Czy Polsce grozi kryzys gospodarczy?

Jeszcze do niedawna, zarówno wśród polskich polityków, jak i ekonomistów panował optymizm co do dalszego wzrostu gospodarczego w Polsce. Obecne zawirowania na światowych rynkach zaczynają rewidować te poglądy. Coraz częściej pojawiają się wypowiedzi na temat możliwego spowolnienia gospodarczego, a nawet grożącej nam recesji.

Według Jerzego Hausnera, byłego ministra gospodarki kryzys może nadejść już w 2009 r. Wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Roguska wydaje się to potwierdzać, podkreślając, że wyraźnie się zaznacza trend spadkowy w podatkowych dochodach państwa. Z pewnością najlepsze lata mamy już za sobą. Światowy cykl koniunktury jest nieubłagany i obecne problemy gospodarcze Stanów Zjednoczonych muszą znaleźć swoje odbicie w naszym kraju. Inflacja i nieuchronne podniesienie stóp procentowych mogą nieco schłodzić naszą gospodarkę.

Do tego trzeba pamiętać o wyraźnym dotarciu do szczytu koniunktury na rynku nieruchomości, który dotychczas w sporej mierze napędzał wzrost gospodarczy i nabijał portfele giełdowym inwestorom. Coraz silniejszy złoty również nie służy eksporterom rozliczającym się w dolarach. To wszystko nakazuje patrzeć z pewnymi obawami w przyszłość, jednak wg jesiennej prognozy gospodarczej Komisji Europejskiej, tempo wzrostu gospodarczego Polski w latach 2007–2009 wyniesie odpowiednio 6,5 proc., 5,6 proc. i 5,2 proc. To nieco mniej niż obecnie, ale jeszcze daleko od kryzysu.

Czy zatem ministrowie nowej koalicji PO-PSL staną przed wyzwaniem, jakim zapewne byłoby stawienie czoła zahamowaniu tego trendu, a co za tym idzie możliwemu kryzysowi? A może wypowiedzi te mają tylko na celu wywoływanie niepokoju wśród inwestorów i wymuszenie konkretnych reakcji rynku? Czy mogłoby komuś na tym zależeć? O to, czy teorie na temat możliwego kryzysu w Polsce są prawdziwe zapytaliśmy kilku analityków.

Eliza Snowacka, Artur Skoneczko

Piotr Krawczyński, główny analityk DK NOTUS

Ostatnio coraz częściej słyszy się wypowiedzi o możliwym kryzysie, jaki czeka nas w nadchodzących latach. Również i ja nie jestem w tej kwestii wyjątkiem, choć wolałbym powstrzymać się od podawania jego daty. Sygnałów na poparcie tezy o zbliżającym się kryzysie gospodarczym jest kilka. Przede wszystkim, niewiele osób zdaje sobie sprawę z faktu, że gospodarki na całym świecie rozwijają się cyklicznie. Gospodarka naszego kraju miała do tej pory dużo szczęścia – korzystaliśmy na ogólnoświatowej koniunkturze, co wraz z efektem przystąpienia do UE i strumieniem pieniędzy z tytułu dopłat znalazło odzwierciedlenie we wzroście gospodarczym.

Dodatkowo, politycy nie ingerowali zbytnio w jej funkcjonowanie. Obecnie niemal pewne jest zwolnienie tempa wzrostu gospodarek na świecie – również i w Polsce. Ponieważ rynki finansowe działają na zasadzie naczyń połączonych, ogólnoświatowe spowolnienie odciśnie swoje piętno i na naszym kraju. Dodatkowo nie wykorzystaliśmy ogromnej szansy, jaka się nadarzyła i nie wprowadziliśmy niezbędnych reform.

Nie było po temu potrzeby, skoro i tak gospodarka miała się dobrze. Niestety, nawarstwiające się problemy będą miały swoje odzwierciedlenie w niedalekiej przyszłości. Założenia budżetu na nadchodzący rok są nazbyt optymistyczne, a sektor finansów publicznych nadal niewydolny. Dodatkowo, rośnie presja na wzrost płac, co z pewnością znajdzie swoje odzwierciedlenie w wysokości inflacji i poziomie stóp procentowych. Wzajemne „nałożenie” się tych czynników stanowi niemal gotowy scenariusz kryzysu.

Katarzyna Siwek, kierownik działu analiz Expander

Ostatnie dane makroekonomiczne dotyczące np. produkcji przemysłowej czy sprzedaży detalicznej były słabsze od oczekiwań. Skłoniły one ekonomistów do redukcji prognoz wzrostu gospodarczego w III kwartale nawet poniżej 6 proc. Trudno jednak w tej chwili mówić o zbliżającej się recesji. Co więcej, oczekiwana jest obniżka stóp procentowych, która ma ograniczyć presję inflacyjną w efekcie rosnących wynagrodzeń.

O kryzysie podobnym do tego, jaki obserwujemy obecnie w USA w ogóle nie ma mowy. Po pierwsze, Polacy solidnie spłacają kredyty mieszkaniowe, po drugie u nas nie ma rynku subprime, a po trzecie sekurytyzacja wierzytelności, tak rozwinięta na rynku amerykańskim w Polsce dopiero raczkuje. Nie ma zatem dwóch podstawowych ogniw, które w USA spowodowały, że problemy na rynku hipotecznym przełożyły się na straty instytucji finansowych, a w konsekwencji na przecenę akcji na świecie.

