Szef państwowego Depozytu Metali i Kamieni Szlachetnych (Gokhran) zapowiedział, że Rosja zacznie skupować pallad od lokalnych producentów. Tę deklarację trudno interpretować inaczej, niż jako sposób wywarcia ekonomicznej presji na Zachód.
„Jesteśmy zobowiązani, by kupować. W naszej opinii teraz jest czas, by kupować” - miał powiedzieć agencji Interfax Andrey Yurin, szef Gokhranu. Tak przynajmniej jej treść przytacza agencja Reuters. Powołując się na to samo źródło, Bloomberg podaje, że Yurin zapowiedział rozpoczęcie przygotowań do skupu palladu od rodzimych producentów.
Największym na świecie producentem palladu jest należący do oligarchy Władimira Potanina koncern Norylski Nikiel, który dostarcza na rynek ok. 17% tego cennego metalu. Pallad jest używany w samochodowych katalizatorach spalin do pochłaniania szkodliwych gazów. Ten biały metal jest niezbędny, aby wyprodukować samochód spełniający europejskie normy czystości spalin.
Deklaracja Yurina jest o tyle sensacyjna, że od początku lat 90-tych XX wieku Rosja sprzedawała rezerwy palladu zgromadzone jeszcze w czasach sowieckich. Branżowi eksperci spekulują jednak, że zasoby te zostały praktycznie wyczerpane. Ich stan jest objęty tajemnicą państwową.
Gdyby władze Rosji faktycznie zdecydowały się rozpocząć skup palladu na znaczną skalę, to z dużym prawdopodobieństwem doprowadziłoby to do powstania niedoboru na rynku, co skutkowałoby skokowym wzrostem cen. W piątek po południu za uncję palladu trzeba było zapłacić 816,20 dolarów. Dwa dni wcześniej kurs tego surowca osiągnął najwyższy poziom od trzech lat – 829,20 USD/oz.
K.K.























































