednak oficjalnie liczby transakcji zrealizowanych przez poszczególne domy maklerskie. Same domy maklerskie także takich danych nie publikują. Znamy tylko liczbę transakcji na sesję, która pozwala oszacować, że w 2016 roku na akcjach z GPW zawarto ok. 17,5 mln transakcji. W tym roku może to już być ponad 21 mln transakcji. Zatem, aby DeGiro zrealizował swój cel, jego polscy klienci musieliby dokonywać ok. 5 mln transakcji rocznie.

Chcieliśmy poznać wartość obrotów realizowanych przez polskich klientów brokera, bo takie dane są publikowane przez GPW dla poszczególnych domów maklerskich i w ten sposób porównać pozycję DeGiro na polskim rynku. Niestety, otrzymaliśmy tylko ogólną prognozę brokera, który spodziewa się, że w tym roku jego wszyscy klienci osiągną obroty w wysokości ponad 40 mld euro (ok. 170 mld zł). Dla porównania, na GPW w 2016 roku zanotowano na akcjach obroty w wysokości 202 mld zł, w tym roku może to być nawet 280 mld zł (zakładając proste przemnożenie wartości z pierwszego półrocza).

Zapytaliśmy brokera także o to, czy osiąga zysk z działalności na polskim rynku. I tutaj DeGiro nie chciał podać konkretów. „Wszystkie kraje mają pozytywny wpływ na rentowność firmy” – poinformował nas Krzysztof Świrk, przedstawiciel DeGiro. 

Z dalszej części artykułu dowiesz się:

Strona 2: Jak wygląda oferta taniego biura maklerskiego przy inwestowaniu na GPW

Strona 3: Jakie są odpowiedzi na najczęstsze pytania i wątpliwości polskich inwestorów

Strona 4: Jak wygląda oferta DeGiro przy inwestowaniu na rynkach zagranicznych

Strona 5: Komu opłaca się wybrać ofertę DeGiro

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 6 ahim

Dzięki za artykuł.
Te wypożyczanie akcji to trochę podejrzane.

! Odpowiedz
13 7 cyklonb

Sytuacja nie jest taka prosta, De Giro działał już w 2007 roku i oferował usługi dla profesjonalistów , zaliczył wpadkę która ciąży na nim do dziś (brak dostępu do giełdy towarowej w Londynie i nadzór Holenderskiej Komisji Papierów Wart.), okradziono w wymyślny sposób inwestora na zlecenie mafii żydowskiej z Polski. Wszystko wskazuje na to że zaczęli w 2008 roku po raz drugi tylko dla firm. Inwestor z Polski stracił w gotówce 10 tyś Euro w sumie w opcjach na Gold 200 000 Euro - mimo pozytywnego dla okradzionego wyniku śledztwa w Holandii nigdy tych pieniędzy już nie zobaczył.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
7 4 cyklonb

Czy minusujący mój post nie rozumieją problemu, chodzi o układ sciągający haracze od przyznanych kredytów , lewarów, w tym przypadku sytuacja się powtórzyła najpierw ściągnięto haracz z tego inwestora w b. m. -BZ WBK a później w DeGiro, w Polsce Komisja Nadzoru... po doniesieniu nie uznała nawet przekrętu (nie zrozumieli mechanizmu lub kogoś chronili) dopiero po powtórnym ściągnięciu haraczu w Holandi i zbadaniu sprawy przez tamtejszą Komisję Nadzoru... oba przestępstwa zostały uznane. Problem polega na tym że w obu przypadkach udział brali także pracownicy w BZ WBK a w DeGiro pracownikami byli wówczas tylko udziałowcy. Osoby ściągające haracze w większości w dalszym ciągu funkcjonują w Polsce -pozbyto się tylko informatora z policji bo były esbek grał w dwie strony i jednego maklera raczej kozła ofiarnego.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
WIG -0,04% 63 719,57
2017-10-20 17:15:00
WIG20 -0,08% 2 465,51
2017-10-20 17:15:00
WIG30 -0,04% 2 836,79
2017-10-20 17:15:00
MWIG40 0,24% 4 831,82
2017-10-20 17:15:00
DAX 0,01% 12 991,28
2017-10-20 17:36:00
NASDAQ 0,36% 6 629,05
2017-10-20 22:02:00
SP500 0,51% 2 575,21
2017-10-20 22:07:00

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl
Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.

Przemek Barankiewicz - Redaktor naczelny portalu Bankier.pl

Jesteśmy najważniejszym źródłem informacji dla inwestorów, a nie musisz płacić za nasze treści. To możliwe tylko dzięki wyświetlanym przez nas reklamom. Pozwól nam się dalej rozwijać i wyłącz adblocka na stronach Bankier.pl

Przemek Barankiewicz
Redaktor naczelny portalu Bankier.pl