Z drugiej jednak strony pogarszająca się koniunktura w gospodarce amerykańskiej oraz obawy o możliwość wystąpienia recesji USA stanowią zagrożenia również dla naszej gospodarki. Trudno bowiem oczekiwać utrzymania prosperity u nas, w przypadku, gdyby doszło do globalnego spowolnienia.

Leszek Auda, członek zarządu i dyrektor inwestycyjny ING TFI

Moim zdaniem nie ma podstaw, aby w najbliższej przyszłości przewidywać w Polsce recesję. Widoczny jest spadek dynamiki tempa wzrostu gospodarczego, ale nie recesja. Wzrost gospodarczy będzie wspomagany wejściem Polski do UE i środkami na rozwój infrastruktury. Środki te powinny stanowić kilka punktów procentowych PKB w najbliższych latach. Dynamicznie rosną też dochody Polaków, co wpływa na wzrost konsumpcji oraz wzrost gospodarczy.

Warto też zauważyć, że w warunkach silnego wzrostu gospodarczego udało się dzięki rosnącym dochodom budżetowym ograniczyć deficyt budżetowy oraz bezrobocie. Elementem niepewności jest możliwość wzrostu inflacji i dalsze podwyżki stóp procentowych. Z wypowiedzi członków RPP można wywnioskować, że Rada najbardziej obawia się szybkiego wzrostu płac i jego wpływu na inflację. Wzrost płac rzeczywiście w ostatnich miesiącach był spory, jednak może się okazać, że dla wzrostu inflacji nie będzie miał on dużego znaczenia.

Po pierwsze dlatego, że we wcześniejszych latach wzrostowi produkcji i wydajności nie towarzyszył wzrost płac, dzięki czemu udział kosztów pracy w całkowitych kosztach spadł. Po drugie, spowolnienie gospodarcze w USA oraz niektórych krajach Unii może spowodować, że część naszych rodaków wróci do Polski zachęcona lepszymi perspektywami w kraju niż za granicą, co zwiększy podaż wykwalifikowanych pracowników.

Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi

Nastroje wśród polskich ekonomistów pogarszają się i trudno się temu dziwić. Ostatnie dane makro i zawirowania na światowych rynkach nie mogą nastrajać optymistycznie. Mocny złoty uderza w nasz eksport, zwalnia też dynamika wzrostu produkcji przemysłowej. Jednocześnie wzrost płac i żywności szybko podnosi inflację, co zmusi RPP do kolejnych podwyżek stóp, a to dodatkowo schłodzi gospodarkę.

Poza tym zwalnia gospodarka USA, a to przeniesie się wkrótce również do strefy euro (widać już pierwsze symptomy), co z czasem (6–12 miesięcy) przesiąknie też do Polski. Jednocześnie pogłębia się kryzys na światowych rynkach kredytowych i pojawiają się pierwsze symptomy poważniejszych zawirowań na rynku akcji. Indeksy na GPW już na te wszystkie sygnały zareagowały spadkiem.

Spowolnienie gospodarki bez wątpienia nadchodzi szybkim krokami, ale nie można powiedzieć, że Polsce zagraża recesja (przynajmniej dwa kwartały spadku PKB). Nasz kraj ma dużo do nadrobienia, a środki unijne będą zastrzykiem podtrzymującym wzrost gospodarczy. Możemy mówić o tym, że PKB będzie rósł w latach 2008–2009 np. o 4,5 proc., zamiast o około 6 proc., ale nie o recesji. Polacy to spowolnienie mogą jednak boleśnie odczuć.
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 bisz

Z takimi rządami grozi jak najbardziej.

! Odpowiedz
0 0 ~Agag

Zastanawiam się czy to
http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/11/21/w-przemysle-wzrost-choc-coraz-mniejszy/
jest wynikiem tego ze przemysł zwalnia z powodu kryzysu, czy bardzie z powodu szumu medialnego wokoło kryzysu.

! Odpowiedz
0 0 ~nau

My jesteśmy od 80r w nieustających kryzysach.Nie straszne nam trudy bo jesteśmy zachartowani.Polska weszła do grupy najbogatszych krajów świata a wy o kryzysach.Trzeba się cieszyć wzrostem który nam się trafił jak ślepej kurze ziarnko.

! Odpowiedz
0 0 ~ja

Przecież to jest z listopada, wyrzućcie to albo dajcie se to do archiwum!

! Odpowiedz
0 0 ~justa

No i co ten Tusk zrobił żeby zapobiec kryzysowi? Wielkie NIC i nic nie robi i pewnie mic nie zrobi:(

! Odpowiedz
0 0 ~Donek

Największym zagrożeniem dla Polski jest rząd PO-PSL oraz coraz większa korupcja w szeregach władzy i POwstawanie różnego rodzaju fundacji i agencji POobsadzanych przez POlityków i ich rodziny.

! Odpowiedz
0 0 ~aran

właśnie spojrzałam na daty.
no tak cz siak sprawdzają się te najgorsze prognozy

! Odpowiedz
0 0 ~aran

Kryzys w Polsce już jest, przedsiębiorstwa padają jak muchy i nie widać światełka w tunelu... więc co tu prognozować czy będzie czy nie.... jest kryzys, wystarczy się rozejrzeć.

! Odpowiedz
0 0 ~gosc

mam nadzieje ze polsce nie grozi az ,tak wielki kryzys jak nas strasza analitycy,moze jakims cudem uda sie nam uniknac bezrobocia choc juz wiele przedsiebiorstwo ogranicza zatrudnienie.

! Odpowiedz
0 0 ~nikt ważny

Lubię go, ale... Nic z tego - wiarą w cuda nie zdziała wiele - może tylko wybory wygrać... ;-)

! Odpowiedz