Czy ustawy o IKE i PPE zmienią rynek oszczędności emerytalnych?

Doczekaliśmy się wreszcie przyjęcia przez Sejm ustaw dotyczących Indywidualnych Kont Emerytalnych (IKE) oraz Pracowniczych Programów Emerytalnych. Jak na razie takiego „szczęścia” nie dostąpiła jeszcze ustawa o funduszach inwestycyjnych, gdyż głosowanie nad nią jest stale odraczane. W myśl starej maksymy, która mówi, że gdy się nie ma co się lubi - cieszmy się, że chociaż te dwa projekty udało się uchwalić. I miejmy nadzieję, że staną się one skutecznym narzędziem zachęcającym Polaków do gromadzenia oszczędności z myślą o emeryturze.

Czy obie ustawy będą cudownym lekarstwem, które uleczy, kulejącą jak dotąd, reformę systemu emerytalnego w Polsce? Jej twórcy sądzą, że tak. Podobnie myślą również przedstawiciele TFI, którzy według zapisów ustawy o IKE będą mogli oferować swoim klientom oszczędzanie na Indywidualnych Kontach Emerytalnych. Jednak samo uchwalenie ustaw, szczególnie o IKE nie musi wcale oznaczać, że Polacy nagle pobiegną otwierać sobie konta emerytalne, aby wpłacać tam swoje oszczędności. IKE to tylko pewien instrument służący oszczędzaniu - musi on jednak zostać właściwie użyty, ale najpierw powinien być w odpowiedni sposób wypromowany.

Jak na razie taką formą promocji jest z pewnością zwolnienie z podatku od zysków kapitałowych. Ale czy to wystarczy? I czy pozwoli na realizację planu Ministerstwa Pracy, Gospodarki i Polityki Socjalnej, zakładającego, że z IKE, już na początku ich istnienia, skorzysta od 1,7 do 3,5 mln osób? - Każdy z nas wie jak wygląda nasz system zabezpieczeń emerytalnych. Wszyscy wiedzą, że coś otrzymają, ale dokładnie ile, tego nie wie nikt. IKE jest produktem przejrzystym, zrozumiałym i tanim. Osoba oszczędzająca w IKE będzie zawsze wiedziała ile środków pieniężnych zgromadziła, środki te będzie mogła przemieszczać między różnymi instrumentami o zróżnicowanym poziomie ryzyka, co pozwoli dostosować inwestycje w IKE do wymagań każdej grupy wiekowej. Jeżeli dodamy do tego, że inwestycje w IKE będą zwolnione z podatku od dochodów kapitałowych oraz to, że z IKE w każdym momencie można się wycofać to mamy obraz produktu prawie doskonałego. Mówię prawie doskonałego, ponieważ widzę jedną jego wadę, jaką jest fakt, że roczne wpłaty na IKE nie mogą przekraczać kwoty około 3 200 zł - twierdzi Leszek Jedlecki, wiceprezes zarządu ING TFI.

Faktycznie, IKE wydają się produktem dobrym, który może znaleźć uznanie u inwestorów. Jednak brak dodatkowych zachęt w postaci dodatkowych ulg podatkowych (od dochodów osobistych) każe bardziej sceptycznie spojrzeć na nową ustawę. Być może zakładana przez Ministerstwo liczba uczestników IKE to tylko pobożne życzenia twórców ustawy. Zdania na ten temat są podzielone. Niektórzy specjaliści z TFI, np. z Pioneer Pekao twierdzą, że są to liczby zdecydowanie zawyżone. Inni z kolei przekonują, że są zupełnie realne. - Moim zdaniem szacunki Ministerstwa na temat możliwości pozyskania przez IKE w pierwszym roku swojej działalności 1,5 mln osób są jak najbardziej realne i zaliczyłbym je raczej do konserwatywnych - dodaje Leszek Jedlicki.

Dzisiaj z pewnością nikt nie określi ile dokładnie osób rozpocznie oszczędzanie w ramach IKE. Jak dotąd, w ramach reformy systemu emerytalnego, nie udało się przekonać Polaków, że warto samodzielnie zatroszczyć się o przyszłe dochody. Pracownicze Programy Emerytalne, których jak dotąd działa niewiele ponad 200 miały zmienić nastawienie Polaków do inwestycji na emeryturę. Tak się jednak nie stało, więc czemu nagle mieliby oni zmienić swoje podejście do oszczędzania? Być może tak się stanie i duża grupa pracujących Polaków zdecyduje się na odkładanie oszczędności na IKE. Jednak nie należy się spodziewać, aby liczba ta odpowiadać miała szacunkom Ministerstwa. - Trudno jest oszacować liczbę uczestników w pierwszym roku trwania programu, ale biorąc pod uwagę liczbę dotychczasowych uczestników PPE oraz niezbyt rozpowszechnioną świadomość indywidualnej odpowiedzialności za oszczędzanie na cele emerytalne, wydaje się, że liczba ta nie powinna przekroczyć 1 miliona. Jednak w przeciągu kilku czy kilkunastu lat, odsetek osób zatrudnionych uczestniczących w III filarze powinien zdecydowanie przekroczyć 50% wszystkich zatrudnionych - twierdzą przedstawiciele SEB TFI.

TFI spodziewają się, że przynajmniej część dotychczasowych uczestników funduszy wybierze również nowy produkt „emerytalny”. Z pewnością przygotowane zostaną ciekawe rozwiązania inwestycyjne dopasowane dla różnych grup odbiorców, w zależności od ich wieku oraz preferencji inwestycyjnych, nie należy się więc martwić o sam produkt, który otrzymają potencjalni odbiorcy. Co więcej, biorąc pod uwagę coraz lepsze wyniki funduszy oraz stale rosnącą jakość obsługi klientów, możemy być niemal pewni, że będą to produkty naprawdę atrakcyjne. Jednak nawet dobry produkt sam się sprzeda, trzeba więc zastanowić się nad strategią związaną z jego promocją.

Grzegorz Piotrowski
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne
WIG 0,13% 59 039,84
2020-01-17 17:15:02
WIG20 0,10% 2 175,95
2020-01-17 17:15:01
WIG30 0,02% 2 505,71
2020-01-17 17:15:01
MWIG40 0,22% 4 076,72
2020-01-17 17:15:00
DAX 0,72% 13 526,13
2020-01-17 17:37:00
NASDAQ 0,34% 9 388,94
2020-01-17 22:03:00
SP500 0,39% 3 329,62
2020-01-17 22:08:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